niedziela, 14 czerwca 2026

Niedziela #2301

    Wczoraj 827 wymyślił sobie grilla oczywiście na st. mac. bo u się nie ma warunków. Średnio na jeża z tym grillem, bo ani pogoda taka na grilla, ani temperatura. Do tego zdawałem sobie sprawę, że przygotowania do niego sprzątania potem zajmą mi pół dnia. Tak też się stało. Samo rozpalanie grilla trwało jakąś godzinę. Najpierw się do tego zabrał 827, ale był na tyle nieudolny, na ile potrafił. A potem wszystko trzeba było zacząć od nowa, bo też sam miałem problem z rozpaleniem tego grilla. Do tego jakby jeszcze kupił coś normalnego do zeżarcia, ale kupił skrzydełka z kurczaka po gruzińsku ze stony. No wiadomo, że "shit." Wchłonąłem tylko dwa. Do tego była jeszcze karkówka grillowana, też po gruzińsku. Karkówki nie wchłaniałem, bo na grillu się za krótko robiła i trzeba by ją było dosmażyć na patelni. Na koniec hit - Kiszka ziemniaczana. No przykład jak sprzedać ciulstwo za mega kasę. Otóż ta kiszka ziemniaczana to ziemniaki 54%, mięso wieprzowe 20%, tłuszcz wieprzowy, boczek parzony 5% i inna chemia. Czyli inaczej ziemniaki z omastą zawinięte w kiszkę. W życiu bym tego nie kupił no ale 827 je specyficzny (nwm, jak to inaczej ująć).
   Na szczęście z wchłaniania części skrzydełek z kurczaka uratował mnie 895 i 898, których zaprosił na grilla 827. Tradycyjnie, nim usiadłem do wchłaniania, byłem już zmęczony przetaczaniem się po stacji macierzystej, bo jednak rozległa, i przygotowywaniem wszystkiego. Ciągle coś brakowało i ciągle coś musiałem zwozić na gr. A, na której impra się odbywała, bo później zaczął padać deszcz.
  Zwyczajowo tak późno nie żre dużo, ale tym razem jakiś wyjątek zrobiłem. Przez to, po 6 godzinach, o 6 rano, się przebudziłem, dalej trawiąc to, co wchłonąłem przed spaniem. Trochę się pokrzątałem po stacji i dalej zasnąłem gdzieś około siódmej. Obudził mnie o 10:30 172, kiedy spokojnie brakowało mi jeszcze ok. godziny snu. Pół przytomny zrobiłem mu wejście na stację. Ponieważ mnie zwlókł z wyra, to zrobiłem, po iluś tam innych, nową pozycję. Kiedyś, dawno, dawno temu robiłem ją z 171. Muszę ją kiedyś powtórzyć ze 172.
   Dziś na stację macierzystą również wszedł 827. Po pracy strzelił sobie dwa piwka. W plecaku miał truskawki i mówi, że jak wróci do się, to zrobi sobie truskawki ze śmietaną, zmiksuje to i będzie miał koktajl. Już się nawet nie odzywałem, bo poprzednio Wam pisałem, co on miksuje czyli wciepuje do żołądka. Później stęka, że go boli brzuch, więc dzisiaj po prostu wziąłem się na wstrzymanie, jak powiedział, że zrobi sobie koktajl z truskawkami ze śmietaną i zaleję to tymi piwami. 
    Ostatnio gdzieś to usłyszałem, że przeciętny mężczyzna z Warszawy Wilanowa żyje kilka lat dłużej niż przeciętny mężczyzna z Pragi Południe. No ale wiecie, czemu tak jest? Bo przeciętny mężczyzna z Pragi Południe to po prostu głupek. Tak jak mięśniaki-głuptaki z wioski. One tutaj kopią w kalendarz przed emeryturą jeszcze, taka średnia ich zejść.
    Tyle, bo chcę notkę wypchnąć ze stacji, nim znowu przekroczy czas oczekiwania na wyjście. 
    Notka je, za to zdj. ni ma, bo brak czasu na zastanawianie się co wciepnąć, jeszcze trza do nich komenta wciepnąć, a na to już wgl, czasu ni ma. 
    Korekta na poziomie poziomów dotychczasowych. 
    Narka.

2 komentarze:

  1. Przy kiszce ziemniaczanej płaci się za robociznę, za tarkowanie ziemniaków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakładam, że przy masówce to roboty robią to tarkowanie i mieszanie.
      Zresztą i tak nie znam ceny, ale nigdy bym tego nie kupił, już wolałbym to sam zrobić, bym wiedział z czego to robię.

      Usuń