piątek, 4 sierpnia 2017

Piątek #1219

   No i był wczoraj 899, trochę spóźniony, bo legnął se popo przespać się trochę. Długo go tu nie było, to nie chciałem go nagle zaskakiwać z aparatem, a trzeba było, bowiem jak już wziąłem aparat do ręki, to on zakładał koszulkę do spawania, bo przygotowaliśmy materiał i msc. pracy.
   Fuck, zabrakło jakiś 30 sek i były by zdjęcia, a było co fotografować. Taki wygląd jak on, to chciało by mieć 50% 18-latków. Poważnie. jak patrzę na młode roczniki, to może 10, no góra 20% jakoś wygląda, reszta to bezkształtne masy, wraz z malejącym procentem co raz bardziej bezkształtne. A tu patrząc na 899 rozpierdol mózgu i gałek ocznych. Wiem, nie da się tego opisać, bo najlepszy opis nie da takiego efektu jak zdjęcie, ale te ręce, szczególnie przedramię, na którym nawet małe żyły widać (po pracy widać to u 979, gdy na maga nosi przez parę godzin ciężkie paczki), to już powala na zol, a klata i proporcje do płaskiego brzucha z pępkiem nie obrośniętym tłuszczem..., ach no nawet jak piszę to mi się prawie słabo robi. Taki wygląd to skarb, ale też z drugiej strony, życie z takim mięśniakiem to trochę jak życie z Rico z pingwinów z Madagaskaru.
   Jak naciągał się, bo ściągaliśmy deski (takie ozdobne) nad wejściem do bloku, to jak popatrzałem z boku na profil i ten płaski brzuch, a w górę klata z plecami, barkami i tymi ręcami, to myślałem, że tą deską co trzymam nad gową, to se przywale w mózg.
  Ale to podobnie jakbym miał żyć ze 172, 972 czy 977, co powiedzmy że już próbowałem kilka razy i za każdym razem wychodzi ze mnie awersja do głupoty. Trawię ich na stacji ciągiem 3, 4 dni, w piątym dostaję już przeważnie do gowy. No ale jak się patrzy na takiego 899, to myśli się:
- dla takiego to można by wiele poświęcić. 
  Ogólnie, to wlk. szkoda, że się spóźniłem te 30 sek, a w ogóle, że nie przygotowałem się wcześniej z aparatem... Człowiek stary i głupi do cyca, nadal - to jakiś koszmar. Nic, pozostanie jeszcze go ściągnąć w lecie raz na stację macierzystą oczywiście by był ponownie w klacie. 
  A tymczasem mamy zdjęcia 222 i to jedno z nich:
  To ten, którego tak namiętnie głaskałem (zresztą opisy we wcześniejszych wpisach) i, w którym zacząłem się trochę podkochiwać. Mimo włączonych hamulców, bo jednak zdawałem sobie sprawę, że to prowadzi to do nikąd, to jednak pod wpływem tych masaży, tego kontaktu cielesnego, mózg żył własnym życiem i zaczęło mu się przełączać. Jakby nie incydent spowodowany przez 224, to nie wiadomo jakby się potoczyło dalej. Pamiętam dokładnie, bo tego się nie zapomina, że po przyjeździe z drezyn kolejowych miałem spróbować ściągnąć mu te spodnie robocze nisko, powiedzmy b. nisko. Zawsze kiedy go głaskałem nie przekraczałem pewnej granicy, tzn. zsuwałem mu spodnie dość nisko, ale to do poziomu górnej części organu. I nigdy nie protestował, nigdy nie chwytał mi rąk, bo coś nie tak. Plan był by po powrocie spróbować niżej. Tak dla zobaczenia reakcji i wypróbowania go. No fuck, potoczyło się inaczej. I to tak w życiu jest. Nigdy nie wiemy kiedy, kto przełoży tą wajchę i skieruje nas na inny tor, z którego nie ma powrotu na ten, na którym biegliśmy do przodu. To już nie jest ten sam, to już nie ta jazda. 
  Ach jak patrzę na niego, to przypominają mi się sceny, kiedy zaraz po pracy przychodził w stroju roboczym, zresztą tu na sesji zdjęciowej w spodniach roboczych, czyli był prosto z pracy na stacji macierzystej i zrobiliśmy sesje zdjęciową. Pachniał wtedy pracą. Rozbierałem go z koszulki i kojarzyłem zapach z jego pracy z nim. Jakby mi podstawiono rząd mięśniaków i z zawiązanymi oczami miałbym znaleźć go, to jego na pewno bym poznał po gładkości skóry. Opisywałem to wielokrotnie, taką gładką jak on to nikt nie miał. No nie kojarzę, który jeszcze miał taką jak on, ale nikt. Choć zbliżali się 972, 975, trochę 979, to jednak jego skóra nie do pobicia.
  Przy okazji wizyty 899 dowiedziałem się, że 172 zostanie wypuszczony na sieć kolejową 10 sierpnia. No to już można odliczać kiedy będzie na stacji macierzystej, pewnie jakaś flacha poleci, jak nie dwie. Znowu się wyżyję, bo już mi go trochę brakuje. Takie temperatury, to przypominają mi się ostatnie lata, jak on taki lekko spocony, a ja się ślizgam na nim w wysokiej temperaturze. Przy okazji, po dzisiejszym dalszym nagrzewaniu budynku stacyjnego wieczorem jest już 28C (podniosło się o 1C).
  No i żeby nie było, to o rozmowie z 979 pamiętam, ale jak patrzę na możliwości czasowe to opiszę to dopiero w przyszłym tyg., wszak pozostała sob., w nd. jadę odebrać woodstokowiczów z dworca katowickiego.
   Jak patrzałem na filmiki na yt. to może pojadę tam w przebraniu wojaka z lat 80-ych. Mam na stanie taki mundur polowy. Kiedyś w takim byłem na imprezce w kato (przebierańców) nikt takiego nie miał. Dziś poszukam kompletu i na jutro może się wybiorę w nim na dworzec. Buty wojskowe, moro spodnie, góra, rogatywka, pagony pułkownika, pas parciany, mapnik.
  Dobra, tyle wpisu, bo znowu zajęcia czekają, a lato wiecznie trwać nie będzie. To do zaś. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz