Baltazar221
środa, 28 października 2026
wtorek, 27 października 2026
Wtorek #2354
Wyjazd do Wrocka tradycyjnie będzie rozpisany pewnie na parę notek, bo w jednej się nie wyrobię, tym bardziej że przed pracą nie mam zbyt wiele czasu na to, żeby kompleksowo to opisać.
Tyle, korekta jak zwykle, narka.
niedziela, 25 października 2026
Niedziela #2353
No qrwa dla przeciętnego zjadacza chleba faktycznie "fascynujące".
Ale ponieważ materiał z tego wyjazdu trza teraz, czy później, po przyjeździe uporządkować, obrobić to też muszę mieć na to czas. Czas, którego zawsze qrwa brakuje.
Ogólnie można napisać, że było dobrze, ale to tak trochę nad wyrost. Faktycznie było średnio. Czemu? No proste, bo w zasadzie byłyśmy same. To, że były mikole m.in. 254, 255 to jedno, były też inne, branżowe, nawet motorowy był branżowy, to i tak to dla nas nie wychodziło na jakieś wow. Już od dłuższego czasu uważam, że jak nie ma obok tej osoby, do której mamy jakiekolwiek uczucie, to taki wyjazd, jest w zasadzie, pusty. Wiecie ocb. Robi się zdj. kompletnie nie istotnej dla nas rzeźby (jakiejś tam np.), ale na jej tle stoi osoba, do której żywimy jakieś uczucie to jest kompletnie inaczej.
A tak teraz wtrącę z zupełnie innej beczki. Czy kryzys już się zaczął? Jak się robi kolejka do pożyczania kasy, to może znaczyć, że coś jest na rzeczy. Teraz czy w gospodarce, czy w wydawaniu bieżącej kasy z wypłat nie wiem, ale 825 pożyczył od nas 1900 ziko, 827 400 ziko, bo bez tych nie przeżyłby do kolejnej wypłaty. Pożyczyliśmy im, ale... to jednak jest jakiś symptom wydawania kasy przez typowych/statystycznych ludków zarabiających miesięcznie jakąś kasę. Na szczęście 979 się na razie bilansuje, bo temu składowi, to byśmy musieli wyłożyć bezwględnie.
Zdjęcie.
Korekta jak zwykle. No i udało się jeszcze w nd. to wypchnąć. No nie jak u Darka, że on miesza dni, a doba kończy się u niego ok. 02:30. A do tego wyżej jakbyście chcieli linka to piszcie, bo teraz już nwm, kaj łon je.
Narka.
czwartek, 22 października 2026
Czwartek #2352
Stosownie do wrocka się też będę musiał ubrać, by tam nie zamarzać, wszak większość dnia byda na placu. Lista rzeczy do zabrania zrobiona. Tzn. lista jest już dawno zrobiona w formie tabelki, na różne pory roku, tylko w wierszach zaznacza się co ma jechać i w/g tego następnie się pakuję. Sprawdzone od lat. Nawet chyba mam gdzieś pierwszą wersję sprzed dwu dekad zrobioną na kawałku kartki. Później była stopniowo rozwijana do dzisiejszej formy. 254 dostał ją @ przed ubiegłorocznym wyjazdem do Gdyni i wawki.
Na liście do spakowania jest też (wpisałem) mapa wrocka w spirali. 979 się z nas śmieje, bo mówi, że jestem jak dinozaur. Kto dziś jeździ z papierową mapą? No - ja. Osobną kwestią jest, że 979 nie umie korzystać z papierowych map (kiedyś to opisywałem gdzieś tu), to też łatwo przychodzi mu wyśmiewanie osoby z niej korzystającej.
Teraz jeszcze jedno, by bym zapomniał. To odnośnie filmu, o którym zdawkowo pisałem w poprzedniej notce. Otóż pod nagraniem z tego filmu na yt. ukazał się komentarz. Ponieważ on jest dość treściwy, to go tu już przetłumaczonego przez translatora umieszczę.
"Pracowałem nad ostatnią sceną filmu, w której główny bohater śpiewa tę piosenkę. Pamiętam, jak Carlos Cabezas grał na klawiszach z zespołem w tej scenie. Scena była filmowana niezliczoną ilość razy, więc piosenka była często grana. Później rozmawialiśmy z przyjacielem o tym, jaka ta piosenka była świetna. Byliśmy zaskoczeni, że główny bohater ją zaśpiewał. Filmowanie się skończyło i nigdy więcej o nim nie słyszałem. Nigdy nie widziałem filmu. Nigdy więcej nie usłyszałem tej piosenki, a teraz, cztery lata później, za granicą, po prostu budzę się i jem śniadanie, YouTube mi ją poleca. To niesamowite, że Carlos Cabezas ją wyprodukował, a ja nie wiedziałem; on jest geniuszem. A na dodatek właśnie odkryłem, że jestem w napisach końcowych, haha. Zdecydowanie musimy zwracać większą uwagę na to, co robimy i co dzieje się wokół nas."
