niedziela, 27 września 2026

Niedziela #2443

    Wczoraj na stację wszedł, a właściwie zwiozłem 254 z nocnym bytowaniem na niej. Wcześniej miał mikolską imprezkę z powodu zakończenia sezonu jeżdżenia tramwajów zabytkowych, na których oni byli konduktorami. Już wcześniej umówiliśmy się, że po tej imprezce go odbiorę i zwiozę na stację. Tak też się odbyło i, również według wcześniejszej umowy, kupiłem browce, bo młody chciał jeszcze zaciągnąć kilka na stacji. Mnie wystarczyły trzy, i o północy, po tych trzech, wyglebiłem. Młody, bo oprócz browców zaciągnął jeszcze WDS nie spał w ogóle. W sumie, na tyle intensywnie urzędował, że nad ranem to mnie chyba co godzinę budził. Jak zwykle, w czasie spożywania, siedział w krótkich spodenkach i w klacie, ale zastrzegł, że organ to nie dzisiaj. Ponieważ nacieszyłem się jego młodością w czasie łykania tych trzech browców, to o północy stwierdziłem, że więcej już się nie wydarzy. Nie ma co przedłużać. Ale w trakcie wchłaniania tych trzech browców, w którymś momencie, jak już chyba byłem przy trzecim, mając w obejmie pięciopalczastej jego biceps i triceps, którego tam właściwie nie było, powiedziałem mu dosłownie: „Bicepsa i tricepsa niestwierdzono.” Również mu przekazałem, bo wcześniej widział 172 w koszulce z krótkim rękawkiem, że takiej ręki jak 172 mieć już nie będzie, bo czas, w który miał się tym zająć, bezpowrotnie minął. 
    Zastanawiałem się, jak bym miał wybór: czy do rozrządu 254, czy 172. To na jeden raz, chyba jednak 172, a jakby to miało być kilka razy, to 254 by poleciał. Ale później już chyba bym powrócił do 172.  Młodość to jedno, ale jemu został krótki czas, bo za dwa, trzy lata już nie będzie tak dobrze wyglądał. Jednym z powodów jest to, co bieżąco żre, a nie przebywa już w internacie, tylko na swojej stacji macierzystej. Do tych browców dał mi swoje kanapki, które miał naszykowane do pracy. Czyli chleb jakiś jak gąbka, czyli na spulchniaczach jakaś tania masa, do tego cienki kawałek szynki, też pewnie chemiczny, na to cienkie plasterki ogórka i te dwie sznitki posmarowane jakąś margaryną. No, na takim czymś to on masy mięśniowej na pewno nie zbuduje. Choć jakby zaczął ćwiczyć, to coś tam by się pojawiło, ale do tego budowania to trzeba by było zmienić dietę. 
    No i zasadniczo, co już tu pisałem, według mnie 254 marnuje sobie życie. Ani rozwoju fizycznego, ani umysłowego. Podtrzymanie gatunku zajmuje większość jego dziennego czasu, po za tym stagnacja w tym jego rozwoju, który powinien być na tym etapie życia burzliwy. Natomiast noc dla 254 była dość burzliwa. Rano, jak się obudziłem tuż przed dziesiątą, to patrzę, a komputer mieli jakiś proces, który skończy się za 22 godziny i 53 minuty. Stwierdziłem, że cały dzień bez komputera to się raczej nie wydarzy. Musiałem dwukrotnie zrestartować komputer, wejść do BIOS-u, do ustawień, trochę pozmieniać, aż w końcu ruszył. 
   W nocy odbyła się też dziwna rzecz. Przebudziłem się w którymś momencie i czułem, że wchodzę w stan przeziębienia. Im bliżej było rana, tym bardziej wiedziałem, że jednak się czymś zainfekowałem. Do teraz, kiedy to piszę, nie wiem, czy to 254 mnie zaraził, czy mnie przy remontowaniu ścianki trochę zawiało. No w każdym razie, wzrosła temperatura i czuję się, jak się czuję. Na szczęście, do pracy na popołudniówki, to rano przynajmniej mogę się do oporu wyspać. 
    Ok, kolejna taka notka nie na wysokim poziomie, ale ze względu na stan chorobowy i tak dobrze, że ona dzisiaj w ogóle wychodzi ze stacji. 
     Zdjęcia (screeny).     
  W 100% nie jestem pewien, czy go już nie było.

  Ale trza przyznać, że łon przynajmniej czasu nie marnuje i efekt ćwiczeń widać.

   Widać do ćwiczeń potrzeba dużo wody. 
  Gdyby to tylko woda decydowała o takim wyglądzie, to jej spożycie wystrzeliło by w kosmos.

  Ręka jak u 172, choć nawet nie wiem, czy 172 nie ma ładniejszej, ale bardzo podobne.

  Na koniec (przynajmniej mojego oglądanie wysmarował się olejkiem, bo część widowni chciała i nawet za to zabuliła. 
  
Nogi też się pokazały, aczkolwiek już bez olejku. 
   Korekta jak zwykle, narka.

2 komentarze:

  1. Z twarzy całkiem fajny. A te uda czy nie są za masywne w stosunku do reszty muskulatury?
    Zapomniałeś o linku.

    Co 254 robił przy kompie w nocy? Grał w coś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Że bym to wiedział co robił w nocy przy kompie. W zasadzie co się dało, grał, opróżniał zbiorniki, a w części nawet sam nie wiedział co robi.
      Uda są trochę powiększone, bo wyciąłem tło i robią wrażenie dużych. Niestety nie dał całej sylwetki.
      Fakt linka zapomniałem..., no i już go miałem dać, ale.... zaś kajś go straciłem. Postaram się poszukać w archiwum. Echh, z braku czasu czasem jakieś wyłomy w procedurach się zdarzą.

      Usuń