czwartek, 15 stycznia 2026

Czwartek #2231

    W sob. na stację wszedł 254. Jak już był na msc. spytałem - jak to się stało, że wygrałem z dziurawcem?
 Ma cieczkę.
 To wyjaśnia. 
  W ten sam dzień jak zwykle 374 wyciągał mnie na żarcie do lokalu. Po wstępnej rozmowie z 254 pojechaliśmy razem o czym uprzedziłem 374. On się nawet ucieszył, że będzie raźniej. Wpierw siedliśmy przy stole bliżej sceny. Byliśmy ok. 17:10. Zamówiliśmy. Na stoliku kartonik - rezerwacja od 18:00, ale pomyślałem, że do 18:00 powinniśmy już zeżreć. O 17:45 nie było widać żarcia na horyzoncie to zarządziłem przenosiny do stolika obok, przy okazji wziąłem ze sobą grzejnik olejowy, na kółkach, a'la kaloryfer. Zawsze w lokalu mam go obok siebie, bo się grzeję. Ok. 18:00 żarcie nadeszło. Obok mnie twarzą do lokalu, a tyłem do okien siedział 254 na przeciw nas 374. Przy stoliku na 14:00-ej siedziała laska ze swoim synkiem. Oboje coś ok. 19-20 lat. Ten wyglądał jak ogr do tego wytatuowany. Laska dość często patrzała w stronę naszego stołu i zauważyłem, że przycina 254. Po jakimś czasie patrząc się na 11-tą, mu to powiedziałem, dyskretnie że na 14-ej ma obserwatora. Ileś minut później potwierdził, że ich wzrok się kilka razy skrzyżował. Widać 254 zaczyna się robić atrakcyjny dla lasek, a ta jego taka średnia lub nawet poniżej. 

   Z racji iż wyzwoliliśmy się z niewolniczej pracy, to z lekka nadrabiamy zaległości w pracach na st. mac. Ostatnio na konserwację poleciały dwa grzejniki. Załapał się też na kolejne czyszczenie monitor (ten starszy), bo miał już efekt, do którego kiedyś mnie wezwał 254 u się (na jego st. mac.). Otóż po włączeniu światła w korytarzu wygaszał się na ok. sek. TV. U mnie wpierw zaczął lekko strzelać głośnikami monitor, później się to nasiliło, to już zapadła decyzja o pilnym rozebraniu. Po otworzeniu okazało się, że oprócz kompa monitory też potrzebują okresowego czyszczenia. Na płytce dosłownie zrobił się z kurzu filc (jeszcze wtedy nie miałem komóry nowszej, to zdj. nie zrobiłem), który ściągnąłem, a następnie przedmuchałem i szczoteczką oczyściłem dwie płytki z elektroniką. Niestety późna reakcja spowodowała, że kajś nastąpiło najwidoczniej przepięcie, bo czasem mimo włączenia żarówki led 1,5W (więc słabizna), ale na jednym torze elektrycznym powodowało właśnie taki efekt jak u młodego. Na razie sytuacja opanowana, choć wiem, że częściej trza bydzie ten monitor czyścić. 254 prosił bym z tym zaczekał, ale niestety musiałem go rozebrać w trybie pilnym, bo już zaczął się sam z siebie wygaszać. Przy grze w ETS-a, to katastrofa. Został do czyszczenia drugi, który na ten weekend jest w planie czyszczenia, bo 254 ma w planie wejść na weekend na stację. Przynajmniej na dziś nadal je taka wersja, aczkolwiek wiem jak to je u nastek, wiync szczególnie się nie spinam z tego powodu. 

    Wczoraj 374 zaś mnie wyciągnął do tego samego lokalu. Trza tu nadmienić, że on wcześniej w tym samym lokalu zeżarł pełny obiad o 12:00, a juz na 17:40 byliśmy umówieni (ponownie dla niego) na żarcie. On wziął talerz keto, a ponieważ byłem tylko po śniadaniu i noszeniu, pierwszej części mebli na st. mac. u 979, to żarłem oczami i zamówiłem to samo. 
   Skończyłem żreć o 18:54, bo o 18:56 miałem spod lokalu busa, do którego po dwu przystankach wsiadał 254. Do tego później, ale jeszcze powrócę do talerza. Był tam spory płat mięsa, a'la schabowy, 4 plasterki boczku upieczonego, jajko sadzone, kapusta zasmażana z boczkiem, spora ilość kalafiora zmieszanego z brokułem i ser camembert też grillowany. Jak to wszystko wciepłem do się, to czułem się pełny prawie po korek. Oczywiście tego dnia nic już nie zeżarłem. 
   W nocy jak się przebudziłem, to czułem, że jeszcze trwa trawienie. Ono nawet rano, jak wstałem, czułem iż jeszcze się dopełniało, przeto śniadanie dopiero po 12:00 zrobiłem. 
   254 wsiadł do tego samego busa, bo był u pani psycholog na spotkaniu. Jak bydzie na weekend to dopytam o szczegóły o czym tam gadają. Głównie chciał by mu kupić fajki. Zrobiłem to, choć na weekend już planuję pogawędkę z nim n.t. 
Zdjęcia. 
O tym, że mamy zajebiste pomysły ostatnio, to wiem. Przykład jednego z nich. Otóż w wozie jest zawsze problem kaj dawać komórę. Są te przylepce na szybę, ale w tirze muszą być długie, przeto na pewno dyndają. W związku z tym móżdżyłem i wymóżdżyłem własną podstawkę na komórę. 

   
  To jest wersja V 1. Pierwsza w zasadzie realizacja wizji. By nie było, bujałem się z nią jakieś 3 tyg, zbierając doświadczenia z jej funkcjonowania. 

  Oczywiście z dołu były otwory na ładowanie, słuchawki, do tego boczne listki, czyli wycięcia miały na celu, by na zakrętach nie spadała. 

  Pewne rozwiązania się sprawdziły, niektóre były do poprawy, jak choćby nachylenie kom. w moją stronę, by była prostopadła do mojej głowy jak patrzę (w rozwiązaniu V 1 była równoległa do deski). Jak już uzbierałem odpowiednie dane, to przyszła kolej na następną wersję. 
  Wersja V 2 jest już znacznie bardziej rozbudowana. Komóra poszła wyżej, jest już nachylona w stosunku do mnie. 


  Jest też bliżej kierownicy, dzięki czemu mogłem, trzymając kierownicę, operować na niej palcem. Większy karton, ale została podniesiona stabilizacja konstrukcji, przez dodatkowe uchwyty do deski rozdzielczej. 

Wycięcia po bokach komórki pozwalały nadal na widzenie wszystkiego na desce rozdzielczej, a także dostęp do półki przy wyświetlaczu radia. W sumie mógłbym to opatentować. 
   979 chciał mi to wydrukować na drukarce 3D, zresztą 373 też się oferował, bo również ma drukarkę. Niestety decyzja o rezygnacji z niewolnictwa przekreśliła sens drukowania tego. Może w nowym wozie rozwiązanie powielę, dostosuję do innej deski rozdzielczej. 

   Korekta jak zwykle, narka. 

8 komentarzy:

  1. Początek obrzydliwy :D To chyba tylko twój tekst, młody tak o swojej dziewczynie nie mówi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to mój tekst. Powiedział ogólnie przyjęty wyraz w tym temacie.
      No cóż, sporadycznie coś ubarwiam i od razu dramat.

      Usuń
    2. Spoko, dla mnie dramatu nie ma, a żadna kobieta się chyba jako twoja czytelniczka jeszcze nie ujawniła.

      Usuń
    3. No jeszcze kobieta się nie objawiła.
      Nwm, jak nie ma dla Cb. dramatu, skoro określiłeś to jako - obrzydliwe.

      Usuń
    4. I kto tu czyta nieuważnie?
      Nie zauważyłeś emotki :D
      Pojechałeś obelżywie, ale nie jestem kobietą, więc nie czuję się tym osobiście obrażony.

      Usuń
    5. No niestety w tych emotkach to jestem totalnie w lesie. Musiałbym mieć tu 254 obok siebie by tłumaczył ich znaczenie. Ogarniam jeszcze XD, ale ponoć nie jest już modne. Więc nwm, co oznacza ":D", ale jak wbije 254, bo pojechał na imprezkę (18-kę) do kogoś tam, to się go spytam, jak będę pamiętał.

      Usuń
  2. Emotka ":D" ( D z dwukropkiem) oznacza coś podobnego jak XD - bardzo szeroki uśmiech, śmiech, radość lub rozbawienie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzk. za wyjaśnienie (a już miałem użyć 254, ale..., tak mi teraz przyszło do gowy, skonfrontuje to z nim).

      Usuń