piątek, 30 października 2026

Piątek #2356

   Jadę wczoraj do roboty, Zwykły dojazd. Linia, którą dojeżdżam, jest obsługiwana przez autobusy przegubowe, bo zawsze jest pełno ludzi. Na przystanku ustawiam się tak, że celuję przeważnie w trzecie drzwi. Gdy autobus wjeżdża, patrzę, kto stoi przy drugich drzwiach, kto przy przegubie, a kto przy trzecich, żeby wiedzieć, gdzie wsiąść i ewentualnie na kogo sobie popatrzeć w czasie dojazdu. Wczoraj wjeżdża autobus. Patrzę przy drugich drzwiach — fajny synek, ale niestety wysiadał. No to se myślę: dobra, przy drugich już nie ma nikogo, włażę do trzecich. Przy trzecich na miejscu dla wózka stoi też ładny synek, czyta książkę. Myślę: „OK, dobra, będzie na kim zawiesić wzrok”. Stanąłem nieopodal, ale patrzę na siedzenie. Przodem do mnie, a tyłem w kierunku jazdy siedzi taka w miarę filigranowa babka, ubrana dość ciepło, a obok niej facet około 28–30 lat przy oknie. Wystarczyło, że zobaczyłem głowę, szyję, już widziałem: „O, mięśniak”. Ale zdziwiłem się, bo choć było zimno, to on miał koszulkę czarną z bardzo dużym dekoltem. Kurtkę miał taką w miarę cienką, szarą, z 4F-a. Pociąga twarz z mocnym zarostem, takim na dwa milimetry. Od razu przypomniał mi się mocny zarost u 172, był w okularach. Oczy miał nietypowe albo rzadko spotykane, bo były jasno-szare. Nasz wzrok skrzyżował się parę razy. Najdłużej chyba na jakieś dwie sekundy. W pewnym momencie nasz dział PS zgłosił do zarządu info, coś jest nie halo. On swoim wzrokiem też nas przeszywa. Po tym info staraliśmy się mniej na niego patrzeć, ale to jest to, o czym kiedyś pisałem: mamy szósty zmysł i kiedy ktoś nas obserwuje, mózg w zasadzie to wyczuwa, nawet jeśli nie patrzymy na tę osobę. W pewnym momencie on wstaje z tego siedzenia, a nasz zarząd szybko myśli: „Przecież do przystanku jest jeszcze w cholerę daleko. Po co wstaje tak wcześnie?” Patrzę na niego. On ściąga tę kurtkę i teraz ukazuje się widok pięknych rąk i barków, a na sobie ma koszulkę na ramiączkach z tym dużym dekoltem. Ściągnął tę kurtkę, siadł sobie, popatrzył na mnie i z tego jego wzroku wynikało: „No, teraz sobie, chuju, możesz popatrzeć”. Wyobraźcie sobie teraz ten kontrast. On w koszulce na ramiączkach, obok babka ubrana prawie na zimowo, ja też, a ten rozebrał się do koszulki na ramiączkach.
    W tej koszulce, jakby wszedł do lokalu branżowego — one w ogóle jeszcze istnieją? — to przecież ciotki by oszalały. Po chwili schylił się w tej koszulce na ramiączkach z dużym dekoltem do plecaka. Coś tam grzebał, a ja patrzę na te jego plecy i se tak myślę: prawie jak u 172, tylko pół raza większe. Ręce to samo. Jak u 172 (te od 172 gdzieś tam, ileś tam notek wcześniej są na zdjęciach), tylko pół raza większe. Piękne przedramię, biceps z tą dużą żyłą na wierzchu, ale zauważyłem, że ćwiczył ileś lat temu, obecnie już nie. Jak już się pokręcił na tym fotelu, to oparł głowę o szybę i zamknął oczy, tak jakby zasnął. No, normalny bezczel. Czasem patrzyłem w te jego oczy: czy je mruży, czy patrzy spod nich, czy ja na niego patrzę. Przez jakieś trzy minuty mogłem go oglądać, bo niestety po tych trzech minutach był przystanek, na którym wysiadałem. Jakbym miał jakieś luzy czasowe, to może bym zagadał po tym jego zachowaniu, ale niestety byłem już cztery w plecy, bo autobus, którym jechałem tyle miał. Zmiennik już na mnie czekał, więc żadnych luzów czasowych nie było. A szkoda. Jeszcze jedna rzecz nie uszła uwadze naszemu zarządowi. Po jego oczach widać było, że był porobiony, ale nie fest. Może to go tak rozgrzewało, że się rozebrał. Gdy wysiadłem, to szedłem ulica wzdłuż busa. Popatrzałem jeszcze w stronę gdzie siedział i zauważyłem, że stał i się ubierał. Serio, rozebrał się na 3 min?
    I jeszcze jedna zauważona sprawa. W widocznych miejscach nie miał żadnej dziary dzięki czemu było widać dobrze jego ciało. 
   Rano utrwalony widok przez dział PS musiałem przerobić, bo nie dałby mi spokoju przez cały dzień. Nawet po przerobieniu dział PS i tak dalej przetwarza te obrazy. Jeszcze jedna ciekawa rzecz się wydarzyła. Otóż stojąc nad nim i patrząc na niego, zarząd przetworzył pewne info. Nasz dział PS od razu myślał, ale byśmy jazdę z nim zrobili. Taki czad byśmy dali, że historia. Ale jakby na moim miejscu stał pasyw, to pewnie by se myślał: „Ale on by z nami musiał dać czad i taką jazdę zrobić”. I teraz trzecia kwestia: co ten mięśniak sobie myślał, w jakiej roli chciałby wystąpić? 
   Pisałem o tym kiedyś, że prowadziłem dyskoteki przez sześć lat, więc nasz dział muzyczny ma zdolność zapamiętywania nagrań, a także teledysków do tych nagrań. No i z czeluści nasz dział muzyczny wygrzebał taki teledysk, który jest idealny do tekstu powyżej. Nagranie muzyczne kojarzycie, ale tu głównie chodzi o materiał filmowy.

  Korekta na poziomie średnich poziomów dotychczasowych. 
  P.S. (nie, nie nasz dział ps.) tak, pamiętamy o opisie wrocka, to się będzie tworzyć. 
  Narka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz