Sen. Już drugi raz miałem sen z terenu stacji Gliwice. Stacja ta jest rozległa. Od GLA do GL23 jest ok. 4,5 km, więc tereny do generowania snów olbrzymie. Pierwszy sen miałem wczoraj, dość długi. Nawet chciałem go opisać, ale pod wjazdowym stanął 172 i poszło w pizdu.
Działo się na jednej z grup torowych, ktoś tam szkolił jakiś dwu uczni, oczywiście umięśnionych, a ja w tym miałem pomóc i mi ich przekazano. Gdzieś tam z nimi polazłem do jakiś małych budynków kolejowych, a takie były w tamtych czasach budowane jako wiele małych pomieszczeń i zakamarków. Stacja Gliwice jest zasadniczo stara, Oprócz gapienia się na nich, a było lato, niewiele z nimi zrobiłem prócz tłumaczenia im zawiłości kolejowych.
Dziś ponownie na dosypianiu, migawka ze stacji Gliwice. Między grupami torowymi, pod sem drogowskazowym stała potrójna jednostka EN57 obok właśnie jednego z takich starych budynków. Znalazłem się w drugiej jednostce, w kabinie maszynisty,a raczej przedsionku. Leżały tam różne graty i papiery i zauważyłem wydruk rozkazu szczególnego (dziś pisemnego) "O" z treściami innych rozkazów w tym "S". Długi wydruk, poplamiony olejem. Zajumałem go i cieszyłem jak dziecko ze znaleziska tak treściwego. Jak jednostka ruszała, to wyjrzałem przez okno, a tam sygnał "stój" (bo wygasiła pierwszym wagonem), na totalnie skorodowanym semaforze. Cały był koloru rdzawego. W tym momencie sen się urwał. Ten z wczoraj był dłuższy, ale niestety nie zapamiętałem całości.
Remont u 979 stanął na dobre. Jeszcze jakimś ostatnim krzykiem ratunku odezwał się we wtorek, że już go wqrwia ten przestój i kiedy mogę iść do niego, bo jak nie, to on sam tam będzie robił. Wiedziałem, że to taki krzyk rozpaczy, że i tak się nic nie zmieni, ale jakby dla zatkania własnej świadomości czy potrzeby remontu. Odpowiedziałem, że nawet jutro, bo ja już stary jestem, to remont u mnie, czy tydz. w tą czy tydz. w tamtą, to nie ma takiego znaczenia. Jak powie, że jutro to pójdę i będziemy robić, choć wypowiadając to wiedziałem, że to ani jutro, ani pojutrze, ani ten weekend, ani po weekendzie. Nie wiem, czy on zadaje sobie sprawę, że jak co roku, w całym okresie letnim nie ma totalnie czasu. Nawet mu tego nie mówiłem, by go nie wqrwić jeszcze bardziej. Zawsze się śmiałem, że w czerwcu to u niego pierwsze wolne terminy są na wrzesień.
Zamierzam za to u mnie ruszyć z pracami w przyszłym tyg. a może jeszcze jutro. Zobaczę jaki będę miał nastrój i czy zaskoczę. Dziś, później spotkanie z Tedem. Pogoda do tego idealna, więc odpalimy symka, tym bardziej, że kupiony new monitor, AOC G2590VXQ za 605 zł z dostawą do firmy, w której pracuje 979, bo tam kurierzy codziennie, a jakby mnie nie było, to później trza jechać 25 km, po odbiór. To monitor gamingowy, choć mało gram, ale odświeżanie 100MhZ jest dobre dla moich oczu. Oczywiście trza go było ściemnić do pracy, bo inaczej oprócz wypalenia się samej matrycy, wypaliło by mi oczy. Nie wiem jak ludzie mogę siedzieć przy takich rozświetlonych monitorach. Jak byliśmy w sob. u 373, to on w wieku 979, razem chodzili do klasy i już ma okulary z powodu ślepienia w monitor.
Wygląda to tak, że większość, która śmieje się z tych moich ściemnionych monitorów popyla w okularach i dalej się śmieje nie zdając sobie sprawy z przyczyny. Ale co ja tam im będę tłumaczył. Ważne, że nie mam okularów z powodu monitorów i zawsze ustawiam je tak, by móc siedzieć przy nich długo, jak najmniej męcząc gały. Żeby choć trochę nakreślić jak to wygląda, to na nowym monitorze kontrast mam ustawiony na 2, jasność na 4 (przy skali do 100). Na starym, o podobnej matrycy kontrast na 24, jasność na 30. Musiałem podnieść, bo przy nowym wypadał dość blado. A do normalnej pracy monitor przyszedł z ustawieniami 50/50 to na grupie A się aż jasno zrobiło. Wczoraj pytałem się 979, czy w pracy, bo teraz ślepi w monitor ma dobre warunki, dobrze ustawiony monitor itp. to powiedział, że dobrze, ale jeszcze go będę męczył, bo wiem, że biura to mają wyjebane na to co pracownicy będę mieli z gałami za x lat.
No i jeszcze jedno. Przedwczoraj 172 był z tyłu stonki. Wyciepują tam warzywa i owoce, bo te lepsiejsze to jadą do innego śmietnika. Dzięki kursowi do stony i z powrotem mamy na stacji tonę rzodkiewek, tonę pietruszki, tonę buraków, do tego pomidory, świeża cebula, pół kapusty. A on sobie u siebie też zostawił. Część z tego i tak wtórnie wyląduje w hasioku, ale co zrobić...
W filmie spisek żarówkowy jest fajne zdanie - przyszłe pokolenia nie wybaczą nam marnotrawstwa energii i surowców. I to się dzieje. Dziennie w stonie, bo chodzimy wieczorami, wyjeżdża koszyk warty 500zł towaru. Kiedyś nawet to konsultowałem z 979, patrząc na to co tam jest wciepnięte i ile kosztuje, x 22 dni robocze, już sobotę im odpuszczę, czyli miesięcznie tylko z jednej stony wyciepują żarcia na 11 tysi., x 2200 stonek wychodzi 24 200 000zł. Ok, suma poraża, odejmijmy połowę, niech będzie że wyciepują na 12 mln złoty, ale pozostaje miesięcznie. Nosz qrwa, czy tylko mnie się wydaje coś nie tak. Muszę Wam kiedyś zrobić zdjęcie załadowanego koszyka przeterminowanymi rzeczami, bo pewnie teraz nikt nie wierzy.
Wczoraj jak mi strzeliło w jedynce górnej prawej, to myślałem, że pękła i jest obłamana. Od razu rozwarcie ryja, wyplucie zawartości i do najbliższego lusterka. Okazało się że jedynka cała, ale tak strzeliło, że do dziś mam wrażenie, ze przesunęła się do przodu. Nie przesiekałem tego kawałka chleba, bo akurat gryzłem chleb, kiedy nastąpił strzał, więc nie wiem na co natrafiła. Do wieczora mnie bolała i były trudności z gryzieniem, dziś na śniadaniu, pierwszy gryz i też sobie przypomniałem. To by dopiero było, jakby się coś stało. Z powodu zarazy jeszcze służba zdrowia funkcjonuje ułomnie.
Dziś w ramach pewnej zagadki zdjęcie pragotronu podającego trasę pociągu. Ktoś coś zauważy?
Narka.
piątek, 5 czerwca 2020
poniedziałek, 1 czerwca 2020
Poniedziałek #1677
Tydz. minął a wydarzeń pełno.
No to lecimy. 979 dostał awans w firmie, ale jak się temu bliżej przyjrzeć to taki awans który może mu otworzyć inne drzwi w informatyce. Pracował na magazynie, a teraz, z racji wykształcenia, został przeniesiony do obsługi strony www, fb i robienia zdjęć produktów i jeszcze innych komputerowych spraw.
Oczywiście ścierają się tu jak zwykle potrzeby dwu stron. Płacowej 979 i roszczeniowej szefostwa. Na razie zapoznaje się ze stanowiskiem, szkolenia, organizacja stanowiska pracy itp.
Jest jeszcze jeden aspekt new pracy. To praca biurowa, a ostatnio 979 miał (no jeszcze ma) piękne ręce wyćwiczone dźwiganiem towarów w magazynie. Do tego piękne plecy i w ogóle. Teraz może się to zmienić, a śmiem twierdzić, że na pewno to się zmieni, przeto powiedziałem już jemu byłej niby lasce, by zrobiła mu foty w np. koszulce na ramiączkach i by się śpieszyła, bo zmiany mogą się zbliżyć szybko.
Kiedyś w tyg. zresztą zdziwiłem się, bo na st. mac. jest ciepło, nawet jak na placu jest zimno. Przeważnie, bo przecież 979 z klubu morsów, jak przychodzi to rozbiera bluzę i siedzi w koszulce. Bodajże w środę ub. tyg. był jakoś po 20:00 i cały czas siedzi w bluzie. Tzn. rusza się, chodzi po stacji, ale cały czas w bluzie. Zastanawiałem się, czy mu termostat nie spierdolił, ale sprawa wyjaśniła się, jak wyglebiał. Wtedy po ściągnięciu spodni ściągnął bluzę, a pod nią szara koszulka na ramiączkach. Od razu wiedziałem ocb., ale by aż tak, że nie chciał mi się pokazać w niej... Przecież jak chodziliśmy na remonty do niego to rozbierał się do majtek i widziałem go całego, więc jakoś i on, i ja przeżyłem. Oczywiście jak opowiedziałem historię niby lasce, to padała ze śmiechu.
Również w ub. tyg. kupił okazyjnie, i to po stronie 979 była faktycznie okazja, forda focusa combi 1,8 silnik w benzywnie, 2004, w dobrym stanie od kierownika magazynu, z którym pracuje więc sprzęt jakby sprawdzony, za 4 tysie. Było na początku 4,5 ale udało mu się zbić. Jechałem tym parę razy i poważniejszych defektów nie ma. Lekko czuć pompę na kierownicy, a także nie zawsze schodzi na niskie obroty, a zatrzymuje się na 1100. Zbijam czasem wysokim biegiem, a czasem, jak mu się coś uwidzi, to sam schodzi.
No i jeszcze jedna historyjka, zapomniana z ub. tyg. W stonce ciepli cole stonkowe po przecenie 1,54zł za 2 ltr. Oczywiście kupiliśmy zgrzewkę, bo tyle trza było zabrać i niósł to ze sklepu 230, a że było ciepło, to miał koszulę taką a'la flanelowa z podwiniętym rękawem, tak że przedramię było całe widać. Po jakiś 200 m, a szedłem cały czas za nim, bo wąska ścieżka przez trawę i krzaki, mięśnie przedramienia mu się tak napięły, że myślałem, że nie dojdę, wpadnę na niego i mu pościskam to przedramię. Nic tylko robić fotę, tak tam wszystko było widoczne. No masakra dla mózgu. Wioskowe mięśniaki są jednak fajne. Nie te miastowe flaczki.
Ostatnio były zdjęcia z ZNTK Poznań, w czasie jednego z objazdu kolejowego po kraju. Jak pisałem, przeważnie jest gdzieś dziura, którą złomiarze wchodzą na teren, no i znalazła się dziura w płocie. W tej bramie jest, w dolnej lewej kratce wyrwana siatka. Tyle dla mnie wystarczyło.
Po pokonaniu dziury już byłem w środku. W zasadzie prawie jak na kopalni, jak wszedłem tam w sierpniu 2018. Narzędzia, materiały, przeróżne przedmioty.
Hale jakby kilka tyg. temu opuszczone, z pozostawionymi przedmiotami.
Jakieś drobne trofea stamtąd wziąłem, bowiem byłem w trasie, czyli tylko jeden plecak na sobie i, jak pamiętam, żadnych siatek. Później już na liście pojawiła się zawsze obowiązkowa siatka.
Oczywiście z racji ograniczonego czasu nie było jak dokładnie spenetrować terenu, a czas biegł nieubłaganie do kolejnego pociągu i trza było się zbierać.
Następne, ostatnie zdjęcia z ZNTK Poznań, w przyszłej notce.
Narka.
No to lecimy. 979 dostał awans w firmie, ale jak się temu bliżej przyjrzeć to taki awans który może mu otworzyć inne drzwi w informatyce. Pracował na magazynie, a teraz, z racji wykształcenia, został przeniesiony do obsługi strony www, fb i robienia zdjęć produktów i jeszcze innych komputerowych spraw.
Oczywiście ścierają się tu jak zwykle potrzeby dwu stron. Płacowej 979 i roszczeniowej szefostwa. Na razie zapoznaje się ze stanowiskiem, szkolenia, organizacja stanowiska pracy itp.
Jest jeszcze jeden aspekt new pracy. To praca biurowa, a ostatnio 979 miał (no jeszcze ma) piękne ręce wyćwiczone dźwiganiem towarów w magazynie. Do tego piękne plecy i w ogóle. Teraz może się to zmienić, a śmiem twierdzić, że na pewno to się zmieni, przeto powiedziałem już jemu byłej niby lasce, by zrobiła mu foty w np. koszulce na ramiączkach i by się śpieszyła, bo zmiany mogą się zbliżyć szybko.
Kiedyś w tyg. zresztą zdziwiłem się, bo na st. mac. jest ciepło, nawet jak na placu jest zimno. Przeważnie, bo przecież 979 z klubu morsów, jak przychodzi to rozbiera bluzę i siedzi w koszulce. Bodajże w środę ub. tyg. był jakoś po 20:00 i cały czas siedzi w bluzie. Tzn. rusza się, chodzi po stacji, ale cały czas w bluzie. Zastanawiałem się, czy mu termostat nie spierdolił, ale sprawa wyjaśniła się, jak wyglebiał. Wtedy po ściągnięciu spodni ściągnął bluzę, a pod nią szara koszulka na ramiączkach. Od razu wiedziałem ocb., ale by aż tak, że nie chciał mi się pokazać w niej... Przecież jak chodziliśmy na remonty do niego to rozbierał się do majtek i widziałem go całego, więc jakoś i on, i ja przeżyłem. Oczywiście jak opowiedziałem historię niby lasce, to padała ze śmiechu.
Również w ub. tyg. kupił okazyjnie, i to po stronie 979 była faktycznie okazja, forda focusa combi 1,8 silnik w benzywnie, 2004, w dobrym stanie od kierownika magazynu, z którym pracuje więc sprzęt jakby sprawdzony, za 4 tysie. Było na początku 4,5 ale udało mu się zbić. Jechałem tym parę razy i poważniejszych defektów nie ma. Lekko czuć pompę na kierownicy, a także nie zawsze schodzi na niskie obroty, a zatrzymuje się na 1100. Zbijam czasem wysokim biegiem, a czasem, jak mu się coś uwidzi, to sam schodzi.
No i jeszcze jedna historyjka, zapomniana z ub. tyg. W stonce ciepli cole stonkowe po przecenie 1,54zł za 2 ltr. Oczywiście kupiliśmy zgrzewkę, bo tyle trza było zabrać i niósł to ze sklepu 230, a że było ciepło, to miał koszulę taką a'la flanelowa z podwiniętym rękawem, tak że przedramię było całe widać. Po jakiś 200 m, a szedłem cały czas za nim, bo wąska ścieżka przez trawę i krzaki, mięśnie przedramienia mu się tak napięły, że myślałem, że nie dojdę, wpadnę na niego i mu pościskam to przedramię. Nic tylko robić fotę, tak tam wszystko było widoczne. No masakra dla mózgu. Wioskowe mięśniaki są jednak fajne. Nie te miastowe flaczki.
Ostatnio były zdjęcia z ZNTK Poznań, w czasie jednego z objazdu kolejowego po kraju. Jak pisałem, przeważnie jest gdzieś dziura, którą złomiarze wchodzą na teren, no i znalazła się dziura w płocie. W tej bramie jest, w dolnej lewej kratce wyrwana siatka. Tyle dla mnie wystarczyło.
Po pokonaniu dziury już byłem w środku. W zasadzie prawie jak na kopalni, jak wszedłem tam w sierpniu 2018. Narzędzia, materiały, przeróżne przedmioty.
Hale jakby kilka tyg. temu opuszczone, z pozostawionymi przedmiotami.
Jakieś drobne trofea stamtąd wziąłem, bowiem byłem w trasie, czyli tylko jeden plecak na sobie i, jak pamiętam, żadnych siatek. Później już na liście pojawiła się zawsze obowiązkowa siatka.
Oczywiście z racji ograniczonego czasu nie było jak dokładnie spenetrować terenu, a czas biegł nieubłaganie do kolejnego pociągu i trza było się zbierać.
Następne, ostatnie zdjęcia z ZNTK Poznań, w przyszłej notce.
Narka.
piątek, 29 maja 2020
Piątek #1676
Oj, oj, niedobrze, prawie tydz. bez notki. Ona mi chodziła po gowie, ale ruch w tygodniu większy, to i nie zawsze był czas siąść do kompa i napisać.
Dziś zaczniemy od, jak dla mnie, fajnej muzyczki. Tu w oryginale:
A jakby kto chciał wersję zangielszczoną to:
To kolejne nagranie z za wschodniej granicy, które ma szanse zawojować rynek. Świeżyzna, która dopiero weszła na nasz rynek, to też zupełnie przypadkowo na to natrafiłem.
Wczoraj dzwonił 972, bym przyjechał do niego na jakieś piwo, a ponieważ wcześniej miałem odwiedziny z wioski dwu osób (nie, nie mięśniaki, to nie mają numerków) z flachą, to już byłem po, to stwierdziłem pojadę. No i pojechałem. Stanąłem po drzwiami, dzwonię, pies szczeka, dzwonie na kom. - nic. Jak zwykle w takich chwilach wyszło, że nie wziąłem tych kluczy z kluczek do niego. Nic powrót na st. mac. zabranie owych kluczy i do wioski 972. Otwarłem, pies się cieszył jak zwykle. W końcu się nim ktoś zajął. 972 spał jak zabity, zresztą w rodzinach wielodzietnych, co kiedyś pisałem, oni mają mocny sen, bo i tak ciągle ktoś przeszkadza. Po 10 min zajęciem się psem, bo on to wymusza siadłem k/972, ale postanowiłem go nie budzić. Włączyłem TV na polsacie Saga Zmierzch to oglądałem do globulek ok. 21:20 i pojechałem na st. mac.
Mam takie odruchy, że jak ktoś śpi to nie budzę, wszak bardzo zarywamy sen, a z czasem z tego moga być problemy. Jednak organizm potrzebuje snu. I dlatego wczoraj z 979 wyglebiliśmy ok. 22:40 i i ja, i on szybko zasnęliśmy. On nawet szybciej ode mnie. Co dziwne o 08:00 byłem półprzytomny jak obudził mnie 172, pewnie do 09:00 bym ciągnął.
Fajne czasy z zarazą. Biuro pracy zamknięte, to telefonicznie przyjmują i przesuwają terminy, to mamy vacatio legis do połowy lipca. Skończę remont, zacznę nowy, zajmę się st. mac. może w tym roku będzie lepiej.
Od 830 dostaliśmy stary, ale sprawny płaski 42 calowy TV. Mankament jest taki, że nie dekodera na obecne stacje TV i mamy tylko nflx i HBO Go. W sumie to w TV i tak oglądałem czasami pingwiny z Madagaskaru, czasem wiadomości naprzemiennie polstat i TVN i jakieś filmy. Wycięliśmy więc pingwiny, są na yt, tez jest w TV, i wiadomości, są na necie.
Stary 32 calowy TV zawiozę do 824, bo on ma mały i ciągle na niego ślepi, tak będzie miał większe zwierzątka na ekranie.
Niestety muszę kończyć, bo 230 ma dziś chyba wolne. Już dzwonił, że zajmuje szlak i właśnie stanął pod wjazdowym. No trudno.
To narka.
Dziś zaczniemy od, jak dla mnie, fajnej muzyczki. Tu w oryginale:
Wczoraj dzwonił 972, bym przyjechał do niego na jakieś piwo, a ponieważ wcześniej miałem odwiedziny z wioski dwu osób (nie, nie mięśniaki, to nie mają numerków) z flachą, to już byłem po, to stwierdziłem pojadę. No i pojechałem. Stanąłem po drzwiami, dzwonię, pies szczeka, dzwonie na kom. - nic. Jak zwykle w takich chwilach wyszło, że nie wziąłem tych kluczy z kluczek do niego. Nic powrót na st. mac. zabranie owych kluczy i do wioski 972. Otwarłem, pies się cieszył jak zwykle. W końcu się nim ktoś zajął. 972 spał jak zabity, zresztą w rodzinach wielodzietnych, co kiedyś pisałem, oni mają mocny sen, bo i tak ciągle ktoś przeszkadza. Po 10 min zajęciem się psem, bo on to wymusza siadłem k/972, ale postanowiłem go nie budzić. Włączyłem TV na polsacie Saga Zmierzch to oglądałem do globulek ok. 21:20 i pojechałem na st. mac.
Mam takie odruchy, że jak ktoś śpi to nie budzę, wszak bardzo zarywamy sen, a z czasem z tego moga być problemy. Jednak organizm potrzebuje snu. I dlatego wczoraj z 979 wyglebiliśmy ok. 22:40 i i ja, i on szybko zasnęliśmy. On nawet szybciej ode mnie. Co dziwne o 08:00 byłem półprzytomny jak obudził mnie 172, pewnie do 09:00 bym ciągnął.
Fajne czasy z zarazą. Biuro pracy zamknięte, to telefonicznie przyjmują i przesuwają terminy, to mamy vacatio legis do połowy lipca. Skończę remont, zacznę nowy, zajmę się st. mac. może w tym roku będzie lepiej.
Od 830 dostaliśmy stary, ale sprawny płaski 42 calowy TV. Mankament jest taki, że nie dekodera na obecne stacje TV i mamy tylko nflx i HBO Go. W sumie to w TV i tak oglądałem czasami pingwiny z Madagaskaru, czasem wiadomości naprzemiennie polstat i TVN i jakieś filmy. Wycięliśmy więc pingwiny, są na yt, tez jest w TV, i wiadomości, są na necie.
Stary 32 calowy TV zawiozę do 824, bo on ma mały i ciągle na niego ślepi, tak będzie miał większe zwierzątka na ekranie.
Niestety muszę kończyć, bo 230 ma dziś chyba wolne. Już dzwonił, że zajmuje szlak i właśnie stanął pod wjazdowym. No trudno.
To narka.
sobota, 23 maja 2020
Sobota 1675
Nie ma to jak nakłamać i nic sobie z tego nie robić. Otóż otwarłem mbank i czytam:
Myślę sobie - zajebiście, ale czytając wokół te wszystkie bzdury reklamowe, za chwilę się żachnąłem i...
chcąc zrobić przelew nie ma tego co było na górze, czyli zakładka przelewy, bo jednak jedną z najczęstrzych form korzystania z banku to przelewy. Nosz qrwa. Zamiast tego zrobili jakieś płatności, czyli jedno kliknięcie wiyncyj.
Dopiero tu są przelewy, drugie kliknięcie i trzecie by wybrać, co się chce zrobić. A jak było poprzednio? Nie pokażę, bo już nie ma, ale najeżdżało się myszą na górze panelu na przelewy i po kliknięciu rozwijała się lista, co się chce zrobić, czyli dwa kliknięcia. Najechanie, kliknięcie, wybór i już. Z historia było podobnie, była jako zakładka, teraz jedno kliknięcie wiyncyj.
Czemu nie ma odpowiedzialności za to co się pisze na reklamach i gdzie indziej? Piszą, kłamią i jest fajnie i nie da się za to nikogo odjebać. Może jakby się dało, to by to inaczej wyglądało.
Ten film
jest jak porniol roku. Mógłbym takim pociągiem jechać przez całą PL,
pod warunkiem oczywiście takich torów, bo sama jednostka spalinowa [D1 (de adin)] to
nie wszystko. Te odgłosy styków to po prostu miód na uszy. Oczywiście kamerowanie pozostawia dużo do życzenia, bezsensowne zoomowanie, przecież poc. i tak dojedzie do tego miejsca, a zaburza się odczucie prędkości jazdy. Mikrofon wbudowany, a powinien być dołączany na osobnym gnieździe wtedy nie było by słychać wiatru w mikrofonie, jakby mikro było przy oknie wewnątrz, a nie za nim, polecałem to kiedyś 374 jak się pytał jaką kamerę kupić, ale i tak jest zajebiście. W 6 minucie to tak, na słuch, to leci z 80 km/h, no pięknie. Kiedyś takie tory były z Katowic do Krakowa na odcinku Mysłowice - Sosnowiec Jęzor, zwłaszcza w Jęzorze jednostka latała w torach jak tu. Podobnie było w Zabrzu Biskupicach, kiedy na rok reaktywowano połączenia kolejowe Bytom - Gliwice. Przez lata to była linia tylko dla poc. towarowych, a jak wiadomo pod towarowe torów się tak szybko nie robi, to jak tam zaczęły latać EN57, to na rozjazdach przy ZBA wprowadzono 20 km/h, bo rozjazdy się dosłownie rozlatywały pod jednostkami. Zawsze tam jechałem z głową za oknem (jak nie padało) i chłonąłem odgłosy i widok, przechodzącego taboru przez rozjazdy i połączenia torów. Te latajace latarnie zwrotnicowe, podkłady z luźnymi, dzwoniącymi śrubami, rozkręcone łubki więc spadało się na stykach. No bajka.
Wiem, miały być dalsze zdjęcia z ZNTK Poznań, ale dziś mało czasu, a dużo zajęć, to jako zdjęcia niech posłuży film i screeny z banku.
No i był 172, ale wiem czy opisywać co z nim robię? W sumie nic nowego, oprócz podniecania się jego zajebistym wyglądem. Mnie to się na tej wiosce udało z tymi mięśniakami.
Narka.
Myślę sobie - zajebiście, ale czytając wokół te wszystkie bzdury reklamowe, za chwilę się żachnąłem i...
chcąc zrobić przelew nie ma tego co było na górze, czyli zakładka przelewy, bo jednak jedną z najczęstrzych form korzystania z banku to przelewy. Nosz qrwa. Zamiast tego zrobili jakieś płatności, czyli jedno kliknięcie wiyncyj.
Dopiero tu są przelewy, drugie kliknięcie i trzecie by wybrać, co się chce zrobić. A jak było poprzednio? Nie pokażę, bo już nie ma, ale najeżdżało się myszą na górze panelu na przelewy i po kliknięciu rozwijała się lista, co się chce zrobić, czyli dwa kliknięcia. Najechanie, kliknięcie, wybór i już. Z historia było podobnie, była jako zakładka, teraz jedno kliknięcie wiyncyj.
Czemu nie ma odpowiedzialności za to co się pisze na reklamach i gdzie indziej? Piszą, kłamią i jest fajnie i nie da się za to nikogo odjebać. Może jakby się dało, to by to inaczej wyglądało.
Ten film
Wiem, miały być dalsze zdjęcia z ZNTK Poznań, ale dziś mało czasu, a dużo zajęć, to jako zdjęcia niech posłuży film i screeny z banku.
No i był 172, ale wiem czy opisywać co z nim robię? W sumie nic nowego, oprócz podniecania się jego zajebistym wyglądem. Mnie to się na tej wiosce udało z tymi mięśniakami.
Narka.
wtorek, 19 maja 2020
Wtorek #1674
Był na pocz. kwietnia. 972. Pisałem kiedyś, że w grudniu wyszedł najstarszy młody skurwiel od 972. Nawet sam nie przewidywałem, że to tak szybko się potoczy. Mieszkał z nim dwa m-ce po czym wyprowadził się do swojej laski, bowiem matka zaczęła od niego wymagać zajmowanie się najmniejszym skurwielem, którego państwo oddało do domu, w którym nic się nie zmieniło. To tak by ratować budżet państwa. Taniej wychodzi dać 500+, jak 3100+. Wystarczy zwolnić do domów 100 małych skurwieli i budżet już odżyje. Ile faktycznie zwolniono, oddano do domów, tego nie wiemy.
Wracając do najstarszego, to odmówił odprowadzania i odbieranie ze szkoły najmniejszego oraz zajmowaniem się nim w czasie niebytu starych w domu. Efekt. Żona od 972 zwolniła się z pracy i teraz znów na karku 972 będzie utrzymanie całej rodziny. Na razie 972 pracuje, daje sobie radę, ale ciągła praca na dwa etaty, może zakończyć się porażką jak u 971. Powiedziałem mu to jak był ostatnio, ale, to podobnie jak u 971 nie dociera. Oni nie wiedzą, nie chcą wiedzieć, że mają jedno życie do tego już zdupione.
No cóż. Żona mogła to inaczej rozwiązać, ale czego wymagać od niezbyt rozgarniętej kobiety. Przecież najprościej jest zwalić zarabianie kasy na faceta, który i tak już jedzie na dwa etaty. 500+ nie utrzyma i małego skurwiela i jej, więc 972 będzie musiał wiyncyj napierdalać. Smutny jest los lokalnych mięśniaków-głuptaków.
Mało tego, ona chce go teraz pozwać do sądu o alimenty, bowiem, jak to kobieta z dziećmi, ciągle chce wiyncyj i wiyncyj, a on tyle nie daje.
Jeszcze by dopieczętować życie wioskowych mieśniaków-skurwieli, to najstarszy skurwiel u laski był z 2-3 tyg. po czym stara od laski, która mieszka tylko z nią, wywaliła go, bo przecież nie będzie młodego mięśniaka-skurwiela karmić, a wiemy, że takie mięśniaki w tym wieku potrafią nieźle zeżreć. Efekt końcowy - teraz mięśniak wrócił do domu 972 i przysmyczył ze sobą laskę. On leży na łóżku i zabija na ekranie, a laska waruje obok niego i przegląda telefon. Matka przez niego nie pracuje i teraz, paradoksalnie, na utrzymaniu jest jeszcze ona, bo siedząc tam cały dzień coś tam wchłonie, czegoś się napije.
Patrząc na młodego od 972 to przez ten brak ruchu, traci mu się figura. Jak go obserwowałem, jak był tylko w spodenkach, to nie wiem, czy prędzej bym nie wybrał 979, bo u 979 mięśnie wypracowane, codziennie napierdalają, to i efekt widoczny, a u najstarszego mięśniaka od 972 to już raczej zaczyna być zanik mięśni, niż, co powinno być w tym wieku, ich przyrost i efektowny wygląd. No bo przecież jeżeli nie teraz, to kiedy?
Remont u 979 stanął jakieś 1,5 tyg, temu. Nic się nie dzieje w mieszkaniu, oprócz tego, że po za nim zaczęło się lato. Tzn. u nas tu na płd. jest bo mamy 25C, ale na płn, to dychę mnie mają. Z jednej strony zatrzymanie remontu jest mi na rękę, bowiem pojawia się co raz wyraźniej problem - co ? jak wyprowadzi się 979 i tym razem już chyba na stałe.
To będzie sytuacja, której nie umiem sobie teraz wyobrazić, ani przewidywać jak potoczy się życie, wszak 979, w zasadzie z krótkimi przerwami, mieszka tu (w tym roku będzie) 15 lat. Choć on nigdy nie mówi na stację mac. że to dom, tylko idzie do (i tu moja ksywa).
Oczywiście nie bym robił z tym remontem pod górę. Jak idę to robię co mam robić, dokładnie, może nawet za dokładnie, ot taka wada, bo szybciej by było tak na odpierdol, jak robili kiedyś i robią dziś. Jednak nie mam takiej natury i 979 o tym wie i korzysta z tego i dobrze.
Odnośnie rozpoczętego lata, to teraz 979, jak co roku zresztą, jest, czy sam się rozrywa między znajomymi - kolegami i koleżankami. W tym tyg., co już zapowiedział, remont też będzie stał. W związku z tym od jutra ruszam u siebie z kończeniem remontu, skoro nie tam, to gdzieś coś trza robić.
No i zdjęcia. Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie penetrował jakiś starych miejsc, zwłaszcza kolejowych. W czasie jednego z objazdów, kiedy w Poznaniu Gł. miałem chyba z 2h na przesiadkę, polazłem spenetrować dawne ZNTK Po-ń.
Wjazd na grupę odstawczą dla składów pasażerskich, z tyłu (za plecami), stacja Po-ń Gł.
Główny budynek ZNTK Po-ń. Widok od strony torow na grupę odstawczą. Przed nim sterta podkładów betonowych ze zlikwidowanych torowisk.
Oczywiście w tego typu terenach, zawsze należy szukać dziury w płocie, przez którą złomiarze wynoszą precjoza. W poszukiwaniu owej dziury zdjęcie innego budynku zetenteku z kupy gruzu, po innym budynku. Dziś już nawet tego gruzu nie ma.
Dobrze, że okres wczesno wiosenny lub późno jesienny, bo drzewa bez liści, przeto widać budynki. Tak była by ściana liści. Widok na ZNTK od strony ul. Robotniczej.
Inne ujęcie byłego zakładu napraw taboru kolejowego z tej samej sterty gruzu, na budynki położone bliżej ul. Robotniczej.
I jeszcze ujęcie budynku głównego z tyłu. Jak domyślacie się dziura w płocie została znaleziona, a następne zdjęcia chyba przy kolejnej notce.
Narka.
Wracając do najstarszego, to odmówił odprowadzania i odbieranie ze szkoły najmniejszego oraz zajmowaniem się nim w czasie niebytu starych w domu. Efekt. Żona od 972 zwolniła się z pracy i teraz znów na karku 972 będzie utrzymanie całej rodziny. Na razie 972 pracuje, daje sobie radę, ale ciągła praca na dwa etaty, może zakończyć się porażką jak u 971. Powiedziałem mu to jak był ostatnio, ale, to podobnie jak u 971 nie dociera. Oni nie wiedzą, nie chcą wiedzieć, że mają jedno życie do tego już zdupione.
No cóż. Żona mogła to inaczej rozwiązać, ale czego wymagać od niezbyt rozgarniętej kobiety. Przecież najprościej jest zwalić zarabianie kasy na faceta, który i tak już jedzie na dwa etaty. 500+ nie utrzyma i małego skurwiela i jej, więc 972 będzie musiał wiyncyj napierdalać. Smutny jest los lokalnych mięśniaków-głuptaków.
Mało tego, ona chce go teraz pozwać do sądu o alimenty, bowiem, jak to kobieta z dziećmi, ciągle chce wiyncyj i wiyncyj, a on tyle nie daje.
Jeszcze by dopieczętować życie wioskowych mieśniaków-skurwieli, to najstarszy skurwiel u laski był z 2-3 tyg. po czym stara od laski, która mieszka tylko z nią, wywaliła go, bo przecież nie będzie młodego mięśniaka-skurwiela karmić, a wiemy, że takie mięśniaki w tym wieku potrafią nieźle zeżreć. Efekt końcowy - teraz mięśniak wrócił do domu 972 i przysmyczył ze sobą laskę. On leży na łóżku i zabija na ekranie, a laska waruje obok niego i przegląda telefon. Matka przez niego nie pracuje i teraz, paradoksalnie, na utrzymaniu jest jeszcze ona, bo siedząc tam cały dzień coś tam wchłonie, czegoś się napije.
Patrząc na młodego od 972 to przez ten brak ruchu, traci mu się figura. Jak go obserwowałem, jak był tylko w spodenkach, to nie wiem, czy prędzej bym nie wybrał 979, bo u 979 mięśnie wypracowane, codziennie napierdalają, to i efekt widoczny, a u najstarszego mięśniaka od 972 to już raczej zaczyna być zanik mięśni, niż, co powinno być w tym wieku, ich przyrost i efektowny wygląd. No bo przecież jeżeli nie teraz, to kiedy?
Remont u 979 stanął jakieś 1,5 tyg, temu. Nic się nie dzieje w mieszkaniu, oprócz tego, że po za nim zaczęło się lato. Tzn. u nas tu na płd. jest bo mamy 25C, ale na płn, to dychę mnie mają. Z jednej strony zatrzymanie remontu jest mi na rękę, bowiem pojawia się co raz wyraźniej problem - co ? jak wyprowadzi się 979 i tym razem już chyba na stałe.
To będzie sytuacja, której nie umiem sobie teraz wyobrazić, ani przewidywać jak potoczy się życie, wszak 979, w zasadzie z krótkimi przerwami, mieszka tu (w tym roku będzie) 15 lat. Choć on nigdy nie mówi na stację mac. że to dom, tylko idzie do (i tu moja ksywa).
Oczywiście nie bym robił z tym remontem pod górę. Jak idę to robię co mam robić, dokładnie, może nawet za dokładnie, ot taka wada, bo szybciej by było tak na odpierdol, jak robili kiedyś i robią dziś. Jednak nie mam takiej natury i 979 o tym wie i korzysta z tego i dobrze.
Odnośnie rozpoczętego lata, to teraz 979, jak co roku zresztą, jest, czy sam się rozrywa między znajomymi - kolegami i koleżankami. W tym tyg., co już zapowiedział, remont też będzie stał. W związku z tym od jutra ruszam u siebie z kończeniem remontu, skoro nie tam, to gdzieś coś trza robić.
No i zdjęcia. Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie penetrował jakiś starych miejsc, zwłaszcza kolejowych. W czasie jednego z objazdów, kiedy w Poznaniu Gł. miałem chyba z 2h na przesiadkę, polazłem spenetrować dawne ZNTK Po-ń.
Wjazd na grupę odstawczą dla składów pasażerskich, z tyłu (za plecami), stacja Po-ń Gł.
Główny budynek ZNTK Po-ń. Widok od strony torow na grupę odstawczą. Przed nim sterta podkładów betonowych ze zlikwidowanych torowisk.
Oczywiście w tego typu terenach, zawsze należy szukać dziury w płocie, przez którą złomiarze wynoszą precjoza. W poszukiwaniu owej dziury zdjęcie innego budynku zetenteku z kupy gruzu, po innym budynku. Dziś już nawet tego gruzu nie ma.
Dobrze, że okres wczesno wiosenny lub późno jesienny, bo drzewa bez liści, przeto widać budynki. Tak była by ściana liści. Widok na ZNTK od strony ul. Robotniczej.
Inne ujęcie byłego zakładu napraw taboru kolejowego z tej samej sterty gruzu, na budynki położone bliżej ul. Robotniczej.
I jeszcze ujęcie budynku głównego z tyłu. Jak domyślacie się dziura w płocie została znaleziona, a następne zdjęcia chyba przy kolejnej notce.
Narka.
niedziela, 17 maja 2020
Niedziela #1673
(to już miało iść w pt., w sob. i dotarło do nd.)
Ostatnio jak pisałem notkę i to co robię ze 172, to przy pisaniu notki, przypominając sobie spotkania z nim, nie dało się nie podniecić trochę. Ledwo skończyłem notkę i przylazł on. W głowie miałem to co opisałem i tym razem gra wstępna, choć byłem napalony jak mało kiedy wcześniej, trwała dość długo. On oczywiście też się podniecił, znowu organ stał mu tak, że mógłby mnie na nim podnieść. Znowu mu fajnie przywiązałem ręce za pufę, masowałem/męczyłem jego bicepsy i ter ręce z żyłami...
Cały czas żałuję, że z 973 nic nie robiłem jak tu mieszkał. Muszę go nawiedzić na mieszkaniu kiedyś i zobaczyć jak się trzyma.
Szczury. Szczurzyce mają się dobrze. Starzeją się co po jednej już widać, bo ociężale chodzi, ale jakiś guzów u nich nie widzę. Wczoraj (czwartek) robiłem kontrolę czy wszystkie funkcjonują, bo nie zawsze wychodzą na karmienie, a też jak karmię je zaraz po opuszczeniu torów stacyjnych przez składy, to nim zarejestrują, że pusto i mogą się w miarę swobodnie poruszać, to trwa. Dwie nadal mieszkają w kuchni, jedna na grupie A. Ta młodsza z kuchni przychodzi odwiedzać dwukropka na grupę A. Wczoraj przylazła jak już położyliśmy się z 979. Słyszałem ruch w łóżku, a następnie wymieniały poglądy, czy opinie.
Czasem dwukropek z grupy A idzie odwiedzić te w kuchni. No takie towarzyskie są, a to życie towarzyskie to dopiero musiało płynąć im, jak ich tu było z ok. 150.
Dwukropek ma dwa miejsca stacjonowania. Jedno w łóżku, na którym śpię, a drugie po przeciwnej stronie grupy A, w szafce zupełnie na uboczu. Nie wiem od czego to zależy, ale raz funkcjonuje w łóżku, raz w szafce, tylko widzę jak przemieszcza się zakamarkami z jednego miejsca na drugie. Na razie te graty, zakamarki trzymam jeszcze by mogła się przemieszczać. Jakbym je usunął, to na tak dużej otwartej przestrzeni, nie przemieściła by się. Tak ma tylko 2x po 1 m otwartej przestrzeni, a i to pokonuje z dużą ostrożnością. Zawsze stanie i przez ok, 20 sek nasłuchuje czy coś w pobliżu się nie rusza, następnie w kilku skokach przemierza ten metr. Z drugim jest już luźniej, bo na uboczu. Ten pierwszy to na głównym wejściu na grupę A.
Jak byłem u 972, to tam mają szczurzycę, w akwarium. Jak na nią patrzałem to mi jej tak szkoda było. Oczywiście chcieli mi ją dać, ale tu znowu była by wojna, nadto, jak przed szczurami, nie chcę mieć żyjątek w domu. Za bardzo się do nich przyzwyczajam i reaguję. Jeszcze i tak czekają mnie trzy zejścia.
Mięśniaki wioskowe są fajne, albo inaczej 979 jest fajny. Jak trochę łyknę to on się ode mnie odwraca w całej rozciąglości. Nie dotykaj mnie itp., a przecież spędził tu 15 lat, to jakaś wyrozumiałość, czy tylko mnie się wydaje...? Ale to zawsze jest tak, jak jest się starszym i jest się zależnym od młodszego pokolenia. Pewnie część rodziców z tego nie zdaje sobie sprawy.
Ja wiem, że wszystkie mięśniaki będą żyły niezależnie ode mnie, ale też jakie to będzie życie? Takie jak XV w. kiedy te małżeństwa były z wyboru innych. Małżeństwa, no partnerstwo jakieś tam. Choć nie wiem, nie czytałem lub nie pamiętam.
Dobra, bo notka się przeciągnęła. Na koniec zdjęcia.
Nastawnia wykonawcza na stacji Gniezno.
W tle opuszczona nastawnia, a przy niej, te kwadraty czarne wystające z ponad węglarek, to jedne z ostatnich Tz (tarcz zaporowych mechanicznych). To cud, że na tak dużej stacji się jeszcze uchowały, choć nie wiem czy dziś tam jeszcze są. Niestety zdjęcie od tyłu.
Tyle, bo za chwile na stację wejdzie 979 i mamy jego autem na podjazdy wjechać.
Narka.
Ostatnio jak pisałem notkę i to co robię ze 172, to przy pisaniu notki, przypominając sobie spotkania z nim, nie dało się nie podniecić trochę. Ledwo skończyłem notkę i przylazł on. W głowie miałem to co opisałem i tym razem gra wstępna, choć byłem napalony jak mało kiedy wcześniej, trwała dość długo. On oczywiście też się podniecił, znowu organ stał mu tak, że mógłby mnie na nim podnieść. Znowu mu fajnie przywiązałem ręce za pufę, masowałem/męczyłem jego bicepsy i ter ręce z żyłami...
Cały czas żałuję, że z 973 nic nie robiłem jak tu mieszkał. Muszę go nawiedzić na mieszkaniu kiedyś i zobaczyć jak się trzyma.
Szczury. Szczurzyce mają się dobrze. Starzeją się co po jednej już widać, bo ociężale chodzi, ale jakiś guzów u nich nie widzę. Wczoraj (czwartek) robiłem kontrolę czy wszystkie funkcjonują, bo nie zawsze wychodzą na karmienie, a też jak karmię je zaraz po opuszczeniu torów stacyjnych przez składy, to nim zarejestrują, że pusto i mogą się w miarę swobodnie poruszać, to trwa. Dwie nadal mieszkają w kuchni, jedna na grupie A. Ta młodsza z kuchni przychodzi odwiedzać dwukropka na grupę A. Wczoraj przylazła jak już położyliśmy się z 979. Słyszałem ruch w łóżku, a następnie wymieniały poglądy, czy opinie.
Czasem dwukropek z grupy A idzie odwiedzić te w kuchni. No takie towarzyskie są, a to życie towarzyskie to dopiero musiało płynąć im, jak ich tu było z ok. 150.
Dwukropek ma dwa miejsca stacjonowania. Jedno w łóżku, na którym śpię, a drugie po przeciwnej stronie grupy A, w szafce zupełnie na uboczu. Nie wiem od czego to zależy, ale raz funkcjonuje w łóżku, raz w szafce, tylko widzę jak przemieszcza się zakamarkami z jednego miejsca na drugie. Na razie te graty, zakamarki trzymam jeszcze by mogła się przemieszczać. Jakbym je usunął, to na tak dużej otwartej przestrzeni, nie przemieściła by się. Tak ma tylko 2x po 1 m otwartej przestrzeni, a i to pokonuje z dużą ostrożnością. Zawsze stanie i przez ok, 20 sek nasłuchuje czy coś w pobliżu się nie rusza, następnie w kilku skokach przemierza ten metr. Z drugim jest już luźniej, bo na uboczu. Ten pierwszy to na głównym wejściu na grupę A.
Jak byłem u 972, to tam mają szczurzycę, w akwarium. Jak na nią patrzałem to mi jej tak szkoda było. Oczywiście chcieli mi ją dać, ale tu znowu była by wojna, nadto, jak przed szczurami, nie chcę mieć żyjątek w domu. Za bardzo się do nich przyzwyczajam i reaguję. Jeszcze i tak czekają mnie trzy zejścia.
Mięśniaki wioskowe są fajne, albo inaczej 979 jest fajny. Jak trochę łyknę to on się ode mnie odwraca w całej rozciąglości. Nie dotykaj mnie itp., a przecież spędził tu 15 lat, to jakaś wyrozumiałość, czy tylko mnie się wydaje...? Ale to zawsze jest tak, jak jest się starszym i jest się zależnym od młodszego pokolenia. Pewnie część rodziców z tego nie zdaje sobie sprawy.
Ja wiem, że wszystkie mięśniaki będą żyły niezależnie ode mnie, ale też jakie to będzie życie? Takie jak XV w. kiedy te małżeństwa były z wyboru innych. Małżeństwa, no partnerstwo jakieś tam. Choć nie wiem, nie czytałem lub nie pamiętam.
Dobra, bo notka się przeciągnęła. Na koniec zdjęcia.
Nastawnia wykonawcza na stacji Gniezno.
W tle opuszczona nastawnia, a przy niej, te kwadraty czarne wystające z ponad węglarek, to jedne z ostatnich Tz (tarcz zaporowych mechanicznych). To cud, że na tak dużej stacji się jeszcze uchowały, choć nie wiem czy dziś tam jeszcze są. Niestety zdjęcie od tyłu.
Tyle, bo za chwile na stację wejdzie 979 i mamy jego autem na podjazdy wjechać.
Narka.
wtorek, 12 maja 2020
Wtorek #1672
Już to pisałem, ale wydaje mi się, że pewne rzeczy się już dzieją. Odchodzi pokolenie 60-cio i więcej latków. Oni mają pewne przyzwyczajenia, jak np. 824 i część z tych osób zużywa więcej jak musi. Dzięki temu firmy, które trochę żyją na nich, żerują na ich przyzwyczajeniach. Tak piszę, ale z drugiej strony jest osoba, starsza, która jest nieodporna na nowinki marketingowe. Teraz czy to jest wina starszej osoby, że no w pewnym sensie doprowadziła się do takiego stanu, ale też procesy starzenia robią swoje, czy osoby, która jej coś wciska, choć wie, że jej jest to kompletnie niepotrzebne.
W czasie zarazy u 824 co przyjeżdżam to jest wiyncyj maseczek na twarz. To już prawie pierdylion. Przestają się mieścić na biurku. Oczywiście dała mu je sąsiadka, miasto i inni Marsjanie. Sam nie kupił ani jednej, by nie było, że jest taki rozrzutny. Teraz może realizować zakupoholizm na maseczkach i rękawiczkach.
Z lodówką bez zmian - tradycyjnie pełna od żarcia, które bym zeżarł w ciągu dwu tygodni. To po co mu na raz tyle żarcia? Sprawa toczy się od dekady i chyba do końca już tak zostanie.
Osób starszych ubywa, bowiem lata lecą, a one wiecznie żyć nie będą. Z drugiej strony miasta, gminy, państwo drożeją, a ludzi ubywa. Matematycznie jest to proste, co już pisałem. Osoby, które zostają muszę wiyncyj bulić, by te gminy, miasta, państwo utrzymać.
Przy okazji, przy niskiej cenie paliwa, by państwo sobie odbiło mniejsze wpływy, to (i pewnie nie wszyscy wiedzą) podniesiono marżę detaliczną w maju na benzynę do 33 groszy, na oleju napędowym do 29 groszy. Pewnie po to by zmniejszyć stratę z powodu niskiej ceny paliwa, bo w końcu to państwowa firma, to jednocześnie państwo traci, a na dodatek firma, która wspomogła rząd, bo ileś milionów przekazała na walkę z zarazą, to teraz sobie te miliony odzyska ponownie.
Po rozluźnieniu obostrzeń zarazowych w autobusie do miasta 824 było pełno. Na szczęście kierowca młody i nie wyciepował pasażerów naddatkowych z pojazdu. Ten pojazd miał jakąś ukrytą wadę, bo na trasie nastąpiła wymiana na scanię. Siadłem z tyłu, a scanie, przynajmniej po jakimś czasie, mają mocne, by nie rzecz bardzo mocne, wibracje od silnika na wolnych obrotach. Jak siedziałem to czułem się jak na fotelach masujących w ZOO w Hoboken z Pingwinów z Madagaskaru. Nie wiem czy to dobre dla organizmu, czy nie, bo jak siedziałem, to aż obraz mi wibrował. Myślę, że nikt mnie tam nie sklonował, jak na owych fotelach masujących.
Przychodzi okresowo 172, jak pisałem to taki wentyl bezpieczeństwa dla mnie. Cieszy mnie, że jest skory na różne pozycje i umożliwia mi ich realizowanie. Oczywiście nie wszystko, bo jak pisałem części nie jest w stanie strawić np. spank na jaja. Jak powiedział jest dość bóloodporny, ale to przekracza jego możliwości. W każdym razie ostatnio, bo on ma w miarę duży zarost przyszedł dość nieogolony. To nie jest tak, że jak przychodzi, to wiem do końca co z nim zrobię. Mam jakiś zarys podstawowy, czy plecy, czy klata, ale reszta to już idzie na żywioł. Ponieważ ostatnio były 2x plecy, to tym razem została klata. Położył się na materacu, na którym śpi 979 rozebrany oczywiście w całości, tzn. zostały mu skarpety, ale mnie ich ściągnięcie nie jest potrzebne. Siadłem na nim. Krótka gra wstępna. Leżałem na nim, trochę go głaskałem trochę klapsów w boki. Ręce oczywiście ma za głową. Standardową procedurą jest ich wiązanie po grze wstępnej. Zawsze muszę wstać z niego i iść do szafki po sznurek. Niestety musi być on chowany, bo przecież nikt nie wie, co z nim robię i że w ogóle robię, oprócz 979. Za materacem na którym śpi 979 jest pufa, która powoduje, że jak się śpi, to w wyniku wiercenia się poduszka nie wychodzi po za materac. Korzystam zawsze z tej pufy i za nią przeciągam sznurek, a następnie wiąże do niego ręce 172, tak że ma je rozszerzone. To jest najlepsza pozycja wyzyskująca biceps. Jest on w tedy ładnie widoczny, to też prawie zawsze muszę się nim nacieszyć przez silne ugniatanie mięśnia i podniecaniem się jego twardością, jego widokiem. W tej pozycji jak leży 172 to czasem kolanami oprę się o jego bicepsy. Dźwiga się wtedy po de mną, reakcja na ból, ale to jego dźwiganie podnieca mnie bardzo. To jak przyciska brzuch do moich pośladków, a jednocześnie na klacie zaczyna być widać wychodzące na wierzch żyły. Widok bezecenny. W odruchu ręce stara się przyciągnąć do siebie, ale ponieważ przywiązane, to mu się nie udaje, a to przyciąganie ich do siebie powoduje jeszcze większe naprężenie obu bicepsów. Po zejściu kolanami z jego bicepsów, ponownie robię mocny ucisk na nie, ale raczej dla niego już masaż.
Zupełnie nie wiem skąd to się wzięło, ale już ileś lat temu zaczęło mnie podniecać plucie na partnera seksualnego. Początki prawie z wszystkimi mięśniakami były trudne, bo nie dość, że godzili się na robienie ze mną różnych rzeczy, to jeszcze w trakcie nakłaniałem ich na zgodzenie się na moje plucie. Zdecydowana większość się zgodziła, wszak jestem dobrym negocjatorem, w tym 172. Dlatego na spotkaniach z nim jest to nieodłączny element mojego dochodzenia do finału. Przeważnie pluję mu na środek klaty, tak bym klapsy mógł dawać mu na lewą i prawą pierś. 172 jest tu dość wytrzymały, zresztą wszystkie wioskowe mięśniaki były wytrzymałe. Po czasie to było takie - co ? Ja nie wytrzymam? A ja na tym korzystałem, czasem stękali, że może jednak już nie. To dokładnie jak na niektórych filmach porno, ale nie tych reżyserowanych, tylko tych, co pisałem, realnych, nagranych amatorsko. Przy okazji, ponieważ jakieś doświadczenie w obsłudze kompa mamy, to ostatnio na gayforit pokazuje się co raz więcej filmów - wykup sobie pakiet i Ci je udostępnimy. Oczywiście z powodu mojego pożądania wymyśliłem jak ominąć owe kup sobie i udało się. Teraz ściągam bezpośrednio z serwera z pominięciem "kup sobie". Ciekawe kiedy się kapną?
Wracając do 172 to on też, jako rasowy skurwiel z wioski jest dość wytrzymały, zresztą faitherzy muszą być wytrzymali, bo jakby inaczej. To też często skóra mu się czerwieni, ale nie stęka, a już na pewno nie udaje jak na tych reżyserowanych filmach. Tu jak się przywali, to reakcje są realne, rzeczywiste. Ja lubię, jak reaguje na moje klapsy, a do tego by była reakcja, niestety, czy stety muszę mu trochę przywalić. 975 zawsze mi mówił, że na plecy można więcej, bo plecy bardziej wytrzymałe. Jak siedziałem na 975 to zawsze o tym pamiętałem i korzystałem z cennej uwagi. Pamiętam to również przy 172, jak na nim siedzę, choć on sam mi tego nigdy nie powiedział. W każdym razie jak już ostatnio standard przeszedł, czyli pomęczyłem mu bicepsy, naplułem na niego, poleciał spank, to przyszło mi do gowy, co już robiłem kilka razy, obrócić się i lekko mu siąść na twarz. No i teraz wracamy, do tego co było na początku. On nieogolony i jak siadłem, a jego broda znalazła się między moimi pośladkami, to jak Osioł na Shreku kiedy stanął przed zamkiem Lorda Farkłada, po inscenizacji kukiełkowej przywitania i reguł, powiedział - ja chcę jeszcze, to dokładnie do mnie dotarło, że ja chcę jeszcze, tzn. dłużej. To było tak miłe jak jego zarost przesuwał się po pośladkach, aż zacząłem trochę się ruszać do przodu i tyły bowiem on związany, to miał małe możliwości. W tym czasie kiedy się przesuwałem po jego twarzy, jeszcze kilka klapsów na brzuch i byłem już gotowy.
No dobra, bo się notka wydłużyła znacznie, to jeszcze zdjęcie.
Na zdjęciu stacja, a właściwie jej bardzo mała część, Mogilno, widok na wyjazd lub wjazd ze strony Kołodziejowa, a dalej Inowrocławia. Zdjęcie z przed około 7 lat. Po lewe stronie semafor P56 2/m, po prawej sem P1 1/2m. Po prawej za mostem odchodził tor do Kruszwicy. Dziś nie wiem czy ten tor w ogóle istnieje.
Ok, tyle, narka.
W czasie zarazy u 824 co przyjeżdżam to jest wiyncyj maseczek na twarz. To już prawie pierdylion. Przestają się mieścić na biurku. Oczywiście dała mu je sąsiadka, miasto i inni Marsjanie. Sam nie kupił ani jednej, by nie było, że jest taki rozrzutny. Teraz może realizować zakupoholizm na maseczkach i rękawiczkach.
Z lodówką bez zmian - tradycyjnie pełna od żarcia, które bym zeżarł w ciągu dwu tygodni. To po co mu na raz tyle żarcia? Sprawa toczy się od dekady i chyba do końca już tak zostanie.
Osób starszych ubywa, bowiem lata lecą, a one wiecznie żyć nie będą. Z drugiej strony miasta, gminy, państwo drożeją, a ludzi ubywa. Matematycznie jest to proste, co już pisałem. Osoby, które zostają muszę wiyncyj bulić, by te gminy, miasta, państwo utrzymać.
Przy okazji, przy niskiej cenie paliwa, by państwo sobie odbiło mniejsze wpływy, to (i pewnie nie wszyscy wiedzą) podniesiono marżę detaliczną w maju na benzynę do 33 groszy, na oleju napędowym do 29 groszy. Pewnie po to by zmniejszyć stratę z powodu niskiej ceny paliwa, bo w końcu to państwowa firma, to jednocześnie państwo traci, a na dodatek firma, która wspomogła rząd, bo ileś milionów przekazała na walkę z zarazą, to teraz sobie te miliony odzyska ponownie.
Po rozluźnieniu obostrzeń zarazowych w autobusie do miasta 824 było pełno. Na szczęście kierowca młody i nie wyciepował pasażerów naddatkowych z pojazdu. Ten pojazd miał jakąś ukrytą wadę, bo na trasie nastąpiła wymiana na scanię. Siadłem z tyłu, a scanie, przynajmniej po jakimś czasie, mają mocne, by nie rzecz bardzo mocne, wibracje od silnika na wolnych obrotach. Jak siedziałem to czułem się jak na fotelach masujących w ZOO w Hoboken z Pingwinów z Madagaskaru. Nie wiem czy to dobre dla organizmu, czy nie, bo jak siedziałem, to aż obraz mi wibrował. Myślę, że nikt mnie tam nie sklonował, jak na owych fotelach masujących.
Przychodzi okresowo 172, jak pisałem to taki wentyl bezpieczeństwa dla mnie. Cieszy mnie, że jest skory na różne pozycje i umożliwia mi ich realizowanie. Oczywiście nie wszystko, bo jak pisałem części nie jest w stanie strawić np. spank na jaja. Jak powiedział jest dość bóloodporny, ale to przekracza jego możliwości. W każdym razie ostatnio, bo on ma w miarę duży zarost przyszedł dość nieogolony. To nie jest tak, że jak przychodzi, to wiem do końca co z nim zrobię. Mam jakiś zarys podstawowy, czy plecy, czy klata, ale reszta to już idzie na żywioł. Ponieważ ostatnio były 2x plecy, to tym razem została klata. Położył się na materacu, na którym śpi 979 rozebrany oczywiście w całości, tzn. zostały mu skarpety, ale mnie ich ściągnięcie nie jest potrzebne. Siadłem na nim. Krótka gra wstępna. Leżałem na nim, trochę go głaskałem trochę klapsów w boki. Ręce oczywiście ma za głową. Standardową procedurą jest ich wiązanie po grze wstępnej. Zawsze muszę wstać z niego i iść do szafki po sznurek. Niestety musi być on chowany, bo przecież nikt nie wie, co z nim robię i że w ogóle robię, oprócz 979. Za materacem na którym śpi 979 jest pufa, która powoduje, że jak się śpi, to w wyniku wiercenia się poduszka nie wychodzi po za materac. Korzystam zawsze z tej pufy i za nią przeciągam sznurek, a następnie wiąże do niego ręce 172, tak że ma je rozszerzone. To jest najlepsza pozycja wyzyskująca biceps. Jest on w tedy ładnie widoczny, to też prawie zawsze muszę się nim nacieszyć przez silne ugniatanie mięśnia i podniecaniem się jego twardością, jego widokiem. W tej pozycji jak leży 172 to czasem kolanami oprę się o jego bicepsy. Dźwiga się wtedy po de mną, reakcja na ból, ale to jego dźwiganie podnieca mnie bardzo. To jak przyciska brzuch do moich pośladków, a jednocześnie na klacie zaczyna być widać wychodzące na wierzch żyły. Widok bezecenny. W odruchu ręce stara się przyciągnąć do siebie, ale ponieważ przywiązane, to mu się nie udaje, a to przyciąganie ich do siebie powoduje jeszcze większe naprężenie obu bicepsów. Po zejściu kolanami z jego bicepsów, ponownie robię mocny ucisk na nie, ale raczej dla niego już masaż.
Zupełnie nie wiem skąd to się wzięło, ale już ileś lat temu zaczęło mnie podniecać plucie na partnera seksualnego. Początki prawie z wszystkimi mięśniakami były trudne, bo nie dość, że godzili się na robienie ze mną różnych rzeczy, to jeszcze w trakcie nakłaniałem ich na zgodzenie się na moje plucie. Zdecydowana większość się zgodziła, wszak jestem dobrym negocjatorem, w tym 172. Dlatego na spotkaniach z nim jest to nieodłączny element mojego dochodzenia do finału. Przeważnie pluję mu na środek klaty, tak bym klapsy mógł dawać mu na lewą i prawą pierś. 172 jest tu dość wytrzymały, zresztą wszystkie wioskowe mięśniaki były wytrzymałe. Po czasie to było takie - co ? Ja nie wytrzymam? A ja na tym korzystałem, czasem stękali, że może jednak już nie. To dokładnie jak na niektórych filmach porno, ale nie tych reżyserowanych, tylko tych, co pisałem, realnych, nagranych amatorsko. Przy okazji, ponieważ jakieś doświadczenie w obsłudze kompa mamy, to ostatnio na gayforit pokazuje się co raz więcej filmów - wykup sobie pakiet i Ci je udostępnimy. Oczywiście z powodu mojego pożądania wymyśliłem jak ominąć owe kup sobie i udało się. Teraz ściągam bezpośrednio z serwera z pominięciem "kup sobie". Ciekawe kiedy się kapną?
Wracając do 172 to on też, jako rasowy skurwiel z wioski jest dość wytrzymały, zresztą faitherzy muszą być wytrzymali, bo jakby inaczej. To też często skóra mu się czerwieni, ale nie stęka, a już na pewno nie udaje jak na tych reżyserowanych filmach. Tu jak się przywali, to reakcje są realne, rzeczywiste. Ja lubię, jak reaguje na moje klapsy, a do tego by była reakcja, niestety, czy stety muszę mu trochę przywalić. 975 zawsze mi mówił, że na plecy można więcej, bo plecy bardziej wytrzymałe. Jak siedziałem na 975 to zawsze o tym pamiętałem i korzystałem z cennej uwagi. Pamiętam to również przy 172, jak na nim siedzę, choć on sam mi tego nigdy nie powiedział. W każdym razie jak już ostatnio standard przeszedł, czyli pomęczyłem mu bicepsy, naplułem na niego, poleciał spank, to przyszło mi do gowy, co już robiłem kilka razy, obrócić się i lekko mu siąść na twarz. No i teraz wracamy, do tego co było na początku. On nieogolony i jak siadłem, a jego broda znalazła się między moimi pośladkami, to jak Osioł na Shreku kiedy stanął przed zamkiem Lorda Farkłada, po inscenizacji kukiełkowej przywitania i reguł, powiedział - ja chcę jeszcze, to dokładnie do mnie dotarło, że ja chcę jeszcze, tzn. dłużej. To było tak miłe jak jego zarost przesuwał się po pośladkach, aż zacząłem trochę się ruszać do przodu i tyły bowiem on związany, to miał małe możliwości. W tym czasie kiedy się przesuwałem po jego twarzy, jeszcze kilka klapsów na brzuch i byłem już gotowy.
No dobra, bo się notka wydłużyła znacznie, to jeszcze zdjęcie.
Na zdjęciu stacja, a właściwie jej bardzo mała część, Mogilno, widok na wyjazd lub wjazd ze strony Kołodziejowa, a dalej Inowrocławia. Zdjęcie z przed około 7 lat. Po lewe stronie semafor P56 2/m, po prawej sem P1 1/2m. Po prawej za mostem odchodził tor do Kruszwicy. Dziś nie wiem czy ten tor w ogóle istnieje.
Ok, tyle, narka.
sobota, 9 maja 2020
Sobota #1671
Wczoraj chciałem notkę spłodzić, ale spotkanie z Tedem, to się jakoś nie udało. Spotkanie takie lajtowe, nawet fajnie było, mózg został zaspokojony.
Dziś wrócę ponownie do drzew. Pisałem o tym, że jak dla mnie, to jednym z głównych powodów niepadających deszczy nad środkowym kontynentem jest postępujący brak drzew. Pewnie w setkach dziennie są wycinane, a nie zastępuje się ich następnymi, bo zresztą gdzie, jak pod budowy dróg, autostrad, osiedli, zakładów, hurtowni wycina się kolejne lasy.
Coś tam w TV przebąkuje się, by nie cementować wszystkiego wokół, co mówią hydrolodzy, ale do kogo to dociera. Za to mówi się już dobitniej o oszczędzaniu wody, ale czy qrwa od mojego oszczędzania wody spadnie wiyncyj deszczy? No qrwa - nie. To czy nie jest to jak z obecną zarazą? Kiedy ponoć w listopadzie, w grudniu pojawiały się wzmianki, że (jak to mówił o. Natanek) jak w Wuhan chorują, to wiedz..., że coś... się dzieje...
No i co z ta wiedzą zrobiliśmy - nic. Zresztą co my na dole możemy z tym zrobić - nic. To oni rządzą i to w ich rękach są działania odnośnie zarazy, odnośnie suszy.
O ile przy zarazie udało się postraszyć ludność i utrzymać ją w domach, to jestem ciekaw, co zrobią w dalej postępującej suszy.
Co to w ogóle są za kretyńskie wypowiedzi w TV, by oszczędzać wodę, okraszone informacją, że nie chodzi o to, że Cię stać na wodę, ale oszczędzaj ją. Nosz qrwa, podnieść m3 wody do ceny 100zł i już będą oszczędzać, czy to takie trudne. Czy trzeba czekać, aż w kolejnym mieście zabraknie wody. To nie jest tak, że wody gruntowe są niewyczerpalne. Są. Już w jakimś komentarzu odnośnie art. dot. suszy, kiedy ktoś napisał, że przecież woda w kranie leci, to odpowiedź była od kogoś z wodociągów, że leci, ale poziom wód w studniach głębinowych obniżył się o 2 m w przeciągu ostatniego roku. Przeglądam czasem komentarze bo można wyłapać dość ciekawe informacje.
Wracają do suszy, w wiosce, gość niedaleko kupił domek z działką na której było ok. 20 starych drzew, coś ponad 35 letnich. I co? I gość wyciął w pień wszystkie drzewa. Nie liczmy, że będzie więcej deszczy. Obserwuję zdjęcia sat. i doskonale widać, że przy zbiornikach wodnych, morzach, oceanach tworzą się chmury, ale wejdą na ląd, to po 100, 200 km zanikają. Wypada się i już, i tyle. I dalej już nic nie pada, bo..., bo nie ma drzew, które by odparowały wodę, która na nie spadła.
Już nie wspomnę o przepisie, który chyba z 3 lata temu obowiązywał przez pół roku (opisywałem to na blogu), gdzie umożliwiono na swoich działkach wycięcia wszystkiego w pień bez wymaganych zgód. Oczywiście wioski też nie ominęło i kilkadziesiąt ok. 60 letnich drzew poległo.
Rżnijmy dalej, jak popadnie, gdzie popadnie, bo jak kiedyś pisałem, na dziś drzewo jest wrogiem człowieka. Te mordercze drzewa stoją wszędzie, przy drogach, na których się rozbijają umiejętnie jadący kierowcy - trza wyciąć, na cmentarzach, na których atakują morderczymi gałęziami - trza wyciąć, przy liniach kolejowych, na których atakują swoimi gałęziami sieć trakcyjną - trza wyciąć, w miastach, gdzie trzeba pod nimi co roku sprzątać liście - trza wyciąć i tak rżniemy je, a następnie, nawet nie zastanawiamy się, czemu nie pada. Ot tak po prostu nie pada i jest fajnie. Mało tego jak po 2 czy nawet 3 m-cach bez opadu 3 dni temu zaczęło padać, to wioskowe mięśniaki, ale chujnia, pada, a było tak fajnie. No z takim podejściem to jeszcze dwa lata i będziemy mieli pustynne tereny.
Rząd oczywiście ma kasę na zbiorniki retencyjne, czyli paradoksalnie, polecą kolejne drzewa, bo przecież zbiorników na terenach miejskich nie zrobią. Paranoja.
Przyjdzie nam patrzeć na znikające rzeki, obszary bagienne i proces, w miarę wysychania kolejnych terenów będzie postępował jeszcze szybciej, bo z czego deszcze, jak nie ma z czego odparować. To oni nam zrobili psikusa.
Stacja Toruń Główny, jeszcze z żurawiami wodnymi. Widok od strony grupy towarowej i wyjazdów na Bydgoszcz i Inowrocław.
Widok właśnie na grupę towarową i dalej na Bydgoszcz i Inowrocław.
Tory odstawcze kiedyś chyba dla składów wagonowych, jeżdżących po okolicach lub EZT, bo tory zelektryfikowane. To cały czas kierunek na grupę towarową. Zdjęcia z przed około 6 lat.
Dobra, tyle bo dziś mam chęć do pracy. Ładna pogoda, bezchmurnie, słonecznie, bez opadowo, ludzie się cieszą (do czasu).
Narka.
Dziś wrócę ponownie do drzew. Pisałem o tym, że jak dla mnie, to jednym z głównych powodów niepadających deszczy nad środkowym kontynentem jest postępujący brak drzew. Pewnie w setkach dziennie są wycinane, a nie zastępuje się ich następnymi, bo zresztą gdzie, jak pod budowy dróg, autostrad, osiedli, zakładów, hurtowni wycina się kolejne lasy.
Coś tam w TV przebąkuje się, by nie cementować wszystkiego wokół, co mówią hydrolodzy, ale do kogo to dociera. Za to mówi się już dobitniej o oszczędzaniu wody, ale czy qrwa od mojego oszczędzania wody spadnie wiyncyj deszczy? No qrwa - nie. To czy nie jest to jak z obecną zarazą? Kiedy ponoć w listopadzie, w grudniu pojawiały się wzmianki, że (jak to mówił o. Natanek) jak w Wuhan chorują, to wiedz..., że coś... się dzieje...
No i co z ta wiedzą zrobiliśmy - nic. Zresztą co my na dole możemy z tym zrobić - nic. To oni rządzą i to w ich rękach są działania odnośnie zarazy, odnośnie suszy.
O ile przy zarazie udało się postraszyć ludność i utrzymać ją w domach, to jestem ciekaw, co zrobią w dalej postępującej suszy.
Co to w ogóle są za kretyńskie wypowiedzi w TV, by oszczędzać wodę, okraszone informacją, że nie chodzi o to, że Cię stać na wodę, ale oszczędzaj ją. Nosz qrwa, podnieść m3 wody do ceny 100zł i już będą oszczędzać, czy to takie trudne. Czy trzeba czekać, aż w kolejnym mieście zabraknie wody. To nie jest tak, że wody gruntowe są niewyczerpalne. Są. Już w jakimś komentarzu odnośnie art. dot. suszy, kiedy ktoś napisał, że przecież woda w kranie leci, to odpowiedź była od kogoś z wodociągów, że leci, ale poziom wód w studniach głębinowych obniżył się o 2 m w przeciągu ostatniego roku. Przeglądam czasem komentarze bo można wyłapać dość ciekawe informacje.
Wracają do suszy, w wiosce, gość niedaleko kupił domek z działką na której było ok. 20 starych drzew, coś ponad 35 letnich. I co? I gość wyciął w pień wszystkie drzewa. Nie liczmy, że będzie więcej deszczy. Obserwuję zdjęcia sat. i doskonale widać, że przy zbiornikach wodnych, morzach, oceanach tworzą się chmury, ale wejdą na ląd, to po 100, 200 km zanikają. Wypada się i już, i tyle. I dalej już nic nie pada, bo..., bo nie ma drzew, które by odparowały wodę, która na nie spadła.
Już nie wspomnę o przepisie, który chyba z 3 lata temu obowiązywał przez pół roku (opisywałem to na blogu), gdzie umożliwiono na swoich działkach wycięcia wszystkiego w pień bez wymaganych zgód. Oczywiście wioski też nie ominęło i kilkadziesiąt ok. 60 letnich drzew poległo.
Rżnijmy dalej, jak popadnie, gdzie popadnie, bo jak kiedyś pisałem, na dziś drzewo jest wrogiem człowieka. Te mordercze drzewa stoją wszędzie, przy drogach, na których się rozbijają umiejętnie jadący kierowcy - trza wyciąć, na cmentarzach, na których atakują morderczymi gałęziami - trza wyciąć, przy liniach kolejowych, na których atakują swoimi gałęziami sieć trakcyjną - trza wyciąć, w miastach, gdzie trzeba pod nimi co roku sprzątać liście - trza wyciąć i tak rżniemy je, a następnie, nawet nie zastanawiamy się, czemu nie pada. Ot tak po prostu nie pada i jest fajnie. Mało tego jak po 2 czy nawet 3 m-cach bez opadu 3 dni temu zaczęło padać, to wioskowe mięśniaki, ale chujnia, pada, a było tak fajnie. No z takim podejściem to jeszcze dwa lata i będziemy mieli pustynne tereny.
Rząd oczywiście ma kasę na zbiorniki retencyjne, czyli paradoksalnie, polecą kolejne drzewa, bo przecież zbiorników na terenach miejskich nie zrobią. Paranoja.
Przyjdzie nam patrzeć na znikające rzeki, obszary bagienne i proces, w miarę wysychania kolejnych terenów będzie postępował jeszcze szybciej, bo z czego deszcze, jak nie ma z czego odparować. To oni nam zrobili psikusa.
Stacja Toruń Główny, jeszcze z żurawiami wodnymi. Widok od strony grupy towarowej i wyjazdów na Bydgoszcz i Inowrocław.
Widok właśnie na grupę towarową i dalej na Bydgoszcz i Inowrocław.
Tory odstawcze kiedyś chyba dla składów wagonowych, jeżdżących po okolicach lub EZT, bo tory zelektryfikowane. To cały czas kierunek na grupę towarową. Zdjęcia z przed około 6 lat.
Dobra, tyle bo dziś mam chęć do pracy. Ładna pogoda, bezchmurnie, słonecznie, bez opadowo, ludzie się cieszą (do czasu).
Narka.
wtorek, 5 maja 2020
Wtorek #1670
Mięśniak z rana jak śmietana. Dziś obudził mnie o 10:30, chyba odsypiałem zaległości, 172. Rozbudziłem się o tyle, o ile i już byłem na nim. Z racji jeszcze nie obudzenia kompletnego, gra wstępna dłużej trwała, a jemu, jak widziałem i czułem po czasie się podobało. Pała mu tak stanęła, że prawie by mnie na niej dźwignął. Było miło, jak zwykle trochę go pomęczyłem, po czym jeszcze posiedział chwile i poszedł. I tak mógłbym zaczynać prawie każdy dzień. Zresztą to już pisałem, że, na szczęście, takich przypadków trochę już było.
Po ostatniej nocy z porniolami, następnej szybko nie będzie. Dwa filmy, które zassałem starczą na długie miesiące. Na razie się nimi "katuję", ale materiał rewelacyjny. Wysłałem do archiwum pocztowego, jakby się coś z kompem stało, bo na stronach filmy są, a następnie ich nie ma i tak już zostaje, wiec dobrym zwyczajem archiwizuję na poczcie w razie "W". Oczywiście jak mają do 100MB, bo taki załącznik mogę wysłać.
Remont u 979 stanął na weekend, bo spotkania z dawną niby laską. Wczoraj miał jechać do jakiejś laski za kasę, bo mu się ruchać chce, ale wieczorem, jak się dowiedziałem, nie pojechał do niej, tylko do kato. Auto trza robić, bo mu się przegląd zbliża, a z nim tak średnio, a on nim cały czas jeździ, w związku z tym, to ja muszę planować najbliższe dni pod kątem napraw auta, a nie 979, przynajmniej nic o tym nie wiem.
Dziś inauguracja herbaty z miętą z ogródka i pokrzywą. Z pazerności zrobiłem i z miętą i z pokrzywą, ale taki dziwny smak. Jednak trza robić, albo z tym, albo z tym. Ach - świeża mięta do herbaty - rewelka.
Na szczęście z zębami nic mi się nie dzieje, ale moja dentystka odeszła na emeryturę, zaraza to przyśpieszyła. Szkoda, bo proste rzeczy robiłem u niej, a po znajomości dostawałem światłoutwardzalne plomby. Teraz pozostanie jej syn, do którego chodziłem z cięższymi przypadkami. Teraz trza bydzie tam latać ze wszystkim.
Przy okazji zarazy, jak zwykle społeczeństwo się straszy. Tym razem oprócz problemów finansowych, czyli część zdechnie z braku kasy, to jeszcze problemem bezrobocia.
Przy okazji tych co mają zdechnąć z braku kasy, rozmawiałem z 979 i prawie ścięliśmy się, aczkolwiek mamy zupełnie inne zdania. Powiedziałem mu - mnie Ci ludzie, którzy zeżerają wszystko co zarobią jebią. Ja mam rezerwę finansową i mogą mi naskoczyć.
Zresztą, dzięki mnie 979 też dorobił się skromnej, ale zawsze rezerwy.
Oczywiście 979, że nie wszyscy chcą żyć tak jak ja, na co mu - to teraz se tak pożyją. Zabawa się, qrwa, skończyła. Chuj mnie obchodzą Ci co ulegają zakupoholizmowi. Teraz się będą mogli wykazać zaradnością i ekonomią.
Albo Janusze biznesu, którzy prowadzą od dekady interesy, a teraz nie potrafią dwu miesięcy przeżyć, bo nie mają. Tak, mówią, ale de facto merole, beemy i inne suwy to mają, odpierdolone chaty, ale za chwile, niby, zdechną, bo dwa m-ce przestoju i już dramat.
