Jak zwykle zapomniałem napisać. 254 miał kolejny egzamin na prawo jazdy i, jak podejrzewałem wcześniej, o czym zresztą nawet tu pisałem, kolejnego nie zdał. Następny, już czwarty termin, na koniec tego miesiąca. I teraz 254 i 255 są doskonałymi przykładami tego, jak, znając kogoś, można go ocenić i to w wielu przypadkach poprawnie. O ile przewidywałem, i nawet z 254 zrobiliśmy zakład, że 255 egzamin praktyczny zda dopiero za którymś tam razem, o tyle odwrotnie przewidywałem, że 254 raczej nie zda egzaminu teoretycznego za pierwszym razem. Bardziej skłaniałem się ku temu, że zda za trzecim razem, ale jak ten trzeci raz przeleciał, to nie wiem, czy nie należy się już martwić.
Miałem się za to zabrać już dawno temu, ale jakoś dopiero teraz przyszedł nie tyle czas, co chwilowa ochota. Otóż sprawa dotyczy mięśniaków-głuptaków, którzy nadają na chaturbate. Ich zdjęcia czasem pojawiają się tu na blogu. Ostatnimi czasy zauważyłem ciekawy trend. On jakby wynika z podstawowych prawideł ekonomii, to znaczy z podaży, popytu i ceny. Jak oglądałem cztery czy pięć lat temu te chaturbate, to nadających było jakby mniej, przynajmniej tak się wydaje. I stąd, przy stałej liczbie oglądających, na jednego nadającego przypadało ich więcej. Również większe były wtedy wpływy z wpływających tokenów. Wtedy też zaczęły powstawać masówki, tzn. pokoje, w których było po pięciu mięśniaków i coś tam między sobą robili. Tych pokoi w pewnym momencie mnożyło się bardzo dużo. Pierwsze osobniki, które rejestrowałem, brały udział w nadawaniu, maksymalnie około rok–dwa (dwa to najdłużej, jak zarejestrowałem z tych co oglądałem). Na dzisiejsze standardy to bardzo długi czas. Ale wtedy tego, co pisałem wyżej, było po prostu mało. Oni też jednostkowo więcej zarabiali, to też producenci, biorąc nowych mięśniaków do pracy, oferowali im zapewne stawki takie, jakie zarabiali ci, którzy dotychczas nadawali. To typowa piramida, gdzie na początku nadawało dziesięciu, po kilku miesiącach nadawało stu, a po dalszych kilku miesiącach nadawało już tysiąc. Obecnie, z tego, co widzę, pojawiają się nowe mięśniaki, ale czas ich nadawania skraca się czasami nawet do kilku tygodni. Zakładam, że rozczarowują się różnicą między kasą, którą im obiecano, a tą, która faktycznie wpływa.
Osobną kwestią jest też czas poświęcony na to nadawanie. Część z nich, jak już pisałem, przychodzi tam na osiem godzin do pracy. I teraz siedzą osiem godzin w małym pomieszczeniu, zamknięci prawie jak w więzieniu, no i przez te prawie osiem godzin walą konia. Dodatkowym negatywnym czynnikiem jest to, że przez ten czas oni mało się ruszają. No bo gdzie, albo jak mają się ruszać w takim małym pomieszczeniu? Czasem se tam niektóry potańczy do nagrań które słucha. To w swojej pracy przez osiem godzin mam więcej ruchu niż oni. Za tym czynnikiem idzie jeszcze jeden. Przez ten czas, kiedy nadają — są to miesiące, ewentualnie na przykład rok — ich wygląd radykalnie się pogarsza, co widać u większości z nich na zdjęciach, które dają na początku, jak otwierają kanał. Wtedy są fotografowani, no i później, jak nadają po paru miesiącach można sprawdzić jak wyglądają. Niestety u zdecydowanej większości z nich ten wygląd się pogarsza. Też przez to co wchłaniają w czasie pracy. Kupują im małe cole, do tego wciepują do się jakieś chipsy, inne przekąski i tam po paru m-cach efekt uboczny gotowy.
Kolejny negatywny czynnik to zastój umysłowy. To osiem godzin, które praktycznie są zmarnowane pod względem rozwoju umysłowego, no bo co można zrobić przez osiem godzin umysłowo waląc konia? Najbliższym takim przykładem jest 254, który ma głupią laskę i w związku z tym, tak podejrzewam, nie jest w stanie zdać egzaminu teoretycznego prawa jazdy.
W związku z tym nie wiem, czy jest sens robić kolejne zdjęcia nowych mięśniaków,, wciepować linki do nich skoro po paru tygodniach oni już nie nadają. No chyba jedynie dla celów archiwizacji. Po za tym, co już wcześniej sugerowałem, niestety ze względu na tryb życia u nich, też jest co raz trudniej wejść w dorosłość z dobrym wyglądem. To też większy jest zalew morświnów.
Urlop jakoś leci. Może jakby mnie nim nie zaskoczyli, to bym się gdzieś dalej wybrał, a tak... realizuję sprawy remontowe na stacji, jakieś tam zaległe pierdoły, których się nazbierało. Zresztą stacja duża to i zajęć zawsze jakiś pełno.
Jak zwykle przymuliłem z tą notką, bo miała wyjść ze stacji wczoraj, ale co zrobić...
Bez zdjęcia, bo jakoś nie chce mi się jeszcze tym zajmować. W następnej coś już wciepnę.
Z ostatniej chwili. Niestety wzięli mi 1,5 kółka na innej linii, którą miałem po swojej i 1,50 min przerwie. Szkoda, bo we własnym RJ, praktycznie tam pusto leciałem. Teraz mam na swojej do końca, tylko po godz. przerwy wyruszam na ostatnie kółko i sumarycznie kończe 20 min wcześniej. Zaś trza bydzie przejrzeć RJ, co bym tam przed czymś niepotrzebnie nie leciał.
Tyle, korekta jak zwykle. Narka.



































