Notka jak zwykle miała wyjść wczoraj ze stacji, ale... No właśnie potrzebne jest wyjaśnienie i będzie trochę od końca. Na wieczór wszedł na stację 979 złożyć rowerek dla córki (prezent na święta). Pisałem to już gdzieś, że on je nerwowy, szybko się montuje, przeto tak średnio garnąłem się do pomocy, zresztą uważałem, że je dorosły jak jej bydzie potrzebował to się odezwie. Odezwał się jak się już zmontował, więc sytuacja była napięta jak baranie jaja.
Ponieważ dziś do pracy (przyjęcie i obiegówka), to jakby zwolnił mnie wcześniej, w sensie do procedur wyłączeniowych i następnie wyglebiłem jak w poprzednim dniu o 22:05. On jeszcze funkcjonował na stacji. I właśnie dlatego nie miałem kiedy i jak notki wypchnąć ze stacji.
Ponieważ dziś do pracy (przyjęcie i obiegówka), to jakby zwolnił mnie wcześniej, w sensie do procedur wyłączeniowych i następnie wyglebiłem jak w poprzednim dniu o 22:05. On jeszcze funkcjonował na stacji. I właśnie dlatego nie miałem kiedy i jak notki wypchnąć ze stacji.
Poniżej relacja z wczoraj od rana.
Nie ma to jak obudzić się rano bez budzika. Dziś się tak stało, bo koniec warsztatu. 3-4 dni, które miały być pierwotnie, zakończyły się finalnie dwoma tygodniami. Rekompensatą pobytu tam był ten ładny na praktykach, ale to głuptak. Czy zdoła się rozwinąć umysłowo... raczej nie sądzę. Podobnie jak 254. Czas leci, a jego rozwój umysłowy, mięśniowy stoi w miejscu.
Wracając do wyspania to rewelacyjne uczucie jak organizm się sam wybudza i zarząd stw. że to w zasadzie już. Jest po regeneracji, naprawacji zdatny do dalszego użytku. Nie ma to jak obudzić się rano bez budzika. Dziś się tak stało, bo koniec warsztatu. 3-4 dni, które miały być pierwotnie, zakończyły się finalnie dwoma tygodniami. Rekompensatą pobytu tam był ten ładny na praktykach, ale to głuptak. Czy zdoła się rozwinąć umysłowo... raczej nie sądzę. Podobnie jak 254. Czas leci, a jego rozwój umysłowy, mięśniowy stoi w miejscu.
Pisałem o tym, że 374 się obraził, a później odbraził i zaczął nas atakować na łączach zapowiadawczych. Wpierw dzwonił jawnie ze swojego nr-u, później se go zastrzegł (nwm co se myślał..., że się nie kapnę, że to łon) i tak co kilka dni dzwonił. Ostatnio odbyło się to w czwartek jak zjeżdżałem z plecakiem od 254 na stację. Słyszę tel. Zatrzymałem skład, wyciągam ów, a tam nr zastrzeżony. Pozwoliłem się wydzwonić i ruszyłem składem dalej. Dziś jak byłem w kato na przyjęciu do pracy, to znów zastrzeżony. Oczywiście nie odebrałem. W kato załatwiłem papierki i wracam na st. mac. W drodze do tel. Tym razem nr już jawny - to 374. Tradycyjnie nie odebrałem. Za minutę zaś napieprza. Zaś nie odebrałem.
Na podejściu do stacji tak myślałem - skoro się ujawnił i napieprzał dwa razy, to może być pod wjazdowym, przeto jak już dochodziłem pod wjazdowy, to rozglądałem się, czy tam nie stoi. Na szczęście tor z jego szlaku był pusty. Otwarłem stację dla ruchu, a w trakcie patrzę, a Tm-ka przełączona na Ms2 (białe światło), czyli jednak ktoś był pod wjazdowym. Nikt inny się nie zgłaszał, więc spore prawdopodobieństwo, że to właśnie 374 stanął pod nim. Później zadzwoniła 811. Rozmawialiśmy krótko, ale m.in. dowiedziałem się, że niektórzy przewoźnicy już odstawili auta. Być może i wóz od 374 został odstawiony, bowiem pod wjazdowym był ok. 14:00 więc to raczej normalne godz. pracy w transporcie. W poprzedniej firmie, w której jeździł, to, jak przekazywał, tam przy cenach paliwa (ropy) za ok. 6,30zł już jeździli na niewielkiej marży. Np. już wtedy miast z Krk jechać A4, która dla TIR-a kosztowała 200 zyla, to jeździł przez Olkusz, bo tak szef zalecał, by był jakiś zysk z kursu więc przy obecnych cenach ropy, może jego auto w new firmie odstawili i zaś trudna syt. finansowa. Ale mnie to już... Za chwilę lezę do roboty, to stacja dla ruchu będzie b. mało otwarta.
Dziś rano do kadr po raz trzeci w tym zakładzie pochodzić z obiegówką. Poszło dość sprawnie. Do 12:00 miałem już wszystko załatwione, a pojechałem na 07:15. Jak pojawiałem się w pomieszczeniach i mówiłem, że już tu byłem i to w sumie niedawno to było:
- aaa, to Pan wie, to nie ma co mówić od nowa. (podpis) i buzi, pa.
Zdarzały się przestoje, bo kogoś np; nie było, kajś poszoł itp. Przede mną z obiegówką chodził inny kierowca na przyjęcie. Jak zaś zatrzymała nas nieobecność jednego kierownika, to zacząłem z nim gadać. On przenosi się z busa, bo latał nim po EU, a teraz od lipca wprowadzają tacho, o czym pisałem przy okazji wahadła na Rumunię, którym miałem latać, to wybrał autobusy. Prawko na nie ma, ale w życiu nimi nie jeździł. Powiedziałem mu - fajne wyzwanie se robisz. Od razu duży gabaryt i wąskie uliczki w mieście. Do tego mamy deski, które bardzo specyficznie się prowadzi. On bez zacięcia komunikacyjnego, praktycznie w ogóle nie ma pojęcia o komunikacji miejskiej, oprócz tego, iż wie o autobusach jeżdżących po mieście. Nwm, czy podpisze przedłużenie umowy po 3-ch miesiącach. Nadto jest na najniższej stawce co też może nie zachęcać.
W sumie co mnie to. Z innych spraw, to dostałem new nr kierowcy. Pamiętam poprzedni bo mam pamięć do numerków i przez okres mojej przerwy w firmie zużyli 360 nr-ów. Czyli średnio co 2 dni przymowali new kierowcę i też w podobnym czasie się zwalniali + odejścia na emerytury itp. Przemiał jak dla mnie spory.
Jutro pierwszy dzień na wozie samodzielnie, po długiej przerwie. Się będzie działo...
Bez zdj. bo nie chce mi się obrabiać i szukać odpowiedniego modela.
Korekta jak zwykle, narka.






