Miałem firmę, to był początkowy okres, że było na styk, ale po kilku latach to już był zysk i coś odłożone na godz. W. Ale teraz wychodzi na to, że to ja jestem pierdolnięty, bo nie żyję jak inni, w sensie nie wypierdalam na bieżąco tego co zarobię, a jeszcze, o zgrozo, odkładam. Przecież to dla większości niedopuszczalne działania.
Wracając do bezrobocia, to też takie pierdolenie o Szopenie. Wystarczy spojrzeć na pierwszą lepszą statystykę demograficzną by zobaczyć, że roczniki odchodzące na emeryturę są dwa razy większe od tych wchodzących na rynek pracy.
To skąd niby to bezrobocie ma się wziąć? Tym bardziej, że wyjechali Ukraińcy i zwolnili msc. pracy. Mieli ocieplać blok na wiosce, to postawili rusztowanie i tyle, bo robotnicy wyjechali i budowa stoi. Są msc. pracy - są, i będą. Te roczniki co kończą szkoły tego nie pokryją, ale jak zwykle pracodawcom marzy się powrót do lat 90-ych i 5-ciu na jedno miejsce.
Ale jakby to było, gdyby nie straszyć społeczeństwa, tłuszczy, nie trzymać jej pod butem. Źle by się rządziło, oj źle. A tak, głupia tłuszcza, oczywiście boi się bezrobocia i łyka jak głodne pelikany, wszystko co Ci ciepną medialnie.
Kończę, bo dziś 979 do 15:00 to wnet będzie. W ramach zdjęć wykres demograficzny.
Narka.
Po ostatniej nocy z porniolami, następnej szybko nie będzie. Dwa filmy, które zassałem starczą na długie miesiące. Na razie się nimi "katuję", ale materiał rewelacyjny. Wysłałem do archiwum pocztowego, jakby się coś z kompem stało, bo na stronach filmy są, a następnie ich nie ma i tak już zostaje, wiec dobrym zwyczajem archiwizuję na poczcie w razie "W". Oczywiście jak mają do 100MB, bo taki załącznik mogę wysłać.
Remont u 979 stanął na weekend, bo spotkania z dawną niby laską. Wczoraj miał jechać do jakiejś laski za kasę, bo mu się ruchać chce, ale wieczorem, jak się dowiedziałem, nie pojechał do niej, tylko do kato. Auto trza robić, bo mu się przegląd zbliża, a z nim tak średnio, a on nim cały czas jeździ, w związku z tym, to ja muszę planować najbliższe dni pod kątem napraw auta, a nie 979, przynajmniej nic o tym nie wiem.
Dziś inauguracja herbaty z miętą z ogródka i pokrzywą. Z pazerności zrobiłem i z miętą i z pokrzywą, ale taki dziwny smak. Jednak trza robić, albo z tym, albo z tym. Ach - świeża mięta do herbaty - rewelka.
Na szczęście z zębami nic mi się nie dzieje, ale moja dentystka odeszła na emeryturę, zaraza to przyśpieszyła. Szkoda, bo proste rzeczy robiłem u niej, a po znajomości dostawałem światłoutwardzalne plomby. Teraz pozostanie jej syn, do którego chodziłem z cięższymi przypadkami. Teraz trza bydzie tam latać ze wszystkim.
Przy okazji zarazy, jak zwykle społeczeństwo się straszy. Tym razem oprócz problemów finansowych, czyli część zdechnie z braku kasy, to jeszcze problemem bezrobocia.
Przy okazji tych co mają zdechnąć z braku kasy, rozmawiałem z 979 i prawie ścięliśmy się, aczkolwiek mamy zupełnie inne zdania. Powiedziałem mu - mnie Ci ludzie, którzy zeżerają wszystko co zarobią jebią. Ja mam rezerwę finansową i mogą mi naskoczyć.
Zresztą, dzięki mnie 979 też dorobił się skromnej, ale zawsze rezerwy.
Oczywiście 979, że nie wszyscy chcą żyć tak jak ja, na co mu - to teraz se tak pożyją. Zabawa się, qrwa, skończyła. Chuj mnie obchodzą Ci co ulegają zakupoholizmowi. Teraz się będą mogli wykazać zaradnością i ekonomią.
Albo Janusze biznesu, którzy prowadzą od dekady interesy, a teraz nie potrafią dwu miesięcy przeżyć, bo nie mają. Tak, mówią, ale de facto merole, beemy i inne suwy to mają, odpierdolone chaty, ale za chwile, niby, zdechną, bo dwa m-ce przestoju i już dramat.
Miałem firmę, to był początkowy okres, że było na styk, ale po kilku latach to już był zysk i coś odłożone na godz. W. Ale teraz wychodzi na to, że to ja jestem pierdolnięty, bo nie żyję jak inni, w sensie nie wypierdalam na bieżąco tego co zarobię, a jeszcze, o zgrozo, odkładam. Przecież to dla większości niedopuszczalne działania.
Wracając do bezrobocia, to też takie pierdolenie o Szopenie. Wystarczy spojrzeć na pierwszą lepszą statystykę demograficzną by zobaczyć, że roczniki odchodzące na emeryturę są dwa razy większe od tych wchodzących na rynek pracy.
Ale jakby to było, gdyby nie straszyć społeczeństwa, tłuszczy, nie trzymać jej pod butem. Źle by się rządziło, oj źle. A tak, głupia tłuszcza, oczywiście boi się bezrobocia i łyka jak głodne pelikany, wszystko co Ci ciepną medialnie.
Kończę, bo dziś 979 do 15:00 to wnet będzie. W ramach zdjęć wykres demograficzny.
Narka.
sobota, 2 maja 2020
Sobota #1669
Wczoraj wieczorem, czy nawet późnym popołudniem 979 pojechał do niby laski, spać u niej. Zapowiadał się spokojny wieczór na stacji bez składów, to też postanowiłem ruszyć flachę. 979 mówił, że spać na st. mac. nie będzie, więc nie piję przy nim, czyli go nie wqrwiam piciem przy nim, bo on przecież na odwyku.
Zasiadłem do symka, z flachą, ale po jakiś 40 min wypierdoliło w kosmos serwer i zabawa się skończyła. Postanowiłem więc zrobić wieczór przy porniolach.3h przeglądanie filmików na gayforit przyniosło efekt, że już na sam koniec, a już chciałem skończyć wcześniej, trafiłem na film roku. Mimo, iż do końca roku jeszcze trochę to już wiem, że to będzie film roku.
Dziś rano zastanawiałem się, po co w zasadzie jest ten cały przemysł pornograficzny, skoro, co już kiedyś pisałem, wygrywają filmy amatorskie. Takie bez ściemy, bez grania aktorów, autentyki, trochę fatalnie kamerowane, tzn. przeważnie to kamera na statywie lub na czymś postawiona, do tego źle, pod światło, abo za ciemno, ale co zrobić, skoro nagrywający o tym mają małe pojęcie. Mimo tych niedociągnięć są to filmy robiące wrażenie. To podobnie jak moje spotkania z mięśniakami. No przecież to nie jest tak, że jak go dwa razy klepnę, to on już stęka, tylko bierze to na klatę i tyle. Dopiero po jakimś czasie widać grymas na twarzy, że jednak oddziaływuje, ale to nie jest jakieś tam sztuczne stękania wyginania się itp. Już przy poprzednich maratonach porno, przeważnie to właśnie filmy amatorskie okazywały się tymi działającymi na mózg. Po co więc ten przemysł porno. Czy to już jego schyłek?
W dobie łatwości nagrywania, wciepowania do sieci, chęci zaistnienia na szklanym ekranie, takich pozycji jest co raz więcej i dobrze, bo przynajmniej robią konkurencję, czy nawet wypierają przemysł porno, który został jakoś w tyle. W zasadzie te same schematy od lat, nagrywane ze sztucznie grającymi aktorami, z których jeden leżący, patrzy na tego obciągającego jakby to krowa robiła.
Oczywiście zdarzają się amatorszczyzny, które może i by wypadły dobrze, gdyby kamerujący miał jakiekolwiek pojecie o sprzęcie który trzyma w rękach i wiedział co chce nagrać. Buble w tym dziale zdarzają się często, to u tych, którzy na siłę chcą zaistnieć, a nie mają nawet odrobiny wiedzy, jak kamerować. Lepiej by to wypadło, gdyby zamiast tego z kamerą stał statyw. To coś podobnego jak 374. Jak się nauczył źle kamerować, to do dziś to u niego jest. Utrwaliło się, na nic były moje uwagi, nie wiem czy innych, ale filmy z pod jego ręki to żenada. I być może takie osoby kręcą czasem te porniole, nie reagując na uwagi innych, nie będąc zdolnymi dokonać autokorekty, poprawić kamerowania.
Dobra, zostawmy temat, stary jak świat. Należy się cieszyć, że dotarliśmy do takiego rozwoju cywilizacji, że mamy do tego dostęp, darmowy o każdej godzinie w ciągu dnia.
Remont u 979 trwa, ale nabrał tempa. Zmobilizowałem się i robię już konkrety, wcześniej to tam się snułem niewiele robiąc, a w zasadzie będąc jedynie towarzystwem dla 979, który sam też niewiele robił. Teraz oboje nabraliśmy chęci do pracy, może moja chęć udzieliła się i jemu. Oczywiście robię nowe rzeczy w życiu, jak osadzanie i obmurowywanie ramy drzwi do łazienki, po wcześniejszym zwaleniu części muru. Do tego prowadzenie kabli i osadzanie puszek do wyłaczników i gniazdka. Postanowiłem obmurować te puszki, a nie jak to się robi standardowo, że wpierw mur, następnie się go kuje pod owe puszki. Elektryka to już leci normalnie, w sumie to już 5-ta instalacja którą robię kompleksowo.
W przyszłym tyg. chce się zabrać do kończenia remontu u siebie. Czas najwyższy, a jeszcze w kolejce stoi auto od 979, które w tym miesiącu ma mieć przegląd.
No i trochę o zarazie. Czemu mam nieodparte wrażenie, że znowu poszła koperta od marketów, by je odmrozili wcześniej jak później. Przy obecnym przepisie, sklepy mają w zasadzie max, przepustowość i nie wiedzę już żadnych kolejek. Czyli znowu markety wygrały, bo w małych sklepach obostrzenia jak były, tak są. W pobliskim mieście w brico ciulstwo może przebywać wewnątrz, jednocześnie 240. W normalnych warunkach tam tylu ludzi nigdy nie widziałem. To jakie to obostrzenia, jeżeli w sklepie może być tyle osób.
Rząd się teraz zachowuje tak, jakby kto da wiyncyj, ten dostanie ulgi.
Miało nas zalać deszczami, walić nimi przez całą majówkę, a na razie łącznie padało i to słabo 3h, a na zdjęciach sat przejaśnienia. Oj w tym roku z wodą będą problemy.
Tyle, bo dzwonił z kato 979, że za chwilę będzie wracał, a ja jeszcze w czasie rozruchu porannego. Trochę opóźnionego, bo śniadanie w kolejce. Wieczorem po flaszce wzięło mnie na żarcie, to z rana nie byłem głodny.
Dziś ze zdjęć stacja Chełmek.
Semafory wyjazdowe, uwagę zwraca b. rzadko stosowany w takich warunkach sem. niski N2m po prawej stronie. Przeważnie niskie semafory są spotykane na peronach, np. w Ch-wie Batorym, Lesznie i innych stacjach, ale na peronach. Na gruncie to rzadkość. Głowica wyjazdowa w stronę Oświęcimia (powyżej).
Powyżej semafory wyjazdowe w stronę Libiążą i nastawnia dysponująca po lewej nad wagonami ciągniętymi przez Czeską lokomotywę.
Tyle, bo mnie tu jeszcze 979 zaskoczy. Narka.
Zasiadłem do symka, z flachą, ale po jakiś 40 min wypierdoliło w kosmos serwer i zabawa się skończyła. Postanowiłem więc zrobić wieczór przy porniolach.3h przeglądanie filmików na gayforit przyniosło efekt, że już na sam koniec, a już chciałem skończyć wcześniej, trafiłem na film roku. Mimo, iż do końca roku jeszcze trochę to już wiem, że to będzie film roku.
Dziś rano zastanawiałem się, po co w zasadzie jest ten cały przemysł pornograficzny, skoro, co już kiedyś pisałem, wygrywają filmy amatorskie. Takie bez ściemy, bez grania aktorów, autentyki, trochę fatalnie kamerowane, tzn. przeważnie to kamera na statywie lub na czymś postawiona, do tego źle, pod światło, abo za ciemno, ale co zrobić, skoro nagrywający o tym mają małe pojęcie. Mimo tych niedociągnięć są to filmy robiące wrażenie. To podobnie jak moje spotkania z mięśniakami. No przecież to nie jest tak, że jak go dwa razy klepnę, to on już stęka, tylko bierze to na klatę i tyle. Dopiero po jakimś czasie widać grymas na twarzy, że jednak oddziaływuje, ale to nie jest jakieś tam sztuczne stękania wyginania się itp. Już przy poprzednich maratonach porno, przeważnie to właśnie filmy amatorskie okazywały się tymi działającymi na mózg. Po co więc ten przemysł porno. Czy to już jego schyłek?
W dobie łatwości nagrywania, wciepowania do sieci, chęci zaistnienia na szklanym ekranie, takich pozycji jest co raz więcej i dobrze, bo przynajmniej robią konkurencję, czy nawet wypierają przemysł porno, który został jakoś w tyle. W zasadzie te same schematy od lat, nagrywane ze sztucznie grającymi aktorami, z których jeden leżący, patrzy na tego obciągającego jakby to krowa robiła.
Oczywiście zdarzają się amatorszczyzny, które może i by wypadły dobrze, gdyby kamerujący miał jakiekolwiek pojecie o sprzęcie który trzyma w rękach i wiedział co chce nagrać. Buble w tym dziale zdarzają się często, to u tych, którzy na siłę chcą zaistnieć, a nie mają nawet odrobiny wiedzy, jak kamerować. Lepiej by to wypadło, gdyby zamiast tego z kamerą stał statyw. To coś podobnego jak 374. Jak się nauczył źle kamerować, to do dziś to u niego jest. Utrwaliło się, na nic były moje uwagi, nie wiem czy innych, ale filmy z pod jego ręki to żenada. I być może takie osoby kręcą czasem te porniole, nie reagując na uwagi innych, nie będąc zdolnymi dokonać autokorekty, poprawić kamerowania.
Dobra, zostawmy temat, stary jak świat. Należy się cieszyć, że dotarliśmy do takiego rozwoju cywilizacji, że mamy do tego dostęp, darmowy o każdej godzinie w ciągu dnia.
Remont u 979 trwa, ale nabrał tempa. Zmobilizowałem się i robię już konkrety, wcześniej to tam się snułem niewiele robiąc, a w zasadzie będąc jedynie towarzystwem dla 979, który sam też niewiele robił. Teraz oboje nabraliśmy chęci do pracy, może moja chęć udzieliła się i jemu. Oczywiście robię nowe rzeczy w życiu, jak osadzanie i obmurowywanie ramy drzwi do łazienki, po wcześniejszym zwaleniu części muru. Do tego prowadzenie kabli i osadzanie puszek do wyłaczników i gniazdka. Postanowiłem obmurować te puszki, a nie jak to się robi standardowo, że wpierw mur, następnie się go kuje pod owe puszki. Elektryka to już leci normalnie, w sumie to już 5-ta instalacja którą robię kompleksowo.
W przyszłym tyg. chce się zabrać do kończenia remontu u siebie. Czas najwyższy, a jeszcze w kolejce stoi auto od 979, które w tym miesiącu ma mieć przegląd.
No i trochę o zarazie. Czemu mam nieodparte wrażenie, że znowu poszła koperta od marketów, by je odmrozili wcześniej jak później. Przy obecnym przepisie, sklepy mają w zasadzie max, przepustowość i nie wiedzę już żadnych kolejek. Czyli znowu markety wygrały, bo w małych sklepach obostrzenia jak były, tak są. W pobliskim mieście w brico ciulstwo może przebywać wewnątrz, jednocześnie 240. W normalnych warunkach tam tylu ludzi nigdy nie widziałem. To jakie to obostrzenia, jeżeli w sklepie może być tyle osób.
Rząd się teraz zachowuje tak, jakby kto da wiyncyj, ten dostanie ulgi.
Miało nas zalać deszczami, walić nimi przez całą majówkę, a na razie łącznie padało i to słabo 3h, a na zdjęciach sat przejaśnienia. Oj w tym roku z wodą będą problemy.
Tyle, bo dzwonił z kato 979, że za chwilę będzie wracał, a ja jeszcze w czasie rozruchu porannego. Trochę opóźnionego, bo śniadanie w kolejce. Wieczorem po flaszce wzięło mnie na żarcie, to z rana nie byłem głodny.
Dziś ze zdjęć stacja Chełmek.
Semafory wyjazdowe, uwagę zwraca b. rzadko stosowany w takich warunkach sem. niski N2m po prawej stronie. Przeważnie niskie semafory są spotykane na peronach, np. w Ch-wie Batorym, Lesznie i innych stacjach, ale na peronach. Na gruncie to rzadkość. Głowica wyjazdowa w stronę Oświęcimia (powyżej).
Powyżej semafory wyjazdowe w stronę Libiążą i nastawnia dysponująca po lewej nad wagonami ciągniętymi przez Czeską lokomotywę.
Tyle, bo mnie tu jeszcze 979 zaskoczy. Narka.
środa, 29 kwietnia 2020
Środa #1668
Tak widzę, ze zszedłem do dwu notek na tydzień. Fakt, przez zarazę mniej się dzieje, a może nastąpiła stabilizacja...
Pojechałem do 824 i jest gorzej niż było. Tzn. z mózgiem. Przestaje już pamiętać info z tego samego dnia. Pyta się o remont u 979 odpowiadam mu, po czym po godzinie znowu pyta się o remont u 979.
No i ostatnio, znaczy się w nd. zmęczyłem 172. Tym razem jego plecy. Pod koniec już miał trochę dość, co widziałem, ale dzielnie znosił moje wyczyny. Wcześniej, jak to rasowy CS, przez tel. z kimś tam gadał, że mu połamie nogi, bo mu wisi kasę. Co za ironia losu.
Zdjęcie wnętrza klasycznego, starego, EN57, jeszcze z krótkimi uchwytami, nad siedzeniami. Późniejsze wersje miały już rurkę wzdłuż całego siedzenia.
Charakterystyczne jeszcze dla starych siedzeń były krzywo przykręcane nóżki od nich. Praktycznie każda była pod innym kątem, wygięte do przodu, tyłu, w lewo, w prawo.
A skoro takie, oryginalne stare siedzenia, to i jednostka stara. To ta poniżej.
Jeszcze w 2011 grasowała po sieci PKP. Dziś to pewnie już z niej zrobili inne rzeczy, po spotkaniu z hutą.
I na koniec, notka później, bo właśnie był 172. Ja prd te jego plecy, bo dziś znów one, to przejebane. A co ciekawe, po niedzielnym zmęczeniu go, dość ochoczo przystał, że znów na plecach. Mięśniaki mnie ciągle i nieustająco zaskakują.
Narka.
Pojechałem do 824 i jest gorzej niż było. Tzn. z mózgiem. Przestaje już pamiętać info z tego samego dnia. Pyta się o remont u 979 odpowiadam mu, po czym po godzinie znowu pyta się o remont u 979.
W lodówce jak zwykle, a może nawet jak dawniej. Znowu jest pełna,
przy czym połowa rzeczy nadaje się do natychmiastowego wywalenia. Biały
ser wywaliłem, ale nie wiem czy go nie wyciągnie ponownie.
Znowu ta sama rozmowa, choć krótka, bo nie drążyłem tematu, czemu
lodówka jest pełna, że nie da się tam wrazić nawet dwu bułek, skoro on
chce się odchudzać?
Oczywiście jak zapytałem się czemu
kupuje tyle białego sera, a go nie żre, to ta sama odpowiedź od lat -
myślałem, że zeżrę. I tak ze wszystkim, co jest w lodówce, a co się
psuje. Jak powiedziałem, by zamiast 30 dkg. kupował 10 dkg to mnie
wyśmiał. No jasne, lepiej to wywalić do śmietnika i inne rzeczy też. Od
10 lat to samo. Już naprawdę hamuję się z dyskusjami n.t., ale jednak to później przeżywam. Tam by się jeszcze dwie osoby spokojnie wyżywiły, a tych przyzwyczajeń nie idzie pozbyć się od lat. Musiałbym tam chyba zamieszkać na tydzień i chodzić z nim na zakupy.
Autobus do miasta 824 w zasadzie pusty. Nadal zastanawia mnie, kto za to zabuli. Za to z powrotem jak jechałem, to myślałem o tym marnotrawstwie u niego i jechałem innym nr niż zwykle i wysiadłem za wczesniej. Tzn. tam gdzie bym wysiadł jadąc tym drugim, a pierwszym mogłem podjechać bliżej wioski. Wqrwiłem się, bo tram tez nie było, już pocięte, bo brak kasy, to lazłem 3,5km pieszo, to mi wqrwienie przeszło w drodze.
W całym tym objeździe widziałem tylko jednego ładnego mięśniaka, to kurier z dpd, bowiem jak lazłem do wioski skrótami, to trzy auta z dpd stały i przeładowywali przesyłki. Reszta widziana w trasie, w mieście to średniactwo. Ach, gdzie te mięśniaki?
Recesje w pobliskim mieście już widać. Ta miejska firma, która kupiła
śmieciarkę nie nadającą się do wywozu kubłów za pół bańki, która stoi 3 m-ce, teraz
utraciła prace w mieście, choć jest miejska. Przyszedł inspektor z
miasta i powiedział że jedynie dwie inwestycje, które robią będą
kontynuowane, a reszta idzie w pizdu. Lepsze, że firma miała tyle robót z m-ta zaplnowanych,
że wzięła podwykonawców, a teraz nie wiadomo jak z tego wyjdzie bo umowy z podwykonawcami już spisane.
Oczywiście nie wiadomo co z pracownikami, bo info dopiero przyszło do
firmy, to też pracownicy w niepewności.No i ostatnio, znaczy się w nd. zmęczyłem 172. Tym razem jego plecy. Pod koniec już miał trochę dość, co widziałem, ale dzielnie znosił moje wyczyny. Wcześniej, jak to rasowy CS, przez tel. z kimś tam gadał, że mu połamie nogi, bo mu wisi kasę. Co za ironia losu.
Zdjęcie wnętrza klasycznego, starego, EN57, jeszcze z krótkimi uchwytami, nad siedzeniami. Późniejsze wersje miały już rurkę wzdłuż całego siedzenia.
Charakterystyczne jeszcze dla starych siedzeń były krzywo przykręcane nóżki od nich. Praktycznie każda była pod innym kątem, wygięte do przodu, tyłu, w lewo, w prawo.
A skoro takie, oryginalne stare siedzenia, to i jednostka stara. To ta poniżej.
Jeszcze w 2011 grasowała po sieci PKP. Dziś to pewnie już z niej zrobili inne rzeczy, po spotkaniu z hutą.
I na koniec, notka później, bo właśnie był 172. Ja prd te jego plecy, bo dziś znów one, to przejebane. A co ciekawe, po niedzielnym zmęczeniu go, dość ochoczo przystał, że znów na plecach. Mięśniaki mnie ciągle i nieustająco zaskakują.
Narka.
piątek, 24 kwietnia 2020
Piątek #1667
W ramach zarazy, dostępu do netfixa, HBO-go, oglądamy różne filmy. W większości z nich, niestety, tych amerykańskich, jest przekaż, że Ci na górze są nienaruszalni. Wadźcie się między sobą na dole, ale tych na górze nie ruszajcie, dlatego że ich ochrona w postaci niebieskich Was zgnoi. Oni są tacy dobrzy, działają na Waszą rzecz, dbają o Was itp. bzdety, a jak coś się tam spierdoli, to ot taka drobna wpadka. To nic, że będziecie musieli się na to ściepnąć, ale, przecież, cały czas o Was dbają.
No i te teksty poruszane w wielu filmach. Jak nie będziesz grzeczny to przelecę Twoją matkę, córkę i może starego, jak się zastanowię. Do partnera (którego niby się ceni) gada się: jesteś porąbany, jebnięty, walnięty, pierdolnięty ipt.
Co to za jakiś shit? Oczywiście, to głupie społeczeństwo, odbiera to jako normę zachowania, a po za tym myśli tylko o wypłacie od 1-go, do 1-go i tyle. I tyle ich zaspokaja. Takie marionetki. Cokolwiek stanie się na górze, to ich jebie. Mają to totalnie w dupie i oni, od wieków, wiedzą o tym. Jedyne co ich interesuje to kasa, ale dla siebie, i tyle. Jak już mają tyle, że im starczy, to to, co dzieje się na górze ich totalnie wali. Smutny ten przekaz z filmów, jeszcze smutniejsze zachowanie się ludzi.
No cóż, takie czasy, a będzie jeszcze gorzej, wszak w ub. roku strajk nauczycieli, w tym zaraza, jeszcze w przyszłym coś wyjdzie i edukacja kilku roczników pójdzie w pizdu. Do tego przekaz z TV o średnicy, mnożeniu i innych działaniach...
Uszyłem sobie maseczkę, taką lajtową, by można było w niej dychać. Pracę wykonałem w czasie odchudzania się wczoraj, a dziś drobna poprawka i już zajebista maseczka jest do użytku i za darmo, ze staroużytecznych materiałów.
Remont u 979 trwa, ale wczoraj i przedwczoraj wolne. Tak wyszło przedwczoraj, a wczoraj byłem u 820 na połówce flaszki koniaku. Tak siedzieliśmy u niego w ogródku i gadaliśmy, a po 3h byłem już poważnie zmarznięty. Dobrze, że u mnie nagrzane to jakoś doszedłem do siebie.
Trochę pogadaliśmy o starości, trochę o rynku pracy, o samotności ludzi starszych, on na przykładzie swojego ojca, ja na przykładzie 824, o bieżącej sytuacji z zarazą - mało, ale to też temat oklepany, to po co jeszcze o tym gadać.
Po za tym siedzę w symku kolejowym, ale nie udzielam się tam w ogóle. Robię scenerię, może uda się ją wydać za 3 m-ce, jak dobrze pójdzie, bowiem robi się ciepło i zajęcia z kolejki cisną się do realizacji, a po jakiejś zimowej stagnacji nabieram energii do pracy, co bardzo pozytywnie odbieram.
172 był ostatnio oczywiście wqrwiony, bo laska go przejechała po ręce nożem. Tam to dopiero są jazdy. Mówię mu, by się rozeszli, ale widać taki styl życia obojgu pasuje. On stęka, a jednak nie chce się jej pozbyć z mieszkania, a po kłótni, choć z udziałem narzędzia ostrego, romantycznie przechadzają się po wiosce.
No i zdjęcia.
Tak wygląda z zewnątrz, i jeszcze jedno ujęcie od frontu.
A poniżej jak wygląda w środku.
nastawnia wykonawcza CH-1 stacji Chrzanów. Nie wiem czemu H w nazwie nastawni jest z dużej, powinno być z małej, ale nomenklatura kolejowa w tym względzie jest dowolna przez zamawiających tabliczki.
Narka.
No i te teksty poruszane w wielu filmach. Jak nie będziesz grzeczny to przelecę Twoją matkę, córkę i może starego, jak się zastanowię. Do partnera (którego niby się ceni) gada się: jesteś porąbany, jebnięty, walnięty, pierdolnięty ipt.
Co to za jakiś shit? Oczywiście, to głupie społeczeństwo, odbiera to jako normę zachowania, a po za tym myśli tylko o wypłacie od 1-go, do 1-go i tyle. I tyle ich zaspokaja. Takie marionetki. Cokolwiek stanie się na górze, to ich jebie. Mają to totalnie w dupie i oni, od wieków, wiedzą o tym. Jedyne co ich interesuje to kasa, ale dla siebie, i tyle. Jak już mają tyle, że im starczy, to to, co dzieje się na górze ich totalnie wali. Smutny ten przekaz z filmów, jeszcze smutniejsze zachowanie się ludzi.
No cóż, takie czasy, a będzie jeszcze gorzej, wszak w ub. roku strajk nauczycieli, w tym zaraza, jeszcze w przyszłym coś wyjdzie i edukacja kilku roczników pójdzie w pizdu. Do tego przekaz z TV o średnicy, mnożeniu i innych działaniach...
Uszyłem sobie maseczkę, taką lajtową, by można było w niej dychać. Pracę wykonałem w czasie odchudzania się wczoraj, a dziś drobna poprawka i już zajebista maseczka jest do użytku i za darmo, ze staroużytecznych materiałów.
Remont u 979 trwa, ale wczoraj i przedwczoraj wolne. Tak wyszło przedwczoraj, a wczoraj byłem u 820 na połówce flaszki koniaku. Tak siedzieliśmy u niego w ogródku i gadaliśmy, a po 3h byłem już poważnie zmarznięty. Dobrze, że u mnie nagrzane to jakoś doszedłem do siebie.
Trochę pogadaliśmy o starości, trochę o rynku pracy, o samotności ludzi starszych, on na przykładzie swojego ojca, ja na przykładzie 824, o bieżącej sytuacji z zarazą - mało, ale to też temat oklepany, to po co jeszcze o tym gadać.
Po za tym siedzę w symku kolejowym, ale nie udzielam się tam w ogóle. Robię scenerię, może uda się ją wydać za 3 m-ce, jak dobrze pójdzie, bowiem robi się ciepło i zajęcia z kolejki cisną się do realizacji, a po jakiejś zimowej stagnacji nabieram energii do pracy, co bardzo pozytywnie odbieram.
172 był ostatnio oczywiście wqrwiony, bo laska go przejechała po ręce nożem. Tam to dopiero są jazdy. Mówię mu, by się rozeszli, ale widać taki styl życia obojgu pasuje. On stęka, a jednak nie chce się jej pozbyć z mieszkania, a po kłótni, choć z udziałem narzędzia ostrego, romantycznie przechadzają się po wiosce.
No i zdjęcia.
Tak wygląda z zewnątrz, i jeszcze jedno ujęcie od frontu.
A poniżej jak wygląda w środku.
nastawnia wykonawcza CH-1 stacji Chrzanów. Nie wiem czemu H w nazwie nastawni jest z dużej, powinno być z małej, ale nomenklatura kolejowa w tym względzie jest dowolna przez zamawiających tabliczki.
Narka.
poniedziałek, 20 kwietnia 2020
Poniedziałek #1667
Wczoraj w wiadomościach TVN ukazał się materiał nt. suszy w kraju. Już ostatnio na necie czytałem, że niski poziom wód po zimie w tym roku odnotowano w 49 badających poziomy stacjach, w ub. roku było to analogicznie w 10-ciu.
Podsumowaniem owego materiały o suszy, było że my mamy (UWAGA!) oszczędzać wodę. Nosz qrwa - znowu my. Gdzie nie popatrzeć, to formuła z filmów Zelgeist jest cały czas aktualna (zyski się prywatyzuje, a koszty uspołecznia). Teraz oni wyrżneli lasy, zerwali łańcuch tworzenia się deszczy, przycięli na tym niezłą kasę, a my mamy za to bulić. Oczywiście w materiale nieśmiało hydrolodzy powiedzieli, że betonujemy okolice. Ale co znaczy my betonujemy okolicę. Ja qrwa ją betonuję, mój sąsiad idzie i wyżyna lasy pod zabudowę jednorodzinną? Ja wydaje na to pozwolenia, 979, 230, 972, czy inni? Nie qrwa, więc czemu teraz my mamy bulić, za to co oni zrobili.
Jak byłem na objeździe autobusami po aglo, to w Sosnowcu nawet części lasu sprzedali pod budowę domków. No jaja normalne. Oprócz tego w każdym mieście gdzieś zniknęły zielone tereny na rzecz magazynów, sklepów, oczywiście stawianych na mapach na zielonych terenach, które dla urzędników są chyba tylko przeszkadzającymi lub tymi, na których można zarobić.Następnie się dziwią, że deszcze nie padają. W wiosce też co chwile coś wyżynają, gdzie nie popatrzeć, to coś jest wyrżnięte. PKP też w całej PL wycięła drzewa w pasach przy torach bo może. Przekop mierzei, ależ czemu nie. Tunel do Świnoujścia i kolejne lasy, ależ czemu nie, stadion w Dąbrowie górniczej w lesie, ależ czemu nie.
I tak można by w całej PL wymieniać ile w ostatnich latach straciliśmy drzewostanu, terenów zielonych. Nikt się tym nie przejmuje, dopóki ktoś nie powie wprost - stop wycince drzew gdziekolwiek. Paradoksalnie jest nas co raz mniej, a co raz więcej terenów niszczymy. No i ostatnia moda na zabudowę jednorodzinną. Teraz zamiast drzew są lasy domków jednorodzinnych.
Ok. Ceny wody już poszły do góry, pewnie je jeszcze dźwigną, jak w kolejnych miastach w lecie zacznie jej brakować, a w Skierniewicach, w których brakło wody, to obok wybudowali największy w PL park wodny. No debile. I teraz taka wielka ssawka w postaci Mszczonowskiego parku wodnego zasysa hektolitry wody. Katastrofa już się zaczęła. Nie demograficzna, ta na szczęście idzie w odwrotnym kierunku, tzn. ubywa nas, ale w przyrodzie ruszyło. Łańcuch został zerwany i za nim, polecą gatunki zwierząt, ryb, owadów itp. dla których woda jest nieodzowna do życia. Myślałem, że ta rzeź nastąpi po moim zgonie, ale widzę, że to jeszcze za mojego życia może być fatalnie.
Najgorsze w tym, że tego nie da się szybko naprawić, mało tego nikt się do tego nie zabiera i na razie zabrać nie chce. Bezwiednie patrzymy jak susza nadciąga wielkimi krokami i nic. I totalnie nic się nie dzieje, oprócz stałej wycinki drzewostanów. Jak widać góry już nie wystarczą do odnowienia deszczy, a na wyżynach i równinach skutecznie wyrżnęliśmy, wyżynamy kolejne połacie lasów, by postawić lasy domków jednorodzinnych. No brawo.
W tym wszystkim optymistyczne jest przychodzenie 172. On i jego mięśnie to wentyl bezpieczeństwa dla mnie. Paradoksalnie mam więcej seksu jak 979, który nie umie się otrząsnąć po rozstaniu z niby laską. Przy jego wyglądzie to dopiero bym zwojował świat. Najlepsze jest to, że nadal, mimo mojego wieloletniego sączenia mu do mózgu, uważa, że jest brzydki. No jakaś paranoja. Widać to co za młodu słyszał to utkwiło bardzo głęboko i nie da się tego wymazać.
Głowica rozjazdowa przy nastawni KMO, stacji Zabrze Makoszowy Kopalnia. Widok na kopalnię ze stacji. Nastawnia KMO jest po lewej stronie, a ZMK po prawej stronie. To rzadki przypadek stacji w, którym dwie nastawnie dysponujące są na przeciw siebie. W sumie to nie znam takiego drugiego przypadku w PL. Nastawni nie widać, ale może następnym razem je obie pokaże.
Tyle, i dziś bez cenzury. Narka.
Podsumowaniem owego materiały o suszy, było że my mamy (UWAGA!) oszczędzać wodę. Nosz qrwa - znowu my. Gdzie nie popatrzeć, to formuła z filmów Zelgeist jest cały czas aktualna (zyski się prywatyzuje, a koszty uspołecznia). Teraz oni wyrżneli lasy, zerwali łańcuch tworzenia się deszczy, przycięli na tym niezłą kasę, a my mamy za to bulić. Oczywiście w materiale nieśmiało hydrolodzy powiedzieli, że betonujemy okolice. Ale co znaczy my betonujemy okolicę. Ja qrwa ją betonuję, mój sąsiad idzie i wyżyna lasy pod zabudowę jednorodzinną? Ja wydaje na to pozwolenia, 979, 230, 972, czy inni? Nie qrwa, więc czemu teraz my mamy bulić, za to co oni zrobili.
Jak byłem na objeździe autobusami po aglo, to w Sosnowcu nawet części lasu sprzedali pod budowę domków. No jaja normalne. Oprócz tego w każdym mieście gdzieś zniknęły zielone tereny na rzecz magazynów, sklepów, oczywiście stawianych na mapach na zielonych terenach, które dla urzędników są chyba tylko przeszkadzającymi lub tymi, na których można zarobić.Następnie się dziwią, że deszcze nie padają. W wiosce też co chwile coś wyżynają, gdzie nie popatrzeć, to coś jest wyrżnięte. PKP też w całej PL wycięła drzewa w pasach przy torach bo może. Przekop mierzei, ależ czemu nie. Tunel do Świnoujścia i kolejne lasy, ależ czemu nie, stadion w Dąbrowie górniczej w lesie, ależ czemu nie.
I tak można by w całej PL wymieniać ile w ostatnich latach straciliśmy drzewostanu, terenów zielonych. Nikt się tym nie przejmuje, dopóki ktoś nie powie wprost - stop wycince drzew gdziekolwiek. Paradoksalnie jest nas co raz mniej, a co raz więcej terenów niszczymy. No i ostatnia moda na zabudowę jednorodzinną. Teraz zamiast drzew są lasy domków jednorodzinnych.
Ok. Ceny wody już poszły do góry, pewnie je jeszcze dźwigną, jak w kolejnych miastach w lecie zacznie jej brakować, a w Skierniewicach, w których brakło wody, to obok wybudowali największy w PL park wodny. No debile. I teraz taka wielka ssawka w postaci Mszczonowskiego parku wodnego zasysa hektolitry wody. Katastrofa już się zaczęła. Nie demograficzna, ta na szczęście idzie w odwrotnym kierunku, tzn. ubywa nas, ale w przyrodzie ruszyło. Łańcuch został zerwany i za nim, polecą gatunki zwierząt, ryb, owadów itp. dla których woda jest nieodzowna do życia. Myślałem, że ta rzeź nastąpi po moim zgonie, ale widzę, że to jeszcze za mojego życia może być fatalnie.
Najgorsze w tym, że tego nie da się szybko naprawić, mało tego nikt się do tego nie zabiera i na razie zabrać nie chce. Bezwiednie patrzymy jak susza nadciąga wielkimi krokami i nic. I totalnie nic się nie dzieje, oprócz stałej wycinki drzewostanów. Jak widać góry już nie wystarczą do odnowienia deszczy, a na wyżynach i równinach skutecznie wyrżnęliśmy, wyżynamy kolejne połacie lasów, by postawić lasy domków jednorodzinnych. No brawo.
W tym wszystkim optymistyczne jest przychodzenie 172. On i jego mięśnie to wentyl bezpieczeństwa dla mnie. Paradoksalnie mam więcej seksu jak 979, który nie umie się otrząsnąć po rozstaniu z niby laską. Przy jego wyglądzie to dopiero bym zwojował świat. Najlepsze jest to, że nadal, mimo mojego wieloletniego sączenia mu do mózgu, uważa, że jest brzydki. No jakaś paranoja. Widać to co za młodu słyszał to utkwiło bardzo głęboko i nie da się tego wymazać.
Głowica rozjazdowa przy nastawni KMO, stacji Zabrze Makoszowy Kopalnia. Widok na kopalnię ze stacji. Nastawnia KMO jest po lewej stronie, a ZMK po prawej stronie. To rzadki przypadek stacji w, którym dwie nastawnie dysponujące są na przeciw siebie. W sumie to nie znam takiego drugiego przypadku w PL. Nastawni nie widać, ale może następnym razem je obie pokaże.
Tyle, i dziś bez cenzury. Narka.
piątek, 17 kwietnia 2020
Piątek #1666
Wczoraj wybrałem się na objazd po aglomeracji, bowiem siedzenie w domu to już tragedia, nie wiadomo, czy będzie industriada, to postanowiłem pojechać. Objazd krótki, bo od 10:30 do 17:00. Normalnie to od 09:00-22:00. Mimo tego picia wziąłem tyle co zawsze, żarcie, w ramach słodkiego czeko z orzechami.
Przesiadki 10 min przeważnie na siku, gdzieś tam, jakby była potrzeba, choć korzystałem. Jedynie w ostatnim przesiadaniu było 5 min więc już bez przerwy na siku. W ramach objazdu byłem na dw. kolejowym, teraz to w zasadzie p.o. Dąbrowa Górnicza Ząbkowice oraz Sosnowiec Maczki. Ta pierwsza dawna stacja ma jeszcze budynek stacyjny, ale mocno zdewastowany, z zamurowanymi oknami i zabitymi płytami, tam gdzie mur został wywalony, bo plądrujący mogli wejść do środka. Przykry widok niszczejącego budynku. Peron zrobiony z takich samych płyt od torowiska, jak peron na Warszawie Odolanach. To już chyba nieliczne perony takie stare uchowały się w PL.
Drugi dworzec Sosnowiec Maczki, historyczny, bo przecież graniczny, też po dewastacji w środku, zabity dechami, z jakimiś, choć niedawno zrobionymi instalacjami odgromowymi, zerwanymi, mimo tego, że w płd. głowicy na peronie ma budkę ochrona. To nietypowe zjawisko, że dworca nieczynnego (w sensie budynku) pilnuje całodobowo ochrona. Nie wiem jak to będzie wyglądało za 10 lat. Nadal ochrona będzie pilnowała budynku, w którym miasto nie ma żadnej koncepcji zrobienia czegokolwiek? Może zrobić tam wydział dróg i mostów UM, i wtedy budynek będzie spełniał jakąś funkcję, przy okazji będzie się sam jakby pilnował. Dziwna sytuacja. Z jednej strony zrozumiała, miasto pod naciskami chroni (nie wiem czy to nie kolej, ochroniarza się nie pytałem) budynek, w którym nic nie ma. Przy okazji remontu, czy malowania elewacji, pozbyto się zabytkowych wiat które po obu stronach budynku były. Zdjęcia nie będę dawał, można znaleźć na necie, a swoje mam gdzieś ale musiałbym poszukać.
W autobusach z napełnieniami różnie. Od pełnych, tzn. tych połowę miejsc siedzących, do pustego autobusu w którym sam jechałem z dworca w Maczkach linii 220. Dopiero po 5 km zaczął nabierać ludzi. Zasadniczo, co zrozumiałe, jedni kierowcy się ciepią o byle co, nawet o siadanie nie na tych miejscach, na których nie POWINNO się siadać, drudzy mają to gdzieś ile jedzie. Pewnie zaliczałbym się do tych drugich. Wszak niektóre linie jeżdżą co 40 min i wyciepowanie kogoś z pojazdu jest słabe, a już, to co było w mieście 824, jak te stare babcie wywalał, już w ogóle beznadziejne. Cóż, do niektórych doszło trochę władzy, to z niej korzystają jak mogą. Teraz mogą się wykazać, jacy to ważni są. O chaotycznym rozmieszczaniu siedzeń dozwolonych i mniej dozwolonych do siedzenia nie będę się wypowiadał, bo robiły to osoby, których mózg jest w dużej części wyłączony z działania.
To podobnie jak projektantów dróg, tych z miast, którzy to aprobują. Średnicówka, choć jest nową drogą (902) w aglomeracji, już w dwu miejscach ma być przebudowana, bowiem - nie mieści ruchu. Oczywistym jest, że ktoś za to odpowiada, ale jak zwykle nie ma winnych, albo totalnie nic im się nie robi.
W pobliskim mieście jest MPGK, w którym zakupiono 3 m-ce temu śmieciarkę nowoczesną za 500.000 zł. Co z tego, jak w biurze ktoś podpisał papiery na rozmieszczenie chwytaków do kubłów, jakich w rejonie nie ma i owa śmieciarka stoi, bowiem nie podniesie żadnego kubła. Teraz trwają negocjacje z producentem, który jasno mówi, takie zatwierdziliście, takie zrobiliśmy.
Głupota, co kiedyś pisałem, jest co raz bardziej widoczna w otaczającej nas rzeczywistości. Trudno, dożyliśmy takich czasów.
Zdjęcie porzuconych, do złomowania semaforów po przebudowie stacji Gliwice, z których kiedyś pozyskiwałem układy optyczne z daszkami. Dziś niektóre świecą na st. mac. jako wystrój wnętrz. Jakby pykła kopalnia, to takie semafory mógłbym pozyskiwać legalnie i umiejscawiać przy torach. Tak niestety świecą w domu.
Narka i do zaś.
Przesiadki 10 min przeważnie na siku, gdzieś tam, jakby była potrzeba, choć korzystałem. Jedynie w ostatnim przesiadaniu było 5 min więc już bez przerwy na siku. W ramach objazdu byłem na dw. kolejowym, teraz to w zasadzie p.o. Dąbrowa Górnicza Ząbkowice oraz Sosnowiec Maczki. Ta pierwsza dawna stacja ma jeszcze budynek stacyjny, ale mocno zdewastowany, z zamurowanymi oknami i zabitymi płytami, tam gdzie mur został wywalony, bo plądrujący mogli wejść do środka. Przykry widok niszczejącego budynku. Peron zrobiony z takich samych płyt od torowiska, jak peron na Warszawie Odolanach. To już chyba nieliczne perony takie stare uchowały się w PL.
Drugi dworzec Sosnowiec Maczki, historyczny, bo przecież graniczny, też po dewastacji w środku, zabity dechami, z jakimiś, choć niedawno zrobionymi instalacjami odgromowymi, zerwanymi, mimo tego, że w płd. głowicy na peronie ma budkę ochrona. To nietypowe zjawisko, że dworca nieczynnego (w sensie budynku) pilnuje całodobowo ochrona. Nie wiem jak to będzie wyglądało za 10 lat. Nadal ochrona będzie pilnowała budynku, w którym miasto nie ma żadnej koncepcji zrobienia czegokolwiek? Może zrobić tam wydział dróg i mostów UM, i wtedy budynek będzie spełniał jakąś funkcję, przy okazji będzie się sam jakby pilnował. Dziwna sytuacja. Z jednej strony zrozumiała, miasto pod naciskami chroni (nie wiem czy to nie kolej, ochroniarza się nie pytałem) budynek, w którym nic nie ma. Przy okazji remontu, czy malowania elewacji, pozbyto się zabytkowych wiat które po obu stronach budynku były. Zdjęcia nie będę dawał, można znaleźć na necie, a swoje mam gdzieś ale musiałbym poszukać.
W autobusach z napełnieniami różnie. Od pełnych, tzn. tych połowę miejsc siedzących, do pustego autobusu w którym sam jechałem z dworca w Maczkach linii 220. Dopiero po 5 km zaczął nabierać ludzi. Zasadniczo, co zrozumiałe, jedni kierowcy się ciepią o byle co, nawet o siadanie nie na tych miejscach, na których nie POWINNO się siadać, drudzy mają to gdzieś ile jedzie. Pewnie zaliczałbym się do tych drugich. Wszak niektóre linie jeżdżą co 40 min i wyciepowanie kogoś z pojazdu jest słabe, a już, to co było w mieście 824, jak te stare babcie wywalał, już w ogóle beznadziejne. Cóż, do niektórych doszło trochę władzy, to z niej korzystają jak mogą. Teraz mogą się wykazać, jacy to ważni są. O chaotycznym rozmieszczaniu siedzeń dozwolonych i mniej dozwolonych do siedzenia nie będę się wypowiadał, bo robiły to osoby, których mózg jest w dużej części wyłączony z działania.
To podobnie jak projektantów dróg, tych z miast, którzy to aprobują. Średnicówka, choć jest nową drogą (902) w aglomeracji, już w dwu miejscach ma być przebudowana, bowiem - nie mieści ruchu. Oczywistym jest, że ktoś za to odpowiada, ale jak zwykle nie ma winnych, albo totalnie nic im się nie robi.
W pobliskim mieście jest MPGK, w którym zakupiono 3 m-ce temu śmieciarkę nowoczesną za 500.000 zł. Co z tego, jak w biurze ktoś podpisał papiery na rozmieszczenie chwytaków do kubłów, jakich w rejonie nie ma i owa śmieciarka stoi, bowiem nie podniesie żadnego kubła. Teraz trwają negocjacje z producentem, który jasno mówi, takie zatwierdziliście, takie zrobiliśmy.
Głupota, co kiedyś pisałem, jest co raz bardziej widoczna w otaczającej nas rzeczywistości. Trudno, dożyliśmy takich czasów.
Zdjęcie porzuconych, do złomowania semaforów po przebudowie stacji Gliwice, z których kiedyś pozyskiwałem układy optyczne z daszkami. Dziś niektóre świecą na st. mac. jako wystrój wnętrz. Jakby pykła kopalnia, to takie semafory mógłbym pozyskiwać legalnie i umiejscawiać przy torach. Tak niestety świecą w domu.
Narka i do zaś.
wtorek, 14 kwietnia 2020
Wtorek #1665
Zaraza nadal panuje, ale jakby się z nią oswoiliśmy i rząd również. Tym bardziej się z nią rząd oswoił, że pewnie jak policzyli, to im kasy braknie, to też już przebąkują o luzowaniu restrykcji, mimo iż tempo przyrostu zdiagnozowanych jest 3x takie, jak w dniach, kiedy te restrykcje wprowadzali, czyli miesiąc temu, bo 12-03 byłem w kaufie, kiedy wykupywali co się da i jak się da.. Skoro miesiąc temu dzienny przyrost był na poziomie 50 nowych zdiagnozowanych (od 16 marca), a ich łączna liczba 19 marca wynosiła 355, to zastanawia, czemu teraz skoro przybywa dziennie ok. 250 nadal, zarażonych jest 7049, już luzują restrykcje.
Kasa, jak nic kasa i to co pisałem przy okazji świńskiej grypy w 2009. Wtedy też zaważyła kasa, bo byliśmy po kryzysie, a teraz za chwilę się wpędzimy w poważny kryzys, o czym Ci na górze wiedzą, to idźcie się zarażajcie, bo kasa jest najważniejsza. Wiem trochę wyolbrzymiłem, ale nie rozumiem tych działań. Szczyt zachorowań, o czym wszyscy mówią jeszcze przed nami, a tu luzowanie. To mnie się coś pochrzaniło, czy ta kasa jest najważniejsza?
Mało tego, to pokazuje stan finansów państwa. Po 5 latach wzrostu gospodarczego nie mamy kasy, bo całą rozdaliśmy i teraz nie jesteśmy w stanie, dla bezpieczeństwa rodaków, utrzymać restrykcji, bo kasy brak. Czyli jak brak kasy, to bezpieczeństwo, o którym tak chętnie i często ujadają, oni mają w dupie, ale wybory tak, bo koryto najważniejsze. Dźwiga mi się, jak do tego wejrzę głębiej.
Święta i po świętach. Ruch na stacji w zasadzie był w normie, trochę więcej gadałem z 979 bo były warunki, a on coś ostatnio zrobił się rozmowny, czego wcześniej jakoś nie obserwowałem. Fajnie, bo do takiego stanu chciałem doprowadzić, że rozmowy będą się odbywały i będziemy wymieniać myśli i poglądy.
979 jest naładowany zarazą. Może dlatego, że bombarduje się, czy jego bombardują informacjami, choć sam zaczął szukać drugiego dnia w zarazie, bo jak mówi:
- ludzie nawet jak srają robią foty, a nie ma żadnych fot w sieci ze szpitali, przynajmniej do niego nie docierają i nie są rozsyłane. Może w tym coś jest.
W nd. pojechałem na wąskotorówkę do Bytomia Karbia. Chodząc tam po torach zastanawiałem się, jakby to było, jakby kopalnia pykła i dostałbym ten układ torowy, znacznie bardziej rozbudowany jak ten na wąskotorówce. Nastawnia BKW nie ma ani jednego sprawnego rozjazdu sterowanego z niej. Wszystkie przekłada się ręcznie. Są semafory świetlne, ale dopiero je podłączają pod przekaźniki. Jakiś obwód torowy zrobili przy samej nastawni i w zasadzie z automatyki tyle.
Generalnie tory są zaniedbane. Robią nowe torowiska, ale przy starych nic się nie dzieje, a przecież konserwacja jest potrzebna, choćby smarowanie rozjazdów, a tam wszystko suche. Jak miała być impreza w kwietniu 2 lata temu, to przy RCL wszystkie rozjazdy zostały przesmarowane (teraz ich już nie ma). Co ciekawe nastawnia BKW jest wpisana do szlaków zabytków techniki, a nie jest sprawna. W takim razie wpisanie sprawnej RCL nie powinno stanowić problemu, ale koperty, łapówki inicjatywę położyły. Ja też ślepo zawierzyłem miastu, a sprawę trza było wyprowadzić po za miasto i nagłośnić. Tak, oni se po cichu sprawę zamknęli i tyle.
Pod wieloma względami na RCL było by łatwiej, bo choćby przebudowa, rozbudowa torowisk. Nie musiałbym robić wszystkich pod nacisk lokomotywy, a oni muszą. Mnie wystarczyło by utrzymanie kilku torów na ewentualny wjazd jakiegoś loka z wagonami, czy parowozu, bo Pyskowice chciały przyjechać parowozem. Resztę mógłbym przebudowywać na tyle na ile były by to korzystne, a materiały z PLK staroużyteczne można by były pozyskać bez problemów, jak również z likwidowanej obecnie kop. Śląsk, gdzie torowiska też idą na złom.
Dobra, bo zaś popłynąłem w coś co już nie będzie. Dlatego jak się zmobilizuję to głosowanie na Biedronia i nikogo więcej. I jak nie przejdzie, to będą chyba ostatnie wybory w życiu.
W ramach wspomnień Stacja Ruda Wschodnia, przez którą drezynami mieliśmy jeździć do Chebzia.
Semafor wyjazdowy H (po prawej) i zamienione z semaforów tarcze zaporowe F i G. Wyjazd w kierunku RCL. W tle widoczne rogatki przejazdowe, zlikwidowane jeszcze w trakcie negocjacji z miastem. Ich likwidacja była nam na rękę.
Narka.
Kasa, jak nic kasa i to co pisałem przy okazji świńskiej grypy w 2009. Wtedy też zaważyła kasa, bo byliśmy po kryzysie, a teraz za chwilę się wpędzimy w poważny kryzys, o czym Ci na górze wiedzą, to idźcie się zarażajcie, bo kasa jest najważniejsza. Wiem trochę wyolbrzymiłem, ale nie rozumiem tych działań. Szczyt zachorowań, o czym wszyscy mówią jeszcze przed nami, a tu luzowanie. To mnie się coś pochrzaniło, czy ta kasa jest najważniejsza?
Mało tego, to pokazuje stan finansów państwa. Po 5 latach wzrostu gospodarczego nie mamy kasy, bo całą rozdaliśmy i teraz nie jesteśmy w stanie, dla bezpieczeństwa rodaków, utrzymać restrykcji, bo kasy brak. Czyli jak brak kasy, to bezpieczeństwo, o którym tak chętnie i często ujadają, oni mają w dupie, ale wybory tak, bo koryto najważniejsze. Dźwiga mi się, jak do tego wejrzę głębiej.
Święta i po świętach. Ruch na stacji w zasadzie był w normie, trochę więcej gadałem z 979 bo były warunki, a on coś ostatnio zrobił się rozmowny, czego wcześniej jakoś nie obserwowałem. Fajnie, bo do takiego stanu chciałem doprowadzić, że rozmowy będą się odbywały i będziemy wymieniać myśli i poglądy.
979 jest naładowany zarazą. Może dlatego, że bombarduje się, czy jego bombardują informacjami, choć sam zaczął szukać drugiego dnia w zarazie, bo jak mówi:
- ludzie nawet jak srają robią foty, a nie ma żadnych fot w sieci ze szpitali, przynajmniej do niego nie docierają i nie są rozsyłane. Może w tym coś jest.
W nd. pojechałem na wąskotorówkę do Bytomia Karbia. Chodząc tam po torach zastanawiałem się, jakby to było, jakby kopalnia pykła i dostałbym ten układ torowy, znacznie bardziej rozbudowany jak ten na wąskotorówce. Nastawnia BKW nie ma ani jednego sprawnego rozjazdu sterowanego z niej. Wszystkie przekłada się ręcznie. Są semafory świetlne, ale dopiero je podłączają pod przekaźniki. Jakiś obwód torowy zrobili przy samej nastawni i w zasadzie z automatyki tyle.
Generalnie tory są zaniedbane. Robią nowe torowiska, ale przy starych nic się nie dzieje, a przecież konserwacja jest potrzebna, choćby smarowanie rozjazdów, a tam wszystko suche. Jak miała być impreza w kwietniu 2 lata temu, to przy RCL wszystkie rozjazdy zostały przesmarowane (teraz ich już nie ma). Co ciekawe nastawnia BKW jest wpisana do szlaków zabytków techniki, a nie jest sprawna. W takim razie wpisanie sprawnej RCL nie powinno stanowić problemu, ale koperty, łapówki inicjatywę położyły. Ja też ślepo zawierzyłem miastu, a sprawę trza było wyprowadzić po za miasto i nagłośnić. Tak, oni se po cichu sprawę zamknęli i tyle.
Pod wieloma względami na RCL było by łatwiej, bo choćby przebudowa, rozbudowa torowisk. Nie musiałbym robić wszystkich pod nacisk lokomotywy, a oni muszą. Mnie wystarczyło by utrzymanie kilku torów na ewentualny wjazd jakiegoś loka z wagonami, czy parowozu, bo Pyskowice chciały przyjechać parowozem. Resztę mógłbym przebudowywać na tyle na ile były by to korzystne, a materiały z PLK staroużyteczne można by były pozyskać bez problemów, jak również z likwidowanej obecnie kop. Śląsk, gdzie torowiska też idą na złom.
Dobra, bo zaś popłynąłem w coś co już nie będzie. Dlatego jak się zmobilizuję to głosowanie na Biedronia i nikogo więcej. I jak nie przejdzie, to będą chyba ostatnie wybory w życiu.
W ramach wspomnień Stacja Ruda Wschodnia, przez którą drezynami mieliśmy jeździć do Chebzia.
Semafor wyjazdowy H (po prawej) i zamienione z semaforów tarcze zaporowe F i G. Wyjazd w kierunku RCL. W tle widoczne rogatki przejazdowe, zlikwidowane jeszcze w trakcie negocjacji z miastem. Ich likwidacja była nam na rękę.
Narka.
piątek, 10 kwietnia 2020
Piątek #1664
Pisałem kiedyś, że 824 ma bezsenność, a przynajmniej krótko śpi w nocy, ale zauważayłem, że przysypia w ciągu dnia. To by tłumaczyło, krótkie spanie w nocy, bowiem za dnia jest wyspany.
Jechałem do niego autobusem. Wsiadam w połowie trasy, ale tym razem autobus był pusty i przez jeden przystanek jechałem sam, a od następnego już dwie osoby (razem ze mną, bo dosiadła się jedna). Do pierwszego dużego m-ta przyjechało nas 4 osoby, a do drugiego 5 osób. Tu musiałem się przesiąść na następny autobus. Na drugim przystanku już było pełno w autobusie, to ten idiotyczny pomysł by jechała połowa msc. siedzących w nim. Nowe autobusy, podobnie jak tramwaje przystosowane są do szybkiej wymiany, więc mają mało msc. siedzących,a w części środkowej przestrzeń do stania, dość przestronną, by zmieściły się np. dwa wózki, to też od 3-go przystanku kierowca się ciepał o za duża ilość osób w autobusie i nie pojedzie. Problem w tym, że średnia wieku to było jakieś 65 lat (godz. dla geriatrionu), więc dla babć o laskach mógłby sobie dać spokój, tym bardziej, że autobusy jeżdżą na niektórych liniach w/g sobotniego RJ. No i jeszcze jedno. Niby tak dbają o nas w tej komunikacji miejskiej, ale w autobusach są, przeważnie na tylnych nadkolach, siedzenia zwrócone tyłem do siebie, przeważnie przyklejone tyłami. Na tych 4 siedzeniach mogą siedzieć dwie osoby zwrócone tyłem do siebie. No ale, ale. Przecież jak siedzą tyłem do siebie, to osoby siedzące są w odległości 30 cm od siebie. No i co? Czyli stać w odległości 2 m od innych osób nie można, ale siedzieć 30 centów od drugiej to już można. Znowu kolejny głupi pomysł, którego nikt dotychczas nie zweryfikował, to też na kilku liniach w aglomeracji jeżdżą podwójne autobusy. Za pierwszym jedzie zaraz drugi, by mogli pojechać. Nieprawdaż, że fajny przepis. Ale, oczywiście, ten co go wymyślił nie będzie płacił za te dodatkowe kursy, za w ogóle puste kursy, tylko to my będziemy za to płacić.
No i w sukurs deficytom przyjdą nowe podatki wymyślone przez rząd. Brakuje jeszcze 10% od wypłaty podatku zad oddychanie i budżet dla nich zasilimy ponownie. To tylko rząd, ale jeszcze pozostały samorządy i ich nowe, jeszcze nie ogłoszone podatki. Bo przecież i na tym polu trza wyrównać niedobory, o których co raz głośniej krzyczy prezydent wawki.
Notka miała iść wczoraj, ale u 979 zrobili półetat, to jak kończę rozruch poranny, to on akurat jest po pracy no i nie da się pisać, bo jest, następnie co drugi dzień lezę do niego na remont, a popo jak zwykle ruch na stacji.
Z wczoraj na dziś 979 spał u niby laski, ponownie jakoś się z nią widuje, bo, jak mówi, dupić mu się chce. Teoretycznie stacja powinna mieć tory wolne w nocy, ale 230 w związku z tym stwierdził, że zostaje, bo mu się nie chce jechać do domu.
Teraz piszę kiedy on jeszcze śpi.
Wizyty w biurze pracy telefoniczne, to też ponieważ budynek zamknięty, to przesunięto mi termin na koniec maja. Bardzo się z tego cieszę, bo jak jeszcze będzie panowała zaraza to osiągniemy już lato, nadto zaczną się rejestrować nowi bezrobotni z działów zamkniętych przez państwo, to myślę, że zostanę ułaskawiony na dłużej (będą mieli komu wciskać oferty).
Tyle, bo wnet wejdzie na stację 979 i już nic nie napiszę, a dziś lezę do niego na remont.
Narka.
wtorek, 7 kwietnia 2020
Wtorek #1663
No to się pomału zaczyna kryzys u ludzi, którzy tracą pracę. Na razie jest to tylko utrata pracy, bo jeszcze jakieś finanse są, ale niewielkie, za to za m-c będzie już mini dramat, jeżeli to jeszcze miesiąc potrwa.
Staje też budowlanka. 840 dopiero co założył firmę i robi jako podwykonawca na budowie domków, które teraz przestały się sprzedawać, po tym jak banki przestały dawać. 840 z kolegą robią dachy, więc jeszcze mają kilka domków do zrobienia, ale z następnych murarzy, głównie Ukraińców już wysłali do domów, wiec kolejnych dachów nie będzie, a tu dopiero co załatwiła się dotacja z Urzędu pracy w wysokości 21 tysi. W tej sytuacji, w ogóle bym tej dotacji nie brał, bo czy on się rok utrzyma na rynku?
My na szczęście możemy spać spokojnie, a dzięki moim działaniom i 979, choć u niego trochę krócej, bowiem już się pojawiają problemy przez jakiś czas przeżyjemy. Od pn. on na półetat i tylko podstawa, czyli minimalna krajowa.
Dziś jedziemy do 824. Pewnie to ostatni wyjazd nim zaraza się rozwlecze również w wiosce. W końcu ktoś ją tu kiedyś przywlecze, wszak ludzie do pracy jeżdżą normalnie, więc spotykają się w miastach z innymi.
W nd. byłem u 972. Standard w relacjach rodzinnych. Żona chce go pozwać o alimenty, bowiem nic nie płaci na nią, tak twierdzi, a z nim na osobności nie rozmawiałem, bo była ona i najstarszy skurwiel, który teraz ma złoty okres, bowiem nie można wychodzić i cały dzień gra w gry, w tym Call of Duty. 972 już kiedyś mi mówił, że się wqrwia z tego powodu, bo go musi utrzymywać go w domu, a on nic nie robi. Mimowolnie na relacje rodziców młody patrzy i pewnie część z nich przeniesie na swoje poletko domowe. Na szczęście myślę, że 979 przejął ode mnie te dobre nawyki, które w życiu mu się przysłużą.
Zbieram się do 824, u którego z pamięcią coraz gorzej.
Sem wyjazdowy K10 2/m w stacji Chorzów Stary. Tej roślinności już nie ma. Kolej jak zaczęła siec, to poleciały nawet starodrzewy przy torach, choć mogli je jakoś zostawić.
Przy okazji, co kiedyś pisałem, uważam, że za suszę odpowiada właśnie masowa wycinka lasów, roślinności. Wczoraj widziałem film z przekopu mierzei wiślanej. Już pomijam fakt, że hydrolodzy stwierdzili, że przekopanie nie będzie miało znaczenia dla ekosystemu, jak dobrze wiemy, z lekcji fizyki w podstawówce, że będzie miało, to znowu pod piły trafiła cała połać lasów. Tylko po to, by do Elbląga wpływały statki.
Nie ma na świecie spójnych działań dot. przyrody i sami ją niszczymy, oprócz tego że mini zaraza nas teraz niszczy w niewielkiej ilości. Do 500 000 ludzi, które położyła świńska grypa w 2009, jeszcze nam bardzo daleko.
Tyle, do następnego.
Staje też budowlanka. 840 dopiero co założył firmę i robi jako podwykonawca na budowie domków, które teraz przestały się sprzedawać, po tym jak banki przestały dawać. 840 z kolegą robią dachy, więc jeszcze mają kilka domków do zrobienia, ale z następnych murarzy, głównie Ukraińców już wysłali do domów, wiec kolejnych dachów nie będzie, a tu dopiero co załatwiła się dotacja z Urzędu pracy w wysokości 21 tysi. W tej sytuacji, w ogóle bym tej dotacji nie brał, bo czy on się rok utrzyma na rynku?
My na szczęście możemy spać spokojnie, a dzięki moim działaniom i 979, choć u niego trochę krócej, bowiem już się pojawiają problemy przez jakiś czas przeżyjemy. Od pn. on na półetat i tylko podstawa, czyli minimalna krajowa.
Dziś jedziemy do 824. Pewnie to ostatni wyjazd nim zaraza się rozwlecze również w wiosce. W końcu ktoś ją tu kiedyś przywlecze, wszak ludzie do pracy jeżdżą normalnie, więc spotykają się w miastach z innymi.
W nd. byłem u 972. Standard w relacjach rodzinnych. Żona chce go pozwać o alimenty, bowiem nic nie płaci na nią, tak twierdzi, a z nim na osobności nie rozmawiałem, bo była ona i najstarszy skurwiel, który teraz ma złoty okres, bowiem nie można wychodzić i cały dzień gra w gry, w tym Call of Duty. 972 już kiedyś mi mówił, że się wqrwia z tego powodu, bo go musi utrzymywać go w domu, a on nic nie robi. Mimowolnie na relacje rodziców młody patrzy i pewnie część z nich przeniesie na swoje poletko domowe. Na szczęście myślę, że 979 przejął ode mnie te dobre nawyki, które w życiu mu się przysłużą.
Zbieram się do 824, u którego z pamięcią coraz gorzej.
Sem wyjazdowy K10 2/m w stacji Chorzów Stary. Tej roślinności już nie ma. Kolej jak zaczęła siec, to poleciały nawet starodrzewy przy torach, choć mogli je jakoś zostawić.
Przy okazji, co kiedyś pisałem, uważam, że za suszę odpowiada właśnie masowa wycinka lasów, roślinności. Wczoraj widziałem film z przekopu mierzei wiślanej. Już pomijam fakt, że hydrolodzy stwierdzili, że przekopanie nie będzie miało znaczenia dla ekosystemu, jak dobrze wiemy, z lekcji fizyki w podstawówce, że będzie miało, to znowu pod piły trafiła cała połać lasów. Tylko po to, by do Elbląga wpływały statki.
Nie ma na świecie spójnych działań dot. przyrody i sami ją niszczymy, oprócz tego że mini zaraza nas teraz niszczy w niewielkiej ilości. Do 500 000 ludzi, które położyła świńska grypa w 2009, jeszcze nam bardzo daleko.
Tyle, do następnego.
sobota, 4 kwietnia 2020
Sobota #1662
W dobie zarazy, jeszcze nie takiej jak w 2009 roku, co raz bardziej nas ograniczają. Niby dobrze, dbają o nas, ale z drugiej strony szkoda, że tylko po wzrostach gospodarczych. Jak była recesja 2009 to olali nas całkowicie i pozwolono na świecie kopnąć w kalendarz ponad 500 000 ludzi. Ktoś ich wtedy za te zaniechania rozliczył?
A teraz? Pęd do koryta jest niezaburzony, byle tylko zostać na tych stołkach. Aż mi się robi, dlatego może się przełamię i polezę na Biedronia głosować. I nie chodzi tu o to co mówi, ale o to, podobnie jak było kiedyś ze Stanem Tymińskim, ktoś jeszcze pamięta?, że jest spoza układu i to jest najważniejsze. Wypierdolić ich stamtąd z hukiem, ale... Mało realne, bo nasze społeczeństwo...
Przejdźmy do komunikacji miejskiej. Nowe tramwaje solarisy, które jeżdżą po aglo górnośląskiej, były tak skonstruowane, by dużo ludzi się szybko wymieniało, to też mają mało msc. siedzących. Jakiś mądry, oczywiście tam na górze, gdzie teraz stamtąd radośnie kształcą naszą młodzież liczbami parzystymi i średnicą, wymyślił, że w pojazdach może być liczba osób, jak połowa msc. siedzących. Tak najprościej, najłatwiej, bo po co się zagłębiać w to jakie typy, jakie modele jeżdżą i jak to zrobić sprawniej. No tak, należało by znać średnicę lub podstawy matematyki (w tym msc. chciałem owe filmy tu dać, ale TVPiS już je usunęła z yt, w końcu na coś te 2 mld dostali), ale jak się nie zna, to może połowa wyjdzie. (jeszcze wtrącę, bo nie mogę się powstrzymać. W/g pani w TVP jak mnożymy liczbę ujemną przez dodatnią, to wynik ZAWSZE jest dodatni. Czyli w/g niej -5x2=10. Brawo! i tak uczą w TVPiS) No i wyszło, że tramwaj pojemnościowy, 30 metrowy, może zabrać tylko 14 pasażerów, a krótsze 2x105Na biorą ich 20. W tym długim wychodzi, bo to też już obliczono 5,36m2 na osobę. Fajnie, tylko to nie wszystko. Co pisałem już kiedyś (dane z ub. roku) km jazdy tram u nas kosztuje 30zł niezależnie od zarazy. Czyli teraz tram jeżdżą puste, a kasę trza bulić. I jak myślicie kto to zabuli? My, my! A jak nie zabulimy, to po tym wszystkim oni nam zmniejszą ilość kursów, bo kasa musi się zgadzać. Mało tego, na niektórych liniach miast pojedynczych 105Na jeżdżą podwójne, by tram nie wiózł tylko 5 osób, więc to jest 2x30zł za km, co łatwo obliczyć równa się (nie mogę się powstrzymać - szesnaście to w TVPiS było działanie 11+4 i pani obok "szesnaście") 60zł. To jest tylko jeden dział, a teraz należy brać pod uwagę brak wpływów miast z gastronomii i innych działów, które państwo zatrzymało, co w takim np. Krakowie, może położyć budżet miasta.
Na razie o kasie się głośno nie mówi, ale wyjdzie to nam bokiem, bowiem, o ile nie zatrzymali świata w 2009 w czasie świńskiej grypy, bo zdawali sobie sprawę, że po kryzysie 2008 już byśmy się długo nie podnieśli, to teraz po wzrostach powinniśmy mieć rezerwy finansowe. No właśnie, powinniśmy, ale czy my mamy?
Rozdawnictwo państwa, rozdawnictwo województw, rozdawnictwo samorządów i kto na jakim poziomie ma nadwyżki, duże rezerwy finansowe?
Oczywiście przeżyjemy, tzn. tu na stacji na pewno, bo my rezerwę to se uzbieraliśmy, więc mnie to tam, ale ci co tracą pracę i żyli jak nasze wzorowe państwo...
979 też się martwi, bo u niego w firmie od pn już półetat, na szczęście przy mnie przeżyje to jest spokojniejszy, ale z kasą za 2 m-ce może być krucho u niego. Kolegę, ten który miał wraz z żoną 10 tysi na m-c (kiedyś o nim pisałem) też traci pracę, wypowiedzenie już ma, ale przy jego wydatkach, zejść z poziomu, to będzie trudno.
A drezyny na kopalni by przeżyły. Najwyżej by jeździli po jednej osobie na drezynie, ale by mogli, a tak te gupie chuje to zaorały i teraz nie mają kasy, którą by mogli mieć.
Tyle na dziś, a jeszcze zdjęcie.
Zdjęcie na stacji Ruda Czarny Las, najprawdopodobniej zrobione z Tm (tarczy manewrowej). Widok na nastawnię RCL (po lewej) zburzoną. Tych drzew po lewej też nie ma, bo jak weszła maszyna, to zaorała wszystko. Torów, też nie ma. To jakby się ktoś wybierał na wybory, to warto pamiętać, że oni nas mają w dupie, totalnie w dupie.
Nie wiem ile trzeba obejrzeć filmów by dojść do takich wniosków, a ostatnia frekwencja w wyborach mnie zszokowała. Ale co zrobić. Naród ma taką władzę na jaką zasługuje.
Dobra, nie wqrwiam się. Narka.
A teraz? Pęd do koryta jest niezaburzony, byle tylko zostać na tych stołkach. Aż mi się robi, dlatego może się przełamię i polezę na Biedronia głosować. I nie chodzi tu o to co mówi, ale o to, podobnie jak było kiedyś ze Stanem Tymińskim, ktoś jeszcze pamięta?, że jest spoza układu i to jest najważniejsze. Wypierdolić ich stamtąd z hukiem, ale... Mało realne, bo nasze społeczeństwo...
Przejdźmy do komunikacji miejskiej. Nowe tramwaje solarisy, które jeżdżą po aglo górnośląskiej, były tak skonstruowane, by dużo ludzi się szybko wymieniało, to też mają mało msc. siedzących. Jakiś mądry, oczywiście tam na górze, gdzie teraz stamtąd radośnie kształcą naszą młodzież liczbami parzystymi i średnicą, wymyślił, że w pojazdach może być liczba osób, jak połowa msc. siedzących. Tak najprościej, najłatwiej, bo po co się zagłębiać w to jakie typy, jakie modele jeżdżą i jak to zrobić sprawniej. No tak, należało by znać średnicę lub podstawy matematyki (w tym msc. chciałem owe filmy tu dać, ale TVPiS już je usunęła z yt, w końcu na coś te 2 mld dostali), ale jak się nie zna, to może połowa wyjdzie. (jeszcze wtrącę, bo nie mogę się powstrzymać. W/g pani w TVP jak mnożymy liczbę ujemną przez dodatnią, to wynik ZAWSZE jest dodatni. Czyli w/g niej -5x2=10. Brawo! i tak uczą w TVPiS) No i wyszło, że tramwaj pojemnościowy, 30 metrowy, może zabrać tylko 14 pasażerów, a krótsze 2x105Na biorą ich 20. W tym długim wychodzi, bo to też już obliczono 5,36m2 na osobę. Fajnie, tylko to nie wszystko. Co pisałem już kiedyś (dane z ub. roku) km jazdy tram u nas kosztuje 30zł niezależnie od zarazy. Czyli teraz tram jeżdżą puste, a kasę trza bulić. I jak myślicie kto to zabuli? My, my! A jak nie zabulimy, to po tym wszystkim oni nam zmniejszą ilość kursów, bo kasa musi się zgadzać. Mało tego, na niektórych liniach miast pojedynczych 105Na jeżdżą podwójne, by tram nie wiózł tylko 5 osób, więc to jest 2x30zł za km, co łatwo obliczyć równa się (nie mogę się powstrzymać - szesnaście to w TVPiS było działanie 11+4 i pani obok "szesnaście") 60zł. To jest tylko jeden dział, a teraz należy brać pod uwagę brak wpływów miast z gastronomii i innych działów, które państwo zatrzymało, co w takim np. Krakowie, może położyć budżet miasta.
Na razie o kasie się głośno nie mówi, ale wyjdzie to nam bokiem, bowiem, o ile nie zatrzymali świata w 2009 w czasie świńskiej grypy, bo zdawali sobie sprawę, że po kryzysie 2008 już byśmy się długo nie podnieśli, to teraz po wzrostach powinniśmy mieć rezerwy finansowe. No właśnie, powinniśmy, ale czy my mamy?
Rozdawnictwo państwa, rozdawnictwo województw, rozdawnictwo samorządów i kto na jakim poziomie ma nadwyżki, duże rezerwy finansowe?
Oczywiście przeżyjemy, tzn. tu na stacji na pewno, bo my rezerwę to se uzbieraliśmy, więc mnie to tam, ale ci co tracą pracę i żyli jak nasze wzorowe państwo...
979 też się martwi, bo u niego w firmie od pn już półetat, na szczęście przy mnie przeżyje to jest spokojniejszy, ale z kasą za 2 m-ce może być krucho u niego. Kolegę, ten który miał wraz z żoną 10 tysi na m-c (kiedyś o nim pisałem) też traci pracę, wypowiedzenie już ma, ale przy jego wydatkach, zejść z poziomu, to będzie trudno.
A drezyny na kopalni by przeżyły. Najwyżej by jeździli po jednej osobie na drezynie, ale by mogli, a tak te gupie chuje to zaorały i teraz nie mają kasy, którą by mogli mieć.
Tyle na dziś, a jeszcze zdjęcie.
Zdjęcie na stacji Ruda Czarny Las, najprawdopodobniej zrobione z Tm (tarczy manewrowej). Widok na nastawnię RCL (po lewej) zburzoną. Tych drzew po lewej też nie ma, bo jak weszła maszyna, to zaorała wszystko. Torów, też nie ma. To jakby się ktoś wybierał na wybory, to warto pamiętać, że oni nas mają w dupie, totalnie w dupie.
Nie wiem ile trzeba obejrzeć filmów by dojść do takich wniosków, a ostatnia frekwencja w wyborach mnie zszokowała. Ale co zrobić. Naród ma taką władzę na jaką zasługuje.
Dobra, nie wqrwiam się. Narka.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



