Się zrobił taki prawie okrągły nr notki.
Sensacja rewelacja, damsko-męska akrobacja.
Nim do tego, to jeszcze wydarzenia, które przyczyniły się do powstania tejże. Sensacja rewelacja, damsko-męska akrobacja.
Otóz w pt. mieliśmy jechać z 254 i innymi mikolem do krk na przejazdy kom. miejską, to co z 254 zrobiłem w lecie. I teraz w pierwsze świeto, był u mnie 825 i trochę mi wybił rzeczy do zrobienia na st. mac. W trakcie pobytu 825 na st. mac. jak puszczałem chaturbate to komp w ciągu godz. zresetował mi się chyba z 5x. Już pisałem o tym, że mam walnięty system czekający na postawienie na nowo. W drugim dniu puściłem sobie głośniej muzę i też się resetnął. Teraz pomyślałem, jak zrobi to na sylwka, to bydzie 5 min niezręcznej ciszy, a nie wiadomo jak mu znowu zacznie walić i co ile się bydzie resetował. Ponieważ po 18:00 drugi mikol jeszcze się nie odzezwał, to zaplanowałem na pt. postawienie sytemu na nowo. Taki plan był przynajmniej jeszcze do 21:30. Przed 22:00 pod wjazdowym stanął 895 z 4 browcami. No ok, choć jakoś chciałem wcześniej wyglebić. Ja tam piwami średnio, to on łyknął 3, a w tym czasie nawet 1-go nie skończyłem. Ale on rozpędzony zapytał o amuna czy mam, a ponieważ zawsze na st. mac. jest jakiś awaryjny, to przyniosłem, blikiem za niego zwrócił. Ok. 23:00 powiedział, jak już był lany amun, że jeszcze godzinka i polezie. No ok. W trakcie jeszcze łykania piw nadeszła wiadomość, że drugi mikol o 21:58 otrzymał zielone światło na wyjazd. No fajnie, tylko że to już było pozamiatane dla mnie bo 895 na st. mac. i co miałbym niby z nim zrobić (wyciepnąć go)?, a rano miał być wyjazd. Się odwołałem i przekazałem to 254 pisząć, że jak on chce, to niech jedzie. Jednak też zrezygnował.
Jak pisałem 895 ok. 23:00 powiedizał, że jeszcze godzinka. Ta godzinka przy amunie trwała do 05:15 (tak piątej nad ranem). Napisałem jeszcze o 05:38 do 254, by nie dzwonił rano, ani sms, bowiem zostawiam dźwięki, ale chcę się max wyspać, bowiem, czego wcześniej nie napisałem, stwierdził, iż skoro nie wyjazd do krk, to wbije na st. mac. To wyspanie i tak nie nastąpiło, bowiem ok. 11:30 się przebudziłem. No więc byłem, jak na moje standardy, mocno niewyspany.
254 chciał wbić do mnie, bo miałem stawiać system. No ale gadka szmatka, on symek busa i tak czas leciał. Wpadł jeszcze na pomysł kebsa, który podchwyciłem, bo też już byłem głodny. No to poszliśmy. W trakcie żarcia mówię do 254, bo już wiedziałem iż systemu nie postawię, bo musiałbym z C wywalić potrzebne pliki, że mogę mu zrobić masaż, jak częściowo strawimy kebsa, wraz z nogami, które tam chciał kiedyś. On się zgodził.
No i teraz ten masaż. Zastanawiałem się jakie majty ma, ale okazało się bokserki. Myśłałem, czy jak będzie miał te oczojebne zielone z wyprzedaży garażowej, czy ściągnie spodnie. Położył sie na materacu, który przyniosłem, na którym już kilka razy spał. Wpierw plecy, później nogi, to ileś tam trwało, następnie odwróciłem go na plecy i klata, do tego nogi z przodu, ale z powodu prawego kolana powiedziałem mu, że musze nogi rozprostować to wyglebiłem przy jego lewej stronie na moim prawym boku. Teraz gładziłem mu twarz, szyję, klatę. Kilka min leżeliśmy i nagle 254 się podniósł bardzo szybko, właściwie wlazł na mnie i po 2 sek był już nade mną. Mój zarząd zgłupiał, a dział p.s. miał trudności już wcześniej z opanowaniem organu, który dawno wszedł w rozmiar roboczy. Ja byłem w b. krótkich spodenkach. W końcu, jak już 254 był nade mną, i trochę mnie trzymał, zarząd się spytał, czy to zapasy? 254 potwierdził, to przeszliśmy do ataku. Takiego delikatnego, bowiem grupa A nie była przygotowana na zapasy i msc. tu było niewiele, ale i tak jakaś przestrzeń była. Dodatkowym problemem był dział p.s., który kompletnie po słowie kluczu - zapasy, przsestał panować nad organem, który w stanie roboczym był już cały czas, a co się te moje krótkie spodenki gdzieś tam przesunęły, to on wychodził na powierzchnie (sic). Kilka razy jakoś go, usiłując to kamuflować, schowałem, ale wystarczyło kilka następnych sekund, by znowu było na zewnątrz. Po jakis 20 min byliśmy już na tyle mokrzy, że w zasadzie ślizgaliśmy się po sobie i czasem trudno było drugiego chwycić, bo się wyślizgiwał. Na szczęście na końcówce, bowiem zajmowaliśmy co raz wiynkszą przestrzeń na grupie A, bardziej myślałem nad tym, by 254 się o coś nie uderzył, jak o to czy akurat będę górą. To też wpłynęło na częściowe wyłączenie działu p.s. wraz z wyłączaniem organu, który zaczął wchodzić w stan bieżący. Po ok. 25 min 254 stwierdził iż dość już na dziś, na co od razu przystałem. Nie napisałem jeszcze, że jeszcze w trakcie masażu, poszedłem zablokować możliwość wejścia na st. mac. 979 ma klucze, ale co jakby wbił, a ja na 254 i go masuję. Po zablokowaniu wejścia na st. mac. kontynuowałem. Jednak po zapasach, zresztą się nie dziwię, zapomniałem o zablokowanym wejściu. Kiedy 254 siedział przy kompie, był cały rozgrzany, moje obejmy pięcopalczaste napawały się tym jego ciepłem, to pod wjazdowym stanął 979. Do 254 by się ubrał, ja też i poszedłem zrobić wejście. 979 wszedł, ale jak stał pod wjazdowym, to już musiał myśleć, że coś się dzieje. Widziałem jak popatrzył na grupę A, a na środku materac z kompletnie na nim zmielonym prześcieradłem, do tego młody jeszcze spocony, ja też.
No to rozumiecie, co se mógł pomyśleć 979, choć akurat do tego nie doszło.
Wychodząc 979 jakby przestrzegł, bym czegoś nie narobił, czego bym żałował. Odp. iż panuje na razie nad tym co się dzieje. (choć 254 czasem zaskakuje).
Dobra, tyle teraz, bo opisywania dalej jest f uj, ale czasu przeciwnie. By tej notki nie przetrzymywać, to leci w takim trochę stanie surowym, ale co zrobić....
Zdjęcia nie będzie, bo nie mam czasu się zastanawiać co wstawić. Jakoś przeżyjecie.
Narka.