Ach z tymi notkami, nie ma kiedy czasem pisać stad ciągle coś zalega na torach stacyjnych.
To na bieżąco. Pojechałem wczoraj na masaż, bo po dłuższej przerwie się odezwał masażysta branżowiec z osiedla, który tera mieszka w kato. Odchudzając się kiedyś postanowiłem doń napisać sms-a, a zdziwiło mnie bo odpisał. Skoro tak, to umówiłem się. Pojechałem, choć głównie byłem nastawiony na rozmowę. W zasadzie od wejście zacząłem z nim rozmawiać. Pierwsze choć niezręczne poszły pytania o new wynajmowane mieszkanie. To zamyka się z opłatami w kwocie 2600 m-c (sam wynajem 2400). No nie jest tanio do cyca, ale w zasadzie center kato. Poprzednie, bo też się pytałem było za 900 zyla, ale umowa z okresu zarazy, to ceny były wtedy niższe. Widziałem go kiedyś w krk, jak byłem tam z mikolami, nwm, czy wzmiankowałem o tym. Mijaliśmy się na przejściu dla pieszych, ale poznałem go, bo specyficznie wygląda. Po tym widzeniu napisałem doń, ale nie odpisał. Tłumaczyl to tym, że miałem inny nr i nie znał go, choć treść jasno wskazywała, kto mu to napisał. Mniejsza. Wtedy w krk był ze swoim chłopakiem, z którym kręci do dziś. Pytałem się jak się poznali, bo masażysta raczej taki nieśmiały, a też nie krąży po necie w poszukiwaniu.
Otóż, poznali się na koncercie iluś tam kapel i to jego chłopak zagadał do niego pierwszy, czego się spodziewałem. Na razie mają kontakt weekendowy. Jego chłopak mieszka z ilomaś innymi osobami w wynajmowanym mieszkaniu, bo tak taniej. W kwietniu mają się gdzieś przeprowadzać. Nie dopytałem czy w tej samej konfiguracji, ale jest szansa, że masażysta przeprowadzi się do krk.
Dawno, dawno temu w ramach akcji wyprowadzania się z domu brałem właśnie pod uwagę krk i wrocek. Nic z tego nie wyszło. Z perspektywy może i dobrze, bo teraz jest w sumie dobrze, jak nie bardzo dobrze.
Rozmawiałem z nim jeszcze o zmianach bytowania, zmianach pracy itp,. bo jednak wyprowadzka to jakieś wyzwanie, choć na wynajmach ludzie z czasem do tego przywykają. Mało rzeczy gromadzą, bo później jest to trudno przewieźć. Nie przywiązują się zybtnio do msc., bo jest ono tymczasowe.
Rozmawialiśmy też trochę (tzn. głównie ja zadawałem pytania, jak na przesłuchaniu lub wywiadzie) o wychowywaniu dzisiejszym, popełnianiu błędów przez młodzież, bo przecież on niedawno miał naście, i skutkami tego na przyszłość. To w zarysie, bo byłem u niego 1,5h. Później lekko mnie wygonił, bo następna pacjentka była umówiona.
Ponieważ tak się stało, to w planie było złapanie tego kierowcy z kato, którego w ostatnim czy przedostatnim dniu pracy udało się namiary na niego wziąć, a który do dziś, chyba co raz bardziej, wydaje się być branżowy.
Wpierw poszukałem go na linii na której miał być, ale jego wozu nie było, to poszukałem wozy. Okazało się iż je w kato na (uwaga, uwaga, uwaga) linii, na której jeździłem na stałe. Przeszedłem przez dworzec PKP na drugą stronę i wóz stał, podchodziłem od tyłu, a w kabinie on. Wpuścił mnie do środka i zaczęliśmy gadać, choć ostatnimi czasami mnie zlewał. Gadaliśmy o różnych sprawach, ale jak już wracaliśmy z Mikołowa, to zastanawiałem się, jak to zrobić, by on branżowiec na 95%, dowiedział się, że też jestem. Trudne, bo wcześniej opowiadałem o 979 jako dziecku, a to potrafi zbić z tropu skutecznie. Teraz jakoś chcę się z tego łagodnie wydostać. Tzn. relacja z 979 zostanie, ale jakoś przekazać, że mamy wspólny mianownik i możemy inaczej rozmawiać.
Jak jeszcze wsiadłem a center kato do niego, to powiedział, ze na Podlesiu wsiądzie mikol. Dwu z trasy znałem, jednego na pewno opisywałem, drugiego nwm, ale jakoś nie przeszkadzało mi to. W Mikołowie jak staliśmy przed wozem, to się w pewnym momencie taka niezręczna cisza zrobiła, bo ani on, ani mikol, ani ja nie gadałem, to pierwszy się uruchomiłem i powiedziałem:
- zrobiło się między wami jakoś drętwo to leze do tyłu się pogrzać.
Wsiadłem do wozu i polazłem na menelowskie msc. siąść.
Jak wyjechalśmy z Mikołowa, to do Podlesie nie stałem przy kabinie, a siedziałem na menelowskich. Na dworcu w miko fajna scenka. Mnie, nie wiedzieć czemu, często biorą za kobucha. Jak on wjeżdżał z placu, to siedziałem na menelowskich. Jeden facet chciał wsiąść, ale obawiał się chyba, że jestem kobuchem. Na tej linii rusza się z dworca ze stnaowiska 2, jedzie do center i wraca na dworzec ale na stanowisko 6 i z niego rusza się na kato. Gość nie wsiadł nie będąc pewnym czy kobuch czy nie. Wróciliśmy na dworzec gość stoi na stan. 6 widzi mnie dalej na menelowskich i chwila zastanowienia, i nie wsiadł. By go utwierdzić w tym, że dobrze zrobił, na pobliskim rondzie, jak patrzał to widział, ruszyłem w stronę kabiny. Mogło go to utwierdzić w przekonaniu, że dobrze zrobił iż nie wlazł. Opowiedziałem to kierowcy i mikolowi i udałem się ponownie na tył. Wróciłem jak mikol wyszedł na Podlesiu.
Rozmowa dopiero rozkręciła się w kato, jak wszedłem na tematy filmowe. Wszak filmów z wątkami branżowymi trochę jest. W zasadzie pierwszy z takim wątkiem on sam wyszedł. To Hiszpańska produkcja o szpitalu. Podchwyciłem eksponując wątek branżowy. Później powiedziałem, że niektóre wątki strzałkowałem, bo były nudne, co potwierdził. Czyli watek branżowy nie był nudny.
Zeszło jeszcze na film, ostatnio opisywany "Wątpliwość" i Meryl Streep, a z tego gładko do "Diabeł ubiera się u Prady". Kiedy rozmowa się rozkręciła, to zbliżał sie koniec trasy. Oczywiście z gowy wyparowały mi inne branżowe tytuły. Się nie przygotowałem.
Zdjęcia.
Nwm czy to zdj. było, ale tyle zostało z nastawni, którą chciałem uratować. Kupka gruzu.
Mój lok na szlaku ze stacji RCL do st. Ruda Chebzie przed (hmm, nwm, jak to nazwać) semaforem powtarzającym na post. RCC. Tyle. Korekta jak zwykle, narka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz