Właśnie przeszło mi przez gowę - czy da się ucywilizować 172? Hmm, może być to b. trudne lub nawet niewykonalne. Wszak nie ma nastu lat jak 254, choć i z tym obecnie jest już problem. Ergo może się w ogóle za to nie brać. Ale skoro nie, to co dalej? Już drugi raz przekazałem 172, że on potrzebuje sprzątaczki na etacie, która bydzie za nim lazła i sprzątała to co on napierdoli w przestrzeni wokół siebie. Nie mam czasu być taką sprzątaczką, a st. mac. już egzystuje ze sprzątaniem na styk, a przy 172 to już zaczyna być jakaś porażka.
Najlepsze są ściemy 172, który, nie wiedzieć czemu, ukrywa obecność 826 na stacji. Ten nean to już wgl nie ukryje swojej obecności na stacji w sensie tego co tu narobi. Już kiedyś to pisałem, że powinien żyć w lesie i to jest dobre środ0wisko dla niego. Cywilizacja go chyba przerasta. Po raz kolejny zatkał muszlę. Pytam się rano 172, kto ją zatkał? Ja (172) - nie, ale był 979. To ciągnę dalej. Skoro Ty nie, 979 też nie, bo chodzi tu lata, to łon by czegoś takiego nie zrobił, ja też nie, to pewnie Marsjanie... Wreszcie strzelił z ucha, że jednak był na stacji 826. Ciągnę dalej - skoro wpuszczasz na stację 826 to bieresz odpowiedzialność za to co robi na stacji, a jak nie chcesz to go nie wpuszczaj.
Jak z dziećmi, tylko jakby dorosłymi.
W robocie też jest różnie. Jestem już wiekowy, to potrafię mówić w miarę neutralnie, ale odbierać info zwrotne z przestrzeni wokół. Otóż dziś mówię kierowcy wozu na linii za mną, że jakbym przymulił, to by nie wyprzedzał, by km. dla zajezdni zaliczyli. No jak myślicie co zrobił, jak zamuliłem, tzn. włączyłem tryb żółwia...
Po jakimś czasie dzwoni dyspo i pyta, czy jadę, bo już mam po odj., a za chwilę rusza następny (ten, z którym gadałem). Odp. - tak ruszam, bo byłem w wucecie. Ale dyspo powiedział ciekawą rzecz, że niby nie jadę, bo sprzątam kabinę. Musiałem go wyprowadzić z błędu, bo ją sprzątałem, ale na drugiej stronie linii, bo wóz był na warsztacie (zmiennik rano jeździł innym wozem) więc czyżby kierowca kablował? Później spr. na tel, czy jak byłem w ubikacji, to było nieodebrane poł. od dyspo, ale nie było. Nieodeberane połączenie mogło by świadczyć, że skoro nie dodzwonił się do mnie, to dzwonił do następnego i ten w tym momencie strzelił z ucha. Ale tego nie było. Czyli nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu.
No nic, tym kursem też zamuliłem, a ten za mną mnie wyprzedził (w 1/3 trasy) i pognał do przodu.
Zdjęcie.
My to jesteśmy mistrzem opóźnień. Lekka historia, bo już na tej linii nie latam (na razie). Godz. w plecy i to nie jest nasz rekord. Zdjęcie.
Korekta na poziomie poziomów dotychczasowych. Narka.

Jak mam bratową albo bratanicę, to też mi zawsze muszlę zawaloną papierem zostawią. Nigdy nie przyjdzie im do głowy, że jeśli nie spłukało się normalnie, to wystarczy wziąć miskę i można poprawić ręcznie. Ale głupio mi zwracać uwagę, zwłaszcza że to chyba nic nie daje, skoro brat ma z nimi co chwila jakieś wojny o zatkany kibel.
OdpowiedzUsuń