czwartek, 26 lutego 2026

Czwartek #2250

    Obejrzałem film "Słoń", prod, PL, 2022, na cda.
   Pisałem o tym, chyba przy okazji filmu "Płynące wieżowce". Do produkcji takich filmów jest potrzebna kultura w społeczeństwie i historia. My nie mamy, ani jednej, ani drugiej. Kultury kręcenia filmów branżowych nie ma, historii istnienia ludzi branżowych podobnie. Kilka lat w latach 90-ych i może ostatnie lata po zarazie są takimi spokojnymi dla nas, inne to była porażka. I teraz film dociągnął do programowych 1,30 h, ale z wlk. trudem. W sumie treść filmu można by było sprawnie ująć może w 45 min. Reszta to wypełniacze czasu, więc bez strzałkowania się nie obeszło. 
   Scena zbliżenia się głównych aktorów. Pierwsza, kiedy ten przyjezdny chce powąchać tego miejscowego. Ok. Zadziało się, ale po co aktorowi kazali mielić oczami dookoła. To tak w realu też się dzieje? No chyba - nie. 
   Druga scena juz większego zbliżenia. Serio takie coś. Wiem, że w scenariuszu można napisać wszystko, nawet przylot Marsjan, ale kto do uja pisał ten scenariusz? (tak wiem, Kamil Krawczyński, jest również reżyserem tego filmu). On sobie wyobraża, że chłopak ze wsi, jakiejś z okolic Nowego Targu, z praktycznie zerowym doświadczeniem branżowym nagle (powtarzam - nagle) zaczyna całować kompletnie nieznanego gościa, który przyjechał po 15 latach do wsi na pogrzeb starego. Trza było wyciąć przedłużające sie sceny widoczków, choć ładnych, a wypełnić je treścią potrzebną do sensownego zbliżenia. Tak wyszło okropnie włącznie z waleniem se konia przez nich zaraz po pocałunku. Może to ja jestem z Marsa, ale takiej kiczowatej sceny bym nie spłodził. Późniejsza scena seksu totalnie z dupy. Nikt do nikogo nie zaszedł, w sensie młody do starszego. Ot nagle przeskok w filmie stoją na przeciw siebie w mieszkaniu już bez koszulek. Znowu zabrakło w scenariuszu konceptu jak to ugryźć? Podobnie z kadrowaniem. Pisałem również przy okazji jakiegoś innego filmu. Po co kręcić scenę seksu jeżeli wstydzimy się pokazać piękno męskiego ciała. 
   No i tradycyjna scena w filmach PL, czyli biją naszych. Tu też scenarzysta dał dupy ze scenariuszem. Koleś wyjechał 15 lat temu ze wsi, nie było z nim kontaktu przez te lata, zakładam, że nie zrobił na wsi comingoutu, nie komunikował się z wioską, a tu mięśniaki-głuptaki wioskowe od wróżki wiedzą lub ze szklanej kuli, że on je branżowy. Ten scenariusz jest po prostu niespójny. 
   Scenografia też dała dupy. To się tak odbywa, że po seksie, ten bardziej spragniony, czyli młody, który tego, tak zakładam, nie robił wcześniej z nikim, jest ubrany, a ten drugi w majtkach. W ogole reżyser i scenarzysta w jednym kiedyś się kopulował? Uprawiał seks? Jakieś wspomnienia własne, czy jeszcze jest przed pierwszym rżnięciem. 
   Kamera w stajni, kiedy po pierwszym seksie młody jest w eforii i w tej euforii przeciepuje słomę, to jakaś porażka. To młody jest w euforii, a nie kamerzysta, czy oni się tam na planie wszyscy rżnęli i kamerzyście też się udzieliło. 
   Aktorsko film nie jest położony, tu przynajmniej jet normalnie, choć drobne wpadki jak zwykle wyłapałem, ale mniejsza. 
   No i teraz zderzenie tego filmu z "Dużym zeszytem". W obu filmach akcja dzieje się na wioskach, choć nie wiem, czy w "Dużym zeszycie" nawet na bardziej zabitej dechami wiosce, niż w "Słoniu", a jednak scenariuszowo niebo i ziemia. 
   Oglądając film "Słoń" przypomniała mi se scena z filmu "Rejs" kiedy płynąc rozmawiają o PL kinematografii i Zdzisław Maklakiewicz (inż Mamoń) mówi - nuda..., nic się nie dzieje proszę Pana. Nic. Taka, proszę Pana..., dialogi niedobre, bardzo niedobre dialogi są... W ogóle brak akcji jest... 
   No resztę znacie. 
   Po raz kolejny napiszę, jak ktoś nie zna tematu, to niech się za to nie bierze. Położyć można każdy temat, ale po co? 
   Film dostał jakieś wyróżnienia, bo doczytałem, ale teraz nwm, czy nie było w tym roku, kiedy go wyprodukowali, innych produkcji i była posucha, wszak to zaraz po zarazie, czy faktycznie dla recenzentów to było takie wow. 
   I na koniec, by nie było, że się tylko spuszczam negatywnie nad filmem, to jest plus. Otóż bohaterów nie oetykietowano. Tzn. nie mają podanego wieku, po prostu grają w jakimś tam okresie swojego życia. To jest plus, bo nie dostajemy info, że jest to np. 16 latek, a patrzymy nań i coś nam się tu nie zgadza lub, że ten starszy ma np. 22 lata, a optycznie widać, że również coś nie pykło. Tak, wiek mają nieokreślony i to jest duży plus. 
    
    Zajęć na st. mac. pełno, przeto tylko o filmie w tej notce, choć dzieje się sporo. Może a następnej uda mi się skrobnąć coś o tym. Tymczasem tyle, bo właśnie kolejne zajęcia czekają. 
   Zdj. (screeny).

  I tu dobry przykład. Oczywiście do roli 16 latka można wziąć tego po lewej, co często się dzieje w filmach, ale widać, że powinien zagrać taką rolę ten po prawej. 
  Po raz kolejny napiszę, rozumiem reżyserów, że z tym po lewej się lepiej pracuje, bo starszy, pewnie większe doświadczenie, ale do uja, jak nie chcemy wziąć 16-ki do roli bohatera właśnie w tym wieku, to przeróbmy scenariusz, na 22 latka. 
   Korekta jak zwykle. 
   Narka. 

3 komentarze:

  1. Teraz to ja dałem dupy. Zapomniałem linków podać, to poniżej:
    – ten po lewej –> pl.chaturbate.com/damon_nort/
    – ten po prawej –> pl.chaturbate.com/aron_boyy/

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmmm... Oglądałem tego "Słonia" jakoś całkiem niedawno, ale w sumie niewiele mi z filmu w pamięci zostało. Powidoczki jakieś i ogólne wrażenie, że złe to nie było, ale żeby rewelacyjne i godne nagrodzenia, to też nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli w opiniach nie jestem walnięty, bo czasem myślę, że to ze mną jest coś nie tak, skoro Tb. też niewiele w pamięci zostało.
      Dobre filmy się pamięta latami, przynajmniej ja tak mam, jak choćby francuski "Lato '85", o którym pisałem na pewno raz, jak nie kilka razy, albo film "Miłość" z 2000 roku.

      Usuń