Zdjęcie (screen).
A następnie się dziwią, że szef nie chce im wypłacić kasy. No tak, to jej raczej nie zarobicie. Linka nawet nie daję, bo to tylko zdj. związane z tematem dzisiejszego uzależnienia młodzieży na różnych kontynentach od komórek.
Tyle, bo trochę zapomniałem o notce i jeszcze by została na torze bocznym do nd., a tego byśmy nie chcieli.
wtorek, 20 października 2026
Wtorek #2351
Urlop taki długi, a jak zwykle na koniec zostawiam rzeczy, które mogłem robić wcześniej. Np. dopiero dziś zabrałem się do muzykę do busa i na tel. Pościągałem new kawałki, a korzystając z programu na stronie -> audiomass.co zabrałem się też do starych kawałków, które często były zbyt ciche i podgłośniłem je, bym w wozie nie musiał stale do gały w radiu sięgać. Część też została albo z przodu, albo z tyłu przycięta, bo program daje szerokie możliwości. Jest przeglądarkowy, czyli nie trza go instalować na kompie, tylko działa na stronie.
M. in. ściągnąłem nagranie przewodnie z filmu "Nobody Knows Im Here", hiszpańskiej produkcji (2020) z ciekawym zakończeniem, obejrzanym na ntlx. To spokojna opowieść o wycinku funkcjonowaniu świata muzyki. Akcja dzieje się w plenerach trochę takich Mazurskich (pewnie Darkowi by się spodobało).
Od tego siedzenia przy kompie, przy trzech monitorach, co i tak znacznie usprawniło pracę, już na wieczór odczuwam gały. Jak byłem w wirze ściągania, obrabiania nagrań, to czasem myślałem, że jakbym miał jeszcze czwarty monitor to też bym go zagospodarował. Ale to jednostkowe przypadki. To ściąganie nagrań trwa długo, bo trza je porównywać między sobą. Głównymi parametrami jest właśnie głośność nagrania, jakość dźwięku, czystość nagrania (te z teledyskami czasem mają odgłosy z teledysków), wersja. Niby proste, ale często słucham trzech wersji nim zassam tą odpowiednią. Cały proces spowalniają globulki, te potrafią zdenerwoać.
No i zaliczyłem cmentarz, bo później mogę nie mieć tyle czasu. W obiegu załatwiania spraw na rowerze wpisany był m.in. wjazd na cmentarz. Część liści pozbieranych, ale jak wiatr się wzmoże, to pojawią się nowe. No cóż, może w przyszłą sob. jeszcze uda się podjechać, ta we wrocku będzie.
Za zdj. robią screeny z oglądalności. Korekta jak zwykle, narka.
niedziela, 18 października 2026
Niedziela #2350
Nwm. czy pamiętacie, ale jak statek Ever Given zablokował Kanał Sueski w 2021 r. to na wodach, na których oczekiwały statki do przepłynięcia kanału, jeden z kapitanów statku wypływał rysunek fallusa z jajami. Było to kajś na necie.
Na przyszły weekend jadę do Wrocławia, w związku z tym przeglądałem pociągi, w pierwszej kolejności osobowe. Ogólnie lubię jeździć pociągami, więc przejazd osobowymi nie byłby dla mnie jakąś katastrofą. Szybko okazało się, że niestety nie ma żadnego sensownego połączenia Górnego Śląska z Wrocławiem od rana do południa pociągami osobowymi. Przesiadki łącznie dochodzą do półtorej godziny. Najmniejsze przesiadki trwają godzinę. Jeżeli chodzi o powrót, jest identycznie. I teraz się zastanawiałem, czemu coś takiego się wydarzyło? Ileś lat temu, jak jeździłem do Wrocławia albo na drezyny kolejowe do Chrzypska, jeszcze z 824 czy 172, przesiadki na stacjach trwały 10–15 minut i jechało się dalej. Pociągami osobowymi można było dojechać od nas do Wronek za Poznaniem i to w sensownych przesiadkach. Dziś to niemożliwe. No i teraz kto jest beneficjentem tego, że ludzie nie jeżdżą tymi pociągami osobowymi, gdzie mogliby się przesiąść na przykład po 10-minutowej przesiadce, tylko muszą korzystać z innych pociągów? No przecież, że IC. Czyli znowu ktoś na górze zadecydował, że trzeba rozkomunikować pociągi, jak w latach dziewięćdziesiątych, kiedy sztucznie wygaszano połączenia kolejowe. Teraz, po trzydziestu latach, dzieje się to samo. Oczywiście IC się cieszy, bo jest wzrost liczby pasażerów, ale dopiero teraz, oglądając te rozkłady jazdy, mniej więcej wiem o dodatkowym czynniku podnoszącym przyrost pasażerów. Wobec powyższego sam musiałem kupić bilet na IC w obie strony.
Urlop to częściowo remont dalszy stacji. Ścianka na gr. B jest ocieplana styropianem. Styropian już położyłem, przyciąłem i przykleiłem. Pierwsza warstwa kleju na siatkę też już jest nałożona. Myślę, że do końca urlopu z tą ścianką może się wyrobię, bo idzie to jak krew z nosa, Głównie dlatego, że sporo jest innych zajęć do przerobienia na stacji, chęci są jakie są, no i do tego dochodzi jeszcze trzydniowy wyjazd do Wrocławia.
Za zdj. robią dziś screeny od napylania, korekta jak zwykle, narka.
środa, 14 października 2026
Środa #2349
To jest taki smutny dowód na to, że nawet dziś można położyć m-to jedną decyzją.
Zdjęcia (screeny).
Czy on kiedyś był? Nie kojarzę.
No i jakby ktoś..., to -> pl.chaturbate.com/danny__santoro/
Korekta jak zwykle, narka.
poniedziałek, 12 października 2026
Poniedziałek #2348
Jak zwykle zapomniałem napisać. 254 miał kolejny egzamin na prawo jazdy i, jak podejrzewałem wcześniej, o czym zresztą nawet tu pisałem, kolejnego nie zdał. Następny, już czwarty termin, na koniec tego miesiąca. I teraz 254 i 255 są doskonałymi przykładami tego, jak, znając kogoś, można go ocenić i to w wielu przypadkach poprawnie. O ile przewidywałem, i nawet z 254 zrobiliśmy zakład, że 255 egzamin praktyczny zda dopiero za którymś tam razem, o tyle odwrotnie przewidywałem, że 254 raczej nie zda egzaminu teoretycznego za pierwszym razem. Bardziej skłaniałem się ku temu, że zda za trzecim razem, ale jak ten trzeci raz przeleciał, to nie wiem, czy nie należy się już martwić.
Miałem się za to zabrać już dawno temu, ale jakoś dopiero teraz przyszedł nie tyle czas, co chwilowa ochota. Otóż sprawa dotyczy mięśniaków-głuptaków, którzy nadają na chaturbate. Ich zdjęcia czasem pojawiają się tu na blogu. Ostatnimi czasy zauważyłem ciekawy trend. On jakby wynika z podstawowych prawideł ekonomii, to znaczy z podaży, popytu i ceny. Jak oglądałem cztery czy pięć lat temu te chaturbate, to nadających było jakby mniej, przynajmniej tak się wydaje. I stąd, przy stałej liczbie oglądających, na jednego nadającego przypadało ich więcej. Również większe były wtedy wpływy z wpływających tokenów. Wtedy też zaczęły powstawać masówki, tzn. pokoje, w których było po pięciu mięśniaków i coś tam między sobą robili. Tych pokoi w pewnym momencie mnożyło się bardzo dużo. Pierwsze osobniki, które rejestrowałem, brały udział w nadawaniu, maksymalnie około rok–dwa (dwa to najdłużej, jak zarejestrowałem z tych co oglądałem). Na dzisiejsze standardy to bardzo długi czas. Ale wtedy tego, co pisałem wyżej, było po prostu mało. Oni też jednostkowo więcej zarabiali, to też producenci, biorąc nowych mięśniaków do pracy, oferowali im zapewne stawki takie, jakie zarabiali ci, którzy dotychczas nadawali. To typowa piramida, gdzie na początku nadawało dziesięciu, po kilku miesiącach nadawało stu, a po dalszych kilku miesiącach nadawało już tysiąc. Obecnie, z tego, co widzę, pojawiają się nowe mięśniaki, ale czas ich nadawania skraca się czasami nawet do kilku tygodni. Zakładam, że rozczarowują się różnicą między kasą, którą im obiecano, a tą, która faktycznie wpływa.
Osobną kwestią jest też czas poświęcony na to nadawanie. Część z nich, jak już pisałem, przychodzi tam na osiem godzin do pracy. I teraz siedzą osiem godzin w małym pomieszczeniu, zamknięci prawie jak w więzieniu, no i przez te prawie osiem godzin walą konia. Dodatkowym negatywnym czynnikiem jest to, że przez ten czas oni mało się ruszają. No bo gdzie, albo jak mają się ruszać w takim małym pomieszczeniu? Czasem se tam niektóry potańczy do nagrań które słucha. To w swojej pracy przez osiem godzin mam więcej ruchu niż oni. Za tym czynnikiem idzie jeszcze jeden. Przez ten czas, kiedy nadają — są to miesiące, ewentualnie na przykład rok — ich wygląd radykalnie się pogarsza, co widać u większości z nich na zdjęciach, które dają na początku, jak otwierają kanał. Wtedy są fotografowani, no i później, jak nadają po paru miesiącach można sprawdzić jak wyglądają. Niestety u zdecydowanej większości z nich ten wygląd się pogarsza. Też przez to co wchłaniają w czasie pracy. Kupują im małe cole, do tego wciepują do się jakieś chipsy, inne przekąski i tam po paru m-cach efekt uboczny gotowy.
Kolejny negatywny czynnik to zastój umysłowy. To osiem godzin, które praktycznie są zmarnowane pod względem rozwoju umysłowego, no bo co można zrobić przez osiem godzin umysłowo waląc konia? Najbliższym takim przykładem jest 254, który ma głupią laskę i w związku z tym, tak podejrzewam, nie jest w stanie zdać egzaminu teoretycznego prawa jazdy.
W związku z tym nie wiem, czy jest sens robić kolejne zdjęcia nowych mięśniaków,, wciepować linki do nich skoro po paru tygodniach oni już nie nadają. No chyba jedynie dla celów archiwizacji. Po za tym, co już wcześniej sugerowałem, niestety ze względu na tryb życia u nich, też jest co raz trudniej wejść w dorosłość z dobrym wyglądem. To też większy jest zalew morświnów.
Urlop jakoś leci. Może jakby mnie nim nie zaskoczyli, to bym się gdzieś dalej wybrał, a tak... realizuję sprawy remontowe na stacji, jakieś tam zaległe pierdoły, których się nazbierało. Zresztą stacja duża to i zajęć zawsze jakiś pełno.
Jak zwykle przymuliłem z tą notką, bo miała wyjść ze stacji wczoraj, ale co zrobić...
Bez zdjęcia, bo jakoś nie chce mi się jeszcze tym zajmować. W następnej coś już wciepnę.
Z ostatniej chwili. Niestety wzięli mi 1,5 kółka na innej linii, którą miałem po swojej i 1,50 min przerwie. Szkoda, bo we własnym RJ, praktycznie tam pusto leciałem. Teraz mam na swojej do końca, tylko po godz. przerwy wyruszam na ostatnie kółko i sumarycznie kończe 20 min wcześniej. Zaś trza bydzie przejrzeć RJ, co bym tam przed czymś niepotrzebnie nie leciał.
Tyle, korekta jak zwykle. Narka.
piątek, 9 października 2026
Piątek #2347
Zdjęcia.
Zdj. są od prawej do lewej.
W lecie jak tam będę, to imprezka na balkonie.
Jednak nie da się zaprzeczyć, że lokalizacja mieszkania ma znaczenie.
W tym przypadku nawet piętro ma znaczenie.
Korekta jak zwykle, narka.
wtorek, 6 października 2026
Wtorek #2346
Widzę, że o tym nie napisałem, ale zdarzyło się tak jak poprzednimi razami, że z zaskoczenia zostałem zaatakowany urlopem. No i tradycyjnie o urlopie, uwaga, trzytygodniowym, dowiedziałem się na dwa dni przed nim. To też możecie sobie wyobrazić, jakież było moje zaskoczenie, gdy dowiedziałem się, że nagle mam trzy tygodnie urlopu. Mało tego, co pisałem pewnie w jakiejś tam poprzedniej notce: 254 zaraził nas, najprawdopodobniej, przeziębieniem w związku z czym we wtorek w nocy ledwo co wracałem na stację, Sunąłem w tempie lodowca, bo byłem tak wykończony — nie tyle po pracy, co przez ten stan chorobowy. I tu uwaga: nawet ze względu na temperaturę i złe samopoczucie nie mogłem wziąć L4, bo zaraz by sobie pomyśleli, że w związku z tym, że dali mi niechciany urlop, ja ten urlop wybijam im L4, przeto do końca miesiąca, nie dość, że źle się czułem, to musiałem i tak chodzić do pracy, bo nie miałem jakby wyjścia o czym mówiłem bieżąco zmiennikowi.
