Jedziemy na dw. katowicki z 254. 255 wyszedł wcześniejszym kółkiem. Na peronie dwie laski w odległości jakiś 10 m od siebie. Jedna gruba, w burdelowych rajstopach z dziurami, w miniówie, koszulka, że cycki jej wychodziły jak u Sabriny w teledysku - Boys, jakby chciała by ją na tym dworcu przelecieli. Druga mniej gruba, ubrana podobnie, a nawet bardziej wyzywająco. Zaczęła się rozmowa z 254, że on jednak lubi duże cycki, na co ja - że ta jego obecna laska, to deska przeca je. Widziałem ją kilka razy i jakoś tak średnio, by jej coś odstawało. On na to, że nie, bo jej cycek mieści się w jego ręce. Na co mówię - masz małe ręce.... i w tym momencie on wyciąga rękę rozkłada ją i patrzy czy jest duża.
No i to było tyle z humorystycznych sytuacji. Dalej mówi mi, że jego laska jest w lekkim stopniu upośledzona umysłowo i ma problemy z przyswajaniem wiedzy, bo zeszło na naukę. Mówi mi dalej. że (uwaga) w wieku 16 lat, ona dalej sylabilizuje. Słuchałem tego i się zastanawiałem - co z tym począć? Wiem, miłość je ślepa. Ona przed nim rozszerzyła nogi i tyle, on na to poleciał, ale co dalej? Tu jest odwrotność tego co u 972. To on je ogarnięty (tak w miarę), a łona - nie. U 972 odwrotnie. I teraz jak mu to, w sensie - ją, wybić z gowy. On sam już stwierdza, że ma gorsze wyniki w nauce, bo zajmuje się nią, a ona nie przyswaja. Powiedzenie wprost, wprowadzi u niego reakcję obronną - zabierają mi dupienie, co mój dział p.s. zrobi bez dupienia? A jak bydzie dupił, to się bydzie z nią pogrążał. bo to nie ona w związku cięgnie do góry, jak choćby 811, ale łon. A łon przy niej zostanie sprowadzony w dół. Na tym (w tym) dole się odnajdzie? Przeca się nim nie byda wiecznie zajmował.
979 ma laskę z grubsza ogarniętą, choć i tak jest, jak jest. Ale u 254 dramat się kroi niezły.
Dziś chyba zaskoczyłem 254 odnośnie bytowanie na stacji. Mówię mu, pobyt jakby masz za free, ale żarcie se musisz kupić sam. Wcześniej było o tym, że niby ja mu mam kupować żarcie. Wyprowadziłem go z błędu, bowiem podesłałem mu tabelkę kosztową, mówiąc - dobrze jakbyś ja wypełniał. Cały czas nie chce jej wdrożyć do użytku. Dziś się wypowiadał tym, że ma trudny okres w życiu. Problemy w domu z nadzorem, częściowo z laską (pęknięte gumki + brak okresu), w szkole, bo się nią zajmuje. Mimo tego mówię mu, że dobrze znać swoje koszty, bo można planować. A z planowania, to on ma tak. W wakacje zarobi f uj kasy. Z tej kasy kupi se kierę do kompa, a również (uwaga!) auto, bo zda do tego czasu już prawko i mam mu pomóc wybrać wozidełko. Można by z zewnątrz pomyśleć - jakiś nieogar, ale chyba myślenie młodzieży dziś jest takie standardowe (choć z drugiej strony jak popatrzeć w historię, to jak najbardziej standardowe). To kiedy mam go wyprowadzić z błędu?
Darek, potrzebuję pomocy. Widziałem ten teledysk Jakub Józef Orliński & Aleksander Dębicz - Music for a While zylion razy. Może mi się wydaje niesłusznie, ale widzę w nim, czy odbieram jakiś wątek branżowy. Od razu napiszę, kompletnie nie ogarniam tekstu, nie skupiałem się nad nim, nie tłumaczyłem itp. Skupiam się na samym teledysku. W nim widzę jakby nasz wątek, ale może jestem pierdolnięty. Już kiedyś miałem o tym napisać, ale nigdy się nie przemogłem. Ja to mam poślizgi.
W wydawaniu kasy publicznej w części na rzeczy mało potrzebne lub ekonomicznie nieuzasadnione weszliśmy już w kraju na górną półkę. Zaczynaliśmy od osiedlowych placów zabaw. Ok. to się jeszcze broniło. Później, jak już osiedla uzbroiliśmy w zyliony osiedlowych placów zabaw, to do tego dołożyliśmy zylion siłowni na wolnym powietrzu. Nawet w kabaretach się z tego śmiali, ale... my to tak mamy, że się śmiejemy i na tym poprzestajemy. W związku z tym oni na górze nie niepokojeni, się rozpędzają z tym wydawaniem. Następnie wzięliśmy się za centra przesiadkowe. Tu znowu część z nich miała jakby swoje uzasadnienie, część, wbrew nazwie, rozkominikowała dawne, naturalne centra przesiadkowe (jak choćby Glwice, o czym pisałem). Część powstała tylko chyba, by powstać, bo ich funkcja dla danego regionu jest marginalna. Teraz weszliśmy na kolejną półkę jeszcze wyżej. Otóż zabraliśmy się za przebudowę całych stacji kolejowych, w szumnych hasłach zwiększenia częstotliwości, zwiększenia bezpieczeństwa, jakby wcześniej zdarzały się masowo wypadki, większej dostępności itp. haseł, Wszystko generalnie jest lepsze, za grubo lepszą kasę. O ile jeszcze te przebudowy stacji w dużych m-tach powinny nastąpić, bo czasem zużycie infrastruktury było spore, to rycie małych stacyjek całych na nowo... no średnio. Same Katowice były zresztą nie tak dawno robione na nowo. Nowe rozjazdy na głowicy zachodniej, nowa podsypka, nowe perony. Tak (uwaga) były nowe perony, które znowu zrobiono na nowo. Nawet nie wiem, czy te nowe poprzednie się zdążyły zamortyzować, ale przecież ważne by - im ten miś droższy, tym nasze 20%..., koniaczek. Tyle, że w tych nowych rozwiązaniach nie czytam już o "poręczach do odpoczynku pionowego", o których pisałem m.in. tutaj.
I tu znów dochodzimy do sytuacji, kiedy przebudowy w dużych aglomeracjach jeszcze się bronią, ale ostatnio czytam, że... chcą odbudować linię nr 115 Tarnów - Szczucin. Oczywiście odbudują za niewielką kwotę 582 mln. To na teraz, bo w poprzedniej notce wzrost w samych kato, prawie dwukrotnie, to można przypuszczać, że faktycznie w 800 mln się zmieszczą. No nie miałbym problemu, gdyby Szczucin był jakąś wlk. aglomeracją, jak choćby Jaworzno, ale tam mieszka łącznie 12 tysi ludzi.
Jeszcze bardziej mnie zadziwia, że robią tego misia, mimo iż, co czytam w tym samym art. odnośnie linii 115,
Czyli oni na dziś nie mają kasy na kolejkę i jeżeli ich zmusi się do jej finansowania kiedyś tam, po odtworzeniu tej linii, to kosztem innych rzeczy w mieście. Demografia Szczucina jest zasadniczo, bo sprawdziłem, jak w innych małych miasteczkach. Wyludniają się i ten trend raczej się nie zmieni, co najwyżej może się nasilić.
No wiec, czy ktoś zadaje sobie w ogóle pytanie, na co ten miś? Tak, wiem - "On odpowiada żywotnym potrzebom całego społeczeństwa. To jest miś na skalę naszych możliwości." A następnie zrobi się protokół zniszczenia.
I by nie było, bo po raz kolejny może się komuś wydawać, że nie jestem za rozwojem i postępem. Jestem jak najbardziej za, tylko, drobny szczegół, czy Ci na górze, w ogóle konsultują to co robią z tymi na dole? Czy jest przekaz mniej więcej taki - zbudujemy centrum przesiadkowe, ale kasa, którą bieżąco będziemy wydawać na jego funkcjonowanie odbierze nam możliwość naprawiania stanu dróg i będziecie jeździć po dziurawych. Albo, że bieżąca obsługa centrum przesiadkowego uniemożliwi dofinansowanie szkół, a dalej będzie mniej kasy na nowoczesne pomoce naukowe do tychże. I tak by można wymieniać i wymieniać, ale jakimś dziwnym trafem się tego nie robi. Po prostu obstraja nas się infrastrukturą stałą, która stale wyciąga kasę z budżetu/ów, bo ją trzeba po prostu utrzymać.
Jutro miało być wolne, ale oczami wyobraźni zakładałem, że go nie będzie i jak zadzwonił planista z pytaniem - czy mam jakieś plany na jutro, to odp.:
- nie, nic nie planowałem, bo zakładałem, że mi to wolne właśnie zgarniecie.
Zdjęcie. Jak go zobaczyłem, to prawie padłem ze śmiechu. Te włosy na gowie i przy tej drugiej gowie...
Ktoś lubi owłosienie oglądać, to –> pl.chaturbate.com/fykmor_2/
Korekta na poziomie poziomów dotychczasowych.
Narka.



Myślę, że w zamiarze twórców mogło tam niczego nie być branżowego w tym teledysku. Ot sama młodzieńczość, witalność, przyjaźń... a ten erotyzm wyszedł przy okazji i jest w oku oglądającego. Ewentualnie świadomie tak to nakręcili, że sobie można kombinować z interpretacją, która nie musi być jednoznaczna w żadną stronę.
OdpowiedzUsuńZa każdym razem jak widzę przebudowaną stacje kolejową w Kętrzynie przy okazji elektryfikacji linii, to też myślę o misiu.
Dla mnie w tym teledysku ten lokaty, który mi się zresztą podoba, jakoś tak przeciągle się patrzy na swoich kolegów. Fakt, nie jest to jednoznaczne i chyba dlatego powoduje taki niepewny odbiór.
Usuń