Baltazar221
wtorek, 26 maja 2026
niedziela, 24 maja 2026
Niedziela #2290
26 poc. w godzinę. Czy dziś jest to realne. Nie! i już nie chodzi o układ torowy, ale o kasę. Nie tą wypierdoloną na wybudowanie za 7 mld zł nowej stacji, ale o kasę na uruchamianie takiej ilości pociągów. Województwo by najnormalniej w świecie przy takim transferze kasy na pociągi w takiej ilości zbankrutowało. To jedno. Drugie, to właśnie wykazałem wyżej, że nie układ torowy był problemem, bo był wydolny. Tak, był wydolny, do takiego stopnia by co 2 min wypuszczać poc. z peronów. O co więc chodzi. Jak zwykle o kasę - im ten miś...
Po za tym, kto ich będzie rozliczał z zasadności wypierdolenia takiej kasy. Podpowiem - nikt. To podobnie jak dałem zdj. tu toru kolejowego w ogóle nie używanego.
Ale jaja są jeszcze większe. Pisałem to też. Oni w tym wypierdalaniu kasy nie mają zahamowań, bo nikt ich nie hamuje. Otóż, jeszcze nie skończyła się przebudowa katowickiego węzła kolejowego a, ... oni już wiedzą, że to się zatka.
To lecimy, żadnych gigantycznych problemów nie będzie. Wyssali se to z palca, by zaś wypierdolić gigantyczną kasę na misia.
Zablokowane pociągi. Z tego co wiem, to i na linii K-ce – Gliwice i Ka-ce – Tychy jest SBL (samoczynna blokada liniowa), dzięki czemu poc. pasażerskie mogą w zasadzie jechać w odstępie ok. 6 min od siebie z obsługą przystanków. Czy tak często będą jeździć? Nie qrwa, nie będą.
Cięcia połączeń. One mogą wyniknąć z braku personelu, braku taboru, ze zbyt małej ilości pasażerów wewnątrz pojazdów, braku kasy na dotowanie tak częstych kursów pojazdów.
Jedno mamy z gowy. Teraz drugie:
Znowu nowomowa dla tłuszczy. "Kolejowy paraliż w woj. śląskim". Co oni bredzą. Od czasu jak odjęli nam, i teraz po latach widać czemu, możność komentowania takich bzdur, to te powstają za sprawą AI jak grzyby po deszczu i nie ma się temu jak przeciwstawić. To że tu na blogu se to skomentuje, to ilu ludzi, którzy czytali art. znajdzie info przeciwstawne do tego co oni tam bredzą. Niewielu.
Dalsza kwestia To dot. planu na okres po 2031. Widzimy jak niestabilna jest sytuacja światowa pod wieloma względami. Skąd pewność, że w 2031 będzie podróżowało więcej ludzi jak dziś. Ja nawet byłbym b. ostrożny w formułowaniu stwierdzeń, że będzie tyle samo co dziś, bowiem jeszcze mamy demografię, a wyludniamy się... w b. szybkim tempie. Jest zylion czynników, które te radosne plany mogą zaburzyć, ale w budowaniu tego misia nikt tego nie biere pod uwagę.
To lecimy dalej:
Ta separacja torów, to była w planach w latach 80-ych ub. wieku, kiedy poc. jeździło tyle, co wyżej wypisałem. Kiedy na trasie Ka-ce – Gliwice poc. pasażerskie latały w szczycie co 10 min i w drugą stronę też, do tego trza było upchać jeszcze pośpiechy. Efekt był taki, że faktycznie czasem co 7 min biegł poc. z Katowic do Gliwic lub odwrotnie. Dało się na starym układzie torowym? Dało się! Na nowym, tak nowym w/g nich nie da się.
Ruch towarowy na K-ce – Gliwice linii 137 praktycznie nie występuje, bowiem są od lat, tak od lat 70-ych co pewnie wiedzą w ministerstwie są dwie obwodnice tej głównej linii. Północna - przez K-ce Szopienice, Śiemianowice Śl. Ch-ów Stary, Bytom, Gliwice i południowa - przez K-ce Muchowiec, Ruda Kochłowice, Zabrze Makoszowy, Gliwice.
No więc tu znowu wciskają kit, bo nie ma jak odseparować ruchu towarowego, bo on praktycznie nie występuje na linii 137 odcinku K-ce – Gliwice. Tak, czasem się tam przeprawi kontenerowiec jako poc. expresowy towarowy i to jedyne, które po 137 latają.
O tym nikt nie myśli oczywiście i dla nich to się dzieje za darmo.
No i dalej. K-ce – Kraków. Czy oni są pojebani? Przecież dopiero to wyremontowali i oddali do użytku ok. 2 lata temu cała trasę. To jak to qrwa zrobili, skoro znowu to nie spełnia ich warunków? Czy tylko mnie się wydaje, że to jakieś pojeby są.
I tym nieoptymistycznym akcentem kończę.
Korekta na poziomie poziomów dotychczasowych.
Zdj. mięśniaków w następnych notkach.
Narka.
piątek, 22 maja 2026
Piątek #2289
Dawno, dawno temu pisałem, że nasz dział p.s. ma różne zajawki (lubi eksperymentować) m.in. na takie naturalne ubrudzenie innych mięśniaków. Gdzieś tu było opisywane, jak 971 na nastawni kolejowej ubrudziliśmy sztucznie popiołem z pieca C.O. co dało swoisty efekt. Efekt na naście minut, a później musiałem na nastawni kolejowej okąpać 971, by do domu trafił w miarę czysty, bo co żona by powiedziała, że w nd. wraca udupiony, po wizycie u mnie na nastawni kolejowej. Również opisywałem wizyty u 972 w piekarni, kiedy on był naturalnie uwalony mąką z procesu pieczenia. To tak działało na nasz dział p.s. że amba. No i teraz pewnie 172 też pamięta, jak mu kiedyś powiedziałem o tym. Faktycznie kiedyś wszedł na stację udupiony z pracy. Na stacji wtedy było dość pełno innych składów, ale dział p.s. niesamowicie reagował na widok drużyny trakcyjnej 172, w klacie takiej uwalonej z pracy. Prawie jakby zszedł z parowozu jako palacz. I dziś podobnie. Jak 172 się rozebrał do klaty i był taki uwalony z roboty, to dział p.s. od razu dostał wariacji. Już totalnie odpłynął jak została użyta woda i mydło i to zaczęło się mieszać.
Wiem, wiem. Jestem na przeciwnym biegunie tych, którzy piszą czystość, sterylizacja itp. ponad wszystko. Ok. niech tak mają. My czasem mamy inaczej, bo po tym po prostu leziemy się umyć i jesteśmy czyści. A oni... Myją się przed i po? Można i tak.
Opisywałem to też kajś tu. Dawno dawno temu, jak jechałem do branżowca na Muchowiec i widziałem w promieniach zachodzącego słońca tych mięśniaków na rusztowaniu remontowanego bloku na Muchowcu. Jakbym tam wparował w nich, to masakra. Dla naszego działu p.s. i dla nich. A oni właśnie tacy typowi robole po dniu roboty. Oczywiście byli w klatach, co już w ogóle wywołało nagłe hamowanie jednostki. No więc ten 172 też taki wszedł na stację. Echhh... Dział p.s. dostał czego chciał, mało tego mógł się tym nasycić długo, bo ze względu na porobienie nie przejmowaliśmy się czasem.
Ale by nie było. Jak odbywała się gra wstępna, to przy wstępnym głaskaniu 172 prawie zamarł. Tak wiem, co opisywalem wielokrotnie, nikt tych mięśniaków-skurwieli nie głaska tak jak my, przeto oni zamierają pod wpływem naszego dotyku i tak by w tym stanie mogli długo przebywać (sam też bym mógł, tylko mnie nikt nie chce tak głaskać. Są niby wampirelle, ale one od razu do organu, a mięśniaki-skurwiele wiedzą, że mnie interesuje ich ciało, ich zajebiste mięśnie.).
Jak już namoczyłem na podłodze 172 wodą mydłem to mogłem na nim się przesuwać góra, dół. Nadto, w moich obejmach pięciopalczastych mogłem zgniatać jego, no co tu dużo pisać, zajebiste bicepsy i przedramię z wystającymi żyłami na wierzchu (zdj. jego rąk kajś tam w poprzednich notkach). No widok tak rozpiedalający nasz dział p.s., do tego możność bezpośredniego dotykania. By tylko dotykania. Zgniatania tych mięśni, cieszenia się tą ich jędrnością, tą twardością. Oczywiście skurwiel-mięśniak wie co nas podnieca i to eksponuje na maxa. Ot taki przejebany mięśniak-skurwiel. Podobnie jak kiedyś nas drażnił 975.
Organ 172 w krótkim czasie przeszedł do stanu roboczego i w takim pozostał do końca. Jak obróciliśmy się na 172, to trochę i organ namoczyliśmy i namydliliśmy. On wtedy już był wymaksowany i na styk mieścił się w dłoni. Z jednej strony dział p.s. się cieszył, że nasze działania powodują takie pobudzenie 172. Jak on już był taki pobudzony, to nasz dział p.s. też się pobudził do tego stopnia, że po jakimś czasie doszło do opróżnienia zbiorników.
Oczywiście klapsy na klatę były, bo jakby inaczej, ale... to tak jakby bokserowi dawać klapsy na klatę brzuch. To dla niego takie głaskanie, trochę b. intensywne.
Dobra, bo na czerwono, to jeszcze odnośnie 254. Ten ostatnio coś często imprezuje. Nie, nie na st. mac., ale w terenie, pewnie ze swoją laską, o czym dowiadujemy się od niego. Czy to dobrze? Jeszcze jest to do strawienia, ale jak przeciągnie się do wakacji, to może być lekko ocierające się o jakiś stały rytuał. No w takim stanie to nie będzie dobre. Delikatnie zastanawiam się, czy dorosłość mu za bardzo nie namieszała i czy jego zarząd jeszcze nad tym panuje.
Zdjęcia nie bydzie, bo jestem za bardzo porobiony, by się jeszcze zastanawiać nad zdj, które bydzie pasować i opisem do niego.
Korekta znacznie poniżej poziomów dotychczasowych.
Narka.
środa, 20 maja 2026
Środa #2288
Dziś niby dzień wolny, ale jaki on wolny, jak pracy na st. mac. f uj i jeszcze trochę, a jutro kolejny dzień pracy, takiej pracy zarobkowej. Miało to wyjść ze stacji znacznie wcześniej, ale..., może o tym napiszę kiedyś. Teraz już ostatnie czynności i notka poleci na szlak.
Zdjęcia (screeny).
Osobliwe jest, że pracuje z lustrem, bo to zdarza się, ale nie często.
Późna pora to już średnio kojarzę co robię, ale jeszcze jedną fotę zamieszczę i to tyle.
Korekta jak zwykle. Narka.
niedziela, 17 maja 2026
Niedziela #2287
Jak dla mnie, hodujemy sobie kolejne pokolenie reumatyków. To w historii już miało miejsce. Mieliśmy pokolenie reumatyków, które jeździło na wiosnę przy temperaturach 10-15 stopni z dużymi prędkościami na motorach w krótkich spodenkach, bo słońce świeci, jest 13C to zajebista pogoda do mknięcia motorem 60 km/h. Doskonałym przykładem reumatyka po szybkich jazdach na motorze jest 371, który już w wieku 30 kilku lat odczuwał silne bóle reumatyczne w stawach kolanowych. Ile teraz tych młodych osób, które przemieszczają się z prędkością 30 km/h przy lekkiej mrzawce w temperaturze 12 C, będzie miało w przyszłości bóle reumatyczne? Nie bez powodu doświadczeni motocykliści, nawet w temperaturach powyżej 25 stopni, ubrani są w szczelne skóry, by ich nie przewiewało. Widać, motocykliści wyciągnęli jakieś nauki z poprzednich pokoleń. Teraz może kiedyś będziemy widzieć tych na hulajnogach, którzy są w miarę dobrze ubrani i przygotowani do tego, że frontem napierają na, czasami, chłodne i wilgotne powietrze.
Kolejną ciekawą rzeczą, na którą zwróciłem już jakiś czas temu uwagę, jest projektowanie nowych przestrzeni. Nie wiem, czy pamiętacie stare dworce kolejowe, ale główną informacją, jaką można było na tych dworcach uzyskać, była godzina. Zegary dworcowe były tak ustawione, by w zasadzie z większości miejsc na dworcu były widoczne. Podobnie było na starym dworcu w Katowicach. Tymczasem nowy dworzec w Katowicach, wewnątrz na hali, pozbawiony jest w zasadzie zegarów. Na wyświetlaczach podających godziny odjazdu pociągów przed wejściem na perony nie ma zegara, nawet takiej miniaturki. Są dwa zegary w holu głównym, ale są tak umieszczone, że nie są widoczny z większości miejsc, po których się chodzi. Ile razy mam przerwę i spaceruję po głównym holu w Katowicach, to co jakiś czas muszę schodzić z głównego traktu na bok, żeby zobaczyć na jedynych dwu zegarach, która jest godzina. Ja rozumiem, że tak projektuje się w marketach sale sprzedażne, bez okien, bez zegarów, ale na dw. PKP ów zegar jest niezbędny.
Zdjęcia.
Widok holu z drugiej strony.
Tablica przy wejściu głównym, która zdupiła się już ponad m-c temu. Co zrobili? Wyłączyli ją. Jakbyście myśleli, że mały zegar w prawym górnym rogu wskazuje poprawną godzinę, to nie. Otóż, wyłączyli całość włącznie z zegarem. Pragotrony jakie były, takie były, ale działały latami. Przyszedł Pan Edek, naprawił i działało dalej. Te "nowe" badziewia już się zdupiły, a naprawić się tego nie da, trza to wymienić na nowe. Teraz - kto ma za to zabulić?
Korekta na poziomie poziomów dotychczasowych. Narka.
piątek, 15 maja 2026
wtorek, 12 maja 2026
Wtorek #2285
Wiem, wiem to nie jest okres wyborów, ale... Ale łazicie na nie, to coś do przemyślenia. Otóż jest wiele regionów w Polsce, które się dość szybko wyludniają. Z tego, co czytam w internecie, w większości tych regionów, które tak mają, czy to miast, czy małych miasteczek, rządzący podejmują działania, aby przyciągnąć ludzi do siebie, ewentualnie aby rodziło się więcej dzieci. Wszystkie te działania cechują się tym, że ich efektem ma być zwiększenie populacji w danym miejscu. I te miasteczka wydają ostatnią swoją kasę na to, żeby zwiększyć ludność, choć z góry wiadomo, że ta populacja się nie zwiększy. Na przykład, Skarżysko-Kamienna planuje wprowadzenie bezpłatnej komunikacji miejskiej, a Ostrowiec inwestuje w rozwój terenów przemysłowych i budownictwo społeczne. Do 2029 roku ma powstać blisko 200 mieszkań o niskim czynszu. Już w "Pingwinach z Madagaskaru" duński ochroniarz, podczas akcji Skipera mówił, że nie ma czegoś takiego jak darmowe duńskie ciasteczka. Kompletnie nie wiem, jak darmowa komunikacja miejska ma przyczynić się do zwiększenia populacji Skarżycka Kamiennej, abstrahując od tego, że ona nie jest darmowa. Mało tego, przesunięcie pieniędzy na darmową komunikację miejską zdejmie te pieniądze ze służby zdrowia, szkolnictwa, łatania dróg, bieżącego funkcjonowania miasta. Nie chce mi się sprawdzać, ale nie wierzę, że Skarżysko Kamienna ma jakąś wielką nadwyżkę budżetową i nie ma co zrobić z kasą. No i teraz chodzicie na te wybory i wybieracie takich głupków, którzy myślą, że zrobienie darmowej komunikacji miejskiej zwiększy populację miasta. No brawo! Znacznie bardziej bym się cieszył, gdyby połatali drogi do stopnia komfortowej używalności, jak wypieprzali kasę na darmową kom. miejską, z której, nota bene, m-ta, które ją wprowadziły, odchodzą od niej. Mało tego, to ma też wymiar społeczny dla biznesmenów. Przecież to nie są pierdolnięci ludzie; umieją liczyć i widzą, że płacą podatki do miasta, które wywala je na bzdety. Więc u niektórych może pojawić się refleksja, że może lepiej z takiego miasta się wyprowadzić, niż płacić do niego, a głupki rządzący wywalą ostatnią złotówkę na nie wiadomo jakie bzdury. Więc paradoksalnie rządzący mogą opustoszyć miasto z ludzi, którzy w dość znacznym stopniu łożą na to miasto. Takie przypadki już się zdarzały, a efekt był odmienny od zamierzonego.
W nocy przebywał na grupie A na stacji 172. Nic nowego, okresowo się to dzieje. Nasz dział p.s. jeszcze na zasypianiu ułożył scenariusz na rano i jednostka się w zasadzie wyłączyła. Tym razem zarząd pamiętał, bo ostatnio doszło do kuriozalnej sytuacji. Podobnie stacjonował 172 na gr. A i rano zarząd postanowił dać mu się wyspać. Tylko, że jak ten się uruchomił k/południa, to stw. że mieliśmy czas i nic nie zrobiliśmy, a teraz to on musi wydalić się na szlak. No i odszedł. Pomny tego, w tym scenariuszu, takiej wtopy nie przewidywaliśmy. Rano po uruchomieniu jednostki jeszcze wyskok do paczkomatu, a następnie po powrocie i rozebraniu się, położyliśmy się obok, czy za 172. To jest fajne, jak jest wiyncyj czasu, bo nie trza się spieszyć, limit czasowy nie wisi mi z tyłu gowy. Jak to z rana, jak go zacząłem głaskać, to jego organ się też wzbudził i przeszedł do rozmiaru roboczego. Gdy siadłem na nim poczułem w udach jego wyjątkowe ciepło (wcześniej był przykryty). Ach, rozkoszowaliśmy się en. cieplną odbierano od niego. Trochę go pomęczyłem, nawet do tego stopnia, że pracował nogami. Ręce jak zwykle robiły wrażenie. Wyrzeźbione przedramienia, z żyłami na wierzchu, biceps, triceps na poziomie poziomów dotychczasowych, przyjemne w dotyku. Dla mnie super. Już po wszystkim, przeszliśmy do czynności dnia, a on przeszedł dalej w tryb z msc. odosobnienia, czyli dalszego spania.
W trakcie funkcjonowania, co przechodziłem to patrzałem na tor, który zajmował leżąć dalej w klacie. Widok piękny, ale po opróżnieniu zbiorników dział p.s. się uspokoił i można było normalnie funkcjonować. Pewnie 20 lat temu, tor z takim widokiem, nie dawałby mi spokoju i już po 15 min byłbym tam z powrotem.
Zdjęcia.
Szkoda, bo wóz tylko do końca m-ca. Później niestety, musimy się przesiąść na nowszy produkt. No nie będzie mi brakować tego źle umieszczonego bocznego okna w kabinie kierowcy, dzięki któremu nadal, na szczęście już lekko, odczuwam lewe ucho po przewianiu.
Korekta na poziomie poziomów dotychczasowych.
Narka.
niedziela, 10 maja 2026
Niedziela #2284
Objawił się 374. Mój błąd, bo co przewidywałem wcześniej napieprzał ze służbowego tel. na mój rezerwowy. I teraz skoro za 3-im razem odebrałem, to jakoś musiałem wybrnąć z tego zerwania z nim kontaktu. Był kiedyś pod wjazdowym i mówił, że ruszyła się firana, na co ja nwm, może był 979 lub 254 bo mają klucze. Ja pracuję, to nwm co działo. Czy to łyknął?
Ale teraz będzie hit. Ten mój brak kontaktu z nim, a przynajmniej nieodbieranie od niego telefonów i nieutrzymywanie z nim kontaktu które on zapoczątkował, po tym, jak nie chciałem mu pożyczyć kasy, on obrócił, że to ja się na niego obraziłem, a obrażanie się w takim wieku jest dziecinne. Rozumiecie, mózg się obraził na mnie pierwszy i kompletnie tego nie pamięta. Historię jego obrażenia opisałem w tej notce.
Co pisałem, chyba nawet kilka razy, jest totalna różnica w składach przechodzących przez jego st. mac., a moją. Dlatego przewidywałem, że będzie chciał odnowić kontakt, bo z listy mu ubyła praktycznie 1/3 znajomości. U mnie obecnie to jest 1 z dziesięciu, więc ubytek niezauważalny, a pozostaje jeszcze kwestia jakości relacji. Moją reakcją na jego obrażenie było właśnie zerwanie z nim kontaktu. A teraz on to zgrabnie obrócił, że to ja się na niego obraziłem i jestem dziecinny. Jak to przekazałem, 979, to od razu mi powiedział, że po prostu mam mu powiedzieć, iż jest skończonym debilem i nie chce mi się z nim rozmawiać.
Opowiadał trochę o sobie, czego w ogóle nie wyciągałem od niego, bo j/w. W notce wskazanej wyżej pisałem o jego pracy. Otóż od tego czasu pracuje już w drugiej firmie. Wynika z tego, że w pierwszej pracował, jeżdżąc na krajówce ponad m-c, a obecnie poszoł na EU na 2+1, ale też już mi mówił, że chce się z tego zwolnić, bo 2 tyg. w kabinie to dla niego za dużo. W ciągu pół roku, ten mózg ma już 3-cią robotę, z której też odchodzi. Fajnie.
Jeszcze coś z pracy. Ponieważ na razie ciepali mnie po różnych liniach, a w ostatnim tyg. po Józefowcu jeździłem praktycznie na wszystkich, to kursem ok. 22:30 podupiłem trasę i pojechałem nie tam kaj trza, na co zróciła uwagę jedna z pasażerek, która oczywiście chciała wysiąść tam, kaj pominąłem przystanek. Dopiero ok. km dlaej mogłem na stacji paliw zawrócić i tak z cofaniem, bo przegubem bym tam nie zawrócił. Ponieważ przez prawie cały dzień jeździłem dość spokojnie, to po nawrotce przełączyło mi się na speed. Jak zadupiałem po ulicach m-ta..., ale wszystko z gracją omijając nadal dziury. Na krótkim odcinku wygoniłem 4 min, co było osiągnięciem. No tak szybko gady na tej linii to chyba dawno nie leciały. Na szczęście nie było żadnego jeża na drodze, bo poprzednim kursem dwa zostały uratowane (ani jeden zgładzony).
Słucham na necie różnych podcastów. Z jednego wyciągnąłem info, że dla prawidłowego funkcjonowania organu, gruczołów zdrowy facet powinien mieć 21 wytrysków miesięcznie. Mieścimy się w normie.
Zdjęcie.
Złapane na ulicy. Fajnie mieć taką rejestrację.
Korekta jak zwykle. Narka.
piątek, 8 maja 2026
Piątek #2283
Wiadomo, że mózgojeby są wśród nas, a teraz ci, co tworzą zapowiedzi w tramwajach, też nie wiedzą chyba, co robią do końca. Dojeżdżam czasem tramwajami do pracy, no i słucham tych zapowiedzi. Na jednych przystankach głos sztucznie wygenerowany mówi:
- możliwości przesiadki na linie autobusowe,
a na drugich przystankach mówi:
- możliwość przesiadki na inne linie autobusowe.
Słysząc to, zawsze zastanawiam się, jakie to są te "inne" linie autobusowe i co miał w gowie ten co to tworzył. Ale nie dziwię się, bo z tego co opowiada 825 o tych ludziach, to część z nich kompletnie się tam nie nadaje, a jednak króliki od królików i siedzą.
Wchodzi na stację okresowo 172. Od lat zastanawiam się, bo nigdy nie było to jakby przegadane, choć do końca nie wiem, czy też chciałbym to przegadać, na ile mogę sobie pozwolić w tym napieprzaniu w niego. Całkiem osobną kwestią jest czemu mięśniaki-skurwiele pozwalali na przestrzeni lat na takie cos. W starych notkach usiłowałem to jakoś wytłumaczyć i chyba to nadal pozostaje niezmienne, tzn. przemyślenia z przed lat nadal są aktualne.
Odnośnie 172 problem w tym, że jak to rasowy mięśniak-skurwiel on je dość odporny, ale jak mu kory wydupią, to już je przekroczona ta cienka czerwona linia. Starałem się jej nie przekraczać, ale kilka razy się zdarzyło. Ktoś kto to czyta może ulec wrażeniu, iż nwm czego chcę. 272, który stęka - nie, 172, który nie stęka, też - nie. No chyba jest poszukiwany stan pośredni.
Jak był dziś 172 to doszło do ciekawego zdarzenia. Jakoś nie trafiłem w jego plecy, a we własną nogę pasem i nagle takie - boli. Se pomyślałem, twardy skurwiel je.
Zdjęcia (screeny).
Choć jak miałbym mieć takie na sobie, to chyba miałbym spory dyskomfort. Szczególnie w lecie, kiedy by trza było się do klaty ściepnąć.
Ten to ma na klacie, ale kiedyś wracałem z roboty i jeden, bo dziś abdulli sporo, miał takie, jak ten ma na klacie, na rękach. Normalnie na rękach, na przedramieniu można go było czesać. To je dopiero dramat.
Korekta na poziomie poziomów dotychczasowych. Tyle, bo trza wyglebiać.
Narka.
wtorek, 5 maja 2026
Wtorek #2282
Po majówce wybrałem się do wioskowej stonki. Tak pusto na pułkach z alko to dawno nie widziałem. Nie zabrałem rano tel. bo bym zdj. zrobił. Wioska się jednak dobrze i hucznie bawiła.
Co już pisałem kilkukrotnie. Wioska mózgami nie stoi, za to mięśniami tak. Wystarczyły 3 sek, by wiedzieć, że to mięśniak-głuptak, może jeszcze kibol, obcięty na zapałkę, prawie na łyso, za to z takimi mięśniami, że wpadłbym do rowu lub w tym rowie od razu go przeleciał.
I teraz czy w center kato takie coś się wydarzy? Nie. Tam nikt w klacie łazić nie będzie, a jeżeli już by się zdarzyło, to byłby to wlk. ewenement. We wiosce to, mimo zmian kulturowych, jest nadal spotykane. Mnie się to zawsze podobało. Co roczny przegląd mięśniaków.
Nie pisałem o tym, przynajmniej nie znalazłem we własnej wyszukiwarce, to napiszę teraz.
Nie, nie o tym, bo o tym pisałem. O filmie "Niezniszczalny" z Brucem Willisem i Samuelem L. Jacksonem. Też o tym, że mnie bliżej, czy znacznie bliżej do Bruca, jak do Samuela (w tym filmie). Sprzedali mnie na aukcji do kogo mnie dokoptować, czy raczej dopisali. W ramach tego szczęścia wsadzono mnie na linię, na której praktycznie do emerytury można dociągnąć. Poprzednim razem jak pracowałem, to ani razu na niej nie jeździłem. W sumie takich linii były 3. Wiem czemu. One są obsadzone od dawna przez starych wyjadaczy, bo właśnie wyłamują się głównie spokojem, prostotą przebiegu lub terenami przez które przebiegają, stosunkiem czasu jazdy do postojów itp. Ta, na którą mnie wpisali właśnie taka jest. I teraz zdaję sobie sprawę, że nawet dawnego zmiennika uj strzeli, jak się dowie, że wylądowałem na takiej linii, bo tamta na której z nim jeździłem należy do średniaków. Obecna to górna półka. Zresztą pewnie nie tylko on. Jak się rozniesie, że dostałem się na tą linię, krótko po przyjęciu, to... Dlatego nie obnoszę się z tym info, a nawet postanowiłem jak najdłużej je ukrywać. Po co ich drażnić.
Mam nadzieję, że już mnie na niej zostawią. Dobrze by było. Na razie jestem wypisany tam na miesiąc. Z tego, co się dowiedziałem, osoba, za którą tam się dostałem, przeniosła się na jeszcze lepszą fuchę. Poszła na nocki ładować i ytongi.
Zdjęcie (screen).
No i widzicie, tu jest ta różnica z mięśniakiem-głuptakiem z wioski, który wie, że dobrze wygląda, dlatego lata w klacie, a ten wie, że źle wygląda, dlatego jest w koszulce.
Korekta na poziomie poziomów dotychczasowych.
New linia czeka, więc narka.
niedziela, 3 maja 2026
Niedziela #2281
- "a co, pan pójdzie do rady zakładowej coś powiedzieć? Cicho, cicho, lepiej nie zaczynaj, bo jeszcze burzycielem będziesz."
No więc 45 lat temu było mniej więcej to samo co dziś. To po co zaczynać? Co to zmieni? Skoro na przestrzeni 45 lat niewiele zmieniło?
Światełkiem w tunelu są dzieła małych chińskich rączek, które jednak myślą i jakoś praw fizyki nie chcą zmieniać, a i po co zmieniać doświadczenia poprzednich pokoleń. Ich produkty, choćby te ytongi, są lepsze, jeżeli chodzi o funkcjonalność kabiny, niż szczycące się marki pojazdów z EU.
Kilka dni temu, po mojej pracy, w zasadzie już w nocy, wszedł na st. mac. 172. Nic w tym dziwnego, bo okresowo wchodzi. Natomiast ostatnio nasz dział p.s. szuka jakby nowinek albo jakichś eksperymentów do zrobienia lub powrotu do sprawdzonych. W ramach tego powróciliśmy do wody i mydła. 172 się zgodził, zresztą z wodą i z mydłem robiliśmy to już kiedyś lata temu, więc nic nowego dla niego. Użycie wody i mydła to jest taka namiastka robienia tego pod prysznicem albo w wannie. Namoczone ciało, do tego nasmarowane mydłem w płynie, robi idealny poślizg, a przy tych jego mięśniach możność przesuwania rąk po nim... Mało tego, zgniatanie tych jego mięśni jest rewelacyjne dla naszego działu p.s. Tym razem, ten jego biceps i przedramię jego prawej ręki chwytałem swoją lewą ręką (prawa była zajęta qniem) i tak mocno zgniatałem, że już mi brakowało siły, a on nic. Nawet mu ryja nie wykrzywiło. Ot silny skurwiel. 272, przy tym już dawno by stękał. Na początku, że jest mu dobrze, a za chwilę, że już mu jest niedobrze. Przy okazji niego, to widziałem go w ostatnim półtora tygodnia dwa razy. Raz niedaleko wioski, jak z jakąś laską biegł do autobusu. Drugi raz niedawno w Kato, jak skończyłem pracę, stał na przystanku z jakimiś dwoma menelami wioskowymi. Staliśmy na dwu końcach zatoki autobusowej, w środku wiata, która nas odgradzała Było wieczorem, menele już były trochę podpite. Z widzenia ich w ogóle kojarzę. Na szczęście nie wsiedli do tego autobusu, co ja. Już myślałem, że do niego wsiądą, to byłby mały dramat. Za to, jak już byłem w autobusie, odjeżdżałem, to widziałem, że menele się między sobą już zaczęli szarpać. 272 stał obok i nie brał w tym udziału. Później, w trakcie jazdy autobusem do wioski, zastanawiałem się: „No jakby tak ten 272 przebywał dalej na st. mac., to i tak kontakt z tymi menelami by miał, a nie wiadomo, czy nie sprowadziłby ich na stację macierzystą w czasie mojej nieobecności. Wtedy to byłby dopiero dramat, bo nie wiadomo, co oni by tu zrobili, albo ewentualnie co zajumali.
Wracając do 172, to myślę, że następne krótkie pobyty na stacji macierzystej z udziałem wody i mydła będą się odbywały, bo jest to b. dobre doznanie. Tym bardziej, że lato się zbliża, ciepło na dworze to i cieplej na st. mac. Choć wodę podgrzewam, to jednak chwilę w niej leży na podłodze.
Zdjęcie.
Dziś wypadło na zdj. kolejowe. Od razu napiszę, nie, to nie jest moje zdj. nawet nie pamiętam skąd je ściągnąłem, a na nim nie ma autora, bo bym podał.
Jak z opisu wynika, to nastawnia w Jaworznie. Czy w takiej chciałbym pracować? No nwm. Na pewno miała swój klimat, choć jakoś mało msc. było w środku, bo przeca tam i dźwignie, i aparat blokowy, biurko i jakieś szafki pracownicze, więc wolnego msc. niewiele zostało. Szkoda, że nie ma zdj. ze środka, choć przyznam się, że nie szukałem.
Korekta jak zwykle, bo jednak ostatnie dni pracy po naście godz. w ciągu dnia, zrobiły swoje.
Narka.
czwartek, 30 kwietnia 2026
Czwartek #2280
Jeszcze na to przeziębienie nakłada się pogoda. Za dnia jest powyżej 10C, w nocy spada do 1C, jak było dzisiaj, a ja nie do końca ubrany na ten 1C. Jakoś do wioski doszedłem. Na szczęście na st. mac. ciepło.
Nwm, czy pisałem, ale sprzedali mnie na aukcji, i od przyszłego miesiąca mam już linię na stałe oraz wóz na stałe. Ciekawe, czy to była aukcja "kto da więcej".
Ostatnio siedzę na rezerwie, a z warsztatu wyszedł nowy wóz po jakiejś naprawie – wodorowiec.
Podobnie z drugiej strony wiedzą, jak jeżdżę, bo przecież widzą mnie na ulicach, mijają innymi autobusami i wiedzą, że potrafię wyjechać na środek ulicy po to, żeby pomijać dziury.
Dziś stary Solaris. Myślę, że tą dniówkę jakoś przemęczę, tym bardziej że mam te osiem godzin, a nie więcej, więc jakoś powinno pójść.
Tyle, bo czas się zwijać. Bez zdj. bo brak czasu na szukanie odpowiedniego.
Korekta jak zwykle, narka.
środa, 29 kwietnia 2026
Środa #2279
By nie było to w tram remontowanych również potrafią zabłysnąć. Po co zmieniać np. układ poręczy w takich wagonach 105Na (produkowanych od lat 70-ych), skoro za komuny to już sprawdzili zbadali i wywnioskowali, że tak jest dobrze. Nie, zaś jakiś debil się musiał popisać, przeto przy tylnej szybie, na przeciw 4-ych drzwi w 105-ce, w wozach remontowanych w Poznaniu, podnieśli poręcz i nie dość, że nie da się z niej korzystać, to jeszcze uwiera w ramię. Debil, który to przeprojektował, stanął tam w ogóle, czy w komputerku mu tak wyszło i jest ok. Mikolom to mówię, że będą żyć w przestrzeni wokół siebie, która częściowo jest b. toporna, mniej przyjazna itp. jak była. Owszem, są przebudowy, które się bronią, które poprawiają przestrzeń, ale to głównie jakieś ulice, które się upiększa dla chodzących. Dla tych jeżdżących, to, z tego co widzę, nieustające spowalnianie ruchu. Źle zaprojektowane skrzyżowania lub nadmierna ilość rond, paraliżujących ruch na przyległych ulicach.
Zdjecia (screeny).
Wiem, wiem, to kwestia gustu, ale akurat ten dla naszego działu p.s. ...
Przeważnie jednak jest tak, że jak już prawie jest ok, to coś się znajdzie, co jakby nie jest "standardowe".

I tym (nwm) czy optymistycznym akcentem kończymy na dziś.
Korekta na poziomie poziomów dotychczasowych.
Narka.
poniedziałek, 27 kwietnia 2026
Poniedziałek #2278
No to lecimy. Nie, nie zrobiłem dobrze. Zrobiłem źle, maskując częściowo 254 dla kontaktu z nim, o czym on wiedział dzwoniąc do mnie. Tak, nie jest aż tak pierdolnięty w czambuł, by nie wiedzieć, że pedał będzie trzymał jego stronę, choć trochę się wyłamałem. Czy cokolwiek z tego będę miał? Nwm, najprawdopodobniej - nie, ale dla zasady, o czym 254 z grubsza wie, to zrobiłem. Następnym razem bardziej go pogrążę.
Wgl. wiecie lub nie, fajnie jak (następne) dziecko nagle Was wrabia i trza się jakoś obronić, jakoś wyjść z twarzą z sytuacji. Całkiem osobną kwestią jest kiedy interweniować odnośnie śwds. Jak rozmawiałem z 811 odnośnie jego pierdolniętej laski, to - nie, nie interweniuj. Jak rozmawiałem z 979 to podobnie. Ok, olałem sprawę, nie interweniowałem. Ciekawe czy tak samo by mówili, gdybym wspomniał o śwds. Chyba - nie, ale im tego nie mówiłem, bo... wiecie, jeszcze by po mnie polecieli, że to moja wina, że mu na to pozwalam , a czy tego chcemy słuchać?
Ale jest to moja wina, że mu na to pozwalam? Czy stworzenie warunków jest już moją winą? A pozwalając mu na relacje z pierdolniętą laską jest moją winą? Kiedy ona jest, kiedy nie jest? Jak mu pozwalam, to jest, jak mu nie pozwalam, to nie jest. Co za hipokryzja. (nie, qrwa, nie z mojej strony).
Teraz odnośnie stacjonowania 254 na stacji mac. Nie, nie napieramy na to w jakikolwiek sposób. Generalnie jest tak, (oby on tego nigdy nie przeczytał), że zarząd nie chce go na st. mac. Napiera na to dział p.s. nie wiedzieć na co liczy, ale na coś liczy, to napiera. No więc widzicie rozrzut między danymi spływającymi z działu p.s., a koncepcjami zarządu.
To tak jak teraz bieżąco je na st. amc. 254 to ogólnie jest fajnie. On przechadza się w majtkach. Ten widok zarówno dla działu p.s. jak i dla zarządu jest ok. Tak, nawet zarząd cieszy się z widoku nastolatka przetaczającego się między grupami torowymi w samych majtkach. Na to nachodzi się, co pisałem wcześniej, chodzenie całkiem nago, czyli z organami na wierzchu, nie zasłoniętymi materiałami osłonnymi zarówno jego (254) jak i mnie wynikającymi z syt. ruchowej.
Dobra, bez zdj. bo ostatnia minuta dnia, to leci.
Korekta jak zwykle, narka.
piątek, 24 kwietnia 2026
Piątek #2277
Słyszałem z wozu głoś jakiejś zaciekawionej babci - i co odpowiedział (w sensie, że co mu odpowiedziałem, bo babcie go już znają, ze tak wszystkim kierowcom gada, oprócz tych, co są planowo).
A gość jak usłyszał ode mnie odpowiedź, to (odchądząc od kabiny) z jego ust padło - "no i co? no i sro".
No i tyle w temacie. W pn zaś bydzie warami trzepał, bo zaś mam tą samą linię, ten sam plan.
Aaa i wgl z linii, tak tej 632, zatarasowała się droga. Na moim pasie ruchu stanął bus wycieczkowy, wysadza dzieci. Na drugim pasie w kierunku przeciwnym stają auta. Za nimi nadciąga blondynka. Widzi, że mam włączony lewy kierunkowskaz, czyli chcę ominąć busa, który wysadza dzieci, ale i tak się ryje tarasując mi wyjazd na zmianę pasa. 3 auto przed nią stoi osobówka chcąca skręcić w lewo, ale w uliczkę (osiedlową, co ważne) ja przegubem zastawiłem wjazd. Wychylam się przez okno i mówię jej (głośno, by słyszała), że ma cofnać, by rozładować zator. Blondynka, jak blondynka, coś tam pomachała, coś powiedziała pod nosem i stoi. To otwarłem drzwi z busa i mówię, jak chcecie, to wyłaźcie, bo i tak będziemy stali, bo blondynka zatarasowała przejazd. Po 5 min stania, w jej obwodach coś zaiskrzyło i cofnęła, przeto ja mogłem ominąć busa na moim pasie. Rozumiecie. 5 min przetwarzała dane o sytuacji ruchowej, by zakminić, że jednak ma cofnąć. No rewelka....
No ale totalnie nie ma się czym przejmować. Blondynki za kierą, to dziś norma. Zresztą się większością sytuacji ruchowych nie przejmuję, na zjazd i tak jestem planowo.
Zdjęcia (screeny)
Po prostu zrobili z kom. miejskiej PKP - poczekaj, kiedyś przyjedzie. To wyżej to tylko wycinek listy z największymi opóźnieniami. Popo, jak mi mikole donosili, opóźnienia sięgały już ponad godzinę na wielu wozach. Screen robiłem przed wyjściem do pracy.
Korekta na poziomie poziomów dotychczasowych.
Narka.
środa, 22 kwietnia 2026
poniedziałek, 20 kwietnia 2026
Poniedziałek #2275
Wiem, miłość je ślepa. Ona przed nim rozszerzyła nogi i tyle, on na to poleciał, ale co dalej? Tu jest odwrotność tego co u 972. To on je ogarnięty (tak w miarę), a łona - nie. U 972 odwrotnie. I teraz jak mu to, w sensie - ją, wybić z gowy. On sam już stwierdza, że ma gorsze wyniki w nauce, bo zajmuje się nią, a ona nie przyswaja. Powiedzenie wprost, wprowadzi u niego reakcję obronną - zabierają mi dupienie, co mój dział p.s. zrobi bez dupienia? A jak bydzie dupił, to się bydzie z nią pogrążał. bo to nie ona w związku cięgnie do góry, jak choćby 811, ale łon. A łon przy niej zostanie sprowadzony w dół. Na tym (w tym) dole się odnajdzie? Przeca się nim nie byda wiecznie zajmował.
979 ma laskę z grubsza ogarniętą, choć i tak jest, jak jest. Ale u 254 dramat się kroi niezły.
Dziś chyba zaskoczyłem 254 odnośnie bytowanie na stacji. Mówię mu, pobyt jakby masz za free, ale żarcie se musisz kupić sam. Wcześniej było o tym, że niby ja mu mam kupować żarcie. Wyprowadziłem go z błędu, bowiem podesłałem mu tabelkę kosztową, mówiąc - dobrze jakbyś ja wypełniał. Cały czas nie chce jej wdrożyć do użytku. Dziś się wypowiadał tym, że ma trudny okres w życiu. Problemy w domu z nadzorem, częściowo z laską (pęknięte gumki + brak okresu), w szkole, bo się nią zajmuje. Mimo tego mówię mu, że dobrze znać swoje koszty, bo można planować. A z planowania, to on ma tak. W wakacje zarobi f uj kasy. Z tej kasy kupi se kierę do kompa, a również (uwaga!) auto, bo zda do tego czasu już prawko i mam mu pomóc wybrać wozidełko. Można by z zewnątrz pomyśleć - jakiś nieogar, ale chyba myślenie młodzieży dziś jest takie standardowe (choć z drugiej strony jak popatrzeć w historię, to jak najbardziej standardowe). To kiedy mam go wyprowadzić z błędu?
Darek, potrzebuję pomocy. Widziałem ten teledysk Jakub Józef Orliński & Aleksander Dębicz - Music for a While zylion razy. Może mi się wydaje niesłusznie, ale widzę w nim, czy odbieram jakiś wątek branżowy. Od razu napiszę, kompletnie nie ogarniam tekstu, nie skupiałem się nad nim, nie tłumaczyłem itp. Skupiam się na samym teledysku. W nim widzę jakby nasz wątek, ale może jestem pierdolnięty. Już kiedyś miałem o tym napisać, ale nigdy się nie przemogłem. Ja to mam poślizgi.
W wydawaniu kasy publicznej w części na rzeczy mało potrzebne lub ekonomicznie nieuzasadnione weszliśmy już w kraju na górną półkę. Zaczynaliśmy od osiedlowych placów zabaw. Ok. to się jeszcze broniło. Później, jak już osiedla uzbroiliśmy w zyliony osiedlowych placów zabaw, to do tego dołożyliśmy zylion siłowni na wolnym powietrzu. Nawet w kabaretach się z tego śmiali, ale... my to tak mamy, że się śmiejemy i na tym poprzestajemy. W związku z tym oni na górze nie niepokojeni, się rozpędzają z tym wydawaniem. Następnie wzięliśmy się za centra przesiadkowe. Tu znowu część z nich miała jakby swoje uzasadnienie, część, wbrew nazwie, rozkominikowała dawne, naturalne centra przesiadkowe (jak choćby Glwice, o czym pisałem). Część powstała tylko chyba, by powstać, bo ich funkcja dla danego regionu jest marginalna. Teraz weszliśmy na kolejną półkę jeszcze wyżej. Otóż zabraliśmy się za przebudowę całych stacji kolejowych, w szumnych hasłach zwiększenia częstotliwości, zwiększenia bezpieczeństwa, jakby wcześniej zdarzały się masowo wypadki, większej dostępności itp. haseł, Wszystko generalnie jest lepsze, za grubo lepszą kasę. O ile jeszcze te przebudowy stacji w dużych m-tach powinny nastąpić, bo czasem zużycie infrastruktury było spore, to rycie małych stacyjek całych na nowo... no średnio. Same Katowice były zresztą nie tak dawno robione na nowo. Nowe rozjazdy na głowicy zachodniej, nowa podsypka, nowe perony. Tak (uwaga) były nowe perony, które znowu zrobiono na nowo. Nawet nie wiem, czy te nowe poprzednie się zdążyły zamortyzować, ale przecież ważne by - im ten miś droższy, tym nasze 20%..., koniaczek. Tyle, że w tych nowych rozwiązaniach nie czytam już o "poręczach do odpoczynku pionowego", o których pisałem m.in. tutaj.
I tu znów dochodzimy do sytuacji, kiedy przebudowy w dużych aglomeracjach jeszcze się bronią, ale ostatnio czytam, że... chcą odbudować linię nr 115 Tarnów - Szczucin. Oczywiście odbudują za niewielką kwotę 582 mln. To na teraz, bo w poprzedniej notce wzrost w samych kato, prawie dwukrotnie, to można przypuszczać, że faktycznie w 800 mln się zmieszczą. No nie miałbym problemu, gdyby Szczucin był jakąś wlk. aglomeracją, jak choćby Jaworzno, ale tam mieszka łącznie 12 tysi ludzi.
Jeszcze bardziej mnie zadziwia, że robią tego misia, mimo iż, co czytam w tym samym art. odnośnie linii 115,
Czyli oni na dziś nie mają kasy na kolejkę i jeżeli ich zmusi się do jej finansowania kiedyś tam, po odtworzeniu tej linii, to kosztem innych rzeczy w mieście. Demografia Szczucina jest zasadniczo, bo sprawdziłem, jak w innych małych miasteczkach. Wyludniają się i ten trend raczej się nie zmieni, co najwyżej może się nasilić.
No wiec, czy ktoś zadaje sobie w ogóle pytanie, na co ten miś? Tak, wiem - "On odpowiada żywotnym potrzebom całego społeczeństwa. To jest miś na skalę naszych możliwości." A następnie zrobi się protokół zniszczenia.
I by nie było, bo po raz kolejny może się komuś wydawać, że nie jestem za rozwojem i postępem. Jestem jak najbardziej za, tylko, drobny szczegół, czy Ci na górze, w ogóle konsultują to co robią z tymi na dole? Czy jest przekaz mniej więcej taki - zbudujemy centrum przesiadkowe, ale kasa, którą bieżąco będziemy wydawać na jego funkcjonowanie odbierze nam możliwość naprawiania stanu dróg i będziecie jeździć po dziurawych. Albo, że bieżąca obsługa centrum przesiadkowego uniemożliwi dofinansowanie szkół, a dalej będzie mniej kasy na nowoczesne pomoce naukowe do tychże. I tak by można wymieniać i wymieniać, ale jakimś dziwnym trafem się tego nie robi. Po prostu obstraja nas się infrastrukturą stałą, która stale wyciąga kasę z budżetu/ów, bo ją trzeba po prostu utrzymać.
Jutro miało być wolne, ale oczami wyobraźni zakładałem, że go nie będzie i jak zadzwonił planista z pytaniem - czy mam jakieś plany na jutro, to odp.:
- nie, nic nie planowałem, bo zakładałem, że mi to wolne właśnie zgarniecie.
Zdjęcie. Jak go zobaczyłem, to prawie padłem ze śmiechu. Te włosy na gowie i przy tej drugiej gowie...
Ktoś lubi owłosienie oglądać, to –> pl.chaturbate.com/fykmor_2/
Korekta na poziomie poziomów dotychczasowych.
Narka.

























