piątek, 8 maja 2026

Piątek #2283

  Jak kiedyś pisałem, sprzedali mnie na aukcji. Dopisali mnie na linię, której w poprzednim okresie, kiedy pracowałem w zajezdni, nie miałem ani razu przez ponad rok czasu. Teraz tydzień przejeździłem na tej linii i ani razu się nie zmęczyłem. Oczywiście, spodziewałem się, że mogą być różnice na liniach, ale żeby aż takie, tego nie przypuszczałem. Jeden numerek wyżej i już linia jest przejebana w uj. A na tej mojej, to można dożyć do emerytury, i być może tak będzie. Mało tego, choć krótkie postoje, to nawet na popołudniówkach mam prawie wszystkie. Sporadycznie zdarza się, że coś się gdzieś przymuli czy zatka, i wtedy odpadnie mi jeden postój. Ale serio, przez tydzień czasu to był tylko jeden raz, który mi odpadł. A na innych liniach non stop 20, 30 min w plecy. W zasadzie przyjeżdża się na koniec, kibel, pauza i z powrotem można już napieprzać. A tu prawie cała dniówka, prawie pustym wozem, bez problemu, bez zmęczenia. No żyć i nie umierać. 
    Na razie mamy starego solara, ale..., niestety (qrwa) wymieniają nam go w czerwcu na nowego ytonga. No cóż, przeżyję, choć wolałbym tego starego solara. Wiem, ciągle mi coś nie pasuje, jak mówi 979. Ciągle narzekam, choć to w zasadzie ja mam najlepiej ze znajomych. 

   Wiadomo, że mózgojeby są wśród nas, a teraz ci, co tworzą zapowiedzi w tramwajach, też nie wiedzą chyba, co robią do końca. Dojeżdżam czasem tramwajami do pracy, no i słucham tych zapowiedzi. Na jednych przystankach głos sztucznie wygenerowany mówi:
-  możliwości przesiadki na linie autobusowe,
a na drugich przystankach mówi:
-  możliwość przesiadki na inne linie autobusowe. 
   Słysząc to, zawsze zastanawiam się, jakie to są te "inne" linie autobusowe i co miał w gowie ten co to tworzył. Ale nie dziwię się, bo z tego co opowiada 825 o tych ludziach, to część z nich kompletnie się tam nie nadaje, a jednak króliki od królików i siedzą. 

   Wchodzi na stację okresowo 172. Od lat zastanawiam się, bo nigdy nie było to jakby przegadane, choć do końca nie wiem, czy też chciałbym to przegadać, na ile mogę sobie pozwolić w tym napieprzaniu w niego. Całkiem osobną kwestią jest czemu mięśniaki-skurwiele pozwalali na przestrzeni lat na takie cos. W starych notkach usiłowałem to jakoś wytłumaczyć i chyba to nadal pozostaje niezmienne, tzn. przemyślenia z przed lat nadal są aktualne.
   Odnośnie 172 problem w tym, że jak to rasowy mięśniak-skurwiel on je dość odporny, ale jak mu kory wydupią, to już je przekroczona ta cienka czerwona linia. Starałem się jej nie przekraczać, ale kilka razy się zdarzyło. Ktoś kto to czyta może ulec wrażeniu, iż nwm czego chcę. 272, który stęka - nie, 172, który nie stęka, też - nie. No chyba jest poszukiwany stan pośredni. 
   Jak był dziś 172 to doszło do ciekawego zdarzenia. Jakoś nie trafiłem w jego plecy, a we własną nogę pasem i nagle takie - boli. Se pomyślałem, twardy skurwiel je. 
   Zdjęcia (screeny).
  Wiem. Na lato to średnio, na zimę może się przydać. 

  Choć jak miałbym mieć takie na sobie, to chyba miałbym spory dyskomfort. Szczególnie w lecie, kiedy by trza było się do klaty ściepnąć.
   Ten to ma na klacie, ale kiedyś wracałem z roboty i jeden, bo dziś abdulli sporo, miał takie, jak ten ma na klacie, na rękach. Normalnie na rękach, na przedramieniu można go było czesać. To je dopiero dramat. 
    Korekta na poziomie poziomów dotychczasowych. Tyle, bo trza wyglebiać. 
    Narka.

2 komentarze:

  1. Dramat, to jak się ma takie takie włosy na plecach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, bo nie wziąłem tego pod uwagę, że równie gęsto może być na plecach.
      Nwm, czy podobnie jak u tego, który nie mógł nabijać na pal, (zdj. w tej notce https://baltazar221.blogspot.com/2026/04/sroda-2279.html) to też nie jest jakimś zwichrowaniem genetycznym, tym bardziej, że na twarzy i rękach tego aż tak nie widać.

      Usuń