poniedziałek, 13 kwietnia 2026

Poniedziałek #2272

   Oglądam na ntlx serial koreański D.P. Fabuła osadzona jest w wojsku. D.P. to taka żandarmeria wojskowa, która jest odpowiedzialna za schwytanie dezerterów. Serial jest ciekawy, dlatego że porusza temat rzadko pokazywany w mediach i w ogóle w innych krajach, odnośnie służby wojskowej, dotyczący przydatności poszczególnych jednostek do odbywania służby wojskowej, ale również fali, która, co ciekawe, w Korei dot. także korpusu oficerskiego.
    Jak ktoś jest dorosły, to doskonale wie o tym, że nie każdy nadaje się do odbywania służby wojskowej. Są jednostki, które się tam w ogóle nie znajdą, natomiast w życiu prywatnym one sobie doskonale dają radę. I właśnie serial porusza sprawę takich osób, które nie nadają się do służby wojskowej, a zasadnicza służba wojskowa demoluje im dotychczasowe życie. Kto z boku, pomyśli: „Ok, dobrze, tak powinno być, bo ci ludzie wejdą na jakąś prawidłową drogę.” , ale nikt nie pomyślał, że może oni nie chcą przez to przejść. Czy taki 254 się nadaje do wojska? Nie. Czy 255 się tam nadaje? Jeszcze bardziej - nie. I wielu ludzi się tam dziś nie nadaje, ale ciśnie się ich tam, by ktoś na górze mógł realizować jakieś swoje, czasem chore, plany. I tyle. 
  Od wieków było tak, że Ci na samej górze realizowali swoje plany, już nie wnikajmy czy zasadne, tymi na dole, którzy w imię realizacji tych planów mieli, często, masowo ginąć. 
  Dla mnie zasadniczo wojsko jest dla mięśniaków-skurwieli, którzy chcą się napierdalać i w tym są dobrzy. W zasadzie cała seria 300 doskonale dała by sobie tam radę. Podobnie 172, 973, 975, 826. I właśnie takie osobniki są  stworzone do wojska. Oni się tam odnajdą, mało tego, mogą się między sobą wyżywać i sprawdzać który na ile jest wytrzymały. 
    W pracy miałem linię autobusową, która w Katowicach ma przerwę od 20:00 do 22:00. Dwie godziny. Zawsze jest problem, co zrobić z tym czasem, ale ponieważ był piątek, to postanowiłem, że przejdę się na Mariacką w Katowicach. To jest taka ulica, która na weekend pełni rolę centralnej rozlewni alkoholu w mieście. Przechadzają się tam tłumy ludzi,  Właściwie ulica jest złożona z samych lokali, do których można wejść i napić się czegoś, rzadziej zjeść. Przychodzą tam też nastolatkowie w grupach, bo wtedy czują się bezpieczniej. I właśnie w piątek była taka dość spora grupa nastolatków, mięśniaków-skurwieli, ubranych głównie na czarno, takich kiboli, którzy też doskonale nadawaliby się do wojska. Patrząc na nich, kilku wybrałbym do czegoś więcej. Jednak zastanawiałem się, z iloma można by zrobić tyle, co ze 172. U 172 działają w zasadzie trzy czynniki: wygląd, mięśniak-skurwiel wioskowy i to, co można z nim zrobić. To podobnie, co kiedyś opisywałem odnośnie 174. Już sama świadomość tego, kto jest pode mną, działała bardzo pobudzająco na dział p.s. 
   W grupkach, a później w jednej dużej tych młodych kiboli większość, jak to u nich obcięta w zasadzie na zapałkę, ale kilku już wyróżniało się modnymi fryzurami, czyli więcej włosów ściepnięte na czoło i oczy, a mniej wokół głowy. Niektórym to pasowało, bo faktycznie ładnie wyglądali, przynajmniej głowowo, bo nie wiem jak po ściepnięciu łachów by było. Z daleka było widać, że to kwiat PL myśli nie jest, ale, co wyżej pisałem, do woja jak najbardziej - tak. 
   Wracając jeszcze do serialu koreańskiego "D.P." W tym scenariuszu nie popełniono błędu, że aktorów osadza się w jakimś wieku. To znaczy, nie podaje się na przykład, że w czasie trwania akcji filmu, mają konkretnie ileś lat. Oni po prostu grają, choć widać z wyglądu, że różnice wiekowe między niektórymi aktorami są dość spore. Jednak nie zaburza to przekazu filmu. Dla zaniżenia ogólnego wieku, statystów już wybrano dość młodych. W końcu odbiór ma tyć taki, że tam jednak służą młodzi ludzie. 

   No i pobyt 254 na stacji. Zaczyna się robić tak swojsko, albo tak inaczej. To zależy od spojrzenia, interpretacji. Wchodzę na st. mac. i 254 mi zgłasza, że chce opróżnić zbiorniki i bym poczekał 5 min. Ok. nie ma sprawy, dla samca to ważne. Czekam. Z tych 5 min zrobiło się 35 min i zacząłem się upominać, czy to już. W końcu się okazało, że 254 jest na wspomagaczach dobrego samopoczucia i raczej nie opróżni zbiorników. Ok, Zaczęliśmy normalnie funkcjonować. 
    Ale wiecie... To tak jakby Wam dziecko mówiło - właśnie walę konia, nie przeszkadzaj mi. 
    Mało tego, stracił się, już kiedyś, problem nagości. Nie ma go. Ja poruszam się przy nim kompletnie nagi, nie ma problemu z tym, ze on porusza się nagi przy mnie. Można by rzec że czasem jest prawie jak na plaży nudystów. I teraz, czy to jest normalne? W ilu rodzinach dziecko nie ma skrupułów przed starymi chodzić nago? No chyba w niewielu. Jeszcze wyjaśnienie. To nie jest tak, jak ktoś myśli po przeczytaniu tego wyżej, że specjalnie czy celowo chodzimy nago. To wynika z chwili. Np. on coś potrzebuje i wyciąga mnie z łóżka lub on wychodzi z łóżka po coś tam i też nie ubiera się, by przejść kawałek i wrócić , następnie znowu się rozbierać. W ciągu dnia mamy organy zasłonięte, choć 254 chodzi w zasadzie tylko w krótkich spodenkach lub majtkach. 
   Stety, niestety na st. mac. stwarzamy w miarę normalne warunki i podobnie jak przy 979 nie muszę się specjalnie chować ze swoją nagością, tak przy 254 to też zostało wypracowane. Teraz czy to dobrze? Nwm, a w każdym razie, chyba, naturalne. Wszak wyglądamy jak wyglądamy, a wiemy jak wyglądamy i tego nie zmienimy, więc po co się chować? Przypomniał mi się 374 nad, czy przy jeziorku, kiedy się z koszulki nie rozebrał, bo laski będą zniesmaczone jego brzuszyskiem. 
   Tyle, bo jutro to może nie wyjść, bowiem z wolnego zrobił mi się dzień pracy. 
   Korekta jak zwykle. Bez zdj. dziś, bo już mi się nie chce, za to szkoda przetrzymywać tekst na stacji. 
   Narka. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz