środa, 31 grudnia 2025

Środa #2225

   Jeszcze w starym roku trza było załatwić zaległe sprawy m.in. oddałem krew na badania. Pielęgniarka pytała się czy piłem wodę rano - niestety - nie, a następnie stwierdza:
- pan ma bardzo gęstą krew,
- wieczorem dziś będzie już rozrzedzona, nawet więcej jak zwykle. 
    
  Nie ma to jak w sylwestra przebudzić się ok. 03:30 i nie zasnąć już do 06:00. Później małe zakupy j/w i na szczęście udało mi się zasnąć dalej. To znacznie ułatwi dzisiejsze funkcjonowanie. Nie jest planowany bal na dworcu w *** (jak dawny film PL z 1989 r.). Choć wstępnie rozpytywał o czynność stacji ten z wyspy, to jednak przekazałem wstępne info, że popo lezę do 979 i nwm, czy tam nie zostanę. 

  Tłuszcza to ma rewelacyjne pomysły. Sprawa dotyczy nadawania imion. Ostatnio Naczelnik wydziału spraw obywatelskich w jednym z górnośląskich miast odmówił rodzicom nadania imienia "Blik" dla dziecka. Zastanawiam się czy chcieli go transferować przez komórki. 

  Powstaje pewien dylemat. Otóż, co wiecie znam wiele drużyn trakcyjnych, nadto jestem już dość wiekowy, by móc przewidzieć rozwój niektórych scenariuszy. Sprawa dot. 254. Na ile go przestrzegać przez zawirowaniami kapitalistycznymi i jego zadłużeniu (ewentualnemu) na starcie żcyia, a na ile to olać sikiem prostym i mieć na to wyjebane w imię własnego spokoju, a jego niepokoju (ekonomicznego). Pisałem to już u się, że system kapitalistyczny nic tak nie lubi, jak ludzi zadłużonych. Wszelako, byle by byli zadłużeni i system już się cieszy. 
   Dziś notka krótka, bo wiecie..., jednak sylwester. 
   Zdjęcia. 

  Na koniec roku nie bydzie mięśniaków. Tych jest pełno przez cały rok. 

  W ramach podróżowania wozem delty, dotarliśmy do przebudowanej stacji K-ce Szopienice Płn. Powyżej była nastawnia dysponująca tejże stacji. 

  Na takiej pracować to sama przyjemność. Tych wajch tam było..., świadczy o tym długość nastawni. 

  Teraz stacja zapewne jest sterowana zdalnie z innej stacji, choć (nie mam teraz czasu by to sprawdzać) jest to założenie, bo głowica rozjazdowa, na której robiłem zdjęcia, sterowana zdalnie i okamerowana. 

  W ramach modernizacji stacji Katowice, przez Szopienice Płn. nawet expresy przechodzą. 
   
  Było co ogrzewać w zimie, bo ona długa i cienka. Ale nawet od ulicy ładnie wygląda. 
   Korekta jak zwykle, udanej zabawy, czy to w plenerze, czy na imprezkach domowych, czy nawet samotnie w domach. 
   Narka.

poniedziałek, 29 grudnia 2025

Poniedziałek #2224

   W mediach to tłuszczę robią ciągle za uja. Czytam: "Na 15 skrzyżowaniach drogowo-tramwajowych w Bytomiu rozbudowana została sygnalizacja świetlna. To oznacza, że jadące z Bytomia w kierunku Katowic, Stroszka czy Świętochłowic tramwaje będą miały priorytet na przejeździe, a pasażerowie szybciej dojadą do celu. Inwestycja kosztowała 1 mln 434 tys. zł i w całości została sfinansowania dzięki pozyskanemu przez miasto dofinansowaniu z Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii." 

   No i pięknie. Wypierdolili 1,5 bańki, a przejazd między przystankami na trasie się czasowo nie zmieni dopóki 825 nie zmieni RJ, a na to się nie zanosi. Czyli tram przeleci przez skrzyżo, a za nim na pierwszym lub drugim przystanku bydzie stał, jak to już często się dzieje, by włączyć się do starego RJ. Jedynie jak będzie opóźniony to coś mu da. 
   A i jeszcze jedna kwestia. To że tram maja priorytet nie oznacza, że one przelatują przez skrzyżo. Już to pisałem, że te głupki uważają tramwaje za "mordercze tramwaje" i obecnie na 95% skrzyżo tram, nawet mając ten pseudopriorytet, musi się zatrzymać, nim ten priorytet osiągnie. Oczywiście rozruch 30 tonowego tramwaju kosztuje grosze, bo wiecie, to tak jakby ruszyć rowerem z pod czerwonego. Trochę energii i już. Właściwie to nie ma się co spinać, tramwaje ruszają prawie za darmo, to po co się w ogóle tym przejmować. Kasy mamy w budżetach f uj i pewnie w najbliższych latach tak pozostanie. 

    W sylwestra pod spodkiem w kato ma być impra. Reklamy lecą już w mediach w tym w necie, na które natrafiam. W ogóle bym nie poruszył tematu, gdyby nie tak intensywnie reklamowany geriatrion. Serio hitem ma być pojawienie się Maryli Rodowicz, Ich troje, choć nwm, czy nadal to jest troje i innych staruchów. Ile lat jeszcze (pewnie do ich zgonu) ten geriatrion ma ciągle bawić tą tłuszczę. Z drugiej strony, skoro tłuszcza na to reaguje, to co się spinać. Niech idzie jako na niepowtarzalną atrakcję zobaczyć będącą ciągle na topie Marylę Rodowicz i innych. A może znowu to ja jestem walnięty? W sumie to mogli by, podobnie jak w Radiu Kraków Wisławę Szymborską, ożywić Miecia Foga. Może on przyciągnął kolejne tłumy, wszak geriatrion w natarciu. 

  374 wyciągnął mnie do lokalu, w kierym już byliśmy, na obiad. W sob. po 17:00 jest promka, że 50% ceny z podstawowej karty. U mnie padło na roladę u niego na zawijańca drobiowego. Już wcześniej ustaliliśmy, że dania zeżremy na pół, następnie się wymienimy. Tak zrobiliśmy. O ile rolada z kluskami i kapustą zasmażaną się obroniła, to już jego zawijaniec z kartoflami w koszulkach i surówką - nie. Zresztą znowu dania przyszły na stół, choć czas oczekiwania 40 min, letnie. Co tam jest nie tak, że ciągle przychodzą dania letnie, tym bardziej, że zima, to powinno z nich parować. Nadto surówka u 374 w tym zawijańcu była już lekko po terminie, bo w smaku dawała o sobie znać, czego on, nie wiedzieć czemu, nie wyczuł. Tą samą surówkę mieli na stole obok do tych dużych schabowych i zostawili na dwu talerzach. Z jednej strony rozumiem niechęć wywalania po terminie potraw, bo może jeszcze za nie nam się zwróci, ale niesmak u ludzi pozostaje długo i to czasem nie jest warte tej chwilowej oszczędności. Ogólnie te 50% kuszące, bo dania wychodzą w niskiej cenie, b. atrakcyjnej, ale wpadki kulinarne niweczą trochę ich koncepcję przyciągania ludzi. 
   Efekt tych letnich dań był taki, że jak się wymieniliśmy talerzami, to jego danie w całości było już zimne, a nie wchłanialiśmy tego 30 min. Nie mam fb, bo bym napisał, choć nwm, czy ktoś w ogóle, uwagi do tego co się tam dzieje, pisze. Np. ziemniaki w koszulkach nie dość, że kompletnie zimne, to jeszcze rozgotowane, trzymała je ta koszulka, tam by się chyba rozpłynęły na talerzu. 
   
   I z ostatniej chwili. Czytam na necie - Do senackiej Komisji ds. Petycji wpłynął dokument, w którym pojawia się postulat zniesienia dnia wolnego, przypadającego 6 stycznia – w Święto Trzech Króli. „Autor wniosku argumentuje, że decyzja ta mogłaby pozytywnie wpłynąć na sytuację gospodarczą kraju, ograniczając przestoje w pracy oraz zwiększając jej wydajność. W jego ocenie kalendarz świąt powinien być dostosowany do aktualnych potrzeb społecznych i ekonomicznych”.
   Czy dobrze rozumiem, że ten argument działa na wszystkie inne święta w ciągu roku. Czemu autor nie wnioskuje o zlikwidowanie 25 i 26 grudnia. Przecież to również wpłynie pozytywnie na sytuację gospodarczą kraju, ograniczy przestoje itp. bzdety. Po co w ogóle święta. Dostosujmy się do aktualnych potrzeb społecznych (ciekawe ile społeczeństwa nie chce świąt w ciągu roku) i ekonomicznych. 
   Ja prd. Ale wiecie co gorsze, że jak oni to ubiorą jeszcze w jakieś głupie teksty, to tłuszcza to łyknie jak głodne pelikany. 
   Nwm, czy pamiętacie, ale w czasie kryzysu 2008 w Hiszpanii, na podstawie tych samych bzdetów co wyżej pozostawiono tylko dwa najważniejsze u nich święta, a resztę zlikwidowano (na szczęście tylko w jednym  roku argumentując to zła sytuacją kraju). No i jeszcze jedno. Z jednej strony chcą wejść w 35 h tydz. pracy, z drugiej przeszkadzają im święta. Jakaś dychotomia. 
   No i teraz jeszcze trza nadmienić wybory, do których tłuszcza tłumnie łazi. Ta tłuszcza w ogóle w jakimś stopniu myśli? To chyba pytanie retoryczne i na tym poprzestańmy. 
   Zresztą za użycie sformułowania "tłuszcza" mnie kiedyś skrytykowano na forum branżowym od Darka. Hmm, może jeszcze w tym roku tam zaglądnę. Dobrze, że zapisuję hasła na kartce, to się nie gubią. 
   Zdjęcia (screeny). 

  Pisałem ostatnio, że takich mięśniaków co raz mniej, to jeszcze jednego żeśmy wyłapali. 

  On tak trochę zalatuje pod 826, jego zdj. (826) we (dużo) wcześniejszych notkach. 

 Swoją drogą, to dziś widzieliśmy 826, który zniknął jakiś czas temu. Chyba wiele się u niego, z wyglądu, nie zmieniło (choć zima, to był poubierany) i to dobrze. Aaa, jakby ktoś go chciał (tego powyżej) to napisać, bo tera nie chce mi się szukać linka do niego, bo to screeny z archiwum (coś jak czasoumilacze u Darka, tylko tu nie świnie z jabłkami). 
   Korekta jak zwykle. 

sobota, 27 grudnia 2025

Sobota #2223

   Po śniadaniu, po odchudzaniu, po świętach ważymy 63. My to jesteśmy zajebiści. 
  Wbił dziś na stacje znienacka 172. On to dopiero je zajebisty. Qrwa, w tym wieku taki wygląd. No mi rozdupia mózg jak go widzę, mało tego, z tego jego wyglądu się blokuje. Najnormalniej w świecie kiedy siedzę na nim i dział p.s. wysyła do zarządu info, że taki towar, po de mną, to zarząd głupieje. No cóż... Muszę się ponownie z nim umówić na flachę. 
  Na wigilię w tym roku były naleśniki. No wyszły tak dobre, że nie został żaden. Normalnie jestem napchany po 8-miu, ale tym razem wchłonąłem całe 10 jakie wychodzi z przepisu, na którym robię. No nie szło się oprzeć. Z zewnątrz lekko spieczone, chrupiące, w środku masa wypieczona. Do tego dżem własnej produkcji z przed lat, na to śmietana, cynamon i trochę cukru. |Normalnie to z jogurtem owocowym wdupiam, ale nie miałem takowego, a śmietanę trza było wykończyć. Nawet jak się je kroiło to nóż lekko uginał naleśnika, przebijał się przez pierwszą warstwę z lekkim trzaskiem, a następnie kolejne warstwy. Już sam odgłos krojenia takiego naleśnika powodował chęć natychmiastowego wciepnięcia do ust kawałka by się nim rozkoszować. Tak proste danie, a tyle przyjemności spowodowało ogólnej, bo kubki smakowe to oszalały. 
   Po naleśnikach uruchomiliśmy ETS-a. Zdziwiło mnie ilu ludzi gra, ale skoro tylu, to tylko się cieszyć. Pojechałem do najbardziej ludnego msc. w ETS-ie Duisburga, tam zrobiłem jedną rundę, a że trochę łyknąłem, to zarząd zaczął dość wcześnie, bo już o 20:30 wnioskować o wyłączenie jednostki. By nie przeciągać, wszak zarząd wie (chyba) co robi, to wdrożyliśmy procedury wyłączeniowe. O 20:50 byliśmy już wyglebieni na grupie A. Poleżałem jakieś 5 min i słyszę na stację wchodzi 979. Ok. nic się nie dzieje, nie wyłączyliśmy się jeszcze. Zaczyna opowiadać o kolacji u nich. O przygotowaniach, w tym wychowywaniu córek (przybranych 16 i 14 lat). To coś co opisywałem przy okazji sąsiadów i pralki. Następnie opisuje sytuację przy stole i tak jak ją opisuje, to mnie zaczyna się w obrazach wizualizować scena ze Shreka 2 kiedy on z królem jadł kolację w czasie której rozmawiali i rozszarpywali mięso na talerzach. Zderzyłem to z moimi naleśnikami i się cieszyłem, że zaserwowałem sobie taką ucztę. 
   Opowiadał jeszcze o relacjach z teściową, babcią ze strony żony i innymi (gubię się w tym), ale są takie typowo PL Jednak stacja macierzysta z ruchem na niej, dotychczasowym, bieżącym, łącznością między innymi stacjami jest (można by rzec) skonfigurowana jak najbardziej poprawnie. Serio. To jest osiągnięcie. Znaczy się nasz zarząd odwala rewelacyjną robotę i to przez lata. 
   Wracając do sytuacji 979, to sam określił, że jest napięta jak baranie jaja i nwm, co z tego wyjdzie. Najgorsze, co pisałem już kiedyś, że taka napięta sytuacja na małym mieszkaniu jest dodatkowo podsycana małą przestrzenią, w której trudno jest się rozlokować w odległości komfortu osobistego. 

   Święta jakoś przeleciały. W stacji pojawiał się 895, u którego też jakoś nieszczególnie się dzieje. Kiedyś to dziennie po mojej pracy (tej niewolniczej( był u mnie. Widać w domu nie jest fajnie. W pierwsze święto do nocy też przesiedział wraz z bratem od 979. Zresztą co dużo wymyślać. Kryzysy małżeńskie są normą, kwestia tego jak dany związek to przechodzi i jak je po. Wiadomo, nigdy po nie je jak przed, ale niektóre to potrafią jakoś przetrwać. Osobną kwestią jest, czy to przetrwanie, jak choćby u 972 jest z pożytkiem dla obu stron. 
   Drugie święto. Wieczorem chciał wbić na stację 897, ale był akurat 979 i nie chciał mijanki z innymi składami, nadto ja łykałem dzień wcześniej, to przekazałem, że jednak nie, z czego 979 się ucieszył. 

   Wyłapałem jeszcze jeden plus AI. Otóż kiedyś jak się o coś pytało w wyszukiwarce google, to nawet na 3 stronach nie było odpowiedzi. Tzn. teksty pod wpisem na niebieskie przekierowującym bezpośrednio na stronę, były tak skonstruowane, że w nich odpowiedzi, choć nawet krótkiej, nie było. Teraz jest zaimplementowane AI i nawet jak tam tych odp. nie ma, a teraz dziwnym trafem ona jest, to ono ją daje w pierwszym wpisie. Ergo, mogą się teraz walić w tym ukrywaniem, by tylko podnieść klikalność. 
   Zdjęcie (screen). 
  Co raz trudniej jest, przekopując zasoby kamerek natrafić na osobnika, który od razu robi wrażenie wow. 

  Większość, co często powtarzam, to jakieś kloce, choć mają młody wiek. 

  Normalność, którą kiedyś był wygląd jak powyżej, zanika. Kiedyś też pisałem, że współczuję laskom, bo wnet nie bydzie z czego wybierać. 

  To co on dziś prezentuje jako atut, czyli ładne bicepsy, to kiedyś był standard. Niewielu takich nie miało. No niestety, też takich nie miałem.

Za to całkiem podobnie wyglądał, choć miał lepiej zbudowaną klatę i ogólnie był b. umięśniony, 172. Może temu powyżej uda się, jak 172 utrzymać długo taki wygląd. 

Tyle zdjęc, a jakby go ktoś chciał to -> pl.chaturbate.com/james_adamss_/
   Korekta jak zwykle. Dalej nie rozumiem algorytmów. Są kutasy, to się nie ciepie, nie ma kutasów, to daje notki za ostrzeżeniem. Coś jej się na święta powaliło. 
Narka.

środa, 24 grudnia 2025

Środa #2222

   Co robi pierwsze organizm po okresie niewolniczej pracy? Odsypia. Walę po 11, 10 h. Dziś kolejna 10-ka. Obudziłem się 09:05 i mam wrażenie, że mózg ruszył, ale reszta nie bardzo. Słaniam się na nogach, ledwo sunę między grupami jakby mi jeszcze brakło np. 20 min. leżenia. No nic trza bydzie wiyncyj poczekać, na rozruch całości. 
   Menu wigilijne od la przewidywało tradycyjną fasolkę po bret. z ziemniakami. Dziś bydzie wyłom, bowiem przez dwa dni pochłaniałem bigos z ziemniakami, a właśnie 3 dni temu robiłem naleśniki i została mi śmietana i dżem, to dziś w planie jest powtórzenie tego dania, by zużyć śmietanę i dżem do końca. 
   Kulinarnie jesteśmy więc przygotowani, natomiast na stację chce wbić (ten z Anglii. Cholera tera patrzę, a on dalej nie ma numerka, wydawało mi się, że już mu nadałem...). Już rozmawiałem z 979, że jak się będzie ponownie pytał, czy stacja otwarta dla ruchu, to przekażę mu, iż jestem na st. zwrotnej u 979 i mnie nie ma i nie będzie. Jeszcze mi to potrzeba gadacza w wigilię na stacji. Ci ludzie nie mają co z sobą zrobić? Serio?! Nie ma się kaj wpakować? No mnie niech zostawią w tym dniu w spokoju. Tym bardziej, że roboty f uj, bo 2 m-ce prawie nic nie zrobiłem, a kolejka do rozładowania spora. 
   Na kolację zapraszała nas też drużyna 811. Wstępnie odmówiliśmy, choć tak średnio na jeża było odmawiać. To miała być być kolacja z noclegiem i spożywaniem. Jej stary by pewnie chciał wiyncyj łyknąć, tylko właśnie to spanie... Ostatnio wypadło średnio o czym zresztą częściowo mówiłem/opowiadałem 811 ponownie. Otóż tam wucet jest piętro niżej. Trza przejść dość długim ok. 10 m korytarzem, w którym podłoga drewniana skrzypi jak w starych horrorach. Przypominałem scenę 811 jak szedłem do wucetu i pomyślałem - postawię nogę po prawej stronie przy ścianie, pewnie tam mało chodzone to nie będzie tych odgłosów. Postawiłem nogę, jak coś pierdolnęło, to do razu - nosz qrwa, tera wszyscy na nogach. Nwm, czy się ktoś przebudził, ale jeszcze cały korytarz był przede mną. No i następnie powrót. Dobrze, że nie mam problemu z zasypianiem, bo po takim marszu to byłem w zasadzie totalnie rozbudzony. Ta wycieczka jeszcze mnie raz czekała. Nadto zmarzłem. Wiecie ja ciepłolubny, to był okres kiedy dopiero centralne ruszyła, tam nie ruszyło, a do przykrycia była mega cienka kołderka. Za zaśnięciem w tej temp. był problem. Więc może jednak zasnę na ciepłej grupie A, a 811 przekazałem, ze widzenie w/g wstępnego planu ok. 29, 30 grudnia w dzień roboczy. 979 mówił, że przeca stać mnie na ubera, choć mówiłem mu wstępnie, że to bydzie f uj kosztować, bo daleko. Sprawdził - stówka. Później się sam zadeklarował, ze mnie odbiere, ale... naleśniki czekają. 

   W bieżącym funkcjonowaniu st. mac. realizujemy ponownie okienka żywieniowe. Standardowe 12h., ale czasem jak dziś przeciągamy do 15h. To przez to, że zarząd działa, ale motoryka jeszcze nie zupełnie to też nie mam ochoty robić żarcia zara po wstaniu. 

   Oświetlenie ledowe, na które z wolna przechodzimy. Otóż jak były zwykłe żarówki, jeszcze w jakiejś połowie funkcjonujące do zużycia technicznego na stacji, to wyłaczało się je, jak oświetlenie nie było w danym pomieszczeniu, czy części pomieszczenia potrzebne. Nasze mózgi kodowały, że to żre ileś prądu i szkoda by to leciało. Z ledami jest na odwrót. Mózg zakodował, że to biere strasznie mało prądu i szkoda się fatygować i to wyłączać, przeto one świecą znacznie dłużej jak zwykłe żarówy. Ciekawe jak to w bilansie wygląda. Tak jak kiedyś w Wenezueli, jak było paliwo tak tanie, to nie gasili silników, jak na chwilę kajś wychodzili. 
   Za to ledy bieremy tylko w barwie zwykłych żarówek włóknowych, czyli 2700 k, bo trupio niebieskie światło jest nam niepotrzebne. Jedną żarówkę mam 4000 k, to ją wypierdoliłem na strych i zastąpiłem 2700 k. 

   W ramach prac wigilijnych dziś elektronika. W ub. roku, jak pamiętam, tynkowałem. Na pierwszy strzał poszedł router, w którym do przelutowania był kondensator 470uf 25V bo wybrzuszony, a wczoraj wieczorem router już zdechł. Czekał na to już dość sporo. Na szczęście mamy zapasowe kondensatory po likwidacji części niepotrzebnego sprzętu elektronicznego, z którego wylutowywałem co bardziej przydatne elementy. Tzw. przydasię, które w końcu nabierają kiedyś drugiego życia. Zabierałem się do tego jak sójka za morze, ale takie dni jak dziś się jednak przydają, kiedy nikt nie przeszkadza i można se na grupie A rozłożyć zestawy naprawcze i działać. 
  Ok, tyle, bo naleśniki czekają i w końcu wieczorem będę głodny w taki dzień. 
  Zdjęcie. 
Takimi drogami zestawem już nie pojeżdżę, ale raz nawigacja mnie skierowała na podobną drogę i było grubo. Gdzieś to opisywałem (chyba). To są takie chwile, które się długo pamięta. Jak tą drogę kiedyś znajdę na googlemaps, to tu zrobię screeny. 
  Korekta jak zwykle, narka i wesołych świąt. 

wtorek, 16 grudnia 2025

Wtorek #2219

  Oczami wyobraźni widzę, że ostatni tydzień to będzie masakra. Zaczyna się tradycyjnie od poniedziałku, w który się nie rozładowalem, bo brakło czasu, a przy wozie, byłem łącznie 14'53. To przyciągnęło następne prace do tego stopnia, że już we wt. miałem przy wozie 15'16. Trochę wtorek sam przeciągnąłem, bo bylem w biurze, bowiem nie przedłużam umowy, to trza ulrop wypisać itp. Jutro, ponieważ dziś przeciągnąłem, to może się pojawić nie planowe spanie w wozie.
 Katastrofa ta robota. Dobrze, że z tego rezygnuje. 
  Przy okazji rezygnacji, jak wypisalem urlop, to wlk zdziwienie, ze nie przedlużam umowy dalej. Pytali się komu to zgłaszałem, a ja do nich, a ktoś się pytał czy przedłużam? 
  Oni chyba myślą, że niczego tak nie pragnąłem jak stać się niewolnikiem na ostatnie lata przed emeryturą. Chyba ich poebało. 
    Zdjęcia.
   
  Nawigacja czasem tak działa, że dosłownie skierowała mnie w pole, na którym musiałem zawrócić. 

  A ponieważ była w miarę fajna pogoda i wstające światło ładnie oświetlało teren to zrobiłem foty. Przy okazji widzicie czym się obecnie tłukę, ale już niedługo. 
  Krótki wpis, ale na nic nie ma czasu. 
  Korekta jak zwykle, a ja wyglebiam. Narka.

niedziela, 14 grudnia 2025

Niedziela #2218

 W zasadzie to wyczekuję początku stycznia, bo obecna umowa obecnie na 95% nie będzie przedłużona. Niewolnictwo XXI w. - nie, dziękuję. Panowie z pieskami w kabinach mogą tam dalej sobie mieszkać, inni również, ja nie zamierzam przeprowadzać się ze stacji do kabiny ciężarówki. Rozumiem, że iluś tam ludzi to rajcuje, ileś tam robi to dla kasy, ileś jeszcze z innych przyczyn, ale moje zdanie jest inne. Nieszczególnie wierzę w reinkarnację, przeto to życie chciałbym jakoś przeżyć, niekoniecznie na koniec w kabinie ciężarówki. By nie było, to są w tej pracy plusy, ale niestety minusy przykrywają te nieliczne plusy. Do tego jeszcze jeden wózkowy w firmie robi mi pod górę, bo pewnie wie, żem branżowy, bo z tej samej wioski, to się spina jak może. No to ja mu pokazuje, że mam na niego wyjebane. 95% kierowców się spieszy. On zawsze mnie wolno rozładowuje, to ja z nim, że mi jeszcze bardziej nie zależy. Wiem kiedy do wioski mam połączenia i jak widzę, że nie zdążę na jakiś, a następny za 3o min to mam tyle więcej czasu. Więc mnie się też nie śpieszy. Ostatnio im wóz tam zostawiłem na 10 min i polazłem w pizdu. To się musiał zdziwić, że wóz stoi rozładowany, a ja (jak inni) nie biegam wokół niego, nie spinam go, nie zamykam go ogólnie się nie śpieszę. Pewnie dla niego jest to widok niebywały. 
   979 mówię czasem, że mam same zajebiste pomysły. Tak wiem, nie wszystkie, ale znaczna część po czasie (dłuższym lub krótszym) okazuje się być właśnie zajebistymi. Otóż kiedyś już do tab. exelowej nr tel. od innych składów (no jest tego trochę) dopisałem firany i zasłony. Stacja macierzysta je duża przeto zawsze miałem problem z pamiętaniem kiedy co prałem, wymieniałem. Od kilku lat wpisy sprawdzają się. Jak mam wolne msc. w praniu to patrzę do tabelki która firana czy zasłona była najdalej (czasowo) prana/wymieniana i ta leci do pralki. Następnie wpis je uaktualniany i z tego rozwiązania jestem bardzo zadowolony. Taki drobiazg, a cieszy. 

   Oglądałem na Disney + film "Zamiana żyć." (prod. 2022) Wyświetliło mi się to jakieś 2 tyg. temu jako nowość, to stw. obejrzę. Obejrzałem kilka odc. od razu, jak to u mnie (cos ok. 5-ciu) i za tydz., ten tydz. chciałem kontynuować. Serial ten został pozyskany w wyniku wchłonięcia platformy "hulu", a materiały z niej na dysneju ukazały się 25 października. Chcę go oglądać na ten weekend, a tu nie ma. W końcu dotarłem do info, że: "Serial Zamiana żyć (2022) został usunięty z Disney+ z powodu strategii oszczędności. Disney+ planuje usunąć ponad 90 filmów i seriali, aby zredukować koszty licencyjne, co może prowadzić do utraty wartości w wysokości około 1,5 do 1,8 miliarda dolarów. W związku z tym, niektóre tytuły, w tym "Zamiana żyć", mogą być usunięte z platformy w celu oszczędności." Czyli kolejne wrogie przejęcie, by wyeliminować konkurencję. Zagrywka czysto ekonomiczna. Nie, jak to często jest w reklamach - zmieniamy się dla Cb., tylko oni to zrobili dla siebie. Wchłonęłi, po czym po 1,5 m-ca wypierdolili 90 tytułów. No rewelka.
   Nie wiem czy pamiętacie, ale w latach 90-ych takich przejęć u  nas w kraju było sporo, jednym z głośniejszych było wchłonięcie Telefoniki. 

   Zdjęcia (screeny).
Teraz czemu oni w ogóle znaleźli się w fotach. Otóż są w sobie zakochani. To po krótkiej chwili ich oglądania już wiedziałem.

 To jest to szczególne zachowanie, kiedy osoby wobec siebie mają uczucie. Oni owszem zarabiają, bo są pod koncernem, ale to nie przeszkadza w tym, że się kochają, a na ekranie się to objawia, jak również w kasie, która do nich spływa. Widać nie tyko ja to zauważam. 

  Młody jest oczywiście za młody i napiszę to, by to było jasne i ktoś se czegoś nie nadinterpretował. 

 Ale też stan zakochania nie trwa wiecznie. Poprzednia para, którą lubiłem oglądać już się rozeszła. Kilkukrotnie w czasie streamów widziałem, że już zgrzyta i idzie ku rozpadowi, a teraz to już jest faktem. Leon tydz. temu na swoim kanale opowiadał, jak dla drugiego robił tyle, a ten go teraz zostawił/odszedł. Dlatego jak ktoś ma czas, to warto póki to uczucie jeszcze między nimi jest.

 Jak długo Ci wytrzymają? Oby jak najdłużej, bo to fajny stan. Osobną kwestią jest zastój fizyczny i umysłowy w czasie streamowania, ale co zrobić... Oni patrzą na to krótkoperspektywicznie. Łatwa kasa i nie muszą udawać przed kamerą, a to jak widzę jest cenione. 


A screen poniżej to już historia, a też fajnie się na nich patrzało.
Leon to ten po lewej. Link do jego kanału kiedyś już dałem. A jakby ktoś chciał  tych jeszcze wyżej to -> pl.chaturbate.com/novawheeler/

  Korekta jak zwykle, narka.

czwartek, 11 grudnia 2025

Czwartek #2217

   Co raz bardziej skłaniam się ku temu, by nie przedłużyć umowy. Nie do obronienia są godziny przy aucie, nie pracy, bo tak se to w niewolnictwie ustalono. 

  374 tez jeździ w transporcie i często zmienia pracę. Wcześniej trochę mi się to nie podobało, ale teraz go zaczynam rozumieć. Ostatnio wyszukał robotę na solówce 1/1. Mniej się już nie da. Mało tego potrzebują tam dwu kierowców na jeden wóz. To ma latać jako wahadło do Rumunii. Na razie są dogrywane szczegóły, ale chyba się na to przeniosę. Obecnie każdy tydzień tu, to masakra po korek. Poniedziałek zacząłem od 14:12 przy wozie. Nieprawdaż, że piękne. A w new robocie pozostaje tylko jazda. Będzie brakowało na pewno tych jazd przez wąskie uliczki, przez ten las przy, czy k/Limanowej, gdzie mnie nawigacja skierowała, ale z drugiej strony, co mówię znajomym, mnie dziennie średnio wychodzi przy wozie 13h. Do emerytury, to to się i tak sypnie, choćby ze względów zdrowotnych. Trudno, jak chcą niewolników napierdalaczy, to w ogłoszeniu warto to ująć.  Serio, oni wychodzą z kabin wozów i biegną z papierami, do bramy, kajś tam, bo kilka sek wcześniej. Dla mnie jest to nieszanowanie się, ale wiemy - różny pkt. widzenia. Czasem aż mnie to bawi, mógłbym to nagrać na komórę, ale mam ułomną. Najśmieszniej wychodzi jak takie dziadki biegną, bo będą szybciej... 
   Odnośnie new oferty na Rumunię, to wiemy, że wszędzie dobrze kaj nas ni ma, ale ogłoszenia na weekend będziemy przeglądać, póki jeszcze są w innych pracach.
   Z innych spraw. 254 uległ nastoletniej miłości. W zasadzie jest czasowo stracony. Nwm jak długo potrwa ten stan, ale im dłużej tym gorzej dla niego. Z drugiej strony sam nwm ile takie zauroczenie powinno trwać. To coś jak te siedzące przed kamerami nastolatki, które tu czasem wciepuję. Czas stracony przed kamerką jest w zasadzie nie do nadrobienia, a czasy idą trudne. 
  Mówiłem mu to już, że w każdych czasach ludziom z mózgiem żyło się lepiej, ale czy on to ogarnia?

   Gdzieś mi się to skasowało, a pisałem. To drugi raz. Otóż na chartubate, które co raz rzadziej oglądam, są nowi użytkownicy. Oni dla kasy zrobią wiele, na prawdę wiele. Darek by się zdziwił ile za małą kasę można osiągnąć, w sensie przedstawienia przed kamerką. 
   Zdjęcia (screeny). 
Zabulili im, to chlast kutas na ryj. 
Byście widzieli, kto komu. Dla wyjaśnienia to ruski. Oczywiście tam działo się wiyncyj, ale screeny tego nie oddadzą. 
A jakby ich ktoś chciał to -> pl.chaturbate.com/nikikerry_cum_/

   Korekta jak zwykle. Narka. 

poniedziałek, 8 grudnia 2025

Poniedziałek #2216

    Byłem w sob. u 254. Wymyślił sobie, zresztą ja zainicjowałem większe przemeblowania, to też jakby kontynuuje co zacząłem i tym razem kolejne przestawianie mebli, w tym rozkładanego fotela, na którym śpi. Nie konsultował tego z matką, a później doszedłem do wniosku, że moja osoba miała być gwarantem braku awantury z matką. Ta i tak weszła do pokoju z pytaniem przemeblowujesz?
- tak, to mój pokój,
- ale moje mieszkanie i ja za nie płacę (i wyszła). 
   Od razu pomyślałem, trochę nie dydaktyczne. Później o tym gadałem z 979 i ten stw. iż mógł to skonsultować z matką. Jednak moje zdanie jest inne. Skoro to jego pokój do przebywania, to niech se tam przestawia jak chce. Ma się tam czuć dobrze, to jedno, a drugie to uczy się tak ustawiać meble wokół siebie by czuć się dobrze. Sam też trochę dochodziłem do obecnego układu, by był funkcjonalny dla mnie i bym się tu dobrze czuł. A już to stw. - to jest moje mieszkanie (w domyślę, to ja tu rządzę) dla mnie bardzo słabe, ale matka się już nie zmieni. Jest za stara na to. 
   Przy przekładce pomagał nam drugi mikol. 

   Dziś bym wypadł z wozu. Wychodziłem i jakoś sie tak stało, że korpus już się odchylał od kabiny, a ręce jeszcze się niczego nie chwyciły. Efekt - zarząd widział nas już na zoli leżącego z obrażeniami. Próby nagłego chwycenia się kierownicy nic nie dały, rurki tez i co raz bliżej było lotu z wys. ok. 1,80 na glebę. Jakimś cufalem udało się za trzecią próbą chwycić rurki przy zawiasach drzwi. Ale już mi się ciepło i to fest zrobiło. Później jak byłem przy branie, to ochroniarz, jak wysiadałem ponownie - niech pan uważa, bo można zlecieć. Widocznie ktoś już u nich lądował, albo widział mnie jak usiłowałem się uratować przed upadkiem. 
   Dziś krótko, bo w zasadzie to nieplanowe wyjście notki. 
   Zdjęcie (screen). 

  Nawet nie wiedziałem, że takie zabawki, jak pół korpusu można se z organami kupić. Jestem trochę zacofany jeżeli chodzi o nowinki. 
   Narka.

sobota, 29 listopada 2025

Sobota #2113

    Wstęp jest taki. Jestem porobiony, na grupie A wyglebił właśnie 254 porobiony również i za chwilę pewnie do niego chwilowo dołączę. 172 się nie objawił, ale pisałem mu wcześniej, że na weekend na stacji stacjonuje 254. No ok. Po spodem notka, którą wypłodziłem w wozie więc ona nie leci na czerwono. 

   Oglądam po raz kolejny film "Odzyskać i stracić". Nie pytajcie dlaczego. Po nastu godz. w pracy nie mam czasu, chęci szukać czegoś nowego, a to dawno oglądałem to postanowiłem sobie przypomnieć. Film w zasadzie w połowie (chodzi o czas emisji) pokazuje problem niedoceniania młodzieży swojego wyglądu. To samo miał 254. No i teraz w filmie usiłowano to rozwiązać standardowo. Ojciec mówi do syna (ładnego), że jest atrakcyjny inteligentny etc. Ale to banały. Jak mówiłem do 254, który też miał niską samoocenę, by ją podnieść, to zrobiłem to zupełnie inaczej. Wpierw wyeksponowałem co ma ładnego i uzasadniłem to, dlaczego tak uważam, nadto podparłem się materiałami z neta o modelach, by mu pokazać, że nie są to jakieś banały wyssane z palca. W filmie natomiast robią to właśnie w sposób nieprzystępny dla osoby, która ma niskie mniemanie o sobie i w realu to niewiele da. Wydaje mi się, że jeżeli mówimy komuś, powiedzmy samcowi, że jest ładny, to trza uzasadnić dlaczego tak uważamy. Wykazać materiałami neutralnymi, że jest tak jak mówimy, bo przeca dziś nie ma problemu, by np. na zdjęciach się porównać.   
   Nakłoniłem 254 do ćwiczeń fizycznych, do dbania o siebie. Efekt... Jak w podstawówce był gnębiony i z niego drwiono, to teraz (niedawno) w interku strzelił jakiemuś tam synkowi w ryj. Powiedziałem do 979 - patrz. wyrobił się. Spytałem się tylko 254, czy zrobił to miejscu kaj ni ma kamer, by nie miał problemów, ale tu też wykazał się myśleniem i kamer tam nie było. No uczy się czegoś ode mnie. 

   Zawsze pisałem, że nadmiar mięśniaków jest kłopotliwy. No i ponownie występuje ten problem. Na dziś (notka miała iść wczoraj) umówił się na flachę 172. Mało tego zapowiedział, że przy okazji tejże chce spróbować wiyncyj. Nasz dział p. s. wstępnie zgłupiał, bo co z nim takiego nowego zrobić. Zarząd zostawił tę kwestię do omówienia przy flaszce. No ale życie nie lubi poukładanych spraw, to się skomplikowało. Otóż na weekend, czyli dziś, wbija na stację również 254 i uj bombki strzelił. 
 Jakby było jeszcze tego mało, to 172 wstępnie zapowiedział, że chce stacjonować na stacji dłużej i zająć, jak już dawniej bywało jakaś grupę zdatna do stacjonowania. Obecnie zajmuje się starym, do tego zmaga się z dwiema siostrami i widzę to go przerasta, przeto chce od tego się wymiksować. 

   
Ok. bo to powyżej było napisane na wozie, a ponieważ obecnie 254 wyglebił, a ja jeszcze jakby domykam st. mac., to muszę (notkę|) wypchnąć w stanie w jakim je, bo dziś (sobota) nie wyjdzie znowu, bo 254 je na stacji. Wiem już trochę brędzę, ale zara lezę wyglebić przy 254. 
  Korekta jak zwykle...
   Narka. 

poniedziałek, 24 listopada 2025

Poniedziałek #2212

   Kiedyś oglądałem filmy o działaniu "kapitalizmu/korporacji". To jest ciekawe jak on u nas, podobnie jak na zachodzie przejął podstawowe dziedziny życia gospodarczego kraju zostawiając niewielką przestrzeń dla prywatnej działalności. Dziś jak jeżdżę po firmach, to te straty czasu dało by się zniwelować, ale trza by było takie firmy obciążać kosztami za przetrzymanie wozu. Problem w tym, że są to właśnie molochy, które dadzą sobie radę bez nawet dziewięciu przewoźników i zawsze wyjdzie na ich. Jak zbojkotować takiego dildosa, amazona i innych? Dlatego koncerny zajęły rynek i obecnie są nie do ruszenia przeto z ludzi świadczących usługi na ich korzyść robi się niewolników. Nawet nie wiedziałem, że w transporcie towarowym to tak bardzo jest widoczne. No ale pewne rzeczy, sprawy widać dopiero jak się wejdzie w daną dziedzinę. 
   Smutna konkluzja jest taka, że prawie wszędzie nas dymają, a jak im braknie (kasy), w zasadzie to stale im brakuje, choćby wiecznie na deficycie służba zdrowia, to my mamy oczywiście pokryć ten deficyt. Smutne, a jednocześnie żałośne, jak tłuszcza dała się urobić. 
   Np w transporcie (odnośnie pracy kierowcy) jest zapis, że jak się zacznie godz. nocne to można pracować 10 h. Pierwotnie było, że w dobie pracowniczej, ale korpo nacisnęły, by jednak niewolnictwo jeszcze bardziej zacieśnić i zmieniono ten zapis na pracę 10 h między dwoma odpoczynkami. Jak to wygląda w praktyce. Otóż przykład 1 - startujemy o 04:00, a u mnie w firmie godz. nocne to od 01:00-05:00, więc mamy pracę w porze nocnej. Czyli teoretycznie powinienem skończyć o 14:00. Niech tak będzie. Kończymy o 14:00 i rozpoczynamy odpoczynek 11 h. Kończy nam się o 01:00 więc możemy już o 01:01 startować. Wcześniej kiedy przepis mówił o dobie pracowniczej, to mogliśmy startować ponownie dopiero o 04:01, no ale kierowcy mieli by się za dobrze. Osobną kwestią jest, że wszędzie przyjmuje się godz. nocne jako 8h, choć faktycznie ustala się je w zakresie. W poprzedniej firmie był to przedział 21:30-05:30. Wynikało to z tego, że wiyncyj autobusów jeździ rano, jak w nocy, przeto oszczędza się na wypłatach pracowniczych. Dla mnie było lepiej bo robiłem tylko popołudniówki, więc łapałem się częściej na godz. nocne. 
   Takich niuansów czasu pracy jest więcej. Np. czas pracy kierowcy liczony jako jego czas pracy to jazda, inna praca i "łóżka" (czyli obowiązkowe przerwy). Tu skolei knif polega na tym, że do czasu pracy zalicza się tylko 15 min przerwy śniadaniowej. Reszta nie jest liczona do czasu pracy, choć te przerwy muszą być odbyte. Przy jeździe np. 10 h, należy zrobić dwie przerwy 45 min (łącznie tyle minut), czyli 1,5 h ale tylko 15 min z tego zakresu liczy się do czasu pracy. Czemu o tym piszę? Bo wyżej było, że zahaczając o godz. nocne można pracować teoretycznie tylko 10 h. Ale przedwczoraj na legalu jeszcze pracowałem o 16:00. Jak to się odbywa. Otóż, by przedłużyć ten okres wbija się prawie na każdym postoju łóżka, czyli teoretycznie możemy mieć jazdy 9 h 45 min, ale np. ostatnie minuty jazdy mieć o 18:55 i wszystko będzie na legalu. Czyli przy wozie będziemy 15 h i jest przepisowo ok. I tak z kierowców robi się niewolników wymaksowanego czasu pracy. 
   Z innych bardziej przyjemnych spraw. W tyg. był 172. W pn. i wt. miałem właśnie wymaksowane godziny, to w środę dali mniej zleceń, ale i tak skończyłem o 15:07. Załapał się wiync 172 na wejście na stację. Ja prd. jak on wygląda (wiem miałem te jego ręce sfocić), ale był w przelocie (jak we warcabach, bicie w przelocie) i nie było kiedy. Ale ogólnie w tym wieku tak wyglądać, to niesamowite. Jak siedzę na nim to mózg się lasuje od tego widoku. Przedłużyłem, na ile się dało, ale nie aż tak, na ile bym chciał, bo nie miał czasu o czym powiedział na wejściu. 5 min po zejściu z niego bym ponownie wlazł na niego, ale go już nie było. Normalnie bym mu powiedział - legaj z powrotem. Taką miałem ochotę na jeszcze jeden raz. No masakra. Muszę z nim kiedyś flachę zrobić. 
    No i doczekaliśmy się, choć w tym roku bardzo wcześnie, aż nienormalnie patrząc na poprzednie lata. Białe gówno w ataku. Na szczęście dziś mam trasy tylko po aglomeracji, przeto raczej się nie poślizgnę. Dobrze, że kajś w góry nie wysyłają. Muszę się w firmie o łańcuchy spytać, bo jakby mi na jutro dali, jak kiedyś tam Piwniczną Zdr. to bym od razu z tego zrezygnował. 
   Miałem tradycyjnie wysłać notkę wczoraj ze stacji, ale zadzwonił 254, że się pokłócił z matką i bym go odwiózł do interku, a następnie zaraz do laski. Niestety musiałem auto z tego białego gówna oczyścić, a dopiero później ruszyć na szlak. Po tym odwozie odrazu po otwarciu stacji dla ruchu wbił na nią 895, przeto nawet posprzątać nie dokończyłem, dlatego notka bez zdj., za to puszczona z wozu po wstępnej korekcie. Po wyjściu 895 jeszcze wszedł 979 i zajął czas w zasadzie do wyłączenia stacji. 
  Narka. 

wtorek, 18 listopada 2025

Wtorek #2211

 Na razie to wygląda tak, że jak tak dalej będzie, to umowy po 3m-cach nie podpiszemy. W zasadzie tacho jest po korek. Jak nie godzinami, to czasem jazdy. Kiedyś godziny wymaksowalem do 14:59, a w pn wymaksowalem czas jazdy na 09:59. Plus do tego jeszcze godziny pracy innej. 374 ciągle mówi, że zwolnilby się po tygodniu. Inna sprawa, że ze swojej obecnej pracy też chce się zwolnić, bowiem (uwaga) nowy fotel powoduje u niego ból pleców. Ponoć ma krzywy kręgosłup, ale pierwsze o tym słyszę. 
   Plan jest, by z dyrektorem o tym porozmawiać, ale, tradycyjnie, co wyjdzie się okaże. 
   Ponieważ czekam już 1,5h na rozładunek, to postanowiłem spłodzić notkę w wozie i ją pchnąć bez zdjęcia. Szkoda, że tu siedzę, bo dzwonił 172, że chiał wejść na stację, a tu ona zamknięta dla ruchu. Korekta jeszcze słabsza, bo na tel nie chce mi się z tym bawić. 
   Tyle, bo praca czeka. 
    Narka. 

sobota, 15 listopada 2025

Sobota #2210

    Hmm, pięknie. Parzę czy mam coś roboczego do pchnięcia, a tu niewiele, to spłodzę z bieżących spraw, bo te za chwile już nie będą bieżące. 
   Na ten weekend na stacji stacjonuje 254. Podobnie jak kiedyś tam, powiedział matce, że jest w interku, a faktycznie stacjonuje u mnie, ale jeździ wieczorami do new laski. Teraz też tam je, to mogę na szybko coś spłodzić. 
   Dziś byliśmy na przejeździe starym MAN-em po Bytomiu, Gliwicach, Zabrzu i jakiś tam wiochach za Gliwicami. Jako kierowcy występowało dwu, tzn. jeden jest bieżąco kierowcą busów z firmy podnajmującej kierowców, drugi, co się później okazało, jeździ w PKM Świerklaniec. 
   Z Bytomia odjechaliśmy planowo. Zbiórka kasy odbyła się w Gliwicach. Przejazd to 40 zyla od łba na paliwo. Zdjęcie, jak ściepnę od 254, to pewnie ukaże się z innej notce. Pierwszy kierowca tak średnio prowadził. Tzn. gdyby to nie był sprzęt muzealny, to rozumiem, takich ciarachów jest sporo, albo ja jestem z innej daty i kompletnie inaczej rozumiem prowadzenie muzealnego wozu. Drugi to już była masakra. Jak siadł za kółko w Łabędach, to od razu powiedziałem do 254, że strach się bać jak on prowadzi, ale cały czas myślałem, że bieżąco nie jeździ, a tylko na takie okolicznościowe impry. Szokło mnie dopiero wtedy, jak drugi mikol, kiedy mu też powiedziałem co myślę o takiej jeździe, bo on też jechał z nami stwierdził, że ten kierowca dziennie jeździ. W zasadzie przez pierwszą chwilę nie dowierzałem. Jak można tak jeździć muzealnym wozem. Wszystkie dziury zaliczone, skrzynia to mało miała nie wyskoczyć z miejsca gdzie się znajdowała i trza się było dobrze trzymać poręczy i uchwytów, bo jazda do płynnych nie należała. Później jeszcze była scena z fotostopem. Wszyscy wyszli, a drzwi zostały otwarte. Postanowiłem je zamknąć, bo to tylko przeca naciśnięcie przycisków, a w wozie było cieplej. Wrócił z fotostopu ten kierowca co tak beznadziejnie jechał i mówi do mnie i do 254, że od kabiny to wara i nie tykać tam niczego. Trochę mnie to zdziwiło, bo impreza zamknięta, ale ludzie mają różne fazy. Mimo tego, bo człek mi trochę humor popsuł, mikole mnie namówiły by iść do tego pierwszego kierowcy i spytać się czy mogę poprowadzić owego Mana. Po zapytaniu się ten pierwszy skonsultował się z drugim i postanowili, że od Zabrza Sośnicy mogę jechać. Choć im bliżej było miejsca od którego miałem prowadzić owego busa, tym bardziej drugi mikol stwierdzał, że to chyba nie wypali. Jednak mini szok, jak stanęliśmy k/dawnej kop. Sośnica, to okazało się, że mogę jechać. Ok. Rozsiadłem się w kabinie, ale od razu mnie uprzedzili, że fotel się nie dźwiga, bo coś tam. Pomyślałem, trza było klocek drewniany podłożyć i by było. W Katowicach, jak były zjebane fotele to jeździłem na zmiatku. Lusterka były też źle ustawione, ale kawałek przejadę, w końcu tyle jeżdżę.... Na wyczucie wozu starczyło jakieś 2 km jazdy i w zasadzie gabaryty już były opanowane. Dział transportowy musiał podmienić dane obecne stosowane z TIR-a, na poprzednie, czyli krótki wóz komunikacji miejskiej. Po podmianie szło normalnie, czyli płynna jazda z omijaniem dziur i to wszelkich, które się dało ominąć. W sumie jechałem do dawnej kop. Pstrowski, a więc dość spory kawałek. Nie wiem co se myślał ten kierowca ze Świerklańca. W każdym razie jak już od kopalni prowadził znowu ten pierwszy, to poszedłem z powrotem na wóz i mikole, w tym jeden wprost powiedział, że dobrze mi szła jazda. Od razu pomyślałem - no raczej... 
    Na przystanek końcowy przyjechaliśmy godzinę po czasie, tzn. po tym czasie który był założony, ale opóźnienie, jakby ktoś myślał, nie z mojego powodu, bo przez m-to Zabrze przeszedłem płynnie, ronda podobnie. Wąskie przeciskanie się na Biskupicach bez problemu, nawet mi się osobówka pod most władowała, to też k/niej przeszedłem normalnie. Jakiś tam mikol, że wąsko było, a 254 do niego, że nawet bym tu przegubem przeszedł bez problemu. Zresztą później 254 do mnie, że jak jechałem, a stał obok mnie w kabinie, to że w ogóle się nie trzymał niczego, bo wie jak jeżdżę. Widziałem to, że był tylko oparty od drzwi. Zresztą u mnie w kabinie jak przychodził pojeździć też się nie trzymał. Kilka razy z tego powodu gdzieś tam się gibnął, ale to dlatego, że albo ktoś nagle wlazł pod wóz, albo wyjechał itp. więc trza się było ratować nagłym manewrem. 
   Wracając do stylu jazdy, to kto określi prawidłowo ten, jak nie mikole. To one ciągle szlajają się po busach, tramwajach i w zasadzie ciągle oceniają, patrzą, wypatrują nieprawidłowości itp. 
   Po przejeżdzie byliśmy umówieni z 374 na późny obiad do Bacy, tam gdzie już jeździłem z 374 kilka razy na danie dnia. Tym razem taki duży schabowy na cały talerz i to duży, w przecenie o 50%, bo w sob. i środy od 17:00 do 19:00 jest taka promka, to pojechaliśmy. Tego schabowego wzięliśmy z 254 na pół, czyli atrakcyjna cena na jedną osobę, bo wyszło 13,50 zyla na łeb. Jeden mankament - kotlet jak przyszedł z kuchni to był letni. Na końcówce pochłaniania już był prawie zimny. Nwm, z czego to wynikało, ale niedopatrzenie w kuchni. 
   Po wchłanianiu 254 pojechał do laski, ja na st. mac. 
   Z innych spraw. Okresowo wbija 172. Ja prd. jak on wygląda. I to jak go zwiąże, siądę na nim, te jego mięśnie dostępne... (tak wiem, jeszcze tych rąk nie sfociłem, ale ostatnio wbił ok. 22:00 i wyciągnął mnie z łóżka. Ponieważ wstawałem 05:25, a miałem chcicę to go wpuściłem na stację. O tej porze 979 raczej nie wchodzi na stację, to też poświęciłem lekko wiyncyj czasu na zajęcie się nim. Zasypiało się ponownie rewelacyjnie. 
    W pracy kilkukrotnie znowu mieliśmy manewry w bardzo wąskich miejscach, na centymetry dosłownie, co nam się bardzo podobało. 
    Pierwsza sytuacja. Podjechałem pod firmę i wydawało mi się, że wjazd był z drugiej strony budki wartowników (było ciemno jak przyjechałem). 

Okazało się, ze wjazd i wyjazd jest po jednej stronie, natomiast wjechałem w wąską uliczkę za bramą. 
  Efektem błędu, było cofanie po tej pomarańczowej linii, przy zaparkowanych, tam za czerwoną linią osobówkach, więc na wykręcenie mało miejsca. Na szczęście asekurował mnie motocyklista, który tą wąską drogą jechał z góry, a zastawiłem drogę sobą. Mógł mnie ominąć na centy, ale jakiś dobry człek i postanowił mnie asekurować. 
   To nam się podobało, ale za to ilość godz. w ostatnim tyg. nam się nie podobała. Konsultowałem się w tej sprawie z młodym co mnie szkolił i przyznał, że od dwu tyg. jest pracy f uj. 
    Z 3-ch kierowców, którzy się przyjmowali (tzn. dwu wraz ze mną) pozostał oprócz mnie jeszcze jeden. Trzeci już się zwolnił. Ten drugi, bo przez 3 dni kończyliśmy wieczorem, tez narzekał, że to za długo trwa. W czw. wykręcił 14,40, a w pt. razem mieliśmy 13,20.  To jest na razie główny minus tej roboty. W zasadzie spedytorzy tyle tego dają, że mi i tak odpadają załadunki, bo gdzieś się nie wyrobię czasowo, a mimo tego dzień w pracy zamyka się w takich godzinach. W piątek miałem dwa kursy, tzn. jedno ładowanie i rozładowanie. Drugie to podwójne załadowanie (miało być potrójne, ale czasowo się na to jedno nie wyrobiłem) i jedno rozładowanie. Więc dwa kursy, wszystko w odległościach ok. 50 km od siebie, więc nic daleko, a czasowo rozciągnięte....
   Tyle z pisania, bo za chwilę wydalam się na szlak ściągnąć do stacji 254, wiync muszę notkę pchnąć przed wyjściem, bo później przy 254 to ona nie wyjdzie do jutra do popołudnia. 
   Zdjęcia. Za nie robią screeny powyżej. 
   Korekta, jak zwykle, bo za chwilę muszę zamknąć stację dla ruchu i wyjść na szlak, ściągnąć 254. 
   Narka.