niedziela, 3 maja 2026

Niedziela #2281

    W firmie we wtorek ma być zebranie pracowników dla dwóch zmian: dla pierwszej zmiany o 10:00, 
dla drugiej zmiany o 15:00. Początkowo chciałem się wybrać na to zebranie i zapytać, co za blondynki wybierają te autobusy na tych przetargach, ale oglądając stary film *Człowiek z żelaza* z 1981 roku (ostatnio wciepli na ntlx), uzmysłowiłem sobie to, co jest w cytacie
- "a co, pan pójdzie do rady zakładowej coś powiedzieć? Cicho, cicho, lepiej nie zaczynaj, bo jeszcze burzycielem będziesz."
   No więc 45 lat temu było mniej więcej to samo co dziś. To po co zaczynać? Co to zmieni? Skoro na przestrzeni 45 lat niewiele zmieniło? 
   Światełkiem w tunelu są dzieła małych chińskich rączek, które jednak myślą i jakoś praw fizyki nie chcą zmieniać, a i po co zmieniać doświadczenia poprzednich pokoleń. Ich produkty, choćby te ytongi, są lepsze, jeżeli chodzi o funkcjonalność kabiny, niż szczycące się marki pojazdów z EU. 
    Dwa razy po 12 godzin jakoś przeżyłem, choć niestety linia wjeżdżała częściowo w menelownię, po której kiedyś jeździłem. Przez to od razu mi się robiło gorzej. No i by nie było, menele stanęły na wysokości zadania oczywiście, że mną kilka razy jechali, z worami pełnymi puszek lub butelek plastikowych. Czasami zasypiali, wiync na końcu kursu trza ich było uzmysłowić, iż to już je koniec. Szczęście, że po tych dwunastkach, 10 minut po zjeździe, od razu miałem połączenie do wioski. Dzięki temu nie traciłem żadnego czasu w nocy. Niestety, drugą dwunastkę przyszło mi robić na nowym MAN-ie, bo miał być chiński Ytong, ale brakło mu prądu i musiałem odpalić MAN-a. Podziwiam tych, którzy wzięli to na stałe, bo na weekend, to se można jeździć w święta albo w niedzielę, ale w tygodniu przy sporej ilości ludzi... jakaś masakra. Zresztą miałem to na linii w tyg. to nieustająco opóźniony, bo proces otwierania, zamykania drzwi w tempie lodowca robił swoje. 
   Kilka dni temu, po mojej pracy, w zasadzie już w nocy, wszedł na st. mac. 172. Nic w tym dziwnego, bo okresowo wchodzi. Natomiast ostatnio nasz dział p.s. szuka jakby nowinek albo jakichś eksperymentów do zrobienia lub powrotu do sprawdzonych. W ramach tego powróciliśmy do wody i mydła. 172 się zgodził, zresztą z wodą i z mydłem robiliśmy to już kiedyś lata temu, więc nic nowego dla niego. Użycie wody i mydła to jest taka namiastka robienia tego pod prysznicem albo w wannie. Namoczone ciało, do tego nasmarowane mydłem w płynie, robi idealny poślizg, a przy tych jego mięśniach możność przesuwania rąk po nim... Mało tego, zgniatanie tych jego mięśni jest rewelacyjne dla naszego działu p.s. Tym razem, ten jego biceps i przedramię jego prawej ręki chwytałem swoją lewą ręką (prawa była zajęta qniem) i tak mocno zgniatałem, że już mi brakowało siły, a on nic. Nawet mu ryja nie wykrzywiło. Ot silny skurwiel. 272, przy tym już dawno by stękał.  Na początku, że jest mu dobrze, a za chwilę, że już mu jest niedobrze. Przy okazji niego, to widziałem go w ostatnim półtora tygodnia dwa razy. Raz niedaleko wioski, jak z jakąś laską biegł do autobusu. Drugi raz niedawno w Kato, jak skończyłem pracę, stał na przystanku z jakimiś dwoma menelami wioskowymi. Staliśmy na dwu końcach zatoki autobusowej, w środku wiata, która nas odgradzała Było wieczorem, menele już były trochę podpite. Z widzenia ich w ogóle kojarzę. Na szczęście nie wsiedli do tego autobusu, co ja. Już myślałem, że do niego wsiądą, to byłby mały dramat. Za to, jak już byłem w autobusie, odjeżdżałem, to widziałem, że menele się między sobą już zaczęli szarpać. 272 stał obok i nie brał w tym udziału. Później, w trakcie jazdy autobusem do wioski, zastanawiałem się: „No jakby tak ten 272 przebywał dalej na st. mac., to i tak kontakt z tymi menelami by miał, a nie wiadomo, czy nie sprowadziłby ich na stację macierzystą w czasie mojej nieobecności. Wtedy to byłby dopiero dramat, bo nie wiadomo, co oni by tu zrobili, albo ewentualnie co zajumali. 
   Wracając do 172, to myślę, że następne krótkie pobyty na stacji macierzystej z udziałem wody i mydła będą się odbywały, bo jest to b. dobre doznanie. Tym bardziej, że lato się zbliża, ciepło na dworze to i cieplej na st. mac. Choć wodę podgrzewam, to jednak chwilę w niej leży na podłodze. 
   Zdjęcie. 
  Dziś wypadło na zdj. kolejowe. Od razu napiszę, nie, to nie jest moje zdj. nawet nie pamiętam skąd je ściągnąłem, a na nim nie ma autora, bo bym podał. 
   Jak z opisu wynika, to nastawnia w Jaworznie. Czy w takiej chciałbym pracować? No nwm. Na pewno miała swój klimat, choć jakoś mało msc. było w środku, bo przeca tam i dźwignie, i aparat blokowy, biurko i jakieś szafki pracownicze, więc wolnego msc. niewiele zostało. Szkoda, że nie ma zdj. ze środka, choć przyznam się, że nie szukałem. 
   Korekta jak zwykle, bo jednak ostatnie dni pracy po naście godz. w ciągu dnia, zrobiły swoje. 
   Narka.