374 się na mnie obraził po jakiś 15 latach znajomości. Hmm, ciekawe co ludzie dziś mają pod kopułami. Sprawa poszła o kasę. Chciał ode mnie pożyczyć wstępnie 5 klocków, później sam zszedł na 3, a finalnie po burzy jaka się u niego odbyła z ostatnią firmą, w której pracował, napisałem mu, że pożyczę mu 1k.
Teraz jest do tego potrzebna historia, bo samo to nie daje zrozumienia, czemu się obraził, bo jednak chciałem mu cokolwiek pożyczyć.
Otóż, jak dla mnie, jest pazerny na kasę i to od jakiegoś czasu. Rozmawiałem o tym z 979 kilka razy. Już kiedyś pożyczył 6k, które oddawał znacznie dłużej niż było zaplanowane, bo wiecznie coś tam, a po za tym mam kasę, to mi nie potrzebna bieżąco (w/g niego). Spłaca mieszkanie w kredycie i to na dziś jest jego największym obciążeniem, ale mocno je nadpłaca, by szybciej spłacić.
Od jakiegoś czasu jeździłem z nim, jak miałem czas, na wspólne obiadki do lokalu (opisywałem te wyjazdy na blogu), gdzie były/są w promkach niezmiernie tanie. Już w ub. roku kilkukrotnie mówiłem mu, iż w jego wieku to się powinno mieć rezerwę finansową w domu przynajmniej 2k, jak nie więcej. Przy jakimś obiadku, jak znowu jakieś drobne pożyczał, to się go lekko żartobliwie spytałem - przecież zarabiasz wiyncyj ode mnie, to jak to je, że pożyczasz kasę? Nie drążyłem wtedy tematu, bo to miała być taka wzmianka jakby na opamiętanie jego funkcjonowania ekonomicznego. To nie nastąpiło. Mało tego, w tej swojej pazerności, u poprzedniego pracodawcy zarabiał 7-kę na pełną umowę. Tzn. tą 7-kę miał ozusowaną, opodatkowaną. Dogadał się z nim, że weźmie najniższą by dostawać na rękę 8-kę. Już w listopadzie był na new umowie. W grudniu dostał więc dwa przelewy. Ten z najniższej i drugi z tytułem wpłata na resztę. Grudzień przeleciał, bo dużo wolnego, ale od 2-go stycznia poszedł na dwa tyg. na L4 i choć pracodawca się go pytał wcześniej, czy będzie jeździł czy nie, bo już tam 374 zaczął kombinować, to wersja była, iż jeździć bydzie. No to ten się zaskoczył, kiedy dowiedział się o L4 na dwa tyg. do końca umowy i mu ciśnienie wzrosło. Dowiedział się też, o rozwiązaniu umowy o pracę, ta miała być do 17-go stycznia. Ponieważ pracodawca czuł się wydymany, czy z innego powodu, to opóźnił wypłatę 374 tej najniższej za grudzień. W tym czasie 374 podał go do PIP i ITD. Ci wybrali się na kontrolę, to pracodawca napisał mu, że przelew w grudniu (to co poszło z tyt. wpłata) to była zaliczka firmowa i ma ją zwrócić w ciągu 3-ch dni i na jej poczet nie wypłaci mu wypłaty za grudzień, bo 374 dysponuje firmową kasą. Jeszcze przed tym, nim się obraził 374 pytam się go, a co z rezerwą finansową?
- miałem, ale wpłaciłem jako ratę na mieszkanie.
- to jaka to była rezerwa jak ją wpłaciłeś i się wyzerowałeś.
Znowu nie chciałem drążyć tematu, bo przeca nie byda uczył dorosłych ludzi życia ekonomicznego.
No i teraz jak on się wyzerował na własne życzenie, pazerność mu do tego jeszcze bokiem wyszła, to się na mnie obraził, że nie chce mu pożyczyć kasę tyle ile on chce. Mało tego po dwu dniach się odblokował i wytknął mi, to że mam kasę, ale nie chcę mu pożyczyć kiedy on potrzebuje.
979 jak to czytał, to powiedział by go olać sikiem prostym i się tym kompletnie nie przejmować. W sumie wyszło b. dobrze, bo go zaboli, a może po tym zmądrzeje, albo i nie.
Mnie to w sumie może i na rękę, że tak wyszło, bo to wcale nie była znajomość, której można aż tak bardzo żałować. Zresztą nawet 254 miał go dość, więc o czymś to świadczy.
Jest jeszcze jeden aspekt sprawy. Otóż przeważnie pożyczają ode mnie kasę ludzie, którzy generalnie wyśmiewają mój styl, czy poziom życia. Przeca w tej notce opisywałem m.in, bo to nie po raz pierwszy, jak 374 się naśmiewał z moich skarpet. Podobnie 825, a później - pożycz kasę.
Przecież nie mówię im, że żyją ponad stan i w/g mnie jest to trochę niezręczne, a 374 jedynie zwracałem uwagę na stworzenie sobie rez. finansowej.
Zresztą co się przejmować. My przed śniadaniem, przed odchudzaniem mieliśmy dziś 63, wiync jesteśmy zajebiste.
I jeszcze jedno. Ostatnio po pobycie na stacji, kiedy był sam 254 na niej, to jak już w nd. z nim gadałem to stw., iż właśnie po tym pobycie zastanawia się czy jednak iść mieszkać samemu na mieszkanie, czy (uwaga, uwaga, uwaga) nie zmienić obecnej st. mac. na st. mac. u mnie. No byłby to lekki szok dla mnie, ale dobrze, dobrze.
Zdjęcie.
Wnętrze zabytkowego wagonu w parowozowni Wolsztyn, w której byłem wraz z 374. Otóż, jak dla mnie, jest pazerny na kasę i to od jakiegoś czasu. Rozmawiałem o tym z 979 kilka razy. Już kiedyś pożyczył 6k, które oddawał znacznie dłużej niż było zaplanowane, bo wiecznie coś tam, a po za tym mam kasę, to mi nie potrzebna bieżąco (w/g niego). Spłaca mieszkanie w kredycie i to na dziś jest jego największym obciążeniem, ale mocno je nadpłaca, by szybciej spłacić.
Od jakiegoś czasu jeździłem z nim, jak miałem czas, na wspólne obiadki do lokalu (opisywałem te wyjazdy na blogu), gdzie były/są w promkach niezmiernie tanie. Już w ub. roku kilkukrotnie mówiłem mu, iż w jego wieku to się powinno mieć rezerwę finansową w domu przynajmniej 2k, jak nie więcej. Przy jakimś obiadku, jak znowu jakieś drobne pożyczał, to się go lekko żartobliwie spytałem - przecież zarabiasz wiyncyj ode mnie, to jak to je, że pożyczasz kasę? Nie drążyłem wtedy tematu, bo to miała być taka wzmianka jakby na opamiętanie jego funkcjonowania ekonomicznego. To nie nastąpiło. Mało tego, w tej swojej pazerności, u poprzedniego pracodawcy zarabiał 7-kę na pełną umowę. Tzn. tą 7-kę miał ozusowaną, opodatkowaną. Dogadał się z nim, że weźmie najniższą by dostawać na rękę 8-kę. Już w listopadzie był na new umowie. W grudniu dostał więc dwa przelewy. Ten z najniższej i drugi z tytułem wpłata na resztę. Grudzień przeleciał, bo dużo wolnego, ale od 2-go stycznia poszedł na dwa tyg. na L4 i choć pracodawca się go pytał wcześniej, czy będzie jeździł czy nie, bo już tam 374 zaczął kombinować, to wersja była, iż jeździć bydzie. No to ten się zaskoczył, kiedy dowiedział się o L4 na dwa tyg. do końca umowy i mu ciśnienie wzrosło. Dowiedział się też, o rozwiązaniu umowy o pracę, ta miała być do 17-go stycznia. Ponieważ pracodawca czuł się wydymany, czy z innego powodu, to opóźnił wypłatę 374 tej najniższej za grudzień. W tym czasie 374 podał go do PIP i ITD. Ci wybrali się na kontrolę, to pracodawca napisał mu, że przelew w grudniu (to co poszło z tyt. wpłata) to była zaliczka firmowa i ma ją zwrócić w ciągu 3-ch dni i na jej poczet nie wypłaci mu wypłaty za grudzień, bo 374 dysponuje firmową kasą. Jeszcze przed tym, nim się obraził 374 pytam się go, a co z rezerwą finansową?
- miałem, ale wpłaciłem jako ratę na mieszkanie.
- to jaka to była rezerwa jak ją wpłaciłeś i się wyzerowałeś.
Znowu nie chciałem drążyć tematu, bo przeca nie byda uczył dorosłych ludzi życia ekonomicznego.
No i teraz jak on się wyzerował na własne życzenie, pazerność mu do tego jeszcze bokiem wyszła, to się na mnie obraził, że nie chce mu pożyczyć kasę tyle ile on chce. Mało tego po dwu dniach się odblokował i wytknął mi, to że mam kasę, ale nie chcę mu pożyczyć kiedy on potrzebuje.
979 jak to czytał, to powiedział by go olać sikiem prostym i się tym kompletnie nie przejmować. W sumie wyszło b. dobrze, bo go zaboli, a może po tym zmądrzeje, albo i nie.
Mnie to w sumie może i na rękę, że tak wyszło, bo to wcale nie była znajomość, której można aż tak bardzo żałować. Zresztą nawet 254 miał go dość, więc o czymś to świadczy.
Jest jeszcze jeden aspekt sprawy. Otóż przeważnie pożyczają ode mnie kasę ludzie, którzy generalnie wyśmiewają mój styl, czy poziom życia. Przeca w tej notce opisywałem m.in, bo to nie po raz pierwszy, jak 374 się naśmiewał z moich skarpet. Podobnie 825, a później - pożycz kasę.
Przecież nie mówię im, że żyją ponad stan i w/g mnie jest to trochę niezręczne, a 374 jedynie zwracałem uwagę na stworzenie sobie rez. finansowej.
Zresztą co się przejmować. My przed śniadaniem, przed odchudzaniem mieliśmy dziś 63, wiync jesteśmy zajebiste.
I jeszcze jedno. Ostatnio po pobycie na stacji, kiedy był sam 254 na niej, to jak już w nd. z nim gadałem to stw., iż właśnie po tym pobycie zastanawia się czy jednak iść mieszkać samemu na mieszkanie, czy (uwaga, uwaga, uwaga) nie zmienić obecnej st. mac. na st. mac. u mnie. No byłby to lekki szok dla mnie, ale dobrze, dobrze.
Zdjęcie.
Podejrzewam, że oryginalna lampa w tym wagonie, to była na naftę. Ta (co zwisa z sufitu) jest z wagonów lat 60-ych. W bipach była m.in. stosowana i bonanzach. Sam wyjazd do Wolsztyna jest opisany w tej notce.
Korekta jak zwykle, narka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz