wtorek, 3 marca 2026

Wtorek #2253

    Ponieważ niedługo leziemy ponownie do roboty, to na st. mac. ostatnie większe prace wykonujemy, bo później, znając specyfikę pracy i rozkład dobowy zajęć, tego czasu jest niezmiernie mało na nawet bieżące utrzymanie st. mac. Czy dobrze, że wracamy na busy..., nie wiem. Znowu się okaże po jakimś czasie. Na pewno mam inną optykę po przejściu przez kilka firm na pracę do której wrócę. 
   Poniżej notka, która nastała się na torze bocznym w krzakach. Dobrze, że jeszcze wiosny nie ma, to aż tak nie zarosła i udało się ją wyciągnąć. 
  Chciałem ją powiedzieć do mikro, by się nagrała, ale translator nie działał, to pisana z palca. Otóż, kiedyś, pewnie danwo temu pisałem o tym, że tłuszczę (pasażerów) można tresować. I by nie było na linii, na której jeździłem to następowało,. Na pewnym przystanku który był na stale należało się zatrzymywać, ale przed 15-tą tam nikt nie wsiadał, nie wysiadał,. Za tym przystankiem był zakręt ok 100 stopni lub 120 (trochę większy niż 90). Gady wiedziały, że jak nikt nie wysiadał nie wsiadał, to na tym przystanku przed tym zakrętem się nie zatrzymywałem i ów przystanek przelatywaem dość szybko, następnie wchodziłem w zakręt na podobnej prędkości,. Później prosta ok, 400 m, i następnie prawy zakręt ok. 100 stopni również brany dość szybko. Ponieważ gadom, co wiem, bo na poprzedniej linii w kato, im się podoba, to one, przed tym przystankiem stałym przed owym zakrętem ok. 100 stopni odsuwały się od drwi, bym przeleciał ów przystanek i wpadł w ten zakręt. Widziałem to w lusterku wewnętrznym i jak oni odstępowali od drzwi 2-ich, 3 -ich to wiedziałem ,że nikt nie wysiadał i można lecieć dalej. Nikt (inni kierowcy) tam tak nie leciał przez te zakręty jak ja. Nikt nie ścinał tego zakrętu wchodząc, całkowicie na lewy pas. Nikt nie leciał tak szybko w tym zakęcie, by z tego lewego pasa wejść na prawy, i by ledwo się zmieścić w pasie ruchu, bo konary drzew brały już (ocierały się o lusterko prawe) i by lecieć dalej na szybko... Następnie 400 m prostej i zakręt w prawo ok. 100 stopni z tym, że trza ominąć dzirury w nim. przeto musiałem wchodzić na lewy pas. i wchodziłem (jak nic nie było na nim). Kiedyś pod jednego tira prawie wpadłem, musiał się zdziwić, że przegub zachodzi mu na pas z ludźmi i zapierdala nie hamując. Kolejna prosta i do skrzyżo, gdzie 90 stopni w prawo,  Delikatne hamowanie, by się nie przewrócili i wejście w ten zakręt a za nim zatoka. Tam trza się było każdorazowo zatrzymać bo zawsze ktoś wysiadał. Z tego przystanku rozruch i ponownie do następnego rozpędzamy się. Na im, mimo że to stały, również mało kto wysiadał, przeto patrzałem w lusterko wewnętrzne i podobnie ja wcześniej gady odsuwały się na lewą stronę w busie, bym się nie zatrzymywał. Wobec tego przelatywałem ów przystanek na pełnej, omijając jednoczenie dziury optymalnym torem. Następnie odcinek ok. kilometra, gdzie rozpędzałem się po korek 80 km/h i tak biegłem do następnego przystanku. W nim przeważnie młodzież ze szkoły. Jak to młodzież ona szybko się dostosowuje do warunków miejscowych, przeto jak wchodziłem do zatoki na pełnej i lusterko wychodziło po za krawężnik, to oni celowo stali na tym krawężniku. Jak prawe lusterko już było centymetry od ich głów to oni robili uniki, w sensie stali, ale odginali ciało z głową do tyłu, by to lusterko ich nie pierdolnęło. Ze swojej strony również jak oni kierowałem tak, by opona prawa przednia przeszła na centymetry przy krawężniku zatoki, by to lusterko się max wychyliło. To działało dwustronnie. Adrenalina u mnie i u nich. Jak już stanąłem, to oni wiedzieli że przednie drzwi się nie otwierają, to kierowali sie do drugich i trzecich, a stali z przodu zatoki w rządku, by tylko mieć zaciesz z powodu interakcji z lusterkiem.
   Wyjście z zatoki, ponownie delikatny acz skuteczny rozruch i biegliśmy  dalej między dziurami w jezdni. Rondo. Jak się dało, to przechodziłem na pełnej qrwie. Nikt nie stękał, nikt nie kwękał. Gady wiedziały kto prowadzi i jak prowadzi. Wejście do zatoki i następnie dalej jazda z nimi. I teraz kwintesencja. Mimo naruszenia pewnych zasad ruchu drogowego, nikt nie stękał. Jazda odbywała się niezmiernie płynnie. Z gracją i uszanowaniem stanu technicznego wozu, przeto nigdy nie było skarg na temat jazdy. Mało tego, j/w odniosłem wrażenie, że na pewnych odcinkach im się to najnormalniej w świecie podobało. Co, ileś tam lat temu pisałem odnośnie kierowcy na 188 w Sosnowcu, taka jazda może takie doznania wywoływać. Ale by nie było, to jest dwustronne. Co pisałem wyżej, moja jazda wywołująca reakcję gadów w wozie, wywołuję moją reakcję prowadzenia pojazdu. Sprzężenie zwrotne.   
    I na koniec. 254 i drugi mikol to często widzieli. Na tym przystanku za rondem była spora wymiana ludzi, nawet jak oni byli z przodu, to szli do drugich drzwi. Siedzieli np. na przednich siedzeniach zaraz obok, czy za pierwszymi drzwiami, a jak chcieli wysiadać to leźli do drugich. Co normalnie raczej nie jest stosowane. Może se to źle interpretowałem, ale taki szacunek dla mnie za styl prowadzenia busa. 

    Zdjęcia. 

  Wiem, wiem, pamiętam. Ręce od 172. Są sfocone, wiync kiedyś bydom. Tymczasem inny mięśniaczek.

  Wygląda na jakiegoś Włocha, ale niestety nie stamtąd. 

 Się czasami trochę napinał, ale na b. krótko to trudno było go uchwycić. 
    
Się czasem trochę rozbawił, co też udało się uchwycić. 

  Na koniec wersja poważna. 
  Korekta jak zwykle, albo poniżej tego zwykle z przyczyn obiektywnych. 
  Narka.

9 komentarzy:

  1. Zaś dałem dupy, to z nadmiaru zajęć na st. mac.
    Link do tego powyżej –> pl.chaturbate.com/vittorio_cerati/

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem, czy ty się nadajesz na kierowcę komunikacji osobowej. Masz zapewniać pasażerom przede wszystkim bezpieczny transport, a nie dopływ adrenaliny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomijasz to, że oni bezpiecznie, czego oczekujesz, za każdym razem dojechali i to jeszcze z gracją, czego nie mają u innych kierowców.
      Przeczytałeś suchy tekst, wyciągnąłeś dla siebie jakieś tam wnioski i tyle. A jechałeś? Nie. No więc jak kiedyś będziesz to se wsiądź anonimowo i wtedy napisz, że się tam nie nadaję.
      Mało tego. Czytałeś i nie zwróciłeś uwagi, że oni ze mną współpracowali. Czyli co? Tak bardzo im się nie podobało, walnęło im na mózgi i coś podobnego? No raczej nie, skoro zauważałem to przez dłuższy czas.
      Reasumując. Wydaje mi się, że bardziej się tam nadaję, jak jakaś tam część, która tą pracę dziennie wykonuje, bez polotu, byle do przodu, byle jak, byle było. Ruszają, że jak się nie trzymasz, to się wypierdolisz, hamują że jak się nie trzymasz to podobnie. Pewnie Ci są dla Cb. tymi, którzy się tam niezmiernie nadają.

      Usuń
    2. Zabolało, że podważam twoje umiejętności? :D
      OK, byłem niekulturalny, zbyt swobodny w komentowaniu.
      Jednak z tym lusterkiem i młodzieżą na przystanku będę się upierał, że przesadziłeś. Im się może podobać łapanie adrenalinki, bo są młodzi, mózgi im jeszcze nie dojrzały i nie myślą jak powinni. Od ciebie można oczekiwać więcej.

      Usuń
    3. Darek, nie, nie zabolało bo znam swoją wartość. Mało tego, one je, co pisałem w notce, potwierdzana przez ludzi, którzy jeżdżą. To nie je tak, że mam klapy na oczach i uszy zatkane i nic nie widzę, nic nie słyszę.
      Info zwrotne mam szybciej jak Ty, do tego miarodajne więc Twoja opinia mnie tam... no wiesz. Zresztą co pisałem już wielokrotnie, by oceniać innego kierowcę, trza mieć predyspozycje, Ty ich nie masz stąd Twoim zdaniem się w ogóle nie przejmuję, bo nie jesteś w tej kwestii wiarygodny, miarodajny.
      Co innego, jakbyśmy pisali o muzyce poważnej. Tu wymiękam.

      Usuń
    4. A weź. Na muzyce znam się równie mocno, jak na kierowaniu autobusem. Słucham bo lubię i nic więcej.

      Usuń
    5. Jednakowoż słuchając jej rozróżniasz, co potwierdzasz w notkach. Ja kompletnie się na tym nie znam.

      Usuń