Ruch na st. mac. w normie. W sob. dzwonił 844, że chce robić grilla. W tym momencie wtrącił się zarząd, że nie, niech wypierdala z tym grillem, choć do działu konwersacji wysłał notą brzmiącą bardziej łagodnie i ta została przekazana 844. Następnie dział konwersacji jakby odebrał, że 844 się lekko obraził, bo jak to? Nie będzie grilla na stacji? Przeca nigdy nie było odmowy.
Jakby to ująć, zarząd sam siebie zaskoczył tym nagłym postanowieniem.
No dobra, grill z gowy, może dlatego, że poprzedni był tydz. temu i dobrze pamiętamy jak było, a zwłaszcza ile czasu żeśmy stracili.
Ale to nie koniec. Zauważyliśmy, że nasz zarząd ostatnio się nie pierdoli z działem konwersacji. Otóż mieliśmy kiedyś zmianę w Katowicach na dworcu. Obok nas stał autobusem, jak nam się wydaje, branżowiec. Ten młody, z którym jak poprzednio jeździłem w Katowicach, to w przedostatnim dniu nawiązałem kontakt, który się dość długo utrzymywał. Ale ostatnio się coś spierdoliło, a przypieczętowaniem tego było jego zachowanie (niby) branżowca właśnie w tym dniu.
Jak zmiennik poszedł już z autobusu, to wtedy wyszedłem pierwszymi drzwiami i zastukałem w okno drugiego autobusu, w którym był (niby) branżowiec. Otworzył okno, pokazał mi, że rozmawia z kimś przez słuchawki, i w zasadzie trzasnął tym oknem przede mną. Poczułem się wtedy, jakby ktoś trzasnął drzwiami i zamknął mi je przed ryjem. A ponieważ już poprzednio odnosiłem wrażenie, że nie chce z nami utrzymywać kontaktu, to w tym momencie zarząd stwierdził: to niech spierdala na drzewo. Tak też się stało.
Jakby to ująć, zarząd sam siebie zaskoczył tym nagłym postanowieniem.
No dobra, grill z gowy, może dlatego, że poprzedni był tydz. temu i dobrze pamiętamy jak było, a zwłaszcza ile czasu żeśmy stracili.
Ale to nie koniec. Zauważyliśmy, że nasz zarząd ostatnio się nie pierdoli z działem konwersacji. Otóż mieliśmy kiedyś zmianę w Katowicach na dworcu. Obok nas stał autobusem, jak nam się wydaje, branżowiec. Ten młody, z którym jak poprzednio jeździłem w Katowicach, to w przedostatnim dniu nawiązałem kontakt, który się dość długo utrzymywał. Ale ostatnio się coś spierdoliło, a przypieczętowaniem tego było jego zachowanie (niby) branżowca właśnie w tym dniu.
Jak zmiennik poszedł już z autobusu, to wtedy wyszedłem pierwszymi drzwiami i zastukałem w okno drugiego autobusu, w którym był (niby) branżowiec. Otworzył okno, pokazał mi, że rozmawia z kimś przez słuchawki, i w zasadzie trzasnął tym oknem przede mną. Poczułem się wtedy, jakby ktoś trzasnął drzwiami i zamknął mi je przed ryjem. A ponieważ już poprzednio odnosiłem wrażenie, że nie chce z nami utrzymywać kontaktu, to w tym momencie zarząd stwierdził: to niech spierdala na drzewo. Tak też się stało.
Mijaliśmy się w tym dniu cztery razy i ani razu nie machnąłem mu w kabinie na powitanie. A za czwartym razem, jak mnie mijał, to odruchowo podniósł rękę. W połowie ją zatrzymał, po czym ją opuścił, bo widział, że z mojej strony nie ma żadnej reakcji. Wcześniejszymi kursami robiłem wybiegi, że patrzyłem w prawo na coś tam, byleby nie patrzeć na niego. Kilka dni później, na zajezdni, mijaliśmy się dość blisko, a ponieważ byli inni kierowcy, to powiedziałem mu: „Cześć!” On odpowiedział, ale tak było tylko ten raz. Następnego dnia, kiedy mijaliśmy się na zajezdni, choć trzy razy w zasadzie w jakiejś odległości, to kompletnie nie zareagowałem, a nawet robiłem uniki, żeby się z nim bliżej nie widzieć. No, bo teraz jakbym miał nawet z powrotem z nim rozmawiać, to pierwsze pytanie musiałoby być takie: „Co się właściwie zesrało?”
W piątek był na stacji macierzystej 254. Wszedł na nią, kiedy jeszcze byliśmy w pracy, bo tak było umówione. Jak wchodził na stację, to na niej był 979 i chwilę tam sobie pogadali. Później 979 częściowo przekazał mi treść tej rozmowy.
Jak wszedłem po pracy na st. mac., to 254 był już w swojej jednoosobowej imprezce, o czym zresztą wiedziałem, bo mnie poinformował. Wobec tego ja obok też sobie zrobiłem jednoosobową imprezkę. Moja imprezka tylko z Amunem, bez wspomagaczy dobrego samopoczucia, więc wyglebiłem około pierwszej w nocy. 254 do rana, chyba w ogóle nie zasnął; przynajmniej nie zarejestrowałem takiego stanu. Za dużo też nie rozmawialiśmy, bo on był w swoim żywiole. Ja powiedzmy, że w swoim. Rano mnie tylko lekko przebudził i powiedział, że musi gdzieś lecieć, pewnie do swojej laski. No i poleciał, choć wersja pierwotna była taka, że miał być na stacji do wieczora.
W piątek był na stacji macierzystej 254. Wszedł na nią, kiedy jeszcze byliśmy w pracy, bo tak było umówione. Jak wchodził na stację, to na niej był 979 i chwilę tam sobie pogadali. Później 979 częściowo przekazał mi treść tej rozmowy.
Jak wszedłem po pracy na st. mac., to 254 był już w swojej jednoosobowej imprezce, o czym zresztą wiedziałem, bo mnie poinformował. Wobec tego ja obok też sobie zrobiłem jednoosobową imprezkę. Moja imprezka tylko z Amunem, bez wspomagaczy dobrego samopoczucia, więc wyglebiłem około pierwszej w nocy. 254 do rana, chyba w ogóle nie zasnął; przynajmniej nie zarejestrowałem takiego stanu. Za dużo też nie rozmawialiśmy, bo on był w swoim żywiole. Ja powiedzmy, że w swoim. Rano mnie tylko lekko przebudził i powiedział, że musi gdzieś lecieć, pewnie do swojej laski. No i poleciał, choć wersja pierwotna była taka, że miał być na stacji do wieczora.
Później spotkanie zostało poddane analizie, z której wynikło, że wypadło strasznie drętwo. Teraz pytanie, czy to ja powinienem wyprostować, czy 254, choć chyba na mnie to będzie spoczywało.
Dziś na stacji naprawialiśmy naszą 15-letnią kierownicę do gry w ETS-a na komputerze. Później trochę zajęliśmy się na parkingu autem, a następnie na stację weszły 897 i 979. Wspólnie rozmawialiśmy przez jakieś półtorej godziny, choć wstępnie 979 miał się po chwili wydalić, bo jak zwykle nie miał czasu. O naprawie kierownicy pewnie będzie innym razem, bo zrobiłem zdjęcia. Kiedyś, jak się w notce rozpiszę o tej naprawie to będzie notka ze zdjęciami.
Tymczasem znowu notka na szybko, bo niedawno ze stacji wyszli wpierw 979, później 897, więc nie byłem w stanie jej wcześniej spisać.
Zdjęcia (screeny).
Dziś na stacji naprawialiśmy naszą 15-letnią kierownicę do gry w ETS-a na komputerze. Później trochę zajęliśmy się na parkingu autem, a następnie na stację weszły 897 i 979. Wspólnie rozmawialiśmy przez jakieś półtorej godziny, choć wstępnie 979 miał się po chwili wydalić, bo jak zwykle nie miał czasu. O naprawie kierownicy pewnie będzie innym razem, bo zrobiłem zdjęcia. Kiedyś, jak się w notce rozpiszę o tej naprawie to będzie notka ze zdjęciami.
Tymczasem znowu notka na szybko, bo niedawno ze stacji wyszli wpierw 979, później 897, więc nie byłem w stanie jej wcześniej spisać.
Zdjęcia (screeny).
Nie uwierzycie, ale to pierwszy, lepszy. Nie miałem czasu szukać.
A ponieważ nie odstrasza, to postanowiłem zamieścić. Nie zdążyłem uchwycić jak się obrócił, bo pisałem notkę na drugim ekranie, dlatego jest ruszone.
Tak w ogóle to je z Argentyny, przynajmniej tak napisał, a tu łon -> chaturbate.com/marcussmit/
Korekta bardzo pobieżna
Narka.



Obraziłeś się na kolegę kierowcę bez powodu właściwie (bo skoro gadał, to gadał - widocznie było ważne i nie mógł nie gadać), a teraz go unikasz? No strasznie to słabe :D
OdpowiedzUsuńI jeszcze to udostępnianie chaty młodemu, żeby miał gdzie w spokojności się narkotyzować...
To nie był pierwszy raz podobnego zachowania ze strony (niby branżowca) kierowcy. Ja po jednorazowym incydencie nie odpuszczam, natomiast to już chyba czwarta podobna sytuacja kiedy mnie zlewa. Stąd takie działanie.
UsuńPodobnie jak z 374. To łon się pierwszy obraził, a później zwalił to na mnie. Na szczęście dla mnie jest to opisane na bieżąco, by nie było, że tu podobnie się obraziłem po jakimś jednorazowym incydencie.
Odnośnie 254 to klucze ze stacji ma już od jakiegoś czasu (przeszło to przez 979 - to danie mu kluczy). Jak będzie wykorzystywał przestrzeń stacyjną, to już jakby w jego gestii. Podobnie jak 979 ma klucze ze stacji. Nwm, co tu robi, jak mnie nie ma.
Ale po co ci właściwie kontynuować znajomość z młodym narkomanem, którego nawet nie ruchasz? Bo mam wrażenie, że to poprawianie samopoczucia u 254 jakby się nasilało. Wcześniej jeśli pisałeś o używkach w kontekście tej znajomości, to najwyżej, że razem coś piliście, jakiś alko.
Usuń