wtorek, 15 września 2026

Niedziela #1693

  [wstępem. Jak nie wiecie, to kiedyś już to pisałem, że leżą notki, które sa na czerwono i nie wiedziałem czy je pchnąć. Ta, co zresztą widać po nr-e, przeleżała 6 lat. Qrwa, ale minęło...
  Przejrzałem i chyba nie polegnę na tej notce, to z 6 letnim poślizgiem  (miała wyjść w lipcu 2020 nr pozostawiłem oryginalny)]

A chuj, poleze spać nad ranem, przylezie 172 i dalej będę w niego napierdalał.
  Nie o tym. Nie wiem czy powinno być na czerwono, czy wytrzeźwiałem i pisze jakby normalnie, albo mi się tak wydaje.
   Temat bardzo zaległy, bardzo zaległy. Teledyski.
   Otóż, są fajne i beznadziejne. Opis, jaki miał być już dawno temu przyśpieszył nowy teledysk, a wcześniej nagranie Alok, Bruno Marini & Zeba
W sensie, że wpierw słyszałem nagranie w radiu stacjonarnym czy internetowym, a następnie zobaczyłem dwa dni temu teledysk, po tym jak poprosiłem 979, by namierzył nagranie jak leciało w radio internetowym, bo teraz takie aplikacje, które słuchają i mówią co to jest.
  To jest rzadki przypadek, jak można w 4 minutach przekazać treść do tego stopnia, że sam się wzruszyłem. Oczywiście nie mam syna, 979 jest jakby taką namiastką, rozwiązaniem zastępczym, czy nie wiem jak to zinterpretować, ale takie relacje i powiedzmy, takie wspomnienia, chciałbym aby po mnie kiedyś miał.
   Dobra, przejdę na czerwono, bo to później ocenzuruję, a jakby chcę by poszło. Taka blokada wewnętrzna, taka NW [(norma własna) o czym wiecie czyli na czerwono to nie usuwamy, nie cenzurujemy. 
   Już pominę linię melodyczną do nagrania powyżej, ale treść teledysku, jak można w 4 minutach zawrzeć treść, która potrafi wzruszyć. Nie znając angielskiego, albo w bardzo małym stopniu teledysk jest na tyle wymowny, że już po pierwszym nagraniu, obejrzeniu, łzy same nacisnęły mi się do oczu. To jest to, co czasem krytykuję w filmach pełnometrażowych, że pokazywane jest coś, w sensie mięśniaki, historia beznadziejna, to tu w 4 min udało się zawrzeć historię, do tego tak poruszającą. To jest majstersztyk taki teledysk i by nie było to takich jest mało. Mało tego, jak obejrzałem ten klip, bo 979 pisze do mnie, że podoba mu się to:
   to no ok. Nagranie średnie, a teledysk generalnie do dupy. Nie ma się co czarować. Jest jakaś treść w tym teledysku? No nie sądzę. I to jest różnica poziomów. Pierwszy klip z treścią, który potrafi wzruszyć, a drugi, totalnie bez treści. Jak nie masz nic do przekazania, to nakręć ludzi tańczących do rytmu. No ok, ale ile takich było? Ile takich się wybiło z tego powodu? 
No i jeszcze jeden przykład:

O ile przyjemniej ogląda się te nagrania, dobre, do których jest jeszcze treść w klipie. A nawet jak nie ma treści to jest jakaś specyficzna oryginalność jak w tym:
   Można zabłysnąć jakimś niekonwencjonalnym rozwiązaniem..., można. Powtórzyć tego się nie da, bo Ci którzy się zajmują muzyką wiedzą, że to było tu i reszta to plagiat.
    Może niekoniecznie jak Prince Karma, gdzie tu przewija się, że klip który obiegł świat pod nagranie nie jest tym oryginalnym:
Jakby ktoś nie wiedział to oryginalny klip do tego to ten:
  No przecież to jest "bulls shit" (jak śpiewają w nagraniu). I by nie było, że to jedyny taki przypadek, to proszę bardzo:
   i co zrobiono jak nagranie weszło na międzynarodowe listy? Zmieniono teledysk na:
  by ładniej wyglądał na arenie międzynarodowej. No przecież, że dla takiego 979, 172, 972, jego małych skurwieli, i innych wygląda lepiej Da się? Da się.... Choć sam teledysk oprócz dup z dużymi cyckami nic nowego nie wnosi do przekazu, to jednak są dupy i cycki więc jest fajnie. O chuj chodzi w tym nowym klipie - nie wiem. 
    Dlatego cenie takie klipy jak ten:
  w którym oprócz nagrania fonicznego jest w klipie treść. I to się fajnie ogląda, a jak jeszcze klip do tego może wzruszyć, i muza jest fajna, to już jest pełna wyjebka. 
   Dobra, bo poszoł 172, ja jeszcze łykam jak jebnięty, zablokowałem sobie możliwość cenzury i jestem w czarnej dupie. Nabazgrałem i to musi pójść, bo NW. Shit. 
   No to jak już tak płyniemy, to jeszcze na koniec (i tu się zatrzymałem, bo nie nie wiem czy napisać).... czas leci.... zastanawiam się.... no dobra. Kocham 979, ale nie taką miłością branżową, jakbyście se pomyśleli. Taką ojcowską i ten teledysk na początku to takie ucieleśnienie (jestem nadupiony to sorry) relacji jakie chciałbym z nim mieć, a nigdy nie będę miał. 
   Wiem, chcemy ciągle dążyć do tego naj, naj, naj, a czy faktycznie nam się to udaje? Czy to tylko taka fikcja w klipach, taka fikcja w życiu? Ciągle dążymy do zajebistego życia, do takiego rewelacyjnego itp, w życiu, w związku a real jak wygląda...
   No ale na co ja mam qrwa narzekać? Czy mam źle? Czy jest niedobrze? Zawsze chcemy lepiej, dlatego na tym pierwszym teledysku łzy prawie pociekły. Ale qrwa kto nie dąży do max, do max, co się da, a da się?....
    I co teraz napisać? I tym optymistycznym akcentem żegnam się z Państwem (dziękując, że ktoś wpadł na pomysł takiego klipu)
  Patrzę na ten klip 10-ty raz i myśłę, co nadupiłem wyżej... i najgorsze, że to musi pójść, bo o ile to czarne, jak wstanę, może przejść cenzurę, to to czerwone już nie - kocham go, a on tego nie wie..., albo nie daje znać po sobie. 
   Już nie łykam bo mnie podupi, a rano jak przylezie 172 to mnie rozwali po ścianach.
   No i na koniec:
  I to już koniec. Wyszło jakoś? No chyba tak...
  Narka, wasz (ocenzurowano)

2 komentarze:

  1. Jest tego... niech policzę jeszcze raz... jedenaście klipów.
    Ja nawet jak jeden wrzucam to bez wielkiej wiary w to, że zostanie obejrzany do końca :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet ich nie liczyłem. No i zważyć trza, że to na czerwono, to trochę popłynąłem.
      Aaa i do jednego Twojego komenta chcę się odnieść, ale potrzebuję wiyncyj czasu, a tego, jak zwykle ni ma.

      Usuń