Żarówki LED. Fajnie, świecą dłużej. Tylko teraz zauważyłem problem, którego wcześniej nie było. O ile te poprzednie włóknowe świeciły mniej więcej tysiąc godzin (spisek żarówkowy), no więc co jakieś dwa, trzy miesiące trzeba je było wymienić, to w oprawach, w których one były, równocześnie czyściłem klosz. Teraz w części opraw już mam założone LED-y, a te świecą na stop od czasu, jak je kupiłem, więc optycznie muszę popatrzeć na klosze i sam jakby z siebie je oczyścić.
Ostatnio pisałem o tym, że są dziwne ruchy u mnie na blogu. Na przykład jest dużo przekierowań z blogów, które są od kilku lat nieczynne. Pewnie te przekierowania są tylko dlatego, że wiszę tam na liście czytelniczej. Nie sądzę, że ktoś szuka nieczynnych blogów, wchodzi na nie i dopiero z nich przenosi się na inne. Bardziej realne jest to, że AI lata po tych blogach i nie wiadomo czego, ale pewnie szuka tych jeszcze czynnych.
Podobnie, jeżeli chodzi o wyświetlenia. Serio? Czy w Brazylii albo w Niemczech oni są aż tak bardzo zainteresowani blogiem z Polski? Wiem, że w sumie dzisiaj tłumaczenie takiego blogu przez AI nie jest czymś skomplikowanym. A może źle na to patrzę, bo z własnej perspektywy, w której ciągle brakuje mi czasu albo nie mam chęci na pewne rzeczy, a może ci ludzie tam za granicą mają czas i chęci, i po prostu szukają jeszcze aktywnych blogów. Sporym zainteresowaniem cieszyły się notki z lata 2019 roku. Miały dużo wyświetleń. Kilka z nich z ciekawości sobie przeczytałem (znowu wybiło mi część wolnego czasu), żeby sprawdzić, co tam takiego było nadzwyczajnego, ale niczego nadzwyczajnego się nie doszukałem jak na standardy mojej pisaniny. Owszem więcej się na stacji działo.
O tym czemu ze stanów taka oglądalność to pisałem już w jakiejś poprzedniej notce. Teraz 254. Ostatnie info jakie miałem, to że teorii nie zdał 3x. Jakież było moje zdziwienie, jak 255 zupełnie nieświadomie się wygadał, że już 4x nie zdał. Dziś zdawał 5-ty raz i (uwaga, uwaga!) - zdał. Oczywiście nie omieszkał o tym niezwłocznie poinformować, praktycznie zaraz po wyjściu z sali. Naturalny odruch. Jak nie zdawał, to się domyślałem, a jak zdał, to info expresowe. W sumie dobrze, że ma to za sobą, bo bym się bardzo martwił.
Urlop taki długi, a jak zwykle na koniec zostawiam rzeczy, które mogłem robić wcześniej. Np. dopiero dziś zabrałem się do muzykę do busa i na tel. Pościągałem new kawałki, a korzystając z programu na stronie -> audiomass.co zabrałem się też do starych kawałków, które często były zbyt ciche i podgłośniłem je, bym w wozie nie musiał stale do gały w radiu sięgać. Część też została albo z przodu, albo z tyłu przycięta, bo program daje szerokie możliwości. Jest przeglądarkowy, czyli nie trza go instalować na kompie, tylko działa na stronie.
M. in. ściągnąłem nagranie przewodnie z filmu "Nobody Knows Im Here", hiszpańskiej produkcji (2020) z ciekawym zakończeniem, obejrzanym na ntlx. To spokojna opowieść o wycinku funkcjonowaniu świata muzyki. Akcja dzieje się w plenerach trochę takich Mazurskich (pewnie Darkowi by się spodobało).
Od tego siedzenia przy kompie, przy trzech monitorach, co i tak znacznie usprawniło pracę, już na wieczór odczuwam gały. Jak byłem w wirze ściągania, obrabiania nagrań, to czasem myślałem, że jakbym miał jeszcze czwarty monitor to też bym go zagospodarował. Ale to jednostkowe przypadki. To ściąganie nagrań trwa długo, bo trza je porównywać między sobą. Głównymi parametrami jest właśnie głośność nagrania, jakość dźwięku, czystość nagrania (te z teledyskami czasem mają odgłosy z teledysków), wersja. Niby proste, ale często słucham trzech wersji nim zassam tą odpowiednią. Cały proces spowalniają globulki, te potrafią zdenerwoać.
No i zaliczyłem cmentarz, bo później mogę nie mieć tyle czasu. W obiegu załatwiania spraw na rowerze wpisany był m.in. wjazd na cmentarz. Część liści pozbieranych, ale jak wiatr się wzmoże, to pojawią się nowe. No cóż, może w przyszłą sob. jeszcze uda się podjechać, ta we wrocku będzie.
Za zdj. robią screeny z oglądalności. Korekta jak zwykle, narka.
Urlop taki długi, a jak zwykle na koniec zostawiam rzeczy, które mogłem robić wcześniej. Np. dopiero dziś zabrałem się do muzykę do busa i na tel. Pościągałem new kawałki, a korzystając z programu na stronie -> audiomass.co zabrałem się też do starych kawałków, które często były zbyt ciche i podgłośniłem je, bym w wozie nie musiał stale do gały w radiu sięgać. Część też została albo z przodu, albo z tyłu przycięta, bo program daje szerokie możliwości. Jest przeglądarkowy, czyli nie trza go instalować na kompie, tylko działa na stronie.
M. in. ściągnąłem nagranie przewodnie z filmu "Nobody Knows Im Here", hiszpańskiej produkcji (2020) z ciekawym zakończeniem, obejrzanym na ntlx. To spokojna opowieść o wycinku funkcjonowaniu świata muzyki. Akcja dzieje się w plenerach trochę takich Mazurskich (pewnie Darkowi by się spodobało).
Od tego siedzenia przy kompie, przy trzech monitorach, co i tak znacznie usprawniło pracę, już na wieczór odczuwam gały. Jak byłem w wirze ściągania, obrabiania nagrań, to czasem myślałem, że jakbym miał jeszcze czwarty monitor to też bym go zagospodarował. Ale to jednostkowe przypadki. To ściąganie nagrań trwa długo, bo trza je porównywać między sobą. Głównymi parametrami jest właśnie głośność nagrania, jakość dźwięku, czystość nagrania (te z teledyskami czasem mają odgłosy z teledysków), wersja. Niby proste, ale często słucham trzech wersji nim zassam tą odpowiednią. Cały proces spowalniają globulki, te potrafią zdenerwoać.
No i zaliczyłem cmentarz, bo później mogę nie mieć tyle czasu. W obiegu załatwiania spraw na rowerze wpisany był m.in. wjazd na cmentarz. Część liści pozbieranych, ale jak wiatr się wzmoże, to pojawią się nowe. No cóż, może w przyszłą sob. jeszcze uda się podjechać, ta we wrocku będzie.
Za zdj. robią screeny z oglądalności. Korekta jak zwykle, narka.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz