Wczoraj wieczorem zamykam stację dla ruchu, a tu patrzę notka stoi na torze i czeka na wyprawienie. Ponieważ jeszcze trza było przy niej rozrząd zrobić, przeto decyzja - stoi do jutra.
No i przestała.
Otóż poleciała w tokenah jakaś większa kasa. W ramach zadośćuczynienia z powodu wpływu miał opróżnić zbiorniki przed kamerką. Zabrał się do tego i pracował nad tym już ileś minut, ale niewiele wychodziło. No i przestała.
W internecie trafiam czasem na takie kanały, programy, które mówią - zbyt pędzisz, zatrzymaj się, odpocznij itp. Ok. To może miało by i rację bytu, gdyby ze mną ten świat też zwolnił, zatrzymał się itp., ale on tego nie robi. Jak ja zwolnię, zatrzymam się, to on tego nie robi. W zależności od tego na jak długo się zatrzymam w/g tych psychoterapeutów, taką będę miał zaległość do świata, który w tym czasie w ogóle nie zwolnił. Dobrym przykładem, jest film "Osada". A co jak przyjdzie nam wejść w ten świat, który tak odtrącaliśmy, bo coś tam coś tam. W filmie jest to pozytywnie przedstawione, ale w realu czy to by się tak odbyło? No nwm.
I teraz ulegając tym nagonkom, nakłanianiom itp. wstawiamy się na boczny tor. Stoimy tam sobie na tym torze na jakiejś tam stacji, na której nas zatrzymali, i nic, niby, nam się nie dzieje. W końcu dochodzimy do siebie i chcemy się wyprawić na szlak w dalszą podróż. Ale nagle dowiadujemy się, że stacje na trasie biegu poc. się przebudowały, zmieniły itp. i..., i tak się z tym musimy zmierzyć, bo tam chcemy wejść, a tam jest już inaczej, jak w momencie jak biegliśmy tam, tylko nas zatrzymali. Mało tego, musimy nadrobić zaległości, więc znowu wejść na wysokie obroty, by ogarnąć zmiany jakie w tym czasie zaszły. No więc gdzie jest ten złoty środek, pomiędzy uspokojeniem swojej duszy od tego zgiełku panującego wokół, do powrotu do tego zgiełku?
Darek, jeden z czytelników tego bloga, ostatnio dziwił się na co dwa monitory. To za dużo, niepotrzebne itp. W zasadzie to w biurach jest już standardem posiadanie dwu monitorów, a kierowca (niby branżowy) ma 3 monitory i jak o tym rozmawialiśmy, to gorąco polecał. Sam przymierzam się do zamontowania 3-go monitora, bo czasem do odbioru treści brakuje takowego. Na razie mam wolne, to chyba zintensyfikuje prace nad tym.
Wracając jeszcze do kierowcy, (niby branżowego) to w rozmowie spytałem się, czy nie chce pracy zmienić, bo to jednak ciężka praca, ale nie, bo jak powiedział, autobusy to jego pasja. Akurat to omawialiśmy już na powrocie. Teraz czemu zadałem to pytanie. Złożyły sie na to 3 sprawy, które zauważyłem w trakcie pobytu u niego.
Pierwsza. Jak jadę z kimś mam często włączoną analizę specyfiki jazdy. Trochę mnie jego słowa zdziwiły, bo jadąc z nim w zasadzie omijanie dziur tak średnio wypadało, płynność jazdy też. Dziwne to było, bo już 2,5 r jeździ w kato, to już powinien te dziury znać. I tak się zastanawiałem - co do uja, nikt mu tego nie wytłumaczył. Chodził w ogóle do innych kierowców jak inni mikole? Muszę się go następnym razem o to delikatnie spytać, bo nwm, jakie ma ego na tym punkcie. Ale serio, szokło mnie.
Pierwsza. Jak jadę z kimś mam często włączoną analizę specyfiki jazdy. Trochę mnie jego słowa zdziwiły, bo jadąc z nim w zasadzie omijanie dziur tak średnio wypadało, płynność jazdy też. Dziwne to było, bo już 2,5 r jeździ w kato, to już powinien te dziury znać. I tak się zastanawiałem - co do uja, nikt mu tego nie wytłumaczył. Chodził w ogóle do innych kierowców jak inni mikole? Muszę się go następnym razem o to delikatnie spytać, bo nwm, jakie ma ego na tym punkcie. Ale serio, szokło mnie.
Drugi powód czemu się spytałem. W wozach mamy lusterka wewnętrzne, w których widać wnętrze i ludzi. Mimo iż gady mnie wqrwiały to do końca miałem lusterko ustawione by było widać co się dzieje w wozie, mimo kamer. Część kierowców ma te lusterka ustawione w sufit. Zakładam, że jednak częściowo nie lubią swojej pracy skoro lusterko ustawione w sufit. Korzysta tylko z kamer. To był kolejny powód by się spytać o ewentualną zmianę pracy.
Trzeci to fotel. W drodze do Mikołowa powiedział, że ma problemy z kręgosłupem (uwaga, koleś ok. 23 lata), z dolną częścią tegoż. Chodzi z tym do lekarza neurologa. W Mikołowie na przerwie na chwilę siadłem do jego fotela, bo w kabinie mi się komórka ładowała. Siadłem i od razu myśl - ja prd. co tu się odwala. Fotel ustawiony na leżak na podłodze. Niby go w tej pozycji nie boli. Po 20 min bym chyba nie wytrzymał w tej pozycji.
Później rozmawiałem o tym z 979, który też ma problemy z owym i ten mi mówi, że skoro mu tak wygodnie, tzn. przyzwyczaił się itp. Na co ja, kanapa też jest wygodna, ale wiemy, iż je nie zdrowa dla kręgosłupa. Po za tym to kolejny przykład braku przepływu info z góry na dół (od staruchów do młodzieży). Jak mikole do mnie przychodziły, to tłumaczyłem im, dlaczego tak, a nie inaczej mam fotel ustawiony. Dokładnie jak to działa na mnie, na moje nogi, na sylwetkę, nawet na ręce. Pozycja, w której siedziałem, była dokładnie rozłożona na czynniki pierwsze, by zrozumieli czemu tak, a nie inaczej.
Ale zawsze na końcu takich pogadanek jest arg. ode mnie do rozmówców nie do podważenia:
- ale to mnie kręgosłup nie boli i nie mam z nim żadnych problemów, pomimo wykonywania przez lata zawodu. Jeszcze jakieś złote myśli?
Zdjecia (screeny).
Ten już gościł w blogu, ale umieściłem go ponownie, bowiem jest historyjka do niego.Trzeci to fotel. W drodze do Mikołowa powiedział, że ma problemy z kręgosłupem (uwaga, koleś ok. 23 lata), z dolną częścią tegoż. Chodzi z tym do lekarza neurologa. W Mikołowie na przerwie na chwilę siadłem do jego fotela, bo w kabinie mi się komórka ładowała. Siadłem i od razu myśl - ja prd. co tu się odwala. Fotel ustawiony na leżak na podłodze. Niby go w tej pozycji nie boli. Po 20 min bym chyba nie wytrzymał w tej pozycji.
Później rozmawiałem o tym z 979, który też ma problemy z owym i ten mi mówi, że skoro mu tak wygodnie, tzn. przyzwyczaił się itp. Na co ja, kanapa też jest wygodna, ale wiemy, iż je nie zdrowa dla kręgosłupa. Po za tym to kolejny przykład braku przepływu info z góry na dół (od staruchów do młodzieży). Jak mikole do mnie przychodziły, to tłumaczyłem im, dlaczego tak, a nie inaczej mam fotel ustawiony. Dokładnie jak to działa na mnie, na moje nogi, na sylwetkę, nawet na ręce. Pozycja, w której siedziałem, była dokładnie rozłożona na czynniki pierwsze, by zrozumieli czemu tak, a nie inaczej.
Ale zawsze na końcu takich pogadanek jest arg. ode mnie do rozmówców nie do podważenia:
- ale to mnie kręgosłup nie boli i nie mam z nim żadnych problemów, pomimo wykonywania przez lata zawodu. Jeszcze jakieś złote myśli?
Zdjecia (screeny).
I teraz jest lub nie jest potrzebna drobna dygresja. By przyciągnąć widzów to oni masowo utrzymują kutasa w stanie podwyższonej gotowości roboczej. Utrzymują go tak godzinami, ale wiemy, że z tą gotowością to nie jest linia prosta. Działy p.s. jak dostaną info na pobudzenie, to chcą to zakończyć opróżnieniem zbiorników, ale ich zarządy na to nie pozwalają i w chwilach krótko przed opróżnianiem następuje hamowanie. Teraz na ile te działy p.s. są już upośledzone od tej ciągłej dychotomii, trudno stwierdzić, ale akurat u tego powyżej i poniżej dało się zauważyć.
Zacząłem go nagrywać, bo stw. zobaczę jak jest u niego w chwili opróżniania zbiorników. 3x przerywałem nagrywanie, bo 5 min i nic. Na co taki materiał mam później trzymać, to też przerywam, a później idzie do kasacji. Od chwili kiedy jego dział p.s. dostał info, że należy jednak opróżnić zbiorniki, pewnie się tam bardzo zdziwili - no jak to, przeca normalnie nie chcecie... - i w tym zdziwieniu pozostali przez dość długi czas. Jednostka męczyła się przed ekranem jakieś 25 min nim do opróżnienia doszło. Momentami myślałem - nie dojdzie, bo mu ręka wysiądzie.
Reasumując. Czy łatwa praca? Chyba nie, skoro tyle się męczył, by dojść. Jakbym tyle męczył 172, to bym go chyba nie widział następnym razem. Druga sprawa. Na ile to zaburza ich sferę seksu. Pójdzie z partnerem, partnerką do łóżka i będzie z nim/nią dochodził przez 20 min. Jej się może i spodobać, ale takie zmiany w dziale p.s. jakie już u niego są, trudno będzie nagle wycofać.
I teraz sprawa nie dot. tylko jego. Ostatnio nagrywałem innego, taka sama sytuacja z wpływem kasy i opróżnianiem zbiorników i ten sam problem by to zrobić, dlatego umieściłem przemyślenia w formie pisemnej.
No cóż... Seksuolodzy będą mieli pracę, jeżeli do nich kiedyś zajdą.
Korekta jak zwykle, narka.


