Ok, bo za piętnaście minut będzie nowy dzień, a chcę to jeszcze wypchnąć we wtorek, czyli kończącym się dniu, to przechodzimy jakby do zdjęć, screenów.
Zdjęcia, (screeny).
Mała stacyjka w Rosji, na której mógłbym pracować do emerytury.
Te screeny są od tyłu, ale to nie umniejsza atrakcyjności dla mnie owej stacji.
Mógłbym jak ta DR stać i mijać przebiegające pociągi, a później delektować się ciszą, spokojem okolicy.
Trzy tory w stacji, niewielki ruch i sympatycznie mijający czas w pracy.
Echhh...., rozmażyłem się.
Ale jak byłem młodszy to chciałem mieć taką stację z zylionem wajch i ja między nimi. Jak znajdę odp. zdj. to umieszczę.
Tyle, bo za chwilę bydzie środa, a chcę to jeszcze wypchnąć jeszcze we wtorku, w przeciwieństwie do Darka, któremu dni się trochę rozjeżdżają.
Korekta jak zwykle, narka.
sobota, 3 października 2026
wtorek, 29 września 2026
Wtorek #2344
Przesuną się prace przy wozie, którym jeżdżę, myślę że jakoś szczególnie go nie wykończą przez ten okres. Dziś wymieniam oryginalną zasłonę PKP z lat 90-ych, na zwykłą, bo jeszcze z nią coś zrobią, a takiej już nie zdobędę.
Przeziębienie, którym chyba zaraził mnie jednak 254 jest w stagnacji. Największą intensywność mamy już za sobą, teraz trza czekać na reakcję systemu odpornościowego. Ta powinna pojawić się w czw. kiedy już będziemy mieli wolne.
Zdjęcie (screen).
O sprawach budowlanych już kiedyś było, teraz screen z dalekowsch. kraju. Policzyłem. Bloki mają po 33 piętra, Powiedzmy na piętrze jednego bloku jest 15 mieszkań, choć to skromne liczenie. Bloków jest 9 (chyba, że się walnąłem), to daje nam 4455 mieszkań łącznie. W kato by cos takiego postawili, to na 5 lat sprawy mieszkaniowe rozwiązane. Żadnego stękania o braku mieszkań. Następna sprawa, to takie coś pociągnęło by ceny nieruchomości w dół. No ale mafia musiała by się wynieść z kato na owe 5 lat, bo rynek pozamiatany.
Jeżdżę po aglo i ostatnio doszedłem do wniosku, że wysokie bloki to stawiała komuna. A teraz niby braki w mieszkaniach, technologia poszła do przodu, wiync stawianie tak wysokich bloków nie jest dziś problemem, a jakoś nie chce się tego (wiadomo dlaczego) rozwiązać.
Wiync jak pójdziecie na tych głupków głosować (ja tam nie chodzę), to pamiętajcie, że w kwestii mieszkaniowej pieprzą farmazony.
Korekta jak zwykle, narka.
niedziela, 27 września 2026
Niedziela #2343
Zastanawiałem się, jak bym miał wybór: czy do rozrządu 254, czy 172. To na jeden raz, chyba jednak 172, a jakby to miało być kilka razy, to 254 by poleciał. Ale później już chyba bym powrócił do 172. Młodość to jedno, ale jemu został krótki czas, bo za dwa, trzy lata już nie będzie tak dobrze wyglądał. Jednym z powodów jest to, co bieżąco żre, a nie przebywa już w internacie, tylko na swojej stacji macierzystej. Do tych browców dał mi swoje kanapki, które miał naszykowane do pracy. Czyli chleb jakiś jak gąbka, czyli na spulchniaczach jakaś tania masa, do tego cienki kawałek szynki, też pewnie chemiczny, na to cienkie plasterki ogórka i te dwie sznitki posmarowane jakąś margaryną. No, na takim czymś to on masy mięśniowej na pewno nie zbuduje. Choć jakby zaczął ćwiczyć, to coś tam by się pojawiło, ale do tego budowania to trzeba by było zmienić dietę.
No i zasadniczo, co już tu pisałem, według mnie 254 marnuje sobie życie. Ani rozwoju fizycznego, ani umysłowego. Podtrzymanie gatunku zajmuje większość jego dziennego czasu, po za tym stagnacja w tym jego rozwoju, który powinien być na tym etapie życia burzliwy. Natomiast noc dla 254 była dość burzliwa. Rano, jak się obudziłem tuż przed dziesiątą, to patrzę, a komputer mieli jakiś proces, który skończy się za 22 godziny i 53 minuty. Stwierdziłem, że cały dzień bez komputera to się raczej nie wydarzy. Musiałem dwukrotnie zrestartować komputer, wejść do BIOS-u, do ustawień, trochę pozmieniać, aż w końcu ruszył.
W nocy odbyła się też dziwna rzecz. Przebudziłem się w którymś momencie i czułem, że wchodzę w stan przeziębienia. Im bliżej było rana, tym bardziej wiedziałem, że jednak się czymś zainfekowałem. Do teraz, kiedy to piszę, nie wiem, czy to 254 mnie zaraził, czy mnie przy remontowaniu ścianki trochę zawiało. No w każdym razie, wzrosła temperatura i czuję się, jak się czuję. Na szczęście, do pracy na popołudniówki, to rano przynajmniej mogę się do oporu wyspać.
Ok, kolejna taka notka nie na wysokim poziomie, ale ze względu na stan chorobowy i tak dobrze, że ona dzisiaj w ogóle wychodzi ze stacji.
Zdjęcia (screeny).
Ale trza przyznać, że łon przynajmniej czasu nie marnuje i efekt ćwiczeń widać.
Widać do ćwiczeń potrzeba dużo wody.
Gdyby to tylko woda decydowała o takim wyglądzie, to jej spożycie wystrzeliło by w kosmos.
Ręka jak u 172, choć nawet nie wiem, czy 172 nie ma ładniejszej, ale bardzo podobne.
Na koniec (przynajmniej mojego oglądanie wysmarował się olejkiem, bo część widowni chciała i nawet za to zabuliła.
Nogi też się pokazały, aczkolwiek już bez olejku.
Korekta jak zwykle, narka.
środa, 23 września 2026
Środa #2342
Tyle, wiem że chaotyczne, ale zaś nas czas goni, wiync nawet bez zdj.
Korekta jak zwykle, narka.
niedziela, 20 września 2026
Niedziela #2341
Kolekcja filmów do oglądania jest rewelacyjną sprawą. Nie traci się czasu na przeglądanie neta, ich zasobność sprawia, że dział p.s. sam podpowiada na co z archiwum ma ochotę i to rozwiązanie sprawdzające się od lat. Choć w dzisiejszych czasach ludzie mało co gromadzą na swoich urządzeniach. Ale gromadzenie ma jeszcze jeden plus. Korzystając z własnych zasobów nie zostawiam śladów na necie, co jest w kręgu moich zainteresowań. Im mniej o mnie wiedzą tym lepiej.
Wiem, że to je pojebane, ale wyciągać jedno zdanie z serialu, który ma godzin ok. 10 to może być poniżej normy. Mniejsza. Laska spotyka się z wirtualnym facetem i ten jej mówi: ale Ja nigdy Cię nie skrzywdzę.
I teraz co je w tym takiego nadzwyczajnego? Wchodzi AI (w postaci młodego ładnego mięśniaka) i to w zasadzie ono mówi do bohaterki - nigdy Cię nie skrzywdzę. No i teraz wchodzić w relacje bieżące, oryginalne, face to face, które, jak wiemy i tak się kiedyś pojebią, czy w wirtualne, gdzie druga strona - nigdy Cię nie skrzywdzi. Ot zagwozdka XXI w. Bo nawet bieżąco, co mamy ze 172, kontakt bezpośredni, to co chcemy, ale... następnie jakiś nasz czas poświęcamy na sprzątanie po nim, zajmowanie się jak nastoletnim dzieckiem, choć je już (jakby) dorosły. Tak źle, tak niedobrze.
Zdjęcie (screen).
Dziś nie będzie mięśniaków, ale...
Korekta jak zwykle, narka.
piątek, 18 września 2026
Piątek #2340
Inna sytuacja: jadę do pracy autobusem, a młoda laska, jakieś naście lat 18-19, rozmawia ze swoją babcią. Mówią między innymi o pracy w Amazonie, bo po szkole nie wie gdzie chce pracować, i gdzie ten Amazon jest. Słucham wypowiedzi tej laski, i im dłużej ją słuchałem, tym bardziej dochodziłem do wniosku: - no debilka. Później okazało się, że nie zdała egzaminu czeladniczego na krawcową. Jakoś mnie to nie zdziwiło. Natomiast wygląd podrasowany, jak tej wcześniejszej, która sobie zdjęcie podrasowała. Trzeba przyznać, że młoda miała ładną figurę. Natomiast styl wypowiedzi świadczył jednoznacznie o niskim poziomie umysłowym.
No i z busa, którym jeżdżę. Przetwarzanie danych przez ludzi. Otwieram drzwi z palca, tzn. z knefla. No sytuacja - drzwi się otwarły, są otwarte, i idzie babka, i miast wsiadać lezie wpierw do przycisku na zewnątrz naciska go, po czym wchodzi do znacznie wcześniej otwartych drzwi. Szybciej przetworzyłem dane jak ona i się zastanawiałem, czy następnym razem jak ktoś coś takiego zrobi, to czy wdrożyć zamykanie drzwi. Wszak mogę powiedzieć, przeca nacisnęliście, a były otwarte, to się zaczęły zamykać. Szybkość przetwarzania danych przez niektórych ludzi, jak w WIN 95 lub wcześniejszych wersjach.
Zdjęcia (screeny).
Choć pewnie nie z Rosji, bo tamtych kiedyś mi ocenzurowali. Strona jakoś napisała, że ten kraj jest nie ten teges. A tu łoni -> /pl.chaturbate.com/daniel_montecristo/
Korekta na poziomie poziomów dotychczasowych, a nawet niższa.
Narka.
wtorek, 15 września 2026
Niedziela #1693 (wtorek w 2026 r.)
Przejrzałem i chyba nie polegnę na tej notce, to z 6 letnim poślizgiem (miała wyjść w lipcu 2020 nr pozostawiłem oryginalny)]
A chuj, poleze spać nad ranem, przylezie 172 i dalej będę w niego napierdalał.
Nie o tym. Nie wiem czy powinno być na czerwono, czy wytrzeźwiałem i pisze jakby normalnie, albo mi się tak wydaje.
Temat bardzo zaległy, bardzo zaległy. Teledyski.
Otóż, są fajne i beznadziejne. Opis, jaki miał być już dawno temu przyśpieszył nowy teledysk, a wcześniej nagranie Alok, Bruno Marini & Zeba
To jest rzadki przypadek, jak można w 4 minutach przekazać treść do tego stopnia, że sam się wzruszyłem. Oczywiście nie mam syna, 979 jest jakby taką namiastką, rozwiązaniem zastępczym, czy nie wiem jak to zinterpretować, ale takie relacje i powiedzmy, takie wspomnienia, chciałbym aby po mnie kiedyś miał.
Dobra, przejdę na czerwono, bo to później ocenzuruję, a jakby chcę by poszło. Taka blokada wewnętrzna, taka NW [(norma własna) o czym wiecie czyli na czerwono to nie usuwamy, nie cenzurujemy.
Już pominę linię melodyczną do nagrania powyżej, ale treść teledysku, jak można w 4 minutach zawrzeć treść, która potrafi wzruszyć. Nie znając angielskiego, albo w bardzo małym stopniu teledysk jest na tyle wymowny, że już po pierwszym nagraniu, obejrzeniu, łzy same nacisnęły mi się do oczu. To jest to, co czasem krytykuję w filmach pełnometrażowych, że pokazywane jest coś, w sensie mięśniaki, historia beznadziejna, to tu w 4 min udało się zawrzeć historię, do tego tak poruszającą. To jest majstersztyk taki teledysk i by nie było to takich jest mało. Mało tego, jak obejrzałem ten klip, bo 979 pisze do mnie, że podoba mu się to:
O ile przyjemniej ogląda się te nagrania, dobre, do których jest jeszcze treść w klipie. A nawet jak nie ma treści to jest jakaś specyficzna oryginalność jak w tym:
Może niekoniecznie jak Prince Karma, gdzie tu przewija się, że klip który obiegł świat pod nagranie nie jest tym oryginalnym:
Dlatego cenie takie klipy jak ten:
Dobra, bo poszoł 172, ja jeszcze łykam jak jebnięty, zablokowałem sobie możliwość cenzury i jestem w czarnej dupie. Nabazgrałem i to musi pójść, bo NW. Shit.
No to jak już tak płyniemy, to jeszcze na koniec (i tu się zatrzymałem, bo nie nie wiem czy napisać).... czas leci.... zastanawiam się.... no dobra. Kocham 979, ale nie taką miłością branżową, jakbyście se pomyśleli. Taką ojcowską i ten teledysk na początku to takie ucieleśnienie (jestem nadupiony to sorry) relacji jakie chciałbym z nim mieć, a nigdy nie będę miał.
Wiem, chcemy ciągle dążyć do tego naj, naj, naj, a czy faktycznie nam się to udaje? Czy to tylko taka fikcja w klipach, taka fikcja w życiu? Ciągle dążymy do zajebistego życia, do takiego rewelacyjnego itp, w życiu, w związku a real jak wygląda...
No ale na co ja mam qrwa narzekać? Czy mam źle? Czy jest niedobrze? Zawsze chcemy lepiej, dlatego na tym pierwszym teledysku łzy prawie pociekły. Ale qrwa kto nie dąży do max, do max, co się da, a da się?....
I co teraz napisać? I tym optymistycznym akcentem żegnam się z Państwem (dziękując, że ktoś wpadł na pomysł takiego klipu)
Patrzę na ten klip 10-ty raz i myśłę, co nadupiłem wyżej... i najgorsze, że to musi pójść, bo o ile to czarne, jak wstanę, może przejść cenzurę, to to czerwone już nie - kocham go, a on tego nie wie..., albo nie daje znać po sobie.
Już nie łykam bo mnie podupi, a rano jak przylezie 172 to mnie rozwali po ścianach.
No i na koniec:
Narka, wasz (ocenzurowano)
niedziela, 13 września 2026
Niedziela #2339
Darek znalazł notkę z 303 (to ona), jak doszło do rozłamu korzystania z wucetu i przeniosłem się do drugiego na stacji. Ale obserwuję mięśniaków-skurwieli i u nich niewiele się zmienia. Są z domów, w których ich się raczej nie uczy dbania o czystość. Przeważnie wieprzowiny lub morświny, czyli partnerki tych mięśniaków (ich ojców) jakoś tam sprzątają, by się za bardzo nie lepiło. I z takimi nawykami łoni później opuszczają swoje st. mac. i lezą na new z kolejnymi morświnami lub wieprzowinami, bo rozgarnięta laska, mimo iż łoni zajebiście wyglądają, nie weźmie ich, bo oprócz seksu to kolejne dziecko na stacji, którym kompleksowo trza się zająć. Mało tego, ze względu na swoje wykształcenie, przeważnie bardzo niskie, ich zarobki w życiu też nie będą rewelacyjne. No to pozostają im morświny i wieprzowiny. To częściowo tłumaczy moje nieustające zdziwienie, jak taki np. ładny mięśniak przechadza się z jakimś morświnem. Nie inaczej je ze 172. Co pisałem wcześniej, łon potrzebuje sprzątaczki na etacie, która bydzie za nim łaziła i sprzątała co łon nadupi. Z 302 i 303 było podobnie. Nie ingerowałem w to co się działo na grupach B i C, które zajmowali, bo to ich przestrzeń, ale już cisłem z torami ogólnodostępnymi między grupami.
811 miała się wyprowadzić z domu z dziećmi. Odbyła się rozmowa z partnerem i tu zaskoczenie, ale wcześniej 811 opowiada chronologicznie jak ta rozmowa się odbywała. Obeszło się bez jakiejś kłótni, choć on trochę łykał w pierwszy dzień rozmowy. Na drugi dzień się przy śniadaniu zmontował, ale później się uspokoił. W efekcie końcowym zrobił oczy kota ze Shreka i... 811 wzięła go z sobą do new mieszkania. Gorzej, bo później łon się pożarł ze swoimi starymi, wiync w razie "W" raczej do nich nie wróci, co od razu wyłapałem, bo będzie się go trudniej pozbyć. No cóż... Miało być tak pięknie...Ale na 13 piętro kiedyś pojadę z wizytą.
Tymczasem byłem z pierwszą wizytą u byłej laski od 979. Mieszka w centrum kato z dużym balkonem, na którym siedzieliśmy i gadaliśmy, bo środa jeszcze była z ciepła nocą. Widok rewelacyjny, bo m.in. na stację Katowice Osobowa. Ale są też mankamenty. Center to hałas i to czasami spory, a jednak trza bieżąco funkcjonować, czyli wysypiać się i wykonywać pracę zarobkową, by się utrzymywać, a w niej wypadało by być wypoczętym. Na szczęście okna są w miarę szczelne i tłumią znaczną część hałasu. Rozmawiało się rewelacyjnie, w przyszłym tyg. jeszcze do niej na przerwie wpadnę.
Zdjęcia.
Widok z balkonu na Dworcową i stary dw. kolejowy Katowice.
Widok na św. Jana i dalej Kochanowskiego.
I na koniec najlepsze - widok na obecny dw. PKP Katowice Osobowa. No tak to można mieszkać. Pewnie hałas bym skompensował tym widokiem.
Korekta na poziomie poziomów dotychczasowych, Narka.



































