Wczoraj na wozie był 254. Nie rozmawialiśmy face to face ponad miesiąc i szczerze, było drętwo. To już więcej treści w rozmowach przepływa między mną a 255, z którym rozmowy odbywają się częściej. To tak jest w życiu, że jak się długo z kimś nie widzimy, nie rozmawiamy, to potem wiele drobnych tematów, które moglibyśmy poruszyć, po prostu autujemy, wstawiamy na boczne tory i ich... nie wyciągamy do konwersacji, bo wydają nam się banalne i zbędne. Tak było też wczoraj, pomimo tego, że łącznie spędził ponad 2 godziny na wozie.
W nowych autobusach często konstruktorzy odpływają w tym, co wymyślają. Teraz dokładnie nie wiem, czy to chodzi o specyfikację pojazdu i wymóg złożony przez zamawiającego, czy po prostu fabryka coś robi i wciska to kupującemu. W ytongu, którym jeżdżę obecnie, wymyślono coś takiego, że jest sterownik do klimatyzacji. On jest odpowiedzialny też za nawiew w kabinie, ale uwaga: nad głową mam wydmuchy z wentylatora, którego fizycznie nie da się wyłączyć. Jest sparowany z komputerem. Jak komputer zarejestruję jakąś temperaturę, to ten wentylator po prostu się włącza nie ma możliwości wyłączenia go. To też starym zwyczajem wczoraj poszukiwałem kostki, która go wyłącza. No i oczywiście taką kostkę za kabiną kierowcy w podsufitce znalazłem. Po pierwsze, nagle cisza w kabinie, a po drugie, nie wieje mi na łeb i na ramię. Nie wiem, czemu wydawać by się mogło, tak proste rozwiązanie, jak wyłącznik wentylatora, są tak skomplikowane, że musieli to podpiąć do komputera, efektem czego ręcznie nie da się tego wyłączyć.
Oprócz tego, albo przyzwyczaiłem się szybko do linii, na której nie da się zmęczyć, a którą miałem wcześniej, albo inne linie po prostu zaczęły mnie męczyć. Wczoraj wieczorem, po dziesięciu godzinach kręcenia, miałem już praktycznie dość. Do tego jeszcze te mankamenty nowego wozu, które muszę samodzielnie rozwiązywać. Zmiennika totalnie nie znam, dlatego nie informuję go o tym, co robię w wywozie. Jeszcze zrobiłby manewr typu: "uprzejmie donoszę..." ,a totalnie jest mi to niepotrzebne.
Zdjęcia (screeny).
Coś bym napisał, ale jestem krótko przed wyjściem do roboty.Oprócz tego, albo przyzwyczaiłem się szybko do linii, na której nie da się zmęczyć, a którą miałem wcześniej, albo inne linie po prostu zaczęły mnie męczyć. Wczoraj wieczorem, po dziesięciu godzinach kręcenia, miałem już praktycznie dość. Do tego jeszcze te mankamenty nowego wozu, które muszę samodzielnie rozwiązywać. Zmiennika totalnie nie znam, dlatego nie informuję go o tym, co robię w wywozie. Jeszcze zrobiłby manewr typu: "uprzejmie donoszę..." ,a totalnie jest mi to niepotrzebne.
Zdjęcia (screeny).
Aaa, już wiem. Linka do niego kajś mam, ale nie mam tera czasu go szukać. Się upomnicie, to go załączę.
Rękę ma ładną.
W ogóle nie jest najgorzej.
Korekta jak zwykle, narka.




A zamieszkanie 254 u ciebie jest nadal aktualne, skoro kontakt bezpośredni tak przygasł?
OdpowiedzUsuń(tego wzwiedzionego fiuta to algorytmy chyba już wychwycą i pogrożą ci paluszkiem)