Nie ma to jak bredzący redaktorzy. Słucham dziś jednego i on mówi do samców. Weź się ożeń, załóż rodzinę, zrób dzieci i to jest recepta na zajebiste życie w wieku 50 lat. Nie będziesz wtedy sam, będziesz otoczony troskliwą rodziną ipt. W przeciwnym razie będziesz samotny i nie będziesz się miał do kogo odezwać, będziesz siedział przez TV i przeciepował kanały oraz przewijał insta i inne portale społecznościowe.
To ja mam odwrotną sytuację. Weź nie zakładaj rodziny, a tym bardziej nie rób dzieci. Dożyjesz 50-ki w miarę bez stresu, z odłożoną kasą i w dobrej kondycji zdrowotnej i ruchowej bo będziesz miał czas zadbać o siebie, o poznanie grona wartościowych ludzi. W przeciwnym razie będziesz miał wiecznie marudzącą babę obok siebie i stękające dzieci. Niewielu bądź żadnych konkretnych znajomych. Będziesz nadal z kredytem na mieszkanie, a dzieci już nie będzie w domu, mimo tego kredyt trza spłacać. To jest i tak lajtowe rozwiązanie. Możesz być już po rozwodzie, bez jakiejkolwiek kasy, bo wszystko pochłoną alimenty, bez mieszkania, bo w nim zostanie była żona z dziećmi, które nadal będziesz spłacał, mimo iż tam nie będziesz mieszkał. Będziesz miał zdupione życie psychiczne z powodu nieustającej świadomości permanentnego życia w biedzie, czy w skrajnym ubóstwie, bo wszystko stracisz w wyniku rozwodu. Dobrze, jak w ogóle z tego wszystkiego się sam nie odjebiesz przed czasem i do tej 50-ki dożyjesz.
Proponuję taki przekaz puszczać w mediach społecznościowych. Skoro dają ten radosny, to czemużby nie ten mniej radosny. I by nie było w ub. roku (ilościowo) rozwody, to połowa zawartych małżeństw. W takim razie czy ja bredzę?
Teraz odnośnie oprawy oświetleniowej, a'la wagonowej. Zrobiłem zdj. bo Darek zasugerował (i b. dobrze, bo tak by ich nie było) i wygląda to tak.
Oprawa oświetleniowa na suficie. Zdj. było robione jak na placu było ciemno, przeto są cienie z lampy oświetlającej msc. pracy. Na kablach zwisa luźno żaróweczka, bowiem wpierw została dokonana próba na tzw. pajęczynie.
Czasami jestem minimalistyczny. W tym przypadku tak było i bebechów z oprawy w ogóle nie wywalałem, tylko pominąłem je obejściem kablowym. Proponuję taki przekaz puszczać w mediach społecznościowych. Skoro dają ten radosny, to czemużby nie ten mniej radosny. I by nie było w ub. roku (ilościowo) rozwody, to połowa zawartych małżeństw. W takim razie czy ja bredzę?
Teraz odnośnie oprawy oświetleniowej, a'la wagonowej. Zrobiłem zdj. bo Darek zasugerował (i b. dobrze, bo tak by ich nie było) i wygląda to tak.
Oprawa oświetleniowa na suficie. Zdj. było robione jak na placu było ciemno, przeto są cienie z lampy oświetlającej msc. pracy. Na kablach zwisa luźno żaróweczka, bowiem wpierw została dokonana próba na tzw. pajęczynie.
Po zmontowaniu, za dnia wygląda to tak. Rura led, a w miejscu startera przykręcona żarówka 15W "lodówkowa".
Po zmierzchu jest wybór na podwójnym podświetlanym przełączniku, albo sama żaróweczka, która ma 15W,
albo rura led. Ledy świecą w barwie światła 2700 K. Żaróweczka jest zajebista. Po zmontowaniu godzinę jakąś przesiedziałem z 254 w kuchni przy pięknym nastrojowym świetle.
A tak świeci łącznie żaróweczka z rurą led. Widać tu słabość włókna żaróweczki.
Oczywiście drużynom trakcyjnym wchodzącym na stacje pochwaliłem się rozwiązaniem. Najbardziej zachwycony był 979, że takie coś by mu się na jego stacji mac. przydało.
Rozumiem to, bo jak robiłem ileś tam lat temu instalację el. to też jednemu sugerowałem, by na włącznikach schodowych zrobić jeden słaby pkt. oświetleniowy, jakby właśnie w nocy ktoś wstał i szoł do WC, by nie budzić reszty. Zasadniczo ludzie o tym nie myślą, bo o czym w ogóle ludzie myślą...
Z żarówki korzystam dziennie. Podczas procedur wyłączeniowych świecę już wyłącznie żarówkę 15W.
I dokładnie tak kiedyś było w wagonach kolejowych, tych przedziałowych, jak i EN57. Były oprawy na świetlówki (bez starterów), a na jednym końcu takiej oprawy, przy drzwiach wejściowych do przedziałów w wagonach, była mała żaróweczka, która, po włączeniu oświetlenia w wagonie, była nie do wygaszenia.
Warsztatu c.d. Mam go już dość, a jeszcze dwa dni mi pozostały, bo pt. i sob., przeto muszę opóźnić przyjęcie do pracy. Na warsztacie kolega z klasy, jakoś tak późno, doszedł do wniosku, że ten ładniejszy to (jak to dosłownie określił) debil. Mnie to zajęło dwa dni, zresztą o tym pisałem wcześniej, że standard. Ten ładniejszy głupszy od tego brzydszego. Koledze z klasy zajęło to dwa tyg. robocze.
No i jeszcze badania wstępne do new firmy. Te już lecą praktycznie na biegu. Wszystko ok, więc bez stresu lecimy na następne. Z naszymi wynikami, to nie ma się co przejmować by nas kajś odciepli.
Zdjęcia.
Te powyżej, korekta jak zwykle, narka.






Nie pamiętam takiego oświetlenia po wagonach. Pewnie nie zwracałem uwagi na takie gadżety, gdy jeszcze korzystałem z kolei.
OdpowiedzUsuńNo tak, kto by głowę tak wysoko odchylał, by oglądać sufit i jeszcze analizować jak realizowane jest oświetlenie przedziału, wagonu.
Usuń