niedziela, 25 stycznia 2026

Niedziela #2237

    Tłuszcza okrsesowo dostaje jakieś tam wiynksze święta, mniejsze święta, jakieś inne dni które ją absorbują itp. My, prowadząc ruch (całoroczny) na stacji staramy się być wyłączonym z tego obiegu. Tak, rejestrujemy że są szczególne dni w roku, ale w tej szczególności jesteśmy bardzo powściągliwi. Jak nie trza, to w tym nie bieremy udziału czynnego. Nie piszę tu nic nowego, co nie zostało już wcześniej opisane, ale tak dla przypomnienia, przeto w te (niby) szczególne dni, nas akurat nie wkręcą. Owszem, by nie było, z dni wolnych się cieszymy, bo przeca nie ma też, z drugiej strony, na tych na górze ciągle robić. I tak to co wypracujemy, oni w większości przepierdolą. 

   A teraz wracając do spraw przyziemnych. Na stację wchodzi 172. Od kilku dni podjąłem decyzję, że... (no i tu powinno się pojawić dłuższe wytłumaczenie dlaczego, ale tym razem go nie bydzie) nie będę się z nim pierdolił. Jak zacznie stękać, w sensie zmuszę go do tego swoimi działaniami, to bydzie stękał jak wytrzyma, to nie. Ostatnio jak był, to dałem trochę czadu, ale tym razem obyło się bez stękania. To, oczywiście po decyzji zarządu w porozumieniu z działem p.s., sugeruje że trend można utrzymać, a nawet go wzmocnić, co w następnych dniach planujemy. 

   Aaa. I 254 już zapowiedział się, że na następny weekend 30-01, 01-02 wbija na st. mac. Zdajemy sobie sprawę, że w wieku nastu to się może 150x zmienić (podobnie jak u 172, choć on je w znacznie starszym wieku), ale jesteśmy na to przygotowani, więc to jego wejście na stację traktujemy do piątku na 50%, choć już 2x o tym mówił. Teraz co z tego wynika. Tak se myślę, wiem jestem zjebany i w ogóle nie mam równo pod sufitem, ale my to jesteśmy zajebiste. Rozumiecie... wiem, nie czaicie bazy totalnie, ale na stacji są stworzone takie warunki bytowe, że zdecydowana wiynkszość składów się tu doskonale czuje.
   A to wszystko (to dot. 254) po tym, co było tydz. temu na stacji. Zakładam, że skoro przestał 254 w pewnym momencie łykać, my też, to resztę kodował (my też), a skoro kodował, to zachowałyśmy się na tyle dobrze, że nie ma żadnego "ale" do tego co zaszło.
   Mało tego, co pisałem już kiedyś, nawet po za jednostkami ludzkimi, inne organizmy też są zadowolone z pobytu na stacji, choćby szczury które tu mieszkały przez ok. 3 lata. 
   I teraz do czego to porównuję. Choćby do tego, że jak chodziłem kiedyś do sauny branżowej, w której poznałem 975, to te durne wampirelle zachowywały się tak nachalnie, że mnie się odechciewało. One o wiele więcej mogły by zdziałać, gdyby się nie zachowywały tak nachalnie. Przeca ten co mi w kato obciągał (kajś o nim pisałem, mistrz świata), to dostał pole do popisu, w sensie byłem do jego dyspozycji. Wyszło jak wyszło ale info, że jest zajebisty mu przekazałem, bo szanuję czyjąś "pracę". Reszta po krótkim czasie była odrzucana, bo ta ich nachalność mnie powalała, rozkładała itp. Przeca czemu 975, choć wampirelle na jego pkt-cie dostawały szału, nie odciepł nas? Bo my zajmowałyśmy się nim szczególnie. Od początku tak, jakby to był ten jedyny. To dało się wyczuć w moich ruchach, w podejściu itp. I on to widział, i inne mięśniaki przechodzące przez stację też. Nawet 303, który dostał w pewnym momencie szoku, teraz utrzymuje z nami kontakt. Podkreślę - on z nami, przeto mamy już doświadczenie w swoich działaniach jakie one są, a te nie odrzucają 254 i ten chętnie ponownie wchodzi na stację. 
   A to wszystko wersus 825, który też działa (chce działać) w podobnym targecie. Jemu to kompletnie nie wychodzi. Tam je porażka za porażką i on, jak typowy samiec, nie chce się do tego przyznać. Spierdoliłeś to powiedz, a nie jakieś ściemy, jeszcze zwalające winę na drugą stronę. 
   W filmie (notka z tego filmu wkrótce się ukaże) było, że jak się zaczniemy oszukiwać, to nie wiadomo kiedy mówi się prawdę. Dlatego z 979 wypracowałem relacje, że nie ma kłamstwa (co opisywałem we wcześniejszych notkach). Albo se mówimy prawdę, albo jej nie mówimy, ewentualnie nie zadajemy pytań, na które odpowiedź mogła by być dla nas niezręczna. To jest przepracowane i działa. Uwaga! Działa. No przeca z nikim mi się tak rewelacyjnie nie gada jak z 979, choćby przez to, że nie ciula (ja mu też nie ciulam i muszę się tego pilnować). Nie ma sytuacji, że jakieś farmazony se mówimy. Po co?
   Podobne relacje wypracowuję z 254. Może się uda, bo to (jakby się komuś wydawało) długa droga. Wiync zdaję sobie sprawę, że, jeżeli już, to nie nastąpi w tym roku, w przyszłym też może nie,... może jak bydzie po 20-ce to się uda, jak jeszcze bydziemy mieli kontakt. 
   Się rozpisałem, ale z drugiej strony... U się mogę se pisać. No kto mi zabroni. To przeca są notki zasadniczo dla mnie z wglądem innych do nich. 
   Bez zdj. bo mięśniaków już było tyle... (będą następne), a innych nie chce mi się szukać. Po za tym, czy zawsze musi być fota...?|
   Korekta jak zwykle, narka. 

piątek, 23 stycznia 2026

Piątek #2236

   Fajnie. W notce na czerwono napisałem zdawkowo o pobycie 254 na stacji, a tu się okazało, że notka dot. tego pobytu stoi jeszcze na torze głównym dodatkowym. Pora ją wyprawić, bo weekend zajęty, więc zleci szybko. 
   Miała wyjść ze stacji przed kursem (pierwszym dniem), ale jak tu u mnie, nie udało się. No to teraz na wieczór (już po 22:20). 

   Kolejny weekend pobytu 254 na stacji. Każdym razem jest trochę inaczej. Składa się na to wiele czynników. Nowym jest posiadanie od głowicy wjazdowej kluczy, przeto jest w tym względzie samowystarczalny. To ułatwia, bo np. bez problemu mogłem pojechać do 979 ponownie przestawiać półtonowe łóżko, bo okazało się, że jego żona ma inną koncepcję. W tym czasie na stację wszedł 254, bo dzwonił kaj jestem. Przekazałem info i tyle. Jeszcze z żoną (od 979) rozmawiałem, że oni chcą być szybko dorośli (w sensie nastki) to przeca da sę radę na stacji. Hasła do kompa, internetu zna, to co mu wiyncyj trza...
   Przemeblowywanie powoduje kilkudniowe zaangażowanie akcją. Stare łóżko od 979 trafiło rozebrane na st. mac., bo gdzież by indziej. 
   254 w ogóle jak go zobaczyłem po przyjeździe to mu powiedziałem:
- wyglądasz jakby Cię słoń nadepł
- od dwu dni tak się czuję. 
   Więcej pytań odnośnie sprawy nie zadawałem, bydzie chcioł to sam zagada. To nie przesłuchanie, a z doświadczenia wiym, że pytanie się osoby wqrwionej, co się stało jest totalnie nie na msc. 
   Sprawy meblowe się przeciągnęły więc dopiero ok. 21:30 zabraliśmy się za żarcie. Zastanawiałem się, czy 254 będzie chciał coś łykać czy nie, ale postanowiłem się o to nawet nie pytać. Krótko przed 22:00 254 sam zagadał, czy będziemy łykać? 
- jak chcesz to możemy
- chcę. 
  Ok. Na stół poleciał amun i cola, akurat do jedzenia pasował. Do tego 254 się rozkręcił i jak zwykle didżejował, wychodziło mu to. Kilka drobnych wpadek miał. Po za tym ok, zresztą u się w szkole jest dyżurnym dj-em. Coś ok. 01:00 powiedział, że już nie chce łykać. Jak najbardziej to uszanowałem, sam też przestałem łykać. Dobrze się stało, to u niego dorosła decyzja. 
   Dobrze też się stało z innego powodu. Ja w miarę jeszcze kodowałem. Ok. 02:00 254 wyglebił, wcześniej przygotowaliśmy tor odstawczy dla jego składu. Tradycyjnie dałem mu 30 min, a następnie wtoczyłem się na jego tor. Zaległem obok niego. Zacząłem wargami delikatnie przesuwać po jego ręce odwróconej, czyli po bicepsie i przedramieniu, ale tej wewnętrznej części. Ja prd. jaki efekt. Młoda delikatna skóra, ciepła, dział p.s. zwłaszcza i zarząd wariował. Do tego lewą ręką trochę penetrowałem płaski brzuch z pępkiem na równi brzucha. Ta płaskość powoduje, że bez problemu można wsunąć rękę pod majtki. Nie omieszkałem tam zjechać ręką. Ale tu zdziwiłem się, bo on się tam wygolił. Poprzednio jak dane mi tam było mieć rękę, to jeszcze był z włosami, teraz już nie. Organ był w lekkim stanie pobudzenia, ale tym razem to nie on był głównym kierunkiem działań. Postawiłem na ogólny kontakt z nim, jego skórą. W czasie głaskania kilka razy, jak w wawce przewrócił się praktycznie wchodził na mnie. Tym razem, bowiem nic wcześniej nie mówił, jak w wawce, w ogóle się tym nie przejmowałem, a nawet cieszyłem. Np przewrócił się i jego prawa noga spoczęła na mojej prawej, to na jego nogę położyłem jeszcze swoją lewą. Cudownie się tak leżało, tym bardziej, że na nogach też ma mega gładką skórę. Nadto chłonąłem jego zapach, choć chemiczny, bo trochę pachniał ubraniami z prania, które nosił, to jednak przyjemnie się odbierało. Pół godziny leżałem obok niego, czasem byliśmy złączeni, jak się przewracał, ale po tych 30 min zarząd się wtrącił, że ok. Jest fajnie, wręcz zajebiście, ale co dalej? Zasypiamy k/niego, nacieszamy się nim dalej, budzimy się, czy on i widzimy się nawzajem (i wtedy następuje lekka konsternacja), czy przetaczamy się na nasz tor odstawczy, by rano funkcjonować. Narada z działem p.s. trwała, jeszcze głaskaliśmy go po różnych częściach ciała, szczególnie podobał nam się płaski brzuch, ale w końcu zapadła decyzja - przetaczamy się na własny tor. No trudno, dla działu p.s., wdrożyliśmy przetaczanie i po procedurach wyłączeniowych stacji, wyglebiliśmy na własnym torze. 
     Na sobotę wstępnie nie zgłaszał planów, ale zdając sobie sprawę z życia nastolatków wiym, że to jeden tel. i sytuacja się diametralnie zmienia. Tak też się stało. Ok. 15:00 tel. że jest u kolegi od jego laski 18-ka i jedziemy (w sensie ona i łon). No to po 16:00 pojechał. Od razu zaznaczył, że już nie wraca na stację na noc, będzie przebywał na stacji zwrotnej. Ok. W ogóle mi to nie przeszkadzało. 
     W n. przed odejściem ze stacji 254 pożyczył jeszcze ode mnie dwie koszulki. To też je osiągnięcie, mieć dalej figurę nastolatka. Bez problemu moje koszulki pasują na niego, a ja mógłbym chodzić w jego.
    Ok, tyle, bo dziś zaczynam 3 dniowy kurs na ADR, potrzebny do kursów na Rumunię. 
    Zdjęcia (screeny).   
  Nie będę nic o nim pisał. 

  Jest tam u nich (na tej stronie) dział "o mnie" i tam info odnośnie tego jest. 

  Na razie wybrałem takie bez kutasa, przetestuję algorytmy po raz kolejny. Ostatnio tatuaże okazały się zakazane, choć kutasów nie było.

I na tym poprzestanę, bo na innych jest już organ. 
   Korekta jak zwykle, narka.

p.s. Darek, z jakiś powodów nie mogę pod poprzednią notką dodać komentarzy. Odnośnie tego 15 lat temu, to chodzi o to, że forumowicze byli już na forum i byli jednocześnie młodsi? Przeto mogli mieć takie doznania?

wtorek, 20 stycznia 2026

Wtorek #2234

   W poprzedniej notce pisałem o ciężkich składach towarowych do wyprawienia. Czas przyszedł na pierwszego, to w drogę...  

   374 wybrał się w podróż do Świnoujścia i z powrotem. Już to kiedyś pisałem, że jak ktoś przejmie czyjeś zainteresowania, to nie są one do końca rzeczywistymi zainteresowaniami, to taka hybryda (choć i to za dużo napisane), z której niewiele wynika. Otóż 374 lubi jeździć pociągami. Cokolwiek to znaczy, w każdym razie kolej, jako taka, interesuje go znacznie mniej. Zapewne nawet nie rozróżnia wagonów którymi jeździ. Pomijam tu ich optykę, tzn. to co widać dla przeciętnego zjadacza chleba. Wybrał się od nas, do Świnoujścia gdzie dojechał planowo, ale na drugi dzień, w pn. 12-go, z powrotem zaczęły się komplikacje. Otóż w nocy temp. spadła do ok. -10C. Rano przy odpalaniu zdechła lokomotywa. To zresztą teraz co obserwuję częste. O ile w kom. miejskiej przy -10C nikt nie gasi wozów i one całą noc działają, tzn. mają silniki załączone i se pyrkają, to na PKP IC nadal loki gaszą. Za komuny loki też były załączone non-stop w lokomotywowniach. 
  Dziś efekt - rano nie da ich odpalić lub przy tym odpalaniu dochodzi do zwarć i zdychają. Tak też zapewne się stało rano w Świnoujściu. Lok. nie odpalił i amba Fatima. Przysłali ze Szczecina autobus, jak już było +90. Oczywiście wkręcono nic nie ogarniającym gadom, że skład tego poc. będzie stał i czekał na nich w Szczecinie. Gady łyknęły to jak głodne pelikany, w tym 374. Dojechali do Szczecina, ale ich poc. tam nie było, no bo jakby mógł być, skoro został w Świnoujściu. Dzwonił w tej sprawie, podobnie jak reszta gadów, nic nie ogarniający 374. Przeca trza było wykombinować innego loka (rezerwowego) inne wagony do składu w ilości, odpowiadającej temu co miał biec. 374 miał wracać poc. 8308, a wcześniejszy na Przemyśl 8314 też miał na starcie w plecy, ale odszedł przed przyjazdem pasażerów 8308. Wobec tego Ci musieli czekać na zestawienie awaryjne kolejnego już składu. Ten się w końcu pojawił i odszedł ze 166 min opóźnieniem. Ponieważ 8314 miał nawet większe opóźnienie, a biegł jakąś godz. przez 8308 przeto obserwowałem oba składy. Przy takich opóźnieniach pojawiają się problemy, o których ludzie przeważnie nie wiedzą. Takimi są wychodzące godziny dla drużyn trakcyjnych i konduktorskich. Planowe zmiany i obejmowanie drugich składów uj strzelił już na starcie, przeto w Rzepinie pierwszy 8314 stał 45 min pewnie z jednego z w/w powodów.

      To 8314 już po odejściu z Rzepina.
Później stał tam również poc. w którym jechał 374 - 8308. 
      Poniżej 8308 jeszcze przed Rzepinem. 

   Inną ciekawą kwestią jest jak bardzo IC i inne molochy są mało elastyczne. Do 8308 we wrocku miały być dopinane wagony. Nie jest w tym nic dziwnego, bo łączone pociągi na sieci były od dekad, ale właśnie ten brak elastyczności. Skoro 8314 leciał i we wrocku miał już 285 min w plecy,
czyli był ok. 15:40 kiedy stały już na podczepienie wagony z poc. 135 od Lipska, które przychodzą do wrocka o 14:29. Nikt, mimo iż 8314 też leci do Przemyśla, tą samą trasą co 8308, nie zdecydował o dołączeniu tych wagonów, do tego 8314. Wagony trzymano we wrocku 5h do przyjazdu 8308. Rozumiecie. Przyjeżdżacie i nagle dowiadujecie się, że będziecie stali 4h w wagonach , bo kolejną godz. właśnie 8308 robił w trasie. Z jednej strony rozumiem, bo trza by zgłosić do PLK-i zmianę brutto pociągów (pierwszemu dodać, drugiemu odjąć), zmienić RJ dla takiego składu, powiadomić duże stacje (by w zapowiedziach były komunikaty o tych wagonach) itp., ale dziś w dobie komputerów jest to możliwe. Od czegoś te kompy w biurach mamy. Takie rzeczy robiło się za (tej złej) komuny na papierze i dało się, a dziś się nie da. Efekt. Do opóźnionego o 5h składu 8308 we wrocku dopięto wagony ze 135.
We wrocku wymieniono drużynę konduktorską, a nwm, czy trakcyjną też, bowiem 374 tak się interesuje koleją, że dzwonił z wrocka mówiąc 
- qrwa stoimy tu już 15 min i nic się nie dzieje; 
na co mu przypomniałem, że jakieś 2h temu mówiłem mu, że mają tam dopinać wagony. Pytam się czy coś się w tym względzie dzieje? Nwm, nie wyszedłem z przedziału. I on się interesuje koleją. Buhahaha...
   Jakbym tam był, to od razu jestem na peronie i sprawdzam co dzieje, no ale on się interesuje...
   Kolejny postój mieli w Opolu, bo wymiana drużyny konduktorskiej. Nawet nwm, czy dalej jechała ta sama, bo jak ze mną gadał później z peronu, to przekazał iż nie ma drużyny konduktorskiej. W Opolu pasażerowie 8308 mieli się przesiąść na 8302, bowiem 8308 czekał na drużynę konduktorską, ale jak już to im obwieścili, to okazało się, że 8302 zdefektował na szlaku. Nie mając wyboru, jak zjawiła się drużyna konduktorska to 8308 ruszył dalej w trasę. W kato miał już 312 min w plecy. 

I żeby nie było 8314 od Gliwic też miał już ponad 300 min. 
A za Katowicami, juz miał ponad 5 h. 

A to przykładowe opóźnienia z uruchomienia. Dzień później mrozy jeszcze trzymały.

 Kolejne.

 Następne.


   Nie miałem czasu szukać innych, ale to pokazuje, że nie umieją sobie z tym poradzić w XXI w.
   I jeszcze jedna kwestia. Poc. powyżej 12-go stycznia miały ponad 5 h opóźnienia, ale media przysnęły. Obudziły się już po i nagle 
 opóźnienie 3 h stało się rarytasem. 
  Na koniec zadanie dla Darka.  
  Co tu jest nie tak?

   Korekta jak zwykle, narka. 

czwartek, 15 stycznia 2026

Czwartek #2231

    W sob. na stację wszedł 254. Jak już był na msc. spytałem - jak to się stało, że wygrałem z dziurawcem?
 Ma cieczkę.
 To wyjaśnia. 
  W ten sam dzień jak zwykle 374 wyciągał mnie na żarcie do lokalu. Po wstępnej rozmowie z 254 pojechaliśmy razem o czym uprzedziłem 374. On się nawet ucieszył, że będzie raźniej. Wpierw siedliśmy przy stole bliżej sceny. Byliśmy ok. 17:10. Zamówiliśmy. Na stoliku kartonik - rezerwacja od 18:00, ale pomyślałem, że do 18:00 powinniśmy już zeżreć. O 17:45 nie było widać żarcia na horyzoncie to zarządziłem przenosiny do stolika obok, przy okazji wziąłem ze sobą grzejnik olejowy, na kółkach, a'la kaloryfer. Zawsze w lokalu mam go obok siebie, bo się grzeję. Ok. 18:00 żarcie nadeszło. Obok mnie twarzą do lokalu, a tyłem do okien siedział 254 na przeciw nas 374. Przy stoliku na 14:00-ej siedziała laska ze swoim synkiem. Oboje coś ok. 19-20 lat. Ten wyglądał jak ogr do tego wytatuowany. Laska dość często patrzała w stronę naszego stołu i zauważyłem, że przycina 254. Po jakimś czasie patrząc się na 11-tą, mu to powiedziałem, dyskretnie że na 14-ej ma obserwatora. Ileś minut później potwierdził, że ich wzrok się kilka razy skrzyżował. Widać 254 zaczyna się robić atrakcyjny dla lasek, a ta jego taka średnia lub nawet poniżej. 

   Z racji iż wyzwoliliśmy się z niewolniczej pracy, to z lekka nadrabiamy zaległości w pracach na st. mac. Ostatnio na konserwację poleciały dwa grzejniki. Załapał się też na kolejne czyszczenie monitor (ten starszy), bo miał już efekt, do którego kiedyś mnie wezwał 254 u się (na jego st. mac.). Otóż po włączeniu światła w korytarzu wygaszał się na ok. sek. TV. U mnie wpierw zaczął lekko strzelać głośnikami monitor, później się to nasiliło, to już zapadła decyzja o pilnym rozebraniu. Po otworzeniu okazało się, że oprócz kompa monitory też potrzebują okresowego czyszczenia. Na płytce dosłownie zrobił się z kurzu filc (jeszcze wtedy nie miałem komóry nowszej, to zdj. nie zrobiłem), który ściągnąłem, a następnie przedmuchałem i szczoteczką oczyściłem dwie płytki z elektroniką. Niestety późna reakcja spowodowała, że kajś nastąpiło najwidoczniej przepięcie, bo czasem mimo włączenia żarówki led 1,5W (więc słabizna), ale na jednym torze elektrycznym powodowało właśnie taki efekt jak u młodego. Na razie sytuacja opanowana, choć wiem, że częściej trza bydzie ten monitor czyścić. 254 prosił bym z tym zaczekał, ale niestety musiałem go rozebrać w trybie pilnym, bo już zaczął się sam z siebie wygaszać. Przy grze w ETS-a, to katastrofa. Został do czyszczenia drugi, który na ten weekend jest w planie czyszczenia, bo 254 ma w planie wejść na weekend na stację. Przynajmniej na dziś nadal je taka wersja, aczkolwiek wiem jak to je u nastek, wiync szczególnie się nie spinam z tego powodu. 

    Wczoraj 374 zaś mnie wyciągnął do tego samego lokalu. Trza tu nadmienić, że on wcześniej w tym samym lokalu zeżarł pełny obiad o 12:00, a juz na 17:40 byliśmy umówieni (ponownie dla niego) na żarcie. On wziął talerz keto, a ponieważ byłem tylko po śniadaniu i noszeniu, pierwszej części mebli na st. mac. u 979, to żarłem oczami i zamówiłem to samo. 
   Skończyłem żreć o 18:54, bo o 18:56 miałem spod lokalu busa, do którego po dwu przystankach wsiadał 254. Do tego później, ale jeszcze powrócę do talerza. Był tam spory płat mięsa, a'la schabowy, 4 plasterki boczku upieczonego, jajko sadzone, kapusta zasmażana z boczkiem, spora ilość kalafiora zmieszanego z brokułem i ser camembert też grillowany. Jak to wszystko wciepłem do się, to czułem się pełny prawie po korek. Oczywiście tego dnia nic już nie zeżarłem. 
   W nocy jak się przebudziłem, to czułem, że jeszcze trwa trawienie. Ono nawet rano, jak wstałem, czułem iż jeszcze się dopełniało, przeto śniadanie dopiero po 12:00 zrobiłem. 
   254 wsiadł do tego samego busa, bo był u pani psycholog na spotkaniu. Jak bydzie na weekend to dopytam o szczegóły o czym tam gadają. Głównie chciał by mu kupić fajki. Zrobiłem to, choć na weekend już planuję pogawędkę z nim n.t. 
Zdjęcia. 
O tym, że mamy zajebiste pomysły ostatnio, to wiem. Przykład jednego z nich. Otóż w wozie jest zawsze problem kaj dawać komórę. Są te przylepce na szybę, ale w tirze muszą być długie, przeto na pewno dyndają. W związku z tym móżdżyłem i wymóżdżyłem własną podstawkę na komórę. 

   
  To jest wersja V 1. Pierwsza w zasadzie realizacja wizji. By nie było, bujałem się z nią jakieś 3 tyg, zbierając doświadczenia z jej funkcjonowania. 

  Oczywiście z dołu były otwory na ładowanie, słuchawki, do tego boczne listki, czyli wycięcia miały na celu, by na zakrętach nie spadała. 

  Pewne rozwiązania się sprawdziły, niektóre były do poprawy, jak choćby nachylenie kom. w moją stronę, by była prostopadła do mojej głowy jak patrzę (w rozwiązaniu V 1 była równoległa do deski). Jak już uzbierałem odpowiednie dane, to przyszła kolej na następną wersję. 
  Wersja V 2 jest już znacznie bardziej rozbudowana. Komóra poszła wyżej, jest już nachylona w stosunku do mnie. 


  Jest też bliżej kierownicy, dzięki czemu mogłem, trzymając kierownicę, operować na niej palcem. Większy karton, ale została podniesiona stabilizacja konstrukcji, przez dodatkowe uchwyty do deski rozdzielczej. 

Wycięcia po bokach komórki pozwalały nadal na widzenie wszystkiego na desce rozdzielczej, a także dostęp do półki przy wyświetlaczu radia. W sumie mógłbym to opatentować. 
   979 chciał mi to wydrukować na drukarce 3D, zresztą 373 też się oferował, bo również ma drukarkę. Niestety decyzja o rezygnacji z niewolnictwa przekreśliła sens drukowania tego. Może w nowym wozie rozwiązanie powielę, dostosuję do innej deski rozdzielczej. 

   Korekta jak zwykle, narka. 

wtorek, 13 stycznia 2026

Wtorek #2230

   Zacząłem oglądać serial Heated Rivalry. Darek mi go podciepł. Hmm... I teraz nie, nie chodzi o aktorów, ale ktoś czegoś nie doszacował w scenariuszu. Dwa odcinki przeleciały i się zastanawiałem, czym się tak podniecał 825 słuchając audiobooka. W tych dwu odcinkach oprócz przemieszczania się na mecze, trenowania i seksu w różnych msc. niewiele się wydarzyło. Albo serial wyjałowiono z treści, albo taka jest książka, bazująca głównie na seksie w różnych m-tach i msc. kaj przebywają zawodnicy z przeciwnych drużyn. Reszta to poboczne, bardzo poboczne tematy, którymi nawet nie warto się zajmować. Takie wypełniacze czasu antenowego. Do tego te przeskoki w czasie, jakby w tym okresie się nic nie działo, a jak już jest kolejna scena 6 m-cy później, to nagle euforia między nimi, pisanie sms-ów do końca możliwego czasu, tuż przed meczem, wyjazdem na taflę, jakoś po kryjomu itp. Następnie seks i... 6 m-cy później itd. I serio w czasie tych 6-ciu m-cy nic się nie dzieje? No i jeszcze te typowe (chciałem napisać amerykańskie odzywki, ale one już się rozlały po świecie) teksty - pierdol się, jeb się, spierdalaj, wal się itp. Serio, po dwu latach związku oni do się tak się odzywają? Jakoś nie sądzę, że 254 do swojej laski, nawet po pół roku związku mówi: jeb się, wal się na ryj, spierdalaj itp. To czemu oni nam to w scenariuszach serwują? Normalnie jak coś takiego słyszę, to zasadniczo film wyłączam, ale że wątek branżowy, to ułaskawiłem, aczkolwiek odnotowałem. 
  Dopiero w 3-im odcinku jakby się ruszyło. Wzajemne zapoznawanie się Scotta Huntera z barmanem już jest na poziomie i przyjemnie się ogląda (chodzi o całość wątku). W ogl. ten 3-ci odcinek robi wrażenie, jakby scenariusz pisał ktoś inny. 4-ty jest jak drugi i pierwszy. Nwm, co się tam scenariuszowo wyprawia. Co raz bardziej zastanawiam się, czy dobrnę do końca. Nie ciągnie mnie do oglądania. O ile skamy chętnie oglądałem, to przy tym serialu... kicha. Może gdyby całość była jak 3-ci odcinek, to zupełnie inaczej by się patrzało. 

   Przychodzi 172. Ja prd. jak on wygląda. To jedno, a drugie, to co pod tym wyglądem je. No przeca jak go dotykam..., a tam dotykam..., zgniatam jego przedramienia, to same mięśnie, twarde mięśnie z żyłami na wierzchu. No qrwa jest obecnie bezkonkurencyjny. Pomijam znacznie mniejszy ruch na st. mac., ale nawet jeżeli, to może 826 mógłby być konkurencją. Bicepsy, to samo, barki... no wymiękam. Wszystko takie wyjebane w kosmos, że czasem się blokuję. Jak kiedyś, tak teraz zarząd wariuje, kiedy spływa info, kto właśnie pod nami je i co możemy z nim zrobić. I mało tego, inne drużyny trakcyjne wiedzą jak on dobrze wygląda. Ostatnio o tym wspominał 897, a w głosie słyszałem lekką, jak nie większą zazdrość. Do tego jeszcze info, że to więzienny skurwiel, kibol i zarząd ma pozamiatane od przetwarzania danych. Czasem dla uspokojenia zarządu, dział konwersacji pyta się 172 - wytrzymasz jeszcze? Nigdy nie padła odp. negatywna, a to pozwala zablokować przetwarzanie danych przez zarząd i nadać chwilowo większą władzę działowi p.s. Ten wpuszczony na szerokie wody, chwilowo jest w stanie dać czadu, a 172, jako rasowy skurwiel, wszystko wytrzymuje i..., nie stęka przy tym jak 272. I właśnie, co już pisałem, do tego się przyzwyczaiłem z mięśniakami-skurwielami. One nie stękają. 

   Z cyklu info zupełnie nikomu nie przydatnych, a do własnej statystyki, to w mrozy (-13C na placu) na grupie B odnotowaliśmy temp. 11C, na gr. D 5C, na gr. C zagubiło się urządzenie pomiarowe. Być może jest to to używane w pierwszej śluzie, która służy zimą za lodówkę. Ta została w tym roku dopiero wyłączona 9 stycznia. Normalnie nie powinna już działać w grudniu, ale mrożonki 979 ją przetrzymały o m-c. Wracając do pierwszej śluzy, to na poziomie główki szyny je 3C, a na gr. A też na poziomie główki szyny je 20 C. Wyniki pokazują jak duża pracę wykonaliśmy na st. mac. w ostatnich latach. Przeca na gr. D przy takich mrozach temp. schodziła do ok. 0C, a przy większych, np. -15C lub niżej potrafiła zejść do -3C. 
   Ok, tyle. Zdjęcie. 

  172, obecny wygląd. 
  Korekta jak zwykle.
   Narka.

niedziela, 11 stycznia 2026

Niedziela #2229

   Jak nagle rośnie czytalność/oglądalność bloga, to trochę się martwię - kaj to wypłynęło i jakie będą zz tego konsekwencje. Bo one są, by nie było ok. 2 lat temu, wszedł jeden i trochę, mimo operowania nr składów odgrażał się konsekwencjami. Skutkiem jego działań była eliminacja części zdj. pod postami, przeto do dziś pod niektórymi starymi postami, choć szata graficzna i opisy wskazują, że zdj. były ich nie ma. 
   Z bieżących spraw. 
   Zaczynamy trochę tworzyć w państwie fikcję, która rozlewa się. Ta fikcja dot. szkolnictwa. Już kiedyś o tym pisałem, że w tram i busach były ogłoszenia - podstawówka w rok, średnie w rok, studia..., chyba w dwa. To jest taka fikcja jak na kursach doszkalających na przeróżne stanowiska, w tym dodatkowe umiejętności dla kierowców. Teraz wyjdzie na to, że potrzebne mi będą ADR-y, ale, jak mówił 374, który to ma, to fikcja. Na bazie tej ogólnej fikcji, on chce zrobić średnie w rok. Część tego jeszcze leci zdalnie, reszta to samokształcenie w domu lub kajś indziej np. w parku. Mniejsza. Na kanwie tej ogólnej fikcji, jak był ostatnio na stacji 374, to rozmawialiśmy też o maturze. Po moim krótkim wywodzie, on stwierdził, by być lepszym, to zrobi maturę. Zrobiły mi się trochę kwadratowe oczy, ale brnął dalej, to pokazałem mu zadania z ub. rocznej matury, wersja podstawowa. Wymiękł na pierwszych zadaniach, więc matura pogrzebana, ale średnie w rok po gowie mu chodzi. 

   W krk teraz protestują przeciw strefie czystego transportu. "Od 1 stycznia br. została uruchomiona w Krakowie Strefa Czystego Transportu. Sam proces planowania, analizowania i wdrażania SCT przebiegał bez większych zakłóceń, jakby mieszkańcy Krakowa zgadzali się potulnie na nadchodzące zmiany. Gdy te weszły już w życie, krakowianie się obudzili.(...) Gdy był (być może) jeszcze czas na wyrażenie sprzeciwu na ulicach, praktycznie nikt nie strajkował.
A czasu było więcej, gdyż wdrożenie SCT w Krakowie zostało przesunięte o pół roku z 1 lipca 2025 r. na 1 stycznia 2026."

   Nim przeczytałem art., to dokładnie o tym samym, przy okazji rozmowy o średnim w rok, mówiłem do 374. Tłuszcza wpierw zlewa tematy, które ją dotyczą, później, już po fakcie się budzi, ale to już pozamiatane. 

   Z innych spraw. Co raz więcej, na nieszczęście, stron likwiduje u się komentarze do art. To jakaś zmowa chyba, by tłuszcza, ta bardziej ogarnięta, nie wymieniała się przemyśleniami dot. spraw, o których się pisze. Kolejną stroną, nad czym ubolewam, jakiś czas temu komentarze wycofała rynek-kolejowy.pl To jedna z większych platform z info kolejowymi. 
  Te działania mają swoje konsekwencje, jak choćby wyżej poruszona strefa czystego transportu. Przekopiowałem tylko część, a to jeszcze odnośnie mediów elektronicznych. "O potencjalnych problemach związanych z uruchomieniem Strefy Czystego Transportu w Krakowie pisaliśmy niemal miesiąc temu. Oczywiście od miesięcy w internecie przelewała się fala oburzenia, ale na klikaniu w posty FB i innych social mediach zwykle się kończyło. Gdy był (być może) jeszcze czas na wyrażenie sprzeciwu na ulicach, praktycznie nikt nie strajkował." Czyli taki standard. Se poklikamy kajś tam i uj z tego wynika. Mało tego, wiemy że te social media są kontrolowane i sterowane. Komentarze na co raz większej ilości stron wyłączone, co uniemożliwia powzięcie szerszego info przez tłuszczę. W tak prosty sposób zostaliśmy udupieni. 
   To jeszcze jedno, aż se wynotowałem. Ogólnopolska stacja radiowa, wiadomości o 13:00 w piątek (dzień roboczy) Tematy. 
1 -   mroźny weekend. Dosłownie dwa zdania, że bydzie zimno. Możliwość zamarzania rzek, jezior, morza.
2 - (pojawia się "expert" i mówi o) zamarzanie ewentualne morza.
3 - Francja. Orkan (jakiś tam) i 60 tys. mieszkań bez prądu. 
  I tyle. Tyle! Po co w ogóle takie wiadomości dają!? To jest podobna fikcja jak z tymi kursami, szkolnictwem uzupełniającym i pewnie innymi jeszcze sprawami. 

  Powaliły tych na górze? Rano lezę do piekarni, a urządzenia pomiarowe na stacji pokazują -12C. Jakaś przeginka. Poleżliśmy, wytrzymaliśmy. 
   374 to je drużyna trakcyjna, która je podatna na manipulacje medialne, choć sama tego nie ogarnia, iż je podatna. Wysyła mi czasem filmiki. I teraz nwm. czy on nie ogarnia, ze te filmy to jedna wlk. ustawka, czy chce bym mu to napisał, bo sam nie je w stanie tego ogarnąć.  Dramat, co się dzieje z tymi drużynami trakcyjnymi. I nie, bym się wywyższał, ale wydaje mi się, że mój poziom, taki średni, jak tego żołnierza w idiokracji (może lekko wyższy), to nie jest jakiś szał macicy. I chyba podobnie jak on, w 2055r. ja dziś widzę tą różnicę umysłową między mną, a resztą społeczeństwa. 
   Ok. Tradycyjnie notka trochę z dupy, ale cóż...
    Zdjęcia (screeny).

  Wiem, wiem, poprzednia notka była za dorosłością, bo kutasy, w tej też  może tak bydzie (chyba). 

To je dobry przykład, jak ładność (piękność) przyciąga innych. 

Cały kanał wygląda tak. Czyli dwa ogry i jeden nadający się, który był wcześniej. No i jak myślicie z powodu kogo gady przycinają ten kanał?

Tych ogrów, po lewej stronie od tego po prawej?
  No nie sądzę. No chyba, iż jestem pierdolnięty i nie ogarniam. Nadmienię, że to ruski, a co do linka, to kajś go mam, jak się ktoś zgłosi, to napiszę w komencie lub w następnej notce. Nie, bym od Was wyciągał specjalnie jakieś wpisy, ale nie chce mi się szukać, bo zdj. (screeny) z archiwum. 
   Korekta jak zwykle, narka.

sobota, 3 stycznia 2026

Sobota #2226

   Sylwester.
   979 mówił mi, bym nie przegiął.
   Przegiąłem.
   Film mi się urwał krótko po północy. Do północy jeszcze dotrwałem, ale już chwile po, byłem na odcięciu. Zakładałem, że w sylwestra będzie na stacji pusto, ale weszły ok. 22:00 (dobrze, że mam tą Tm-kę podłączoną pod dzwonek z pod wjazdowego, bo tak bym nie wiedział, że pod wjazdowym coś stanęło), 3 składy. 897, brat od 979 i kolega z wyspy. W sumie to ja byłem na grupie A, nagłaśniając sąsiadów, a reszta drużyn trakcyjnych przebywała w kuchni, bo na grupie A nie dało się przy tym hałasie gadać. Wyglebiłem cos ok. 02:00, jak mi później przekazali. Oni ewakuowali się krótko przed 04:00, bowiem mnie obudzili, bym zamknął stację dla ruchu. Tak przywitałem 2026. 
   Już po przywitaniu życie wróciło na stare tory i biegnie nimi jak dotychczas. Może pomijając zmianę pracy, ale tym się mniej przejmuję jak kiedyś. Dziś jest jej na tyle w regionie, że nie ma się co aż tak bardzo spinać. Zresztą mając rez. bytową inaczej się funkcjonuje. Przynajmniej nie ma tej identyfikacji z niewolnikami ekonomicznymi.

  W ramach jej zmiany pojechałem z 374 na rozmowę, bardzo, wstępną nt. wyjazdów na Rumunię. Jechaliśmy do właściciela firmy w Tworkowie. W drodze, bo się nagle kapnąłem, mówię do 374, że mam założone ok. 15 letnie skarpety, ale akurat ten zestaw jest po niedawnej NŚ, więc nic mu nie dolega. 374 oczywiście to wyśmiał, jak można w takich się poruszać, jak to wygląda itp. Przyzwyczajony do słuchania tego od lat, nie tylko od 374 sprawę olałem, choć dyskusja nt. cen dobrych skarpet itp. toczyła się dalej. Już u, niby, przyszłego pracodawcy, w jego domu, ściągnęliśmy budy i leziemy do pomieszczenia biurowego w domku. W tym pomieszczeniu patrzę na stopy 374, a on w jednej skarpecie ma dość sporą dziurę na dużym palcu i ten mu wystaje z niej. Se pomyślałem, lepsze moje, bo dziur żadnych nie widać, jedynie postrzępiony materiał. Po za tym przyganiał kocioł garnkowi...
   Ale wracając do sprawy skarpet i innych rzeczy, które u mnie przechodzą NR, NŚ, NG. Ze mną jest coś nie tak, czy ze społeczeństwem, które nie umie sobie naprawić w prosty sposób rzeczy, które można by eksploatować dalej. Czasem myślę, że to ze mną jest prawie wszystko ok, ale z nimi dookoła jest coś nie tak. Męczy się 979 ze swoją obecną żoną, bowiem ona działa jak reszta społeczeństwa nieustająco wywalając rzeczy nadające się do dalszej eksploatacji. Sam mi mówi, że czasem je ratuje i wdraża do dalszej eksploatacji, ale często najnormalniej nie wyrabia i tam kasa ciągle leci do kubła. Na przeciwnym biegunie ma mnie i widzi, to od lat, że tu większość jest eksploatowana do technicznego zużycia, takiego, po którym przywrócenie do ruchu jest już niemożliwe, ale mamy odpowiednią rezerwę bytową i to jest chyba klu bieżącego działania. Zresztą 979 będąc ze st. mac. ma nawyki po mnie i okresowo słyszę jego utyskiwania na żonę. 

  Oglądam czasami wywiady na YT, ale nwm, czy, tu znowu, czasem ze mną jest coś nie tak, czy wyłapuję za dużo lub zbyt wiele wymagam. Otóż sprawa, co chyba mało ludzi zauważa, dot. prowadzących owe wywiady. Dawno temu, jak jeszcze patrzałem na 20 m² Łukasza, to na jednym wywiadzie gość, po którymś tam banalnym pytaniu, wstał i oświadczył, że wychodzi i nie będzie brał w tym dalej udziału. Wpierw wyszedł z mieszkania z mikrofonem zdalnym, ale po chwili wrócił go oddać. Ta scena, którą oglądałem kilka razy, lata temu, uzmysłowiła mi już wtedy, że do wywiadu trzeba się przygotować, by on dobrze wyszedł. Innym takim przestrzelonym wywiadem był odcinek Eksperta w Bentleju. Dość długo prowadzony kanał, do którego został zaproszony aktor Andrzej Grabowski. Tak słabego wywiadu dawno nie widziałem, ale też Grabowski zachował się w miarę normalnie i nie tyle wyśmiał ten wywiad, co w zasadzie przejął inicjatywę i później już w większości on se tam coś mówił. 
   Niestety do dziś stykam się z tym, że zapraszają do swoich kanałów gości na poziomie, a pytania od prowadzącego na poziomie podstawówki lub wczesnych klas szkoły średniej. No i wtedy widać zażenowanie osoby zaproszonej na wywiad, że padają tak banalne pytania. Pozostaje dylemat u odpowiadającego, co często słyszę w odpowiedziach, wyśmiać go i zniżyć do poziomu przedszkolaka, czy wyjść z tego zadając pytania do prowadzącego doprecyzowujące, o co mu właściwie chodziło i czy do końca wie, kto siedzi z drugiej strony. 
   No i tu wracamy do 374. Jak jechałem z nim do Tworkowa i z powrotem to jakoś wyszła na wierzch kwestia zmiany czasu. Już to z nim kilka razy omawiałem, ale jego pamięć jest bardzo marna, przeto nic nie pamięta po kilku tygodniach. W aucie rozmowa skończyła się na tym, że jak się douczy to ją dociągniemy dalej. No i jak myślicie co zrobił 374? Już na swojej st. mac. sięgnął po komórkę, a na niej ma AI, z którego korzysta. Ponieważ to AI (jego AI) chyba wie z kim ma do czynienia, to odnośnie zapytania czemu wprowadzono zmianę czasu odpowiedziało m.in.:
  On mi to czyta, a po chwili się go pytam, czy tam wszystko jest ok. Wyczuwając, że coś może być nie tak, wywinął się stwierdzeniem - to AI tak napisało. Od razu pomyślałem, algorytm wie z kim ma do czynienia, to takie bzdury pisze. 
   Zaproponowałem mu skorzystanie z jakiś stron, kaj je to normalnie wytłumaczone, ale pewnie tego nie zrobił opierając się na tym, co mu podciepło AI. 
   Zdjęcia.

  O napylaniach już pisałem, typowy przykład - pewnie zapomniał żelazka wyłaczyć...
Rano całe niebo było pokryte tym gównem.j Zdj. zrobione w Kłaju za Krakowem od nas na naszej drugiej bazie palet.

  Taka piękna, wąska droga. Wyszedłem sobie na siku, to i zrobiłem foty. Nieprawdaż, że ładna droga i ten zestaw na niej... Ale by nie było, jechałem węższymi, tylko ni mam zdj. a szkoda.

 Rzadko żeśmy go myli, bo na myjni wiecznie było pełno wozów, to jeździł taki udupiony. 
   Korekta jak zwykle, narka.