Przejrzałem i chyba nie polegnę na tej notce, to z 6 letnim poślizgiem (miała wyjść w lipcu 2020 nr pozostawiłem oryginalny)]
A chuj, poleze spać nad ranem, przylezie 172 i dalej będę w niego napierdalał.
Nie o tym. Nie wiem czy powinno być na czerwono, czy wytrzeźwiałem i pisze jakby normalnie, albo mi się tak wydaje.
Temat bardzo zaległy, bardzo zaległy. Teledyski.
Otóż, są fajne i beznadziejne. Opis, jaki miał być już dawno temu przyśpieszył nowy teledysk, a wcześniej nagranie Alok, Bruno Marini & Zeba
To jest rzadki przypadek, jak można w 4 minutach przekazać treść do tego stopnia, że sam się wzruszyłem. Oczywiście nie mam syna, 979 jest jakby taką namiastką, rozwiązaniem zastępczym, czy nie wiem jak to zinterpretować, ale takie relacje i powiedzmy, takie wspomnienia, chciałbym aby po mnie kiedyś miał.
Dobra, przejdę na czerwono, bo to później ocenzuruję, a jakby chcę by poszło. Taka blokada wewnętrzna, taka NW [(norma własna) o czym wiecie czyli na czerwono to nie usuwamy, nie cenzurujemy.
Już pominę linię melodyczną do nagrania powyżej, ale treść teledysku, jak można w 4 minutach zawrzeć treść, która potrafi wzruszyć. Nie znając angielskiego, albo w bardzo małym stopniu teledysk jest na tyle wymowny, że już po pierwszym nagraniu, obejrzeniu, łzy same nacisnęły mi się do oczu. To jest to, co czasem krytykuję w filmach pełnometrażowych, że pokazywane jest coś, w sensie mięśniaki, historia beznadziejna, to tu w 4 min udało się zawrzeć historię, do tego tak poruszającą. To jest majstersztyk taki teledysk i by nie było to takich jest mało. Mało tego, jak obejrzałem ten klip, bo 979 pisze do mnie, że podoba mu się to:
O ile przyjemniej ogląda się te nagrania, dobre, do których jest jeszcze treść w klipie. A nawet jak nie ma treści to jest jakaś specyficzna oryginalność jak w tym:
Może niekoniecznie jak Prince Karma, gdzie tu przewija się, że klip który obiegł świat pod nagranie nie jest tym oryginalnym:
Dlatego cenie takie klipy jak ten:
Dobra, bo poszoł 172, ja jeszcze łykam jak jebnięty, zablokowałem sobie możliwość cenzury i jestem w czarnej dupie. Nabazgrałem i to musi pójść, bo NW. Shit.
No to jak już tak płyniemy, to jeszcze na koniec (i tu się zatrzymałem, bo nie nie wiem czy napisać).... czas leci.... zastanawiam się.... no dobra. Kocham 979, ale nie taką miłością branżową, jakbyście se pomyśleli. Taką ojcowską i ten teledysk na początku to takie ucieleśnienie (jestem nadupiony to sorry) relacji jakie chciałbym z nim mieć, a nigdy nie będę miał.
Wiem, chcemy ciągle dążyć do tego naj, naj, naj, a czy faktycznie nam się to udaje? Czy to tylko taka fikcja w klipach, taka fikcja w życiu? Ciągle dążymy do zajebistego życia, do takiego rewelacyjnego itp, w życiu, w związku a real jak wygląda...
No ale na co ja mam qrwa narzekać? Czy mam źle? Czy jest niedobrze? Zawsze chcemy lepiej, dlatego na tym pierwszym teledysku łzy prawie pociekły. Ale qrwa kto nie dąży do max, do max, co się da, a da się?....
I co teraz napisać? I tym optymistycznym akcentem żegnam się z Państwem (dziękując, że ktoś wpadł na pomysł takiego klipu)
Patrzę na ten klip 10-ty raz i myśłę, co nadupiłem wyżej... i najgorsze, że to musi pójść, bo o ile to czarne, jak wstanę, może przejść cenzurę, to to czerwone już nie - kocham go, a on tego nie wie..., albo nie daje znać po sobie.
Już nie łykam bo mnie podupi, a rano jak przylezie 172 to mnie rozwali po ścianach.
No i na koniec:
Narka, wasz (ocenzurowano)
Jest tego... niech policzę jeszcze raz... jedenaście klipów.
OdpowiedzUsuńJa nawet jak jeden wrzucam to bez wielkiej wiary w to, że zostanie obejrzany do końca :D
Nawet ich nie liczyłem. No i zważyć trza, że to na czerwono, to trochę popłynąłem.
UsuńAaa i do jednego Twojego komenta chcę się odnieść, ale potrzebuję wiyncyj czasu, a tego, jak zwykle ni ma.