Jadę do 811 i już w jej mieście do tramwaju typu 105Na wchodzi na przystanku babcia. Typ tramwaju jest ważny, ponieważ w stopiątkach stopnie wejściowe mają około 30 cm wysokości. Babcia z przystanku dość wysokiego weszła tylko na pierwszy stopień, ten zero, natomiast drugiego już nie była w stanie pokonać i właściwie przy tych czwartych drzwiach się przewróciła. Czwarte drzwi (ostatnie) są na ścięciu pudła tramwaju, więc motorowa ich w lusterki nie widzi. Stałem za połówką drzwi, na samym końcu tramwaju, no i widziałem, co się dzieje. Nasz zarząd szybko przetworzył informację, że jeśli drzwi zaczną się zamykać, a babcia ma spokojnie ponad 80 lat i jest krucha, to te drzwi po prostu przytrzasną jej nogę — w najlepszym wypadku, a w najgorszym po prostu zmiażdżą jej kostkę. Wobec tego, jak motorowa uruchomiła proces zamykania drzwi, od razu chwyciłem tę jedną połówkę, żeby te drzwi się nie zamknęły. Trzy razy drzwi usiłowały się zamknąć, ale za każdym razem napotykały opór, bo trzymałem tę połówkę. Babcia nie stanowiłaby dla tych drzwi aż takiego oporu. Nawet jakiś facet usiłował pomóc babci wejść, ale nie mogła pokonać tego wysokiego stopnia ze wzglądu na brak siły. Udało jej się na szczęście na tyle odsunąć od tych drzwi, na środek stopnia, w zasadzie sunęła na tym stopniu jak ślimak, że mogłem puścić tę połówkę, aby te drzwi się zamknęły nie uszkadzając jej. Tramwaj ruszył, a babcia z trudem, podciągając się dwiema rękami i dodatkowo podnosząc na podwiniętej nodze uzyskała postawę stojącą. Trzy przystanki, które jechała przestała na tym stopniu zero. Później, już na stacji, zastanawiałem się, jak babcia z tak słabą motoryką w ogóle mogła sama poruszać się po mieście. Już pominę to, że to drugie drzwi są przystosowane dla osób mniej lub słabo ruchliwych, a na pewno nie czwarte, gdzie jeszcze widoczność jest prawie zerowa dla prowadzącego.
Inna sytuacja. W piekarni wioskowej stoi przede mną locha, młoda ok. 19 lat (ok. 120 kg wagi). Koszulka długa, prawie do bioder, wystająca z pod jeansowej kurtki do pasa. Spodnie czarne, z cienkimi kremowymi paskami od góry do dołu, szerokie nogawki, w uszach jakieś kolczyki i w crogsach (te chińskie lacie z jakiejś wzmacnianej pianki). Na niektórych palcach jakieś a'la pierścionki. Przed piekarnią był jej mniej lochowaty kolega w podobnym lub tym samym wieku. W bocznym pomieszczeniu piekarni, z którego dobrze widać pomieszczenie sprzedażne inna locha ok. 90 kg, niska, również młoda (naście lat) na maszynie kroi chleby. I teraz wpierw przypatrzałem się pierwszej losze, następnie przycinałem drugą, kiedy ta prawie pochłaniała wzrokiem tą pierwszą. Tak intensywnie się w nią wgapiała, że nawet tego nie ukrywała. W pewnym momencie brało mnie już na śmiech, bo se pomyślałem - a to się lochy branżowe spotkały... Ta druga zauważyła moją reakcję, to wzrok musiałem przenieść na półki, na wypieki piekarnicze, bo jeszcze trochę i bym tam dostał ataku śmiechu. Sytuacja była mocno zabawna.
Urlop to zintensyfikowaliśmy prace zarówno utrzymaniowe, jak i porządkowe na stacji. Zaczyna już być widać efekty, co zauważył sam 979, a i dla nas jest ponownie wow.
Wrócę jeszcze do wizyty u 811 na new mieszkaniu. Otóż piękny widok, poniżej będzie na zdjęciach, ale wewnątrz dwa beznadziejne rozwiązania. Otóż pierwsze głupie to... Zabudowana lodówka, z płytą drzwiową na zewnątrz, która jednocześnie (jedno skrzydło) otwiera i lodówkę, i szafkę dość pojemną nad nią. Czyli jak chce wyjąć coś z szafki, to jednoczenie muszę otworzyć lodówkę. Nieprawdaż, że bardzo mądre.
Drugie. Nad kuchenką (płytą indukcyjną do gotowania potraw), ok. 15 cm od blatu wzwyż podwójne gniazdo 230V. Czyli mamy postawiony garnek, gotujemy w nim coś, a za nim gniazdo 230V. Aż żaluję, ze tego nie sfociłem. I to jest kolejny przykład, że głupota co raz szerzej wylewa się już nie tylko na ulice w rozwiązaniach technicznych, ale zaczyna już w mieszkaniach się rozlewać. Wspomnę jeszcze, że wyłączniki światła zamontowane na opak, wyłączenie światła miast być w dół, to zrobili do góry. Można? Można... A by nie było na to są normy.
Zdjęcia.
Stałem na balkonie i chłonąłem oczyma tą przestrzeń.Zdjęcia.
Zdj. są od prawej do lewej.
W lecie jak tam będę, to imprezka na balkonie.
Jednak nie da się zaprzeczyć, że lokalizacja mieszkania ma znaczenie.
W tym przypadku nawet piętro ma znaczenie.
Korekta jak zwykle, narka.




































