Zastanawiałem się, jak bym miał wybór: czy do rozrządu 254, czy 172. To na jeden raz, chyba jednak 172, a jakby to miało być kilka razy, to 254 by poleciał. Ale później już chyba bym powrócił do 172. Młodość to jedno, ale jemu został krótki czas, bo za dwa, trzy lata już nie będzie tak dobrze wyglądał. Jednym z powodów jest to, co bieżąco żre, a nie przebywa już w internacie, tylko na swojej stacji macierzystej. Do tych browców dał mi swoje kanapki, które miał naszykowane do pracy. Czyli chleb jakiś jak gąbka, czyli na spulchniaczach jakaś tania masa, do tego cienki kawałek szynki, też pewnie chemiczny, na to cienkie plasterki ogórka i te dwie sznitki posmarowane jakąś margaryną. No, na takim czymś to on masy mięśniowej na pewno nie zbuduje. Choć jakby zaczął ćwiczyć, to coś tam by się pojawiło, ale do tego budowania to trzeba by było zmienić dietę.
No i zasadniczo, co już tu pisałem, według mnie 254 marnuje sobie życie. Ani rozwoju fizycznego, ani umysłowego. Podtrzymanie gatunku zajmuje większość jego dziennego czasu, po za tym stagnacja w tym jego rozwoju, który powinien być na tym etapie życia burzliwy. Natomiast noc dla 254 była dość burzliwa. Rano, jak się obudziłem tuż przed dziesiątą, to patrzę, a komputer mieli jakiś proces, który skończy się za 22 godziny i 53 minuty. Stwierdziłem, że cały dzień bez komputera to się raczej nie wydarzy. Musiałem dwukrotnie zrestartować komputer, wejść do BIOS-u, do ustawień, trochę pozmieniać, aż w końcu ruszył.
W nocy odbyła się też dziwna rzecz. Przebudziłem się w którymś momencie i czułem, że wchodzę w stan przeziębienia. Im bliżej było rana, tym bardziej wiedziałem, że jednak się czymś zainfekowałem. Do teraz, kiedy to piszę, nie wiem, czy to 254 mnie zaraził, czy mnie przy remontowaniu ścianki trochę zawiało. No w każdym razie, wzrosła temperatura i czuję się, jak się czuję. Na szczęście, do pracy na popołudniówki, to rano przynajmniej mogę się do oporu wyspać.
Ok, kolejna taka notka nie na wysokim poziomie, ale ze względu na stan chorobowy i tak dobrze, że ona dzisiaj w ogóle wychodzi ze stacji.
Zdjęcia (screeny).
Ale trza przyznać, że łon przynajmniej czasu nie marnuje i efekt ćwiczeń widać.
Widać do ćwiczeń potrzeba dużo wody.
Gdyby to tylko woda decydowała o takim wyglądzie, to jej spożycie wystrzeliło by w kosmos.
Ręka jak u 172, choć nawet nie wiem, czy 172 nie ma ładniejszej, ale bardzo podobne.
Na koniec (przynajmniej mojego oglądanie wysmarował się olejkiem, bo część widowni chciała i nawet za to zabuliła.
Nogi też się pokazały, aczkolwiek już bez olejku.
Korekta jak zwykle, narka.





































