niedziela, 29 grudnia 2024

Niedziela #2100

    Się zrobił taki prawie okrągły nr notki. 
    Sensacja rewelacja, damsko-męska akrobacja. 
   Nim do tego, to jeszcze wydarzenia, które przyczyniły się do powstania tejże. 
   Otóz w pt. mieliśmy jechać z 254 i innymi mikolem do krk na przejazdy kom. miejską, to co z 254 zrobiłem w lecie. I teraz w pierwsze świeto, był u mnie 825 i trochę mi wybił rzeczy do zrobienia na st. mac. W trakcie pobytu 825 na st. mac. jak puszczałem chaturbate to komp w ciągu godz. zresetował mi się chyba z 5x. Już pisałem o tym, że mam walnięty system czekający na postawienie na nowo. W drugim dniu puściłem sobie głośniej muzę i też się resetnął. Teraz pomyślałem, jak zrobi to na sylwka, to bydzie 5 min niezręcznej ciszy, a nie wiadomo jak mu znowu zacznie walić i co ile się bydzie resetował. Ponieważ po 18:00 drugi mikol jeszcze się nie odzezwał, to zaplanowałem na pt. postawienie sytemu na nowo. Taki plan był przynajmniej jeszcze do 21:30. Przed 22:00 pod wjazdowym stanął 895 z 4 browcami. No ok, choć jakoś chciałem wcześniej wyglebić. Ja tam  piwami średnio, to on łyknął 3, a w tym czasie nawet 1-go nie skończyłem. Ale on rozpędzony zapytał o amuna czy mam, a ponieważ zawsze na st. mac. jest jakiś awaryjny, to przyniosłem, blikiem za niego zwrócił. Ok. 23:00 powiedział, jak już był lany amun, że jeszcze godzinka i polezie. No ok. W trakcie jeszcze łykania piw nadeszła wiadomość, że drugi mikol o 21:58 otrzymał zielone światło na wyjazd. No fajnie, tylko że to już było pozamiatane dla mnie bo 895 na st. mac. i co miałbym niby z nim zrobić (wyciepnąć go)?, a rano miał być wyjazd. Się odwołałem i przekazałem to 254 pisząć, że jak on chce, to niech jedzie. Jednak też zrezygnował.
   Jak pisałem 895 ok. 23:00 powiedizał, że jeszcze godzinka. Ta godzinka przy amunie trwała do 05:15 (tak piątej nad ranem). Napisałem jeszcze o 05:38 do 254, by nie dzwonił rano, ani sms, bowiem zostawiam dźwięki, ale chcę się max wyspać, bowiem, czego wcześniej nie napisałem, stwierdził, iż skoro nie wyjazd do krk, to wbije na st. mac. To wyspanie i tak nie nastąpiło, bowiem ok. 11:30 się przebudziłem. No więc byłem, jak na moje standardy, mocno niewyspany. 
   254 chciał wbić do mnie, bo miałem stawiać system. No ale gadka szmatka, on symek busa i tak czas leciał. Wpadł jeszcze na pomysł kebsa, który podchwyciłem, bo też już byłem głodny. No to poszliśmy. W trakcie żarcia mówię do 254, bo już wiedziałem iż systemu nie postawię, bo musiałbym z C wywalić potrzebne pliki, że mogę mu zrobić masaż, jak częściowo strawimy kebsa, wraz z nogami, które tam chciał kiedyś. On się zgodził. 
   No i teraz ten masaż. Zastanawiałem się jakie majty ma, ale okazało się bokserki. Myśłałem, czy jak będzie miał te oczojebne zielone z wyprzedaży garażowej, czy ściągnie spodnie. Położył sie na materacu, który przyniosłem, na którym już kilka razy spał. Wpierw plecy, później nogi, to ileś tam trwało, następnie odwróciłem go na plecy i klata, do tego nogi z przodu, ale  z powodu prawego kolana powiedziałem mu, że musze nogi rozprostować to wyglebiłem przy jego lewej stronie na moim prawym boku. Teraz gładziłem mu twarz, szyję, klatę. Kilka min leżeliśmy i nagle 254 się podniósł bardzo szybko, właściwie wlazł na mnie i po 2 sek był już nade mną. Mój zarząd zgłupiał, a dział p.s. miał trudności już wcześniej z opanowaniem organu, który dawno wszedł w rozmiar roboczy. Ja byłem w b. krótkich spodenkach. W końcu, jak już 254 był nade mną, i trochę mnie trzymał, zarząd się spytał, czy to zapasy? 254 potwierdził, to przeszliśmy do ataku. Takiego delikatnego, bowiem grupa A nie była przygotowana na zapasy i msc. tu było niewiele, ale i tak jakaś przestrzeń była. Dodatkowym problemem był dział p.s., który kompletnie po słowie kluczu - zapasy, przsestał panować nad organem, który w stanie roboczym był już cały czas, a co się te moje krótkie spodenki gdzieś tam przesunęły, to on wychodził na powierzchnie (sic). Kilka razy jakoś go, usiłując to kamuflować, schowałem, ale wystarczyło kilka następnych sekund, by znowu było na zewnątrz. Po jakis 20 min byliśmy już na tyle mokrzy, że w zasadzie ślizgaliśmy się po sobie i czasem trudno było drugiego chwycić, bo się wyślizgiwał. Na szczęście na końcówce, bowiem zajmowaliśmy co raz wiynkszą przestrzeń na grupie A, bardziej myślałem nad tym, by 254 się o coś nie uderzył, jak o to czy akurat będę górą. To też wpłynęło na częściowe wyłączenie działu p.s. wraz z wyłączaniem organu, który zaczął wchodzić w stan bieżący. Po ok. 25 min 254 stwierdził iż dość już na dziś, na co od razu przystałem. Nie napisałem jeszcze, że jeszcze w trakcie masażu, poszedłem zablokować możliwość wejścia na st. mac. 979 ma klucze, ale co jakby wbił, a ja na 254 i go masuję. Po zablokowaniu wejścia na st. mac. kontynuowałem. Jednak po zapasach, zresztą się nie dziwię, zapomniałem o zablokowanym wejściu. Kiedy 254 siedział przy kompie, był cały rozgrzany, moje obejmy pięcopalczaste napawały się tym jego ciepłem, to pod wjazdowym stanął 979. Do 254 by się ubrał, ja też i poszedłem zrobić wejście. 979 wszedł, ale jak stał pod wjazdowym, to już musiał myśleć, że coś się dzieje. Widziałem jak popatrzył na grupę A, a na środku materac z kompletnie na nim zmielonym prześcieradłem, do tego młody jeszcze spocony, ja też. 
   No to rozumiecie, co se mógł pomyśleć 979, choć akurat do tego nie doszło. 
   Wychodząc 979 jakby przestrzegł, bym czegoś nie narobił, czego bym żałował. Odp. iż panuje na razie nad tym co się dzieje. (choć 254 czasem zaskakuje). 
   Dobra, tyle teraz, bo opisywania dalej jest f uj, ale czasu przeciwnie. By tej notki nie przetrzymywać, to leci w takim trochę stanie surowym, ale co zrobić....
   Zdjęcia nie będzie, bo nie mam czasu się zastanawiać co wstawić. Jakoś przeżyjecie. 
   Narka.

czwartek, 26 grudnia 2024

Czwartek #2099

     Ze spraw bieżąco bytowych, bo tych jakoś mało. Ostatnio zmobilizowałem się i ponownie wszedłem w szycie na sraczu. Otóż z powodu zimy zająłem się intensywniej skarpetami nastoletnimi. W jednej musiałem wszyć wstawkę konstrukcyjną, bo gdybym tego nie zrobił to groziło rozpołowieniem jej między piętą, a stopą. Ze względu na naście lat materiał tam zużył się z powodu zwykłego prania i obiegów tychże. Inną kwestią jest, że z powodu zimy to właśnie nastoletnie skarpety po naprawach rewizyjnych i średnich są znacznie częściej wybierane do obiegów, bowiem są najzwyczajniej cieplejsze. Wstawki z grubego materiału bluzowego zapewniają im wyższą termiczność niż standardowych. Na urlopie do NŚ dostał się też plecak, z którym chodzę do pracy. Już to chyba gdzieś pisałem, że standardowo waży do 10 kg. więc w zasadzie dziennie jest wyobiegowany w granicach swojej nośności, przeto przeszedł już kilka napraw średnich, teraz przechodzi następną. Rewizyjnych to już nawet nie liczę. Ale dzięki temu przez  w zasadzie dwa lata służy non-stop. Podobnie jak przy skarpetach, w wyniku sporego doświadczenia, każda naprawa średnia wzmacnia go i jednocześnie przedłuża znacznie jego żywotność. Może dociągnie do mojej emerytury. 
    Z innych spraw. W wigilię tradycyjnie fasolka po bretońsku z ziemniakami. Zatkałem się tym mocno, przeto do wieczora już nic nie wchłaniałem. Oprócz tego obejrzałem Fire Island branżowe na disney +, do tego jeszcze dawno nie otwierany ISDR. Miałem nań ochotę już od kilku tygodni, nigdy mi nie starczało czasu by go uruchomić. Wreszcie się udało. 1,5 h przeleciało jak z bicza strzelił. Mózg wszedł na wysokie obroty i dobrze, bo mu się to czasem przyda. 
    Kolejna sprawa to 254. Tak wiem, ciągle się przewija, ale to w części również po jego działaniach. Otóż wymyślił, że chce do mnie wbić już w pn. 30-go. Tzn. chce wbić na busa, po nim do mnie na st. mac. Zostałby tu do wtorku. W tym dniu ze mną do pracy, a następnie znów na st. mac. na sylwka. Wszystko z pomysłem fajnie, gdyby nie jedno drobne (to tak humorystycznie napisane) ale. Otóż, jak wytłumaczyć matce jego przebywanie na st. mac. przez dwa dni i dwie noce?
   To się nie da logicznie, wobec czego zmodyfikowałem jego obszerny plan, do wersji pierwotnej, czyli tylko sylwka. To jeszcze jakoś mogę przecisnąć i ściągnąć go tu, dwu dni nie mam jak przeforsować. Zresztą uzasadnienie do decyzji jest, że trza poczekać, w styczniu lub lutym może, jak poprzednio, zawiesić się w próżni, czyli nieoficjalnie na st. mac. na cały weekend i to jest dobra koncepcja. 
   W pierwszy dzień świąt wszedł st. mac. 825. Może mi się wydaje, ale ze względu na samotność i brak wymiany myśli z innymi osobnikami wchodzi w jakąś skrajność. Nakłada się na to jeszcze autyzm i w zasadzie przepis na mini katastrofę gotowy. 
   W lato pojechał na wyjazd w dzieckiem od kuzynki. To jakiś, w/g jego relacji, ładny 18 latek, umięśniony, ponoć zaradny itd. nadto o zainteresowaniach kolejowych. Poznał go trochę wcześniej jak my 254. Ten wyjazd wyglądał tak, że pierwszy tydzień 825 był z tym mięśniakiem, a na drugi tydz. dojechała jego matka. Coś się tam porobiło i, jak wczoraj mówił 825 młody nawet, jak tam był ostatnio u nich 825, dzień dobry, czy cześć mu nie powiedział. I nie, byście myśleli, że tam doszło do czegoś wiyncyj na tym wyjeździe. 825 ze względu na autyzm nie jest w stanie skutecznie się dostawić. Podejrzewam, że to właśnie jego dość trudna osobowość na dłuższą metę jest niestrawna, szczególnie dla tak młodego rocznika. Mało tego, 825 nie ma doświadczenia w przebywaniu, w interakcjach z takimi rocznikami, przeto żyje jakby w wyidealizowanym świecie i ma małą tolerancję na działania innych. Chce ich podporządkować sobie lub swoim działaniom, jak je zapamiętał z młodości. Taki przykład. Pojechał tam do nich, a młody spał w ciągu dnia na łóżku. 825 lekko zbulwersowany tym spaniem i mi mówi, że on nigdy nie spał w ciągu dnia, jak miał te 18-cie. Na co ja, że mnie się zdarzało spać w ciągu dnia. Jest to w tym wieku dość naturalne, ze względu na wielkie przemiany w organizmach samczych jednostek (laski dojrzewają wcześniej). Oni w tym wieku rosną tak szybko, iż dziś tzw. rozstępy nie sią niczym zaskakującym, nawet 254 je ma, to te blizny na plecach. Dlatego mnie nie dziwi, że ktoś kto prowadzi intensywne życie, do tego jeszcze ma duże przemiany biologiczne, raz na jakiś czas wyglebi i najnormalniej śpi, bo organizm tego wymaga, a spanie uzasadnia zmęczeniem, co dla 825 jest nienormalne. Osobną kwestią są preferencje zakupowe. 825 raczej narzuca co ma być kupione, a jak lezę z 254 do sklepu to konsultujemy co mamy kupić, jakiej jakości i dość często przychylam się do jego zdania, bo przecież niech się uczy dokonywać wyborów. 
   Inna sytuacja. 825 poszoł z młodym w góry (na tym wyjeździe). Nie sprawdził czy młody zabrał potrzebne rzeczy, bowiem jego matka (młodego) stwierdziła iż jest nadzwyczaj samodzielny, to też na tym oparł się 825. Efekt... Młody polazł w góry bez picia, a następnie stękał, co oczywiste, iż mu się łykać chce. No przeca jak jechałem do krk z 254 to dałem mu nawet (kiedyś tam wcześniej) wydrukowaną, uniwersalną (na lato, zimę) listę rzeczy do zabrania i powiedziałem jak ma z niej korzystać i by pilnował spakowania najważniejszych rzeczy, zresztą cały czas mieliśmy kontakt przez neta, sms-y, fon. No i tu dochodzimy do jeszcze jednej kwestii. 825 z jakiś tam przyczyn nie korzysta poprawnie, jak na te czasy z kanałów komunikacyjnych. Przykład W pierwsze święto umówił się iż wbije. No ok, Nie określił godziny, tylko umówiliśmy się, że jak wstanę to wyślę sms-a o otwarciu st. mac. dla ruchu pociągów, co rano w/g umowy uczyniłem. Ok. 14:00 nie było 825 nie było wieści od niego, stwierdziłem - chyba nie wyprawił się na szlak, z innych powodów. Kiedy byłem ok. 16:00 w szczytowej fazie porządków tel. od 825, że jest na szlaku i stanie pod wjazdowym, ale nie powiedział jak zwykle o kiery to ma nastąpić i się rozłaczył. Nosz do cyca - se pomyślałem. Ale rozumiecie... Ja z 254 ustalamy ruch składów w szczegółach, nadto orientacyjne pkt. potwierdzamy sms-em, fonią, byśmy oboje wiedzieli jaka sytuacja ruchowa. I to je zdrowe podejście, tak mi się przynajmniej wydaje. 254 na podst. tych info może sam określić ile ma czasu na zebranie się, jaka jeszcze mu pozostała wolna jednostka czasowa. 
   Reasumując. Miałbym sam problemy by sprawnie egzystować z 825 tym bardziej, że on ma swój wiek i diametralna zmiana tam raczej nie nastąpi. Skolei nasze działania, poparte wieloletnim doświadczeniem przynoszą efekty. To 254 chce przebywać sam z siebie na st. mac., nawet nie muszę się szczególnie starać, by się tu pojawiał. 
  Zdjęcia.
Ostatnio dałem jego zdjęcia w tej właśnie masce, to dziś będzie też w wersji bez niej.
  Taki, chudy umięśniony 19-latek.
   Tyle, bo mimo drugiego święta zajęć zaś pełno, a wczoraj część z nich wybił 825 przeto z automatu przeszły na dziś do realizacji. 
   No i jeszcze z rzeczy niesamowitych, które można robić w wigilię to tynkowałem dalej jeden słupek, Po przebudowie ściany. jedno małe wiaderko, ale poszło. Nadto ok 17:00 wybrałem się z dużą szybą do hasioka, by niekoniecznie inni widzieli. Myślałem - 17:00 bydzie pusto, ale jak wszedłem na szlak, to musiałem się wycofać na głowicę rozjazdową, bowiem z przeciwka waliło 5 innych składów. Po nich na szczęście zrobiła się dziura. Dziś jakoś nawet w wigilię, ciągle się ludzie przewalają. 
   Narka.

wtorek, 24 grudnia 2024

Wtorek #2098

 Trza się zabrać za bieżące sprawy, bo wnet święta i okaże się, że w tym roku nic o nich nie bydzie, a tylko 254. 
   Na początek zdjęcia zaległe. Pisałem kiedyś o kubku społemowskim. To on, znaleziony w trawie ok. 2000 roku w Soli (taka miejscowość za Rajczą) w górach.

 
  Podejście do świąt niezmienne od paru lat, wiync święta odwołano po raz kolejny u mnie. W związku z tym w tej całej nagonce nie bieremy udziału, w mediach wycinami te aspekty świąteczne, choć ostatnio coś tam na disney+ o wróżce obejrzałem ale tak b. lekko świąteczne. Stacji radiowych nie słucham już dawno, przeto tym kanałem nagonka świąteczna nie dociera. A że szał również na drogach, to mimo braku ataku białego gówna, na drogach znów mega opóźnienia.  
To jedno ze standardowych opóźnień w piątek 20-12-2024. 
   Porządki nieświąteczne się dzieją, ale to z powodu urlopu. Ten staram się jakoś pożytecznie choć w części spędzić na st. mac., bym później nie miał do się wyrzutów. Na krótko przewinął się przez st. mac. 254. Po ostatnich wydarzeniach, podobnie jak przy poprzednich drużynach trakcyjnych, teraz już na legalu mam jakby dostęp do niego. On nawet się częściowo rozbiera, by albo ułatwić mi ten dostęp, albo by mieć dla się przyjemność. Mnie to oczywiście pasuje, bo sprawa jest już w tej kwestii wyjaśniona. 
   W ramach zatowarowywania na święta, które, jak co roku jest b. skromne, byłem w piekarni. Przede mną w kolejce laska, którą zresztą znam. Kupowała dość sporo rzeczy. Miała ze sobą torebkę damską, taką nawet dużą, ale to wszystko. Ta torebka jak zwykle u lasek zawalona zylionem drobnych rzeczy, to też to co kupiła musiała wziąć do rąk. Tych woreczków było 8 lub 9, ale bez uchwytów, to też średnio się to brało. I teraz jak mocno mamy walnięte społeczeństwo, by idąc na takie dość duże zakupy nie wziąć siatki. To powinno być obligatoryjne jak kasa (w tej piekarni nie da się płacić elektronicznie). Czemu to myślenie ludzi jest takie ułomne? No i teraz rozumiecie, oni idą na wybory i głosują. Te ich głosy to są na poziomie zbierania się na zakupy. Jeden z powodów dla których nie chodzę wciepować makulatury do urny. To już nie chodzi o jakieś wzniosłe myślenie, ale o to podstawowe. Nawet tego nie ma w wielu przypadkach. Scen z ulic nie ma sensu opisywać, bo to już w części w ogóle debile na drogach. Prawka to wygrali w chipsach. 
   Ostatnio przeczytałem, że szał zakupowy w grudniu odpowiada za 6% PKB rocznego. No fajnie wydajemy (w sensie społeczeństwo). Niestety, biorę w tym bardzo skromny udział. W tyg. przedświątecznym kupiłem spożywkę za 62,88 więc prawie nie przyczyniłem się do wzrostu PKB.

    W pn. większość dnia zajął jednak 254. Ponieważ dostał dofinansowanie ze szkoły i m-ta na kupno kompa, to powiedziałem, że pomogę mu go złożyć. Przed świętami z częściami było na styk, w zasadzie zgłoszenia o ich odbiorze spłynęły popo wiec tak wyruszyliśmy. U niego w mieszkaniu jeszcze drobne naprawy elektryczne i mogłem pomóc 254 składać kompa. Okazało się, że niestety obudowa jest za mała. Znowu przekładka wnętrzności (już po raz 3-ci), ale w końcówce, bowiem nie miąłem lupy, było już przed 22:00 wiync nie chciałem ryzykować złym podłączeniem chłodzenia i choć miał ruszyć na święta, niestety... Dla 254 szkoda, ale te kilka dni zwłoki wytrzyma.
   Ok. zabieram się dalej za jakieś porządki nieświąteczne i przekładki rzeczy na st. mac. Notka zasadniczo miała iść wczoraj, ale z powodu późnego ogwarcia st. mac. 22:35 już jej nie wysłałem wczoraj. 
   Dla czytających smacznej kolacji w gronie rodzinnym, znajomych lub samemu. 
   Narka.

piątek, 20 grudnia 2024

Piątek #2097

    No i po tym wszystkim poszliśmy spać. Ja u się, on u się. Przełomowy był następny dzień. To ten, w którym się budzimy, zaczynamy funkcjonować i w którym rozpamiętujemy co zaszło. Od tego zależą czasem dalsze relacje. 
   Obudziliśmy się popołudniu. Przeciągnęło się trochę. Wstępna gadka szmatka, a w trakcie niej 254 mówi, iż nic nie pamięta z zeszłej nocy. Że co qrwa - pomyślałem. Co tu się odwala? Po tym sformułowaniu od razu włączył się zarząd do działania. Mimo rozruchu porannego on już wszedł na wysokie obroty. Delikatnie zaczął podpytywać 254 jak to z tym - nic nie pamiętam - faktycznie jest. No i się okazało, że jak na "Zwierzogrodzie". Miast słonica, która miała wszystko pamiętać, okazało się, że to była Lama (albo coś podobnego). I tu podobnie, niby 254 nic nie pamiętał z nocy, ale jak zarząd zaczął zadawać delikatne pytania, to okazało się, że 3/4 pamiętał. Nawet doszło do mojego palca w jego tylnej części i przyznał że faktycznie przeszyło go uczucie rozkoszy i chuj mu stanął na maxa (prawie dokładnie tak powiedział). Na koniec rozmowy okazało się, że jego rejestrator się tylko w krótkich momentach wyłączał, a zdecydowaną wiynkszość jednak pamiętał. Chyba mój rejestrator się wiyncyj razy wyłączał, bo też miałem dziury, skolei o nich mi on mówił, bo ja ich nie pamiętałem. Ale, co dla sprawy najważniejsze, omówiliśmy noc i to w takiej lekko humorystycznej atmosferze. Na koniec zarząd odniósł wrażenie, że w takim razie nie było tak źle, skoro o tym swobodnie mówimy i 254 nie zgłasza pretensji do tego co się stało, a przynajmniej nic takiego nasz, już dość sprawny, zarząd w tej kwestii nie wychwycił. Jeszcze jedna sprawa została poruszona przez 254. By mi to umknęło. Otóż jak powiedział, bym poszoł do się wyblebić, to obawiał się, że nie zostanie to zrobione, zostaną obok niego i byda działał dalej. To powiedział jakby na plus, ale też dodałem, że zasadniczo słucham i raczej nie robię czegoś na siłę. To info na przyszłość, że możemy coś zainicjować nowego, ewentualnie powie, że - nie. 
   Ale by nie było tak pięknie, to doszło do jednej dziwnej sytuacji. Otóż po tym wszystkim co się na st. mac. działo, w noc, w którą się tyle wydarzyło, jak poszedłem się odlać, to polazł za mną i gdy lałem spytał się mnie - czy Ty jesteś g...m? Mnie szokło to pytanie, ale potwierdziłem, bo po tym, trudno było co innego wymyśleć. Ale serio, on nie wpadł na to wcześniej? Natomiast jakby odwdzięczyłem się pytaniem, to 254 odp. że zastanawia się, czy nie jest bi. Ok. Niech się zastanawia. 
   Przy okazji rozmowy zapytał się też o sylwestra. Tu sprawa jest otwarta z jego strony, a właściwie jego matki, wiync nie wiem czy bydzie, czy nie. Ale pytał czy też tyle łykniemy. Odpowiedziałem mu - to Ty takie tempo narzuciłeś, przypomnę po raz kolejny. Powiedziałem mu, że jak nic na święta nie odwali, to może matka będzie skłonna go puścić. Nwm. po co on jej na sylwestra w domu. 
   Po za tym na sob. było zaplanowane wspólne robienie pizzy. Ponieważ sytuacja została przegadana, nie pozostał niesmak z powodu czegoś, to pizzę, po raz już trzeci robiliśmy w przyjaznej atmosferze. Obliczenia co do czasu rozpoczęcia jej robienia, zeżarcia na mojej gowie, ale wykonawstwo jak zwykle wspólne. Tym razem była to największa jaką zrobiliśmy, bowiem 979 przywiózł mega blachę do piecyka, przeto był plac by zrobić dużą. Z nowinek, to ponieważ mieliśmy czas, ta została zrobiona na drożdżach, choć nie czułem jakiejś zasadniczej różnicy w smaku w cieście pomiędzy tą na jajku. Po za tym wyszła zajebista. Bardzo smaczna była beż żadnego neutralizatora i choć te były na st. mac. to nie skorzystaliśmy z nich. Do pizzy, młody ma zajawkę na horrory, puścił "Anabelle", choć dawno temu to oglądałem, to przypomniałem sobie. 
   Już po pizzy przyszedł czas na auto, bowiem zatarł się lewy przedni rozpieracz hamulca. W garażu u brata 979 reanimowaliśmy ów rozpieracz. Zrobiła sie tam mała imprezka, bo oprócz brata 979 był jeszcze jego kolega, żołądek gorzki klasyk, a do mnie zmierzał 897, choć nie wiedział, że st. mac. zamknięta dla ruchu, to po skomunikowaniu się, przyszedł tam z... amunem. Widać już załapali, by nie przychodzili z tanimi gównami. Jednak nie łykłem, bo dzień po dniu to słabo, do tego 254 na gowie.
   Zdjęcie.
  Takiego pieska bym przygarnął.
 Sęk w tym, że to tylko na pokaz, by wiyncyj zarobić. 
Jak napisać do takiej osoby, rzeczowo, bo od razu banują. 
Więc to tylko pokaz dla kasy i warto to pamiętać. 
    Narka.

środa, 18 grudnia 2024

Środa #2096

    Miało być w jednej notce, ale z powodu sporej ilości zajęć na st. mac. to się nie wydarzy. 
    No to jakby część pierwsza. 
       Kolejny weekend pobytu 254 na st. mac. Już po 13;00 pojechałem ściągnąć 254 na st. mac. Po wejściu na nią standardowe procedury, tzn. poleciało pranie młodego, co by wyschło do niedzieli, porządki były zrobione, a w planie było łykanie, które zresztą zaproponował sam 254. Jeszcze należało ustalić co 254 do tego bydzie zakąszał, okazało się, że kiełby a'la frankfuterki, a dla mnie była makrela w pomidorach z chlebem (on do tej kiełby też chleb i musztarda). 
   Na kompie 254 odpalił bus simulator i se pykał, a przy okazji łykał. Na początku było ok, tzn. tempo dla mnie odpowiednie, a dla niego - nie wiem. Jego kiełbaski się zgrzewały w kuchni i sukcesywnie donosiłem, by miał ciepłe. Z czasem, coś się u 254 przestawiło, bo i tempo się zwiększyło. Ono się zwiększało, do tego stopnia, że przestałem nadążać. Zastanawiałem się, co dalej, bo myślałem, mnie odetnie szybciej od niego jak tak dalej bydzie. 254 grał, a przy tym graniu moje obejmy były już na nim. Już jak trochę się rozlało, to ściągnąłem mu koszulkę i jak kiedyś był już dostępny powyżej pasa. Grając na jednym ekranie na drugim puszczał jakieś kawały dla dorosłych, musiałem się zalogować, ale to w 70% były o seksie. Do tego on w przyśpieszonym tempie łykał i zarząd, i dział p.s. się zastanawiał - czy on nas podpuszcza. W materiałach, które emitowały się na drugim ekranie, tego seksu było pełno. To i to łykanie, i jak to interpretować? Przy głaskaniu w pewnym momencie on wyłaczył grę i siedział. Nie wiedziałem czy go odcięło, czy nie, ale mnie już było blisko, przez co i działania zarządu były ograniczone, przeto dział p.s. miał wiynkszą swobodę. Na kanwie tej swobody stwierdził, że w tym głaskaniu posunie się dalej. 254 miał spodnie z dresu związane na sznurek w pasie. Ten sznurek dział p.s. rozwiązał, a następnie jedną obejmę skierował pod owy sznurek i gumkę. Tak obniżał i obniżał rejestrując reakcję 254. Jej nie było. Raczej dział p.s. zarejestrował, że on bada sytuacje. Ręka tak tam się pod tym dresem przemieszczała. Już była u nasady nóg i tego co między nogami. To we wstępnym dotyku było dość nabrzmiałe. Po kilku razach przejazdu palcami po organie i braku reakcji ze strony 254 kolejnym ruchem było wyciągnięcie go na powierzchnię (na brzuch). Po tym też nic się nie stało. 254 siedział na krześle, ręce miał oparte o podłokietniki i zdawało się, że oddał się sytuacji. Skoro tak, to teraz w ramach masażu był poddawany niemu organ. Ten mając przestrzeń urósł do rozmiaru roboczego i w takim już pozostał przez najbliższy czas. Skoro nie było reakcji ze strony 254 to dział p.s. kombinował nad kolejnością dalszych działań. One w zasadzie są standardowe, po ręce przychodzi kolej na bliskie spotkanie 3-go stopnia. W tym trochę przeszkadzał dres. W zwiazku z tym klęknąłem przed nim i rękami zacząłem mu zsuwać dres z bioder. 254 siedział nadal na krześle, ale jak zacząłem ściągać spodnie, to on zaczął trochę w tym pomagać. Na początku troche, później już bardziej, kiedy jego organ był w (no wiecie)... ta pomoc w zsuwaniu dresu była już spora, do tego stopnia, że jak ściągałem nogawkę, to on dźwignął nogę, bym mógł ją zsunąć z niej. Po tym była już droga otwarta.  Ściągnięcie drugiej nogawki nie stanowiło problemu z powodu jego pomocy. Teraz jego organ i obie nogi były w moim zawiadowaniu. Wszystko zajebiste. Nogi ma b. ładne, okazało się, że organ też. Ręce dobrały się do umięśnionych nóg. Każda miała swoją do dyspozycji, a głowa zajęła się organem. Trochę to trwało nim nasyciłem się tym, co miałem pod ręką/ami. W trakcie tej uciechy, trochę zsunąłem 254 z krzesła, przeto jego dupa była już za krzesłem. Bardziej leżał na plecach i wspierał sie na nogach. Ale nasz dział p.s. pełen pomysłów. Skoro jego tyłek był za krzesłem, to dział p.s. zaczął wdrażać kolejny pomysł. Ręce oderwał od nóg i skierował je na jego pośladki. Zajął się nimi przez chwilę, a następnie postanowił zając się otworem. Przekierował tam palec, które wpierw delikatnie masował okolicę, by po trochu zacząć wciskać się do dziury. Gdy to zaczął robić, to 254 zaczął się prężyć, wyginać. Dział p.s. od razu zarejestrował, jest mu dobrze. Opierając się na tym dobrze palec trochę tam działał, z 4 razy dostał się do otworu. Może za 5-ym razem trochę nachalnie, bo wtem 254 stwierdził, że musi do wucetu. Ok. odstąpiliśmy od niego i czekaliśmy na dalszy rozwój sytuacji. To wyjście do wucetu to taki czas na przemyślenie dla 254 co się stało i co dalej się może stać, a jednocześnie na co pozwolić
   Z wucetu 254 bez ubrań położył sie do łóżka. Weszliśmy za nim do łóżka. Nic się nie wydarzyło. Nie było wypada z łóżka, co Ty tu robisz, czy coś w tym stylu. Nakryłem nas kołdrą i pod nią leżeliśmy. Ręce poleciały na niego, bo co miały robić. Trochę się zbliżyłem do niego, a gdy to nastąpiło, to poczułem, że on swoją ręką robi w.k. Ok. Skoro się to działo, tzn. że nie jest najgorzej. Przysunąłem się jeszcze bliżej i tak trwaliśmy przez jakiś dłuższy czas. On pracował ręką, ja swoją też, ale tu pojawił się dylemat. Czy on dojdzie i jak mu pomóc. Ja raczej nie, bo zarząd wszedł w działanie. Ponieważ on pracował rękę już chyba naście minut w trakcie których trochę mu pomagaliśmy, sobie też, ale doszedłem do granicy tego co na tym etapie można zrobić. Kiedy on powiedział, bym jednak poszedł do swojego łóżka, od razu to wykonałem. Jak na ten raz i tak wydarzyło się sporo. Dalej ciągnięcie tego z mojej strony nie miało sensu, bo nasz dział p.s. by jeszcze cos głupiego wymyślił, a po co. 
   Zdjęcia.
  Zupełnie na szybko, bo nie miałem czasu wyszukiwać jakiegoś super....
  To chyba najlepszy okres wyglądu w jego życiu.
  Później nie sądzę, że będzie już tak ładnie. 
   Narka.

poniedziałek, 16 grudnia 2024

Poniedziałek #2095

    Nim notka z 254, to jeszcze wstawka. Tamta musi być dopracowana, bo dziś użycie jednego niewłaściwego wyrazu może mieć konsekwencje. Kiedyś się tym tak nie przejmowałem, dziś trochę mam inne zdanie. 
   Nadchodzą święta. Tak patrzę na to co się od lat dzieje i w zasadzie ciągle to samo. Tzn. media starają się jak mogą budować atmosferę świąteczną. Grają od lat te same nagrania, reklamy świąteczne, filmy świąteczne, cała ta nagonka byśmy na końcu byli wydojeni z kasy? Od lat wiadomo, że grudzień to m-c największych wydatków handlowych. Nakręca się tą spiralę manipulując tłuszczą. To podobnie jak zmanipulowano tłuszczę, że torby papierowe są bardziej eko od tych foliowych i ta tłuszcza tera goni z papierowymi, które notabene są droższe od tych foliowych. Czy tylko mnie się wydaje, że coś tu nie chalo, czy to dojenie tłuszczy to całkiem naturalne od wieków zjawisko. Ciekawe czemu nie zmanipulowano tłuszczy by jak dawniej, tak jak za tej złej komuny, tego złego systemu, ludzie chodzili do sklepów z siatkami wielorazowymi, wieloletnimi? Bo kto by ich wtedy doił....
   No wiync przy tych świętach patrząc na to z boku, wydaje mi się, że działa to podobnie jak te torby papierowe. Co się tej tłuszczy puści, to ona to łyka jak głodne pelikany. Na szczęście dziś można się skutecznie odciąć od tej nagonki, bo jednak internet i platformy medialne, powodują, iż nie ma próżni, tylko wybieram treści jakie chcę słuchać, oglądać. No raczej nie ma w nich świątecznych przekazów, bo po cóż w tym brać udział. Danie na kolacje, od lat to samo, jest już naszykowane. 
   Zdjęcia (screeny).
Pamiętacie go? Dawno nie było jego zdjęć, ale ostatnio nań natrafiłem.
  I coś mi się wydaje, że to poszło chyba nie w tą stronę, w którą powinno. 
  Oczywiście chodzi mi o tatuaże. Jest ich, przynajmniej jak dla mnie, za dużo. 
  A minęło ile? Rok, czy jakoś tak, a on już się praktycznie cały zatatuował, a widzę, to chyba nie koniec. 
  Dla mnie to już jest stan krytyczny, jak tatuaże wchodzą na twarz. Może jestem walnięty. 
  Miast się zniebieszczać lepiej jakby zajął się budowaniem tkanki mięśniowej, bo trochę to marnie, jak na jego wiek, wygląda. 
  No i jakby go ktoś chciał to -> chaturbate.com/oliverrgroove/
  Narka.

czwartek, 12 grudnia 2024

Czwartek #2094

   Zbliża sie ten weekend, w którym coś tam wiyncyj sie wyjaśni. Poprzedni miąłem pracujacy, ten mam cały wolny i wstępny plan jest gotowy, mało tego, młody będąc wczoraj na busie jakby potwierdził moją opcję. 
  Porządki na grupie A i nie tylko się dzieją, bowiem to tu rozegrają się wydarzenia. Zarząd już ma zagwozdkę, bowiem oprócz różnicy wieku, jesteśmy zupełnie na przeciwnych biegunach seksualnych. Nasz dział p.s., co by tu o nim nie pisać, jest już uformowany. Jego dział, choć działa, to dopiero jego początki i nie wiadomo, w którą stronę pójdzie, a zarząd wie, że nie należy wymuszać, stąd dla niego poważne zadanie kontroli naszego działu p.s., by czegoś czasem nie odwalił ponad miarę. 

  W ub. weekend na busie był zarówno 254 (z racji w ogóle przebywania na st. mac.) jak i drugi mikol. Na pętli stoimy i idą robole - budowlańcy. Każdy w ręce 4-pak i chipsy. Ruszyliśmy i zaczęła sie rozmowa z nimi o przekąskach. Otóż, dopiero jak o tym zacząłem gadać, to okazało się, że dawniej było znacznie zdrowsze. No przeca do musztardówek (mamy do dziś oryginalne musztardówki, nawet w dwu kolorach) lało się przeźroczysty płyn, a do tego śledziki, ogórki kiszone, paluszki. A dziś dominujące chipsy i chrupki. Jeszcze czasami stosuję orzeszki solone, ale kiedyś klasyk, świeży chleb, masło i makrela w pomidorach. Jutro to chyba poleci, to dobry pomysł. 
  
   Notka jak zwykle miała być szybciej, ale na st. mac. wbił jeszcze 897 z bratem od 979  ok. 21:40 i zajęli 1,5 h strategiczne przed zamknięciem st. mac. dla ruchu na noc, a rano wstawanie o 05:45. Jakoś przeżyjemy. 
   Zdjecia.
Miało już być prawie bez, bo jeden z wawki nadawał, ale nim go zescrenowałem, to wyszedł, to masówka z Am. Płd.  
  Oni tam mają takie kanały, że po 5-ciu "pracuje".
  Tu wersja od tyłu. 
   Tyle, bo trza wyglebiać, a jutro trudny dzień, by nie rzec - b. trudny. 
    Aaa, bo miałem dopisać jeszcze jedną scenę z poprzedniego pobytu 254 na st. mac. Otóż jak już wyglebialiśmy, to ponieważ dla 254 to st. zwrotna, to on nie pamięta jej rozkładu, przeto na noc zostawiałem dotychczasowo jakieś drobne oświetlenie. Tym była Tm-ka. No i jak w sob. wyglebialiśmy to pytam się czy zapalić tą Tm-kę, a tu słyszę od 254 - nie. Ale to było takie - nie, bo nie chcę być widoczny, nie by coś rozświetlało otoczenie itp. Od razu aktywował się na chwilę nasz dział p.s. który zgłosił - 254 będzie robił w.k. Od razu dział p.s. wyobraził sobie i wmówił to zarządowi, iż dołączymy w tym akcie do 254, ale niestety pokrzyżował te plany zarząd ogłaszając, z powodu wstania w tym dniu (piątek) o 02:57, wyłączenie z użytkowania, co pokrótce nastąpiło. Pewnie 254 zrobił owe w.k., ale już bez naszej świadomości tego aktu. 
   Narka.

poniedziałek, 9 grudnia 2024

Poniedziałek #2093

   Kolejny weekend stacjonowania 254 na st. zwrotnej. W pt. ustaliliśmy, że własnym składem ściągnę go do st. mac. 254 od siebie wziął mrożone frytki (1 kg), które przyrządziliśmy. Do frytek napój w kolorze żóltym. Stopniowo w partiach, na raz się nie dało, mały garnek, schodziły frytki, napój wolniej, bo nie miałem na celu powalenia tym 254. Ale po jakimś czasie 254 wykazywał objawy lekkiego oddziaływania napoju. On siedział przy kompie i grał, w bus simulator, ja zajmowąłem się frytkami i resztą. W czasie kiedy one się smażyły to miałem wolne, przeto siedziałem obok niego. Momentami głaskałem go już z podniesioną jego koszulką w zasadzie do ramion. W pewnym momencie powiedziąłem, by ją ściągnął na co on, że dojedzie trasę w symku i ściągnię. W tym momencie nastąpiło dwutorowe analizowanie sytuacji. Z jednej strony moje, z drugiej 254. U mnie dział p.s. po takiej odp. zaczął rozmyślać, że chyba nie wszytko jest tak jak to sobie wyobrażał do tej pory, u 254 jak wyglądał proces myślowy nie wiem, ale po ok. 1,5 sek, nacisnął pauzę w grze i ściągnął koszulkę. Nasz dział p.s. zgłupiał, bo zastanawiał się - co się właściwie teraz odwaliło? No nic, skoro ją nadprogramowo ściągnął to nasze obejmy znowu wylądowały na nim, ale już był dostępny cały do pasa w górę. Standardowo zajęliśmy się tym co było pod rękami, także w części jego twarzą. Jak przy poprzednich razach dział p.s. rejestrował, iż mu się to podoba, bo czasem sam się albo nachylał, albo odpowiednio ustawiał, bym miał dobry dostęp. 
   Po ostatniej porcji frytek dział p.s. zrobił następny krok. Skoro tak bez przeszkód idzie dostęp do..., to może znowu zaproponować masaż. Tak się stało, ale tym razem 254 powiedział, że dojedzie do konca trasy i wtedy. Ok. bowiem pozostały w symku jakieś 4 przystanki wiync faktycznie trudno, by nagle przerywał. Po dojechaniu wstał i przeniósł się na materac. Ściągnał skarpety, ale spodnie zostawił i wyglebił. To my, jak poprzednio, na niego siedliśmy i robiliśmy masaż. Upłyneło ileś czasu i trochę zwalając na bóle kolana wyglebiłem obok niego. Leżąc tak, nadal kontynuowałem jego masowanie. On po jakimś czasie wsparł się na łokciach i tak "leżał", a ja go dalej masowałem, częściowo co raz bliżej niego leżąc. W końcu na jakiś czas przywarłem do niego jak egzoszkielet. Objąłem go dość mocno, przytuliłem się doń i tak chwilę leżałem. Po tej chwili uwolniłem uścisk, a po tym nadal głaskałem go po tym, co było w zasięgu prawej ręki. Z drugiej strony nie było żadnego sprzeciwu, czy reakcji wskazującej na jakiś dyskomfort. Działowi p.s. się oczywiście podobało, do tego stopnia, że organ się wzbudził. W tym momencie musiał interweniować zarząd tłumacząc tym głupkom z działu p.s., że by se wzięli na wstrzymanie, bo jeszcze będą okazje. Niechętnie, ale dział p.s. zaczął się wycofywać. Ale sama scena kiedy leżałem obok niego, on wsparty na łokciach, rozmawialiśmy o czymś, w tym czasie prawą ręką głaskałem go po plecach, szyi, klacie, bo był wsparty, twarzy rewelacyjna. Zostało to od razu zarejestrowane jako mega przyjemne. Tak bym mógł k/niego leżeć i leżeć, ale na drugi dzień do roboty. 

  Jeszcze jedna scena była zarejestrowana przez zarówno dział p.s. jak i zarząd. O ile dział p.s. myśli prostacko, no cóż takich tam zatrudnili, to zarząd zaczął już się dogłębnie zastanawiać nad sytuacją. Otóż na nd było wstępnie zaplanowane mycie gowy 254. Ono się już odbyło 2x (jak dobrze pamiętam), ale tym razem jak już byliśmy w łazience to pytam się 254:
- może Ci umyć gowę jak chcesz lub umyj sobie sam
(teraz znowu nastąpiła ok. 1,5 sek przerwa, a po niej:
- dobrze, możesz mi umyć. 
   Dzial p.s. prawie zgłupiał, ale zarząd zaczął się zastanawiać nad owymi ok. 1,5 sek przerwami nad odpowiedziami i wywnioskował. Za działania 254 i nie tylko jego dziś, są odpowiedzialne czasy (dzisiejsze czasy). Choć rozejście się info, ze jest branżowy lub biseksualny dziś nie stanowi aż tak dużego problemu, to jednak w dzielni, w której bytuje już tak, to podobnie jak we wiosce, kaj je st. mac. W związku z tym ma na pewno wykształconą auto blokadę, która w pierwszej chwili odcina wszystko co mogło by wskazywać na... Mieliśmy podobnie, ale u nas auto blokada działała na maxa. Do tego stopnia, że jak w wojsku były incydenty branżowe, to nawet nasz działa p.s. był spacyfikowany przez zarząd i mimo, iż w zasadzie mogłem dołaczyć do takich działań, a raz nawet taki jeden, dość ładny się na mnie położył, to dział p.s. chciał wziąć w tym udział, ale zarząd od razu to spacyfikował i w sumie leżałem jak kłoda, z rękami wzdłuż ciała, które były zablokowane przez zarząd, choć dział p.s. chciał je wysłać do działania. Później to sie już nie powtórzylo. Zresztą nie dziwił się dział p.s., skoro nie było żadnych działań z mojej strony. Synek też się pewnie bał. 
   No i tera 254, który niedawno twierdził, że jego dział p.s. jeszcze nie działa, po czym ostatnio okazało się, że działa i to jak najbardziej poprawnie o czym sam oświadczyl i nawet sie pytał z działu. 
  Ten weekend mieliśmy pracujący, to możliwości było mało, ale i tak lekko posunęliśmy się do przodu. Że wszystko w ujęciu młodego było ok, świadczy jego już umawianie się na pt. jak mamy się spotkać, ale zapowiedział też, że w tyg. wpadnie do busa. No gdyby cokolwiek było na nie, to by te kontakty ograniczał, przeca ma wybór, a tu chce wbić na cały weekend kiedy mam wolny, wiync dwie pełne noce. Tera były takie z roboty, do roboty, wiync ograniczone czasowo. Nadto byłem lekko przydupiony, bowiem od 02:57 byłem na nogach, bo druga w tym roku służba na rano, to o 23:00 było już 20 h mojego funkcjonowania. Jeszcze nałożyły się na to warunki atmosferyczne, bo zaś nastąpił atak białego gówna, które jak poprzednio sparaliżowało kom. miejską, a od każdego kierowcy wymagało wzmożonej ostrożności w poruszaniu się w tym napierdalającym białym gównie. 
   Zdjęcia (screeny).
tak to mniej więcej wyglądało, jak zaczęło to białe gówno atakować,
kierowca na moim planie mnie pobił, bo miał, do czasu aż musiałem jechać ściągnąć na st. mac. skład 254, 62 min w plecy.
 No niestety bawili się beze mnie. Szkoda, bo lubię takie akcje. 
  Notka z bardzo pobieżną korektą (tradycyjnie, jakby inaczej, brak czasu), ale jak nie wyjdzie ze st. mac. dziś, to jutro też nie, krótkie przejście mam, pojutrze też nie, a później to już bydzie zaś przed następnym pobytem 254 na st. mac. 
  W związku z tym nie wszystko co się wydarzyło zostało opisane, może (choć w to nie wierzę) jak znajdę czas to jeszcze dopiszę. 
   Narka.

czwartek, 5 grudnia 2024

Czwartek #2092

(znowu zaległe wpisy, które przestały na torach bocznych, nie wiedzieć czemu, ten poniżej akapit z września)  
  Mimo ograniczenia przez zarząd działań w stosunku do 254 działu p.s. on jednak bieżąco działa. Scenka z trasy. Jedziemy do przystanku, przed nami inny bus, zawsze je puszczam by gadów wzięły, i z tego busa wychodzą kibole (nastoletnie), bo mecz miał być. Jeden z nich albo coś chciał poprawić, albo zmienić nakrycie, ale ściągnął koszulkę i idzie z innymi (on sam) w klacie z tamtego busa, wzdłuż niego w kierunku naszego i dalej z ekipą. Czyli widzieliśmy go z przodu, z tyłu. Sztuka, jak przystało na kibola - piękna. Za drzwi był odpowiedzialny 254 przeto mogłem bez przeszkód patrzeć na kibola, ale dział p.s. nie byłby sobą gdyby się nie zajął obserwacją 254. On też dość długo patrzał na młodego kibola czego, co po raz kolejny napiszę, nie obserwuję w stosunku do nawet ładnych lasek. 

   Aktualne. Przejeżdżam przez dzielnice kiboli, dawnych ściepywaczy wungla z pociągów. Czasem oni dobiegają do busa. Co w tych dzielniach wyróżnia, to oni biegną jak sprinterzy. Zresztą co się dziwić, skoro tam ciągle jakby trza przed kimś czymś uciekać. Aż miło się patrzy, że jeszcze jakieś jednostki tak szybko potrafią biegać. (tak po chłopsku) To jest nieprawdopodobne, jak oni tam naqrwiają. 
 
   Jakiś czas temu pisałem, że jak dorobię do końca roku w firmie, to będzie cud. Zdaje się, iż taki cud najprawdopodobniej nastąpi. Zmiana linii jednak dobrze wpłynęła, bowiem inni ludzie i tak nie trzepią warami, a widzę po kilku tygodniach, że się już przyzwyczaili. Nadto od 12-go mam urlop do 29, wiync ewentualnych zdarzeń skracających mój pobyt w firmie będzie znacznie mniej. Wolne się przyda, bo plan realizacji zaległości na st. mac. Pierwszy weekend przeleci, bowiem 254 potwierdził, że 13, 14, 15 bydzie stacjonował na st. mac. Już ostatnio mu mówiłem, że trza opracować plan B jakby jednak matka dowiedziała się, że nie ma go tam, kaj powiedział, że bydzie, ale odnośnie tego planu, bo na razie sam nie mam koncepcji, przeprowadzę konsultacje z 811 i 979. 
   Jutro, kolejny weekend z 254 wiync notkę wypuszczam dziś. 
Zdjęcia.
To człek z za wschodniej granicy.

przy okazji tego mięśniaka przypomniało mi się, że kiedyś...

jeździłem do podobnego mięśniaka, który wynajmował mieszkanie w Sosnowcu. Kilka razy był też na st. mac. 

 Miał taką zajawkę, że lubił jak ktoś spuszcza mu się na klatę. Mnie to jakby pasowało, jemu też to też mimo, iż może nie spełniałem w pełni jego wymogów wyglądowych, to spełniając tą zajawkę, a on widząc, że mnie to też jara ileś tam razy spotkaliśmy się. Pomimo upływu lat nadal niektóre spotkania z nim pamiętam. Świetne było to, że on chcąc by to już nastąpiło, to specjalnie naprężał mięśnie klaty, a mnie wtedy faktycznie brało. Widząc tego powyższego od razu mi się tamten przypomniał, bo bardzo podobnie wyglądał. 
   A jakby ktoś go chciał badnąć (nie, nie tego, z którym się spotykałem, tego powyżej) to tradycyjnie te hatetepe i -> chaturbate.com/eric_crush/
   Tyle z dziś, bo jutro może być ten przełomowy dzień z 254, a drugi raz w tym roku lezę na rano do roboty, wiync bydzie się działo. Nwm, kto padnie pierwszy. 
   Narka.  

wtorek, 3 grudnia 2024

Wtorek #2091

    Sob. Wejście 254 na st. mac. było zaplanowane wcześniej. Wstępnie też zasadnicze zajęcia, czyli ćwiczenia, to inicjatywa młodego, i pizza, to moja. Do tego, co wyjdzie. 
   W drodze na st. mac. spotkałem się z 254 by iść do warzywniaka po składniki. Na msc. zająłem się zaległym praniem, sprzątaniem, a 254 siedział przy kompie. W trakcie prania wyszło, że zamówił już biurko do się. Będąc przy pralce od razu pomyślałem o odległości monitorów od jego gał, bo już ma okulary, szkoda by wada się jeszcze pogłębiła. Okazało się, że biurko głebokość 50 cm. Od razu powiedziałem młodemu, że to za mało, ale by nie było iż bredzę, to niech wpisze w necie zalecaną odległośc gał od monitora. Wyszło 50-70. Ponieważ monitory mają nogi, to do ściany go nie dosunie. Te nogi oddalają od ściany monitor (przynajmniej moje) 10 cm, to już zostaje 40 cm. Wobec czego podpowiedziałem 254, by anulował zlecenie i nad biurkiem się posiedzi. Ewentualnie da się do zrobienia, tu już skontaktowałem się z 979, w pn. się tym zajmnie. Ewentualnie zamówi się w/g projektu w jakiejś stolarni. Bydzie droższe, ale zdrowsze (dla jego gał). 
   Po praniu mycie w kuchni. Tez zaległe, ale jak mieliśmy piizzę robić to blat pusty był potrzebny. 
   Zajęcia do tego momentu zajęły czas do 15:00 wiync z opóźnieniem zaczęliśmy ćwiczenia. Stanowiska do ćwiczeń rozkładał 254, na sztangę założył 1 kg. wiyncyj niż poprzednio. No i dobrze, bez szaleństw, a jednak progres jest. Reszta pozostała we wcześniejszych obciążeniach. Ćwiczenia jakieś 35 min. Dokładnie nie liczyłem. One są zawsze do momentu kiedy on powie, że to już koniec. Praktycznie zara po ćwiczeniach zabraliśmy się za pizzę. ciasto wyrabiał młody, a resztę robiliśmy wspólnie, to znaczy sos na bazie pomidorów, ja kroiłem składniki itp. Blachę wiynkszą pożyczyłem od sąsiadki. Niedużo wiynkszą, ale kilka cm. Poprzednio zapamiętałem, że jakoś czułem niedosyt po niej. O równej 17:00 pizza wylądowała w piekarniku wiync 30 min czasu oczekiwania. 
   Nie napisałem jeszcze, iż do ćwiczeń młody sam się jako pierwszy rozebrał do klaty. Fajnie. W trakcie ćwiczeń trochę go podglądałem, ale bez szału, by to źle nie wyglądało. Jeden moment wyłapałem, kiedy się przyglądał swojemu ramieniu w trakcie, czyli to że rośnie mu się podoba i dobrze. 
   Przy robieniu pizzy też byliśmy w klatach, po też, kiedy on zasiadł ponownie do kompa. No i to było te 20 min dla mnie (czasami chodziłem spr. co z ciastem, przygotować talerze itp.). Ponieważ on w klacie, to moje obejmy pięciopalczaste spoczęły na nim. Tym razem był to czas bardzo delikatnego głaskania. W zasadzie opuszki palców przesuwałem po jego skórze na klacie szyi, brzuchu, rękach. Jego skóra zbliżona je do tej, jaką miał 222. Gładka, delikatna. I to był mój czas. Mnie było zajebiście. Raz zupełnie przypadkowo jakoś nisko zjechałem palcami, po czym okazało się, że są jakby pod gumką z jego spodni dresowych. Teraz nwm, czy wciągnął brzuch, czy te spodnie takie luźne, ale nie było reakcji, że aż tam palce się znalazły. Po tym zdarzeniu nasz dział p.s. jakby się włączył i poznawczo skierował rękę jeszcze dwa razy tak nisko, dla sprawdzenia czy będzie reakcja. Jej nie było za każdym razem. 4-ty raz już tam palce nie zostały skierowane. Info zastało zarejestrowane przez dział p.s. Siedząc obok niego wychyliłem się w jego stronę, bowiem on siedział i był wychylony w moją. Stykaliśmy się ramionami. Jakby mu to nie pasowało, to by się oddalił, a tak zauważyłem, że trawi to lub może być. Nwm, co se myślał. Czasem, bo objąłem prawą ręką i jakby z drugiej strony go głaskałem od jego prawej strony, też nie było reakcji. Samo głaskanie zapewne mu się podobało, bo to już wiele razy przerabiałem. To co pisałem to ten okres, kiedy wychodzi się z pod skrzydeł matki i już nie ma żadnego dotyku, a tu pojawia się mój, dość przyjemny. Mniejsza, bo to już tyle razy opisywane. 
   W trakcie oczekiwania na pizzę młody puścił film "Annabelle". Jakoś ostatnio ma zajawkę na horrory. Ale czasem przy filmach są zbieżne sytuacje. Np. kiedy ktoś się w filmie obejmuje, trzyma za ręcedrugą osobę, a w tym samym czasie ja obejmuję, czy głaskam po ręce 254. Ciekawe co on wtedy myśli?
   Na bazie tego myślenia trochę się rozpędza, bowiem wymyślił, że oprócz weekendu 6, 7, 8, który chce spędzić ze mną, następny 13, 14, 15 też chce być na st. mac. O ile pierwszy mam cały pracujący, on się cieszy, bo zrealizuje ze mną nocne kursy, to następny mam cały wolny o czym wie. Oczami wyobraźni widzę, że teścik się odbędzie. 
Zdjęcie.
  Może kiedyś 254 tak bydzie wygladał, ma na to podstawę.

  Że oni nie wiedzą, że w tle, jak się sami filmują, nie powinno być żadnych żarówek, jak ta w prawym górnym rogu, bo to zaburza obraz.

a jakby ktoś go chciał badnąć to -> chaturbate.com/adam_piarse